Koalicja na rzecz ochrony Mazurskiego Parku Krajobrazowego

Pod koniec stycznia br. przedstawiciele organizacji pozarządowych działających na obszarze Puszczy Piskiej i Dorzecza Krutyni spotkali się celem utworzenie „Koalicji na rzecz ochrony Mazurskiego Parku Krajobrazowego” (MPK) i podjęcia – na początek – działań mających na celu przywrócenia Planu Ochrony MPK – podstawowego narzędzia ochrony przyrody i krajobrazu!

Plan ten został zawieszony w ostatnich dniach urzędowania wojewody Stanisława Szatkowskiego w… 2005 roku! Do tej pory (przez ponad 6 lat!) nie został on przywrócony, ponieważ rzekomo nie udało się uzgodnić go z lokalnymi samorządami i Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Olsztynie! Co ciekawe – ci sami przedstawiciele samorządów lokalnych w trwającej od lat dyskusji na temat utworzenia na Mazurskiego Parku Narodowego twierdzą, że jest to przecież zbyteczna forma ochrony przyrody, ponieważ istnieje już doskonale chroniący przyrodę… MPK! Świadczy to nie tylko o hipokryzji, ale jest dowodem na to, że nie zamierzają oni chronić przyrody mazurskiej (ów promocyjny „Cud Natury”), choć zgodnie z ustawą o ochronie przyrody to wójtowie i burmistrzowie są organami ochrony przyrody (sic!).

Poniżej apel „Koalicji na rzecz ochrony Mazurskiego Parku Krajobrazowego” skierowane m.in. do Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego Jacka Protasa, ale nie tylko:

Kadzidłowo, Połom, Zgon, 30 stycznia 2012 r.
Adresaci + Media (wg listy)

My, niżej podpisani przedstawiciele Koalicji Stowarzyszeń, zaniepokojeni wieloletnim brakiem Planu Ochrony Mazurskiego Parku Krajobrazowego oraz szkodliwymi skutkami jego braku, domagamy się natychmiastowego przywrócenia należytej ochrony terenów objętych tą formą ochrony oraz oświadczamy:

  1. Mazurski Park Krajobrazowy (MPK) – jak sama nazwa wskazuje – powołany został do ochrony cennego krajobrazu zarówno przyrodniczego jak też kulturowego najcenniejszej części Mazur. Zgodnie z art. 3 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 roku o ochronie przyrody (dalej „ustawa”) jednym z podstawowych sposobów realizowania celów ochrony przyrody jest opracowywanie i realizowanie ustaleń planów ochrony dla obszarów podlegających ochronie prawnej. Tymczasem rozporządzeniem nr 41 Wojewody Warmińsko-Mazurskiego z dnia 17 października 2005 roku dotychczasowy plan ochrony MPK został uchylony, a nowy pomimo wielu prób nie został do tej pory uchwalony.
  2. Zlikwidowanie Planu Ochrony Parku pozbawia MPK możliwości skutecznego działania, a więc dbania o te wartości dla których został powołany. Obecna sytuacja prawna pozwala na niekontrolowaną ingerencję w środowisko naturalne, a tym samym prowadzi do zniweczenia dotychczasowego wysiłku włożonego w ochronę unikalnych wartości przyrodniczych i krajobrazowych tej części Mazur promowanych przecież jako „Cud Natury”.
  3. W trwającej od lat dyskusji na temat utworzenia na Mazurach parku narodowego przedstawiciele samorządów lokalnych utrzymują stanowisko, że jest to zbyteczna forma ochrony przyrody ponieważ istnieje już przecież doskonale chroniący przyrodę park krajobrazowy. Jednocześnie te same samorządy lokalne wstrzymują od lat przyjęcie nowego Planu Ochrony MPK!
  4. Plan ochrony stanowi podstawę funkcjonowania parku krajobrazowego i jest dokumentem niezbędnym dla osiągnięcia celu ochrony przyrody wyznaczonego przez ustawę. Podstawowymi elementami, które muszą zostać wyznaczone, gdyż stanowią warunek sine qua non dla wypełniania funkcji powierzonych formie ochrony przyrody jaką jest park krajobrazowy są między innymi: cele ochrony przyrody oraz przyrodnicze, społeczne i gospodarcze uwarunkowania ich realizacji; identyfikacja oraz określenie sposobów eliminacji lub ograniczania istniejących i potencjalnych zagrożeń wewnętrznych i zewnętrznych oraz ich skutków; określenie zakresu prac związanych z ochroną przyrody i kształtowaniem krajobrazu; wskazanie obszarów udostępnianych dla celów naukowych, edukacyjnych, turystycznych, rekreacyjnych, amatorskiego połowu ryb i dla innych form gospodarowania oraz określenie sposobów korzystania z tych obszarów. Powyższe elementy wyznaczane są w planie ochrony dla parku krajobrazowego. Oznacza to, iż brak ustanowienia planu ochrony MPK zagraża lub wręcz przekreśla możliwości osiągnięcia wyznaczonych przez ustawę celów ochrony przyrody przez park krajobrazowy.
  5. Zgodnie z art. 18 ust. 2 ustawy o ochronie przyrody, plan ochrony ustanawia się w terminie 5 lat od dnia utworzenia parku narodowego, uznania obszaru za rezerwat przyrody albo utworzenia parku krajobrazowego. Jednocześnie przepisy ustawy, po upływie wskazanego wyżej obligatoryjnego maksymalnego terminu, nie przewidują możliwości nieistnienia planu ochrony dla utworzonego parku narodowego, rezerwatu przyrody albo parku krajobrazowego. Zgodnie z postanowieniami ustawy, park krajobrazowy może funkcjonować bez planu ochrony, lecz wyłącznie w okresie pierwszych pięciu lat od utworzenia. Ustawa przewiduje wprawdzie możliwość zmiany planu ochrony, gdy konieczność taka wynika z potrzeb ochrony przyrody, lecz wówczas, do czasu ustanowienia zmienionego planu, obowiązuje plan pierwotny. Tymczasem w przypadku MPK od 2005 roku nie obowiązuje żaden Plan Ochrony, co stanowi nie tylko zagrożenie dla wypełniania postawionych parkowi celów ochrony przyrody, lecz należy uznać za naruszenie przepisów ustawy.
  6. Od lat zwracamy uwagę decydentów i mediów na opisany problem (m.in. pisma Sadyby z dnia 02.11.2005 r. i 20.01.2006 r. skierowane do Wojewody Warmińsko-Mazurskiego i z dnia 9.06.2010 r. do Marszałka Warmińsko-Mazurskiego, apel Towarzystwa Miłośników Połomu do Marszałka Warmińsko-Mazurskiego opublikowany 13.03.2010 r. w G.Wyborczej/Olsztyn: „Władzo nie zwlekaj z ochroną”) lecz brak jest działań mających na celu przywrócenia Planu Ochrony MPK. Tymczasem samorządy lokalne uzgadniają warunki zabudowy terenów parkowych nie licząc się z opinią MPK, również nadleśnictwa i gospodarstwa rybackie prowadzą swoją działalność często wbrew zamierzeniom ochronnym służby parkowej. Całkowicie niezrozumiałe jest postępowanie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie – instytucji powołanej do ochrony przyrody (sic!), która bez konsultacji z Dyrektorem MPK wydaje pozytywne decyzje dla inwestycji zlokalizowanych nad brzegami jezior w „zerowej” lub „pierwszej strefie ochrony przyrody”. Nic więc dziwnego, że na terenie MPK z roku na rok widać coraz większą ilość samowolek budowlanych, a brak planów ochrony umożliwił legalizację wielu z nich (np. zabudowę nad J. Gryżewskim). Coraz więcej jest całorocznych przyczepy kempingowych (tzw. holenderskich), stojących nad brzegami jezior lub ich pobliżu, dzikich pól biwakowych, parkingów etc. Lasy leżące na terenie MPK zasypywane są tysiącami opakowań plastikowych, rozjeżdżane samochodami, a ostatnio coraz częściej quadami, brak jest odpowiednich oznaczeń i kontroli przez służby leśne. To wszystko powoduje, że te negatywne zjawiska nasilają się z każdym rokiem. Prokuratura i organy ścigania nie przywykły jeszcze do dbałości o przyrodę pojmowanej jako ochronę dziedzictwa i bogactwa narodowego, a więc także jako ich powinność, dlatego naruszanie zapisów ochrony przyrody traktują jako „czyny o małej szkodliwości społecznej”.
  7. Uważamy, że najlepszym rozwiązaniem opisanych problemów byłoby utworzenie Mazurskiego Parku Narodowego, jednak obecne prawo to uniemożliwia, dając głos veta samorządom lokalnym, które blokują zarówno utworzenie parku narodowego jak też przywrócenia należnej ochrony przyrody na terenie MPK!
  8. Biorąc powyższe pod uwagę domagamy się od decydentów podjęcia działań mających na celu doprowadzenie do stanu zgodnego z obowiązującym prawem, by móc skutecznie chronić wyjątkową mazurską przyrodę, a do wszystkich którym na sercu leży dobro naszego wspólnego dziedzictwa o interwencję i pomoc!

Koalicję tworzą (w kolejności alfabetycznej):

Fundacja na rzecz Ochrony Przyrody i Krajobraz Mazurskiego Parku Krajobrazowego
i Dorzecza Krutyni
Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”
Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Turystycznych Produktów Markowych „Krutynia”
Stowarzyszenie na rzecz Utworzenia i Ochrony Mazurskiego Parku Narodowego
Towarzystwo Miłośników Połomu

Opublikowano Mazurski Park Narodowy | Otagowano ,

O braku wizji przyszłości regionu

Zamykamy cykl „Skansen czy rozwój”. Czas pokazał, że prezentowane przez autorów spostrzeżenia i refleksje nie straciły na aktualności, dlatego zapraszamy do zapoznania się ze wszystkimi artykułami.

Skansen czy rozwój – wszystkie artykuły

_________

Nadal brak jest rzeczowej i merytorycznej debaty, brak forum dyskusyjnego pomagającego określić drogi „ku przyszłości”. Trwa natomiast pośpieszne wydawanie kasy unijnej.

Mamy nowe władze samorządowe. Zakończył się czas kuszenia i obiecywania, przyszła pora na realizację przedwyborczych obietnic. Nowe władze powinny pamiętać, by działać zgodnie z wolą i na korzyść swoich wyborców, a nie przeciwko nim. Kuriozalnym dla mnie było spotkanie mieszkańców z jednym z burmistrzów, który przez 1,5 godziny zanudzał o swoich – dość marnych – poczynaniach, po czym stwierdził, że… nie ma czasu na pytania czy dyskusję, i opuścił zebranych. Także tzw. „konsultacje społeczne” z reguły nie mają
nic wspólnego z partycypacją obywatelską i najczęściej mają charakter fasadowy i formalny (byle „odfajkować” wymóg spotkań z obywatelami). W procesie decyzyjnym takie „konsultacje” nic nie wnoszą, bo urzędnicy często traktują opinie obywateli jako wtrącanie się do nie swoich spraw lub wręcz jak zamach na ich „prawo do decydowania”.

Przed wyborami prawie wszyscy pretendenci do władz lokalnych niczym mantrę powtarzali słowo „rozwój”. Co kryje się pod tym pojęciem, trudno stwierdzić, jednak odnoszę wrażenie, że tak naprawdę mało kogo obchodzi „rozwój” pojmowany jako rzeczywista i dalekosiężna przyszłość naszych miast i wsi. Dyskusje publiczne – jeśli już się toczą, dotyczą z reguły rozwiązywania bieżących problemów, jak ułożenie kawałka chodnika czy budowy ścieżki rowerowej (np. nad Jeziorem Długim w Olsztynie), wyrwanych z kontekstu zagadnień. Przykładem takich pseudodyskusji były „rozważania” na temat planowanego parku Centralnego (pomijam pretensjonalność nazwy, jakby nie mógł to być „park nad Łyną”) i budowy tam „zbiornika wodnego z kilkoma wyspami”. Jeden z urzędników ubolewał: „Rezygnacja ze zbiornika wodnego to według mnie największa strata dla tego projektu” („Gazeta Wyborcza Olsztyn” z 7.10.2010 r.), ale jaki ma sens kopanie kolejnego zbiornika wodnego w mieście położonym nad trzema rzekami oraz 15 jeziorami?!

Nasi „decydenci” zbyt często zapominają, że miasta rozwijają się i trwają wiekami, budowle w nich wznoszone są na pokolenia, a plany rozwoju realizowane są niekiedy przez dziesiątki lat. Dla przykładu: w Berlinie przy Potsdamerstraße konsekwentnie od pół wieku powstaje Forum Kultury, zespół muzeów i instytucji kultury, stając się jednym
z najważniejszych miejsc w mieście. U nas plany tworzone są na parę lat, a ich „kamieniami milowymi” są najczęściej kolejne edycje unijnych „programów operacyjnych”, „osi” i „priorytetów” lub terminy kolejnych wyborów. Strategie i programy „perspektywiczne” też z reguły obejmują tylko kilka lat i jest to najczęściej „papierologia niestosowana” – jak np. „Program opieki nad zabytkami województwa warmińsko-mazurskiego na lata 2008–2012”, w którym zwrócono m.in. uwagę na brak w województwie muzeum techniki oraz historii regionu, lub opracowany w 2005 r. przez wydział strategii i rozwoju Urzędu Miasta w Olsztynie „Lokalny program rewitalizacji terenów powojskowych miasta Olsztyn”, w którym m.in. zapisano, że w koszarach „nie można dopuścić do zabudowy, która mogłaby zniekształcić czytelny układ urbanistyczny całego założenia”. Co z tego pisania wynika, łatwo ocenić porównując zapisy ze stanem faktycznym: wystarczy popatrzeć, jak wyglądają koszary w Olsztynie (tu zburzona wartownia, tam spalone magazyny, gdzie indziej nowa zabudowa) lub jak długo i z jakim trudem organizacje społeczne walczą o utworzenie postulowanego w programie muzeum w tartaku na Knosały. Nadal brak jest rzeczowej i merytorycznej debaty, brak forum dyskusyjnego pomagającego określić drogi „ku przyszłości”. Trwa natomiast pośpieszne wydawanie kasy unijnej – jak pisał prof. Robert Traba: „liczy się głównie obsługiwanie i technokratyczne zagospodarowywanie programów unijnych („Forum Otwartego Regionalizmu”, „Gazeta Wyborcza Olsztyn” z 31.09.2010 r.). Co gorsze, wydawanie unijnych pieniędzy następuje schematycznie, przez powielanie utartych i najczęściej mało ambitnych dróg.

W ten sposób pojawiają się wszędzie chodniki z polbruku, przy drogach robi się żółto
od barierek ochronnych i co rusz, to festyn. Organizowanie festynów i festiwali stało się jednym z podstawowych sposobów „promocji” miast i regionów (a często służy do „samopromowania się” urzędów lub urzędników). Jest to kolejny przykład schematycznych, mało skutecznych i bardzo kosztownych działań. Do czego to prowadzi, pokazała dobitnie (opracowana za ponad 100 tys. zł) „profesjonalna promocja” Olsztyna jako „miasto serów i latawców”, ignorująca rzeczywiste walory miasta, a oparta
na symbolach i produktach zupełnie niezwiązanych z miastem.

Przykładów chybionych działań jest więcej. We wrześniu w Piszu w tym samym dniu zorganizowano aż dwa, niezależne od siebie, festiwale: Festiwal Leśne Runo oraz Leśne Smaki Pisz – 2011. (…) Na obu festynach były oczywiście piwo i koncerty, a obie „atrakcje” kosztowały nas, społeczeństwo, setki tysięcy złotych. Festyn Leśne Smaki kosztował
280 tys. zł, z czego 225 tys. zł pochodziło z „osi priorytetowej Przedsiębiorczość”
z Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007–2013,
bo oficjalnie celem projektu oprócz „poprawy potencjału turystycznego gminy” była „pomoc przedsiębiorcom z naszego regionu w wypromowaniu kulinarnych produktów regionalnych”. Na oficjalnej stronie internetowej tego „festiwalu” mogliśmy przeczytać: „Wśród potraw można było skosztować m.in. zupy pokrzywowej z pulpecikami i oczywiście gigantycznej jajecznicy z 4 tys. kurzych jaj z kurkami. Na scenie wystąpiły zagraniczne gwiazdy prezentujące muzykę dance, r’n’b, pop”. Faktycznie – bardzo oryginalnie, swojsko i regionalnie! Na dodatek występujące gwiazdy były zagraniczne. Na czym więc polegało „wsparcie dla lokalnej przedsiębiorczości”? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast,
że organizatorzy ogłosili sukces, a zarząd województwa i gmina Pisz już podpisały umowę na dofinansowanie projektu „Leśne Smaki” na rok 2011. Tym razem impreza ma kosztować ponad 700 tys. zł (w tym 585 186,17 zł dofinansowania z „osi priorytetowej Przedsiębiorczość”). Można mieć nadzieję, że nowe władze będą poważnie myślały
o przyszłości, ale nie tej za cztery lata, tylko tej za lat czterdzieści czy sto czterdzieści…

Krzysztof A. Worobiec
Artykuł ukazał się 14 grudnia 2010 w olsztyńskim dodatku Gazety Wyborczej w ramach cyklu „Skansen czy rozwój” zrealizowanego przy współpracy z Sadybą.

Skansen czy rozwój – wszystkie artykuły

Opublikowano Skansen czy rozwój – cykl artykułów | Otagowano ,

Chrońmy nasze Mazury, by dalej były cudem


Niestety, wbrew – nie tylko moim – oczekiwaniom kampania „Mazury – Cud Natury” nie przyczyniła się w żaden sposób do zwiększenia ochrony tejże natury.

Niedawno uroczyście zakończono kampanię promocyjną „Mazury – Cud Natury”. Rozdano medale i odtrąbiono wielki sukces, że to największa do tej pory, najczęściej nagradzana i że dzięki niej jeziora mazurskie zajęły 14. miejsce w ogólnoświatowym plebiscycie na 7 Nowych Cudów Natury. Prestiżowa nominacja w konkursie i związana z nią kampania promocyjna skłaniają do refleksji oraz pozostawiają niedosyt: zabrakło aktu wieńczącego całość – i nie mam na myśli gali w olsztyńskiej filharmonii! Godnym zwieńczeniem byłoby utworzenie (lub choćby zainicjowanie procesu tworzenia) parku narodowego chroniącego najcenniejsze przyrodniczo fragmenty mazurskiego krajobrazu!

Dzięki kampanii promocyjnej kosztującej prawie 2,5 miliona złotych bardzo dużo mówiło się o Mazurach. Do oddawania głosów w konkursie namawiali m.in. papież Benedykt XVI oraz prezydenci RP Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski i wiele innych sław. Wszyscy zgodnym chórem powtarzali, że Mazury to istny „cud”, ale nic nie czynili, by ów cud chronić, by przyszłe pokolenia mogły go też podziwiać z autopsji – nie z archiwalnych plakatów udanej kampanii promocyjnej! Co ciekawe, powtarzany w kółko zgrabny slogan nie wywoływał refleksji, że chodzi przecież o cud NATURY, a nie cud reklamy, marketingu czy turystyki, a celem konkursu było wyłonienie nie najbardziej sprawnego w działaniach samorządu czy atrakcyjnego produktu turystycznego, ale terenu o szczególnie pięknej w skali całego świata naturze i estetyce! Niestety! Mazurska natura została wykorzystywana instrumentalnie wyłącznie jako narzędzie do uzyskania wysokiej pozycji w konkursie i jako tło do bardziej czy mniej lotnych haseł reklamowych. Przykładem może być choćby tłumaczone na wiele języków hasło „To Mazury – nie Amazonia”, umieszczone na tle zrobionego z lotu ptaka zdjęcia „kryształowych jezior i ciemnych lasów”, ukazującego nieskazitelnie dzikie, bezkresne i niezamieszkane krajobrazy. Sens tego hasła budził wątpliwości: bo czy mamy tu lasy deszczowe, a może największą bioróżnorodność na świecie, czy może zamieszkują tu łowiecko-zbieracze ludy tubylcze? Skoro na te pytania należy odpowiedzieć „nie”, to może pozostaje podobieństwo wizualne? Ale to też jest mistyfikacja i sprzedawanie miraży! Na plakatach pokazano przecież starannie wykadrowany fragmentu Mazur, podczas gdy rzeczywistość wygląda inaczej. Na zdjęciu nie widać śladów ludzkiej działalności: chaotycznej zabudowy wsi i miasteczek, straganów z tandetnymi pamiątkami i przypominających bazary głównych ulic miasteczek, samowoli budowlanych nad brzegami wód, zdewastowanych i pogrodzonych płotami brzegów jezior, zasypywanych gruzami terenów podmokłych, lasów niczym ser szwajcarski z powycinanymi plackami zrębów! Czy turysta skuszony pięknymi reklamami nie poczuje się oszukany, gdy przyjedzie, by zobaczyć ową dziką i piękną mazurską Amazonię, a zobaczy rzeczywistość?!

Jednym z warunków formalnych udziału Mazur w konkursie było powołanie Oficjalnego „Komitetu Wsparcia kandydatury Wielkich Jezior Mazurskich w plebiscycie na 7 Nowych Cudów Natury”. Przez marszałka Jacka Protasa zostałem zaproszony do tego komitetu (choć na galę finałową już nie – zapewne z powodu tekstów jak ten). Podczas pierwszego spotkania tego zespołu, w marcu 2009 r., apelowałem, by zadbać o realną ochronę naszego „Cudu” i powrócić do idei utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego („Gazeta Wyborcza Olsztyn”, 11.03.2009) oraz zaproponowałem zorganizowanie sympozjum na ten temat (konferencja „Park Narodowy Szansą dla Mazur”, merytorycznie przygotowana przez Stowarzyszenie Sadyba, odbyła się w czerwcu 2009 r. w Urzędzie Marszałkowskim). Dzięki temu ponownie odżyła dyskusja na temat utworzenia parku narodowego (ważną rolę odegrała w niej olsztyńska redakcja „Gazety Wyborczej” i cykl publikacji „Park Narodowy dla Mazur”). Niestety, wbrew – nie tylko moim – oczekiwaniom kampania „Mazury – Cud Natury” nie przyczyniła się w żaden sposób do zwiększenia ochrony tejże natury. Być może właśnie brak konkretnych działań ochronnych miał wpływ na ostateczny wynik konkursu? Podobno (choć nie potrafię zweryfikować tych informacji) o miejscu w finale konkursu decydowały nie tylko głosy internautów, ale też wkład władz lokalnych w należytą ochronę tych nominowanych cudownych miejsc. Pewnym jest natomiast, że wszystkie siedem miejsc, które zdobyły miano Nowego Cudu Natury, znajdowało się na prestiżowej liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, co wiąże się ze spełnieniem określonych kryteriów oraz zobowiązaniem państwa do ochrony tych wartości, dla których obiekt został tam umieszczone (z powodów zaniechanie takiej ochrony w 2009 r. wykreślono z listy Krajobraz kulturowy doliny Łaby w okolicy Drezna). Aż 6 z 7 Nowych Cudów Natury jest chronionych także jako parki narodowe (jeden z nich – wodospad Iguazu – nawet podwójnie, bo leży na obszarze 2 parków narodowych: argentyńskiego i brazylijskiego). By otrzymać laur zwycięzcy, trzeba na niego solidnie zapracować – nie tylko się nim chwalić! Tymczasem nasi włodarze chcą przysłowiowe ciastko mieć i je równocześnie jeść – chcą mieć Cud Natury, ale nie chcą go chronić, tylko eksploatować!

By nie zmarnować wysiłku Urząd Marszałkowski zapowiada, że kampania Cud Natury „wykreowała nasz wizerunek”, ale teraz przechodzi do kampanii promocji turystycznej: „Ma to być duża kampania promocyjna w Polsce i 6 wybranych krajach [...] przede wszystkim kampania w mediach elektronicznych oraz kampania billboardowa”, a kosztować ma – bagatela – około 10 milionów złotych – jak deklarował wicemarszałek Jarosław Słoma (TVP Olsztyn – „Opinie”, 30.11.2011). W ten sposób kampania promująca Mazurski Cud Natury ma nie iść na marne. Wiele osób przecież zobaczyło (na zdjęciach) uroki tej krainy, a niektórzy z nich zapewne nas odwiedzą. Należy mieć tylko nadzieję, że nie wyjadą stąd rozczarowani, bo podobieństwa do Amazonii, Chorwacji, a tym bardziej do Kenii tu nie znajdą. Gorzej, gdy nie znajdą także charakterystycznych dla dawnych Prus Wschodnich i unikanych w skali europejskiej alei przydrożnych, dzikiej przyrody, „krystalicznych jezior i ciemnych lasów”.

Krzysztof Worobiec
List ukazał się 2 lutego 2012 w olsztyńskim dodatku Gazety Wyborczej.

Opublikowano Mazurski Park Narodowy | Otagowano , ,

O wiatrakach energetycznych w Urzędzie Marszałkowskim

W poniedziałek, 23 stycznie o godz. 13.00 w Urzędzie Marszałkowskim w Olsztynie odbyło się spotkanie przedstawicieli Zarządu i Koalicji „Bezpieczna energia” w sprawie obaw związanych z budową w naszym województwie coraz większej ilości wiatraków energetycznych.

Przypomnę, że Koalicja nie jest generalnie przeciwna rozwojowi energetyki wiatrowej, lecz tylko przeciwko ich stawianiu gdzie popadnie i domaga się opracowania szczegółowych zasad lokalizacji wiatraków energetycznych z uwzględnieniem stref ochronnych – w celu ochrony ludzi, zwierząt i krajobrazu (o czym w załączonych poniżej postulatach). Gospodarzy reprezentował wicemarszałek Jarosław Słoma oraz dyrektor Departamentu Ochrony Środowiska Bogdan Meina, natomiast koalicję liczącą już 19 stowarzyszeń z obszaru od Elbląga po wschodnią granicę województwa reprezentowali: Marta Akincza (Stowarzyszenie Polskich Architektów Krajobrazu), Jacek Adamas (Kochajmy Warmię), Waldemar Badeński (Stowarzyszenie Aktywności Społecznej im. T. Reytana, a zarazem radny) i Krzysztof Worobiec (Sadyba). W spotkaniu uczestniczyło też troje dziennikarzy.

Przedstawicieli mediów było znacznie więcej, ale pozostali oni przed Urzędem, gdzie od godz. 12-tej trwała pikieta: przedstawiciele Koalicji – pomimo padającego śniegu – stali z wielkim banerem (repliką oficjalnego „Mazury Cud Natury”) obrazującym piękny mazurski krajobraz… upstrzony lasem wiatraków energetycznych, rozdawali ulotki i rozmawiali z przechodniami na temat naszych zastrzeżeń dotyczących tychże inwestycji].

Marszałek Słoma na przywitanie przedstawił stanowisko Urzędu, skupiając się przede wszystkim na wyrażeniu obawy o krajobraz: „Myślę, że mamy podobne spojrzenie na kwestie związane z energetyką, a szczególnie ustawianie ferm wiatrowych. Niestety jako samorząd województwa nie mamy wielkiego wpływu na samorządy lokalne. Możemy jedynie apelować.” Marszałek poinformował, że Urząd pracuje nad stanowiskiem sejmiku województwa w sprawie wzrastającej ilości inwestycji wiatrakowych (…które wprawdzie nie będzie dla gmin nakazem, a bardziej głosem sumienia), i że skonsultuje je z Koalicją.

Wizyta przebiegała na zasadzie spokojnej wymiany poglądów, ale by nie było to tylko spotkanie kurtuazyjne (li tylko przedstawienie złożonej wcześnie 10-punktowej listy postulatów – patrz poniżej oraz wymiana zdań) w imieniu koalicji przedstawiłem bardzo konkretne oczekiwania:

  1. Sporządzenie inwentaryzacji elektrowni wiatrowych na terenie województwa ponieważ obecnie nikt – nawet urzędnicy – nie wiedzą dokładnie gdzie są, jakie i ile ich jest. Inwentaryzacja powinna obejmować inwestycje już zrealizowane, będące w trakcie realizacji oraz planowane (na które zostały złożone wnioski, rozpoczęto procedury zmiany MPZP, uzgadniane są pozwolenia na budowę etc.) oraz zawierać ilościowe i jakościowe dane dotyczące elektrowni wiatrowych, ich geograficzne rozmieszczenie oraz usytuowanie w stosunku do form ochrony przyrody;
  2. Wprowadzenie stałego monitoringu wszystkich inwestycji związanych z energetyka wiatrową na terenie województwa poprzez powierzenie tego obowiązku kompetentnemu pracownikowi urzędu lub stworzenie zespołu, który na bieżąco będzie zbierał wszystkie informacje na temat inwestycji wiatrakowych – jest to niezbędne ponieważ wzrost tego typu inwestycji jest bardzo dynamiczny;
  3. Stworzenie „platformy informacyjnej” (witryny, strony internetowej np. na stronie Urzędu Marszałkowskiego etc.) w celu publikacji wszelkich danych związanych z elektrowniami wiatrowymi (patrz pkt. 1 i 2), w tym planowanych inwestycji by ułatwić należyty przepływ informacji oraz rzeczywistą partycypację społeczną opartą na rzetelnych informacjach (co obecnie często jest niemożliwe lub utrudnione z powodu braku dostatecznej wiedzy i/lub przekazywania niepełnych lub mylnych informacji – por.:  pkt 1);
  4. Podjęcie przez Urząd Marszałkowski działań edukacyjnych (szkolenia, seminaria, konferencje, ulotki edukacyjne etc.) skierowanych do szerokiego grona zainteresowanych, w tym do samorządów lokalnych (by te, stanowiąc prawo miejscowe były świadome długofalowych skutków swoich decyzji) mających na celu przedstawienie wszelkich aspektów zwiazanych z energetyką wiatrową: konsekwencje przyrodnicze, zdrowotne, ekonomiczne (koszty związane ze spadkiem atrakcyjności turystycznej, koszty demontażu wyeksploatowanych urządzeń etc);
  5. Podjęcie działania w celu kompleksowej ochrony krajobrazu w związku z wyjątkowością regionu („Cud Natury”) poprzez opracowanie planu zagospodarowania przestrzennego całego województwa w celu wyznaczenia miejsc do lokalizacji farm wiatrowych („planowanie rozległe” jako przeciwieństwo fragmentarycznego planowania miejscowego – by nie dopuścić np. do sytuacji, że jedna gmina będzie stawiać wiatraki na granicy innej, która wiatraków nie chce);
  6. 6. Stworzenia zespołu roboczego ds. inwestycji związanych z energetyką wiatrową złożonego z przedstawicieli: Urzędu Marszałkowskiego Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Wojewódzkiego Biura Planowania Przestrzennego, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska oraz Koalicji Bezpieczna Energia (oraz przedstawicieli innych instytucji zainteresowanych tematyką) w celu opracowania katalogu „dobrych praktyk” dla inwestycji związanych z energetyką wiatrową, w szczególności określenia zasad lokalizacji inwestycji, sposobu przeprowadzania konsultacji społecznych mających na celu włączenia wspólnot lokalnych i regionalnych oraz organizacji pozarządowych (zgodnie z ustaleniem podjętym na ostatnim spotkaniu, zespół taki powinien zebrać się do 15 lutego).

Ps. Dzień później, 24. stycznia, z okazji gali podsumowującej kampanię „Mazury Cud Natury” pod olsztyńską filharmonią pojawił się ponownie baner Koalicji (przedstawiający upstrzony wiatrakami mazurski krajobraz) a jej przedstawiciele rozdawali ulotki informując o energetyce wiatrowej i postulatach Koalicji. Jedną z takich ulotek otrzymał wchodzący na galę marszałek województwa Jacek Protas, który z uśmiechem powiedział, że się z zgadza z Kolacją, i że podzielamy wspólne zdanie. Moment ten zauważyli dziennikarze telewizyjni, skierowali na niego reflektory i poprosili o komentarz. Marszałek powiedział coś o braku planowania na poziomie województwa i ryzyku utraty cennego krajobrazu (w kontekście „Mazury cud Natury”). Wiele osób które udawało się na gale poparło postulaty Koalicji – m.in. Krzysztof Hołowczyc, który podobno zapowiedział, że zrobi to oficjalnie…

Postulaty Koalicji „Bezpieczna Energia”

My, członkowie Koalicji „Bezpieczna Energia”, mieszkańcy Warmii i Mazur, mając na uwadze ochronę naszego regionu – światowej perły turystyki, bogactwa przyrodniczego i krajobrazowego, jednocześnie pragnąc korzystać z odnawialnych źródeł energii pozyskiwanej bezpiecznymi dla ludzi i środowiska metodami, żądamy:

  1. Natychmiastowego wprowadzenia moratorium na powstawanie nowych elektrowni wiatrowych do czasu prawnego i społecznie akceptowalnego uregulowania sposobu projektowania lokalizacji farm wiatrowych oraz do przyjęcia Wojewódzkiego Planu dla rozwoju energetyki opartej na źródłach odnawialnych.
  2. Uchwalenia minimalnej 8-kilometrowej odległości lokalizacji elektrowni wiatrowych od siedlisk ludzkich.
  3. Prowadzenia stałego monitoringu zdrowia mieszkańców terenów położonych w pobliżu elektrowni wiatrowych, szczególnie w promieniu do 10 kilometrów od już istniejących farm wiatrowych, pod kątem:
    • Badania płodu ludzkiego,
    • Badanie zdrowia psychicznego i neurologicznego,
    • Badanie funkcjonowania systemu immunologicznego.
  4. Standardowego wypłacania przez lokalne samorządy odszkodowań związanych ze stratami ponoszonymi przez mieszkańców terenów położonych w sąsiedztwie farm wiatrowych z tytułu:
    • Utraty wartości nieruchomości,
    • Strat związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.
  5.  Dokonania przez władze województwa warmińsko – mazurskiego profesjonalnej i niezależnej wyceny strat związanych z budową elektrowni wiatrowych, szczególnie z tytułu:
    • Utraty walorów przyrodniczych i krajobrazowych,
    • Strat w branży turystycznej.
  6. Nałożenia na Inwestorów obowiązku utworzenia funduszu na demontaż i utylizację elektrowni wiatrowej po wygaśnięciu jej funkcjonowania, na całkowite usunięcie jej pozostałości, takich jak fundamenty, resztki smarów oraz rekultywację terenu.
  7. Rzetelnego informowania mieszkańców oraz opinii publicznej na temat skutków budowy farm wiatrowych w dziedzinach:
    • Zdrowie publiczne społeczności lokalnej,
    • Lokalne środowisko naturalne,
    • Finanse gminne,
    • Turystyka.
  8. Opracowania dla Gmin objętych programem rozwoju energetyki wiatrowej symulacji finansowych w zakresie skutków ekonomicznych przed, w trakcie i po planowanej inwestycji
  9. Uchwalenia minimalnej 15-kilometrowej odległości elektrowni wiatrowych od granic obszarów chronionych:
    • Natura 2000,
    • rezerwat przyrody,
    • park narodowy,
    • park krajobrazowy,
    • pomnik przyrody,
    • obszar chronionego krajobrazu oraz od sieci Ekonet.
  10. Uznania Koalicji „Bezpieczna Energia” za stronę w konsultacjach społecznych w trakcie prac nad ustawą o „Odnawialnych Źródłach Energii”

Koalicję „Bezpieczna Energia” tworzą obecnie:
Warmińsko-Mazurskie Stowarzyszenia na Rzecz ZrównoważonegoRozwoju Energii Odnawialnej i Telekomunikacji,
Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”,
Warmińsko-Mazurski Oddział Stowarzyszenia Polskich Architektów Krajobrazu,
Stowarzyszenie Aktywności Społecznej im. Tadeusza Reytana,
Komitet Ochrony Orłów,
Towarzystwo Miłośników Ziemi Kętrzyńskiej,
Stowarzyszenie Miłośników Wzgórz Dylewskich,
Stowarzyszenie „Kochajmy Warmię”,
Stowarzyszenie „Dejnowy Pilec”,
Stowarzyszenie „Nie Wiatrakom”,
Partnerstwo „Dzikie Mazury”,
LOP Koło „Żuraw”,
Polskie Towarzystwo Ochrony Ptaków,
Fundacja Albatros,
Stowarzyszenie Miłośników Rusi nad Łyną,
Stowarzyszenie „Okiem Konia”,
Stowarzyszenie „Siedliska Warmińskie”,
Stowarzyszenie Trójkąt Warmiński,
Stowarzyszenia Mieszkańców Krainy Bociana EKO-EGO.

Krzysztof Worobiec

Opublikowano Ochrona krajobrazu | Otagowano , ,

Potrzebny impuls dla regionu. Nowy manifest prof. Traby


Warmia i Mazury toną w powodzi festiwalizacji, która nie czerpie inspiracji ze szczególności tego miejsca, lecz powiela amorficzną popularną kulturę. Ten region zasługuje na coś więcej – pisze Robert Traba, założyciel olsztyńskiego stowarzyszenia Wspólnota Kulturowa Borussia, od 2006 roku dyrektor Centrum Badań Historycznych Polskiej Akademii Nauk w Berlinie

Od przyszłego roku Wspólnota Kulturowa Borussia uruchamia społeczny, nowy program kulturalny pod nazwą Forum Otwartego Regionalizmu. Chcemy, by z tego spotkania niezależnej, kreatywnej myśli rozwinął się stały element krajobrazu artystyczno-intelektualnego Mazur i Warmii. W nazwie forum odwołujemy się do fundacyjnego projektu Borussii. Nasz otwarty regionalizm – odwołując się do dziedzictwa kulturowego miejsca, w którym mieszkamy, naszej prywatnej, małej ojczyzny – skierowany jest ku przyszłości. Poprzez konkretne inicjatywy pragniemy uczestniczyć w tworzeniu, jednoczącej się Europy, Europy etycznych narodów, w konstruowaniu przyszłości regionalnej litewskiej, polskiej i rosyjskiej, a wreszcie europejskiej.

Nie dopracowaliśmy się kultury na miarę potencjału Mazur i Warmii. Region tonie w powodzi festiwalizacji, która nie czerpie inspiracji ze szczególności miejsca, lecz powiela amorficzną popularną kulturę. Ambitne projekty są często niedoceniane przez władze regionalne. Liczy się głównie obsługiwanie i technokratyczne zagospodarowywanie programów unijnych. Forma zastępuje treść. Ten region zasługuje na coś więcej. Świadczy o tym m.in. fakt, że od dziesiątków lat przyciągał wybitnych twórców kultury i nauki, którzy odnajdowali tutaj warunki do twórczej pracy, miejsce wyciszenia, a jednocześnie tu tworzyli nowe artystyczne projekty. Rzadko jednak ta twórczość stawała się integralną częścią kultury Mazur i Warmii. Najczęściej wpisywała się później w centralną kulturę pisaną dla „Warszawy” czy „Krakowa”.

Mazury i Warmia potrzebują nowych impulsów nie tylko w przestrzeni zachowania krajobrazu kulturowego, ale również ważnych wydarzeń z dziedziny kultury i nauki.

W 2002 roku opublikowałem manifest o poprawę stanu kultury w regionie („Borussia”, nr 28). Niestety, dzisiaj niektóre pasaże tego manifestu można powtórzyć:

Błąd naszym zdaniem, tkwi nie w ludziach, lecz w mechanizmach, do których od lat się przyzwyczailiśmy, i które zamknąć można w prastarej dewizie: dziel i rządź.

Wniosek jest taki: to nie środowiska kulturalne tak naprawdę zaczęły mieć wpływ na to, co dotyczy żywotnych interesów kultury, lecz fałszywa potrzeba misji kulturalnej niektórych grup samorządowych. Zapomniano o jednym: zarządza się przedsiębiorstwem, kulturę najpierw trzeba tworzyć! Trzeba stwarzać warunki do tego, by promować najcenniejsze zjawiska kulturalne, by mogły istnieć i rozwijać się najbardziej kreatywne instytucje kultury.

Nasz list-apel kierujemy przede wszystkim do ludzi kultury. Chcemy tworzyć nieformalne, oddolne przymierze, które stałoby się w przyszłości rzeczywistym partnerem dla władz samorządowych. Proponujemy zewrzeć szyki i rozpocząć już teraz budowę nowych mechanizmów funkcjonowania kultury w województwie warmińsko-mazurskim.

W procesie modernizacji współpraca miejscowych środowisk z wybitnymi twórcami, którzy – nie będąc stałymi mieszkańcami – nierzadko nawet od kilkudziesięciu lat odnajdują tutaj swoją duchową ojczyznę, może stworzyć nową niepowtarzalną wartość. Niezależność od miejscowych struktur tworzących układy wzajemnych interesów nadałaby projektom nowy dynamizm i siłę organizacyjną. Chcielibyśmy naszą inicjatywą przyczynić się do tworzenia trwałych sąsiedzkich kontaktów i budowania społeczeństwa obywatelskiego.

Pierwsze spotkanie odbędzie się w lipcu 2011 roku. Dzięki współpracy i zaangażowaniu może się stać ważnym głosem obywatelskiej kreatywności w momencie, gdy na Polskę zwrócone będą oczy całej Europy (rozpoczęcie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej). Chcemy tą inicjatywą zwrócić uwagę na ogromny potencjał i wielkie bolączki naszego regionu. Chcielibyśmy, by regionalni politycy, działacze i urzędnicy samorządowi odnaleźli w takim społecznym oddolnym działaniu nie tylko problem do załatwienia, ale i szansę dla regionu.

Ten list jest zaproszeniem dla wszystkich, którym bliskie są wspomniane cele. Chciałbym, żeby otworzył dyskusję, której podsumowaniem byłoby pierwsze Forum Otwartego Regionalizmu. Oczekujemy Państwa propozycji, głosów poparcia, ale też krytyki, która pozwoliłaby wypracować program lipcowego spotkania.

Proszę pisać na adres: biuro@borussia.pl

Robert Traba
Mazury, wrzesień 2010

Artykuł ukazał się 30 września 2010 w olsztyńskim dodatku Gazety Wyborczej w ramach cyklu „Skansen czy rozwój” zrealizowanego przy współpracy z Sadybą.

Opublikowano Skansen czy rozwój – cykl artykułów | Otagowano , ,

Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy – sprawozdanie

Na piątym posiedzeniu Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 12 stycznia 2012 r., drugiego dnia obrad odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie przyrody w zakresie tworzenia i zmiany granic parków narodowych.

Choć brzmi to nieco dziwnie, było to drugie pierwsze czytanie – po raz pierwszy projekt, pod którym podpisało się prawie ćwierć miliona obywateli, był już czytany rok temu. „Nasz” punkt obrad sejmu trwał 2 godziny. Obrady prowadził marszałek Cezary Grabarczyk, a na sali obecny był Janusz Zaleski – podsekretarz stanu, Główny Konserwator Przyrody.

Tuż po godzinie 14-tej marszałek zapowiedział: Przystępujemy do rozpatrzenia punktu 8. porządku dziennego: Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie przyrody (druk nr 23). Proszę o zabranie głosu przedstawiciela Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, pana Krzysztofa Worobca, w celu przedstawienia uzasadnienia projektu ustawy.

Tak oto po raz kolejny przedstawiałem i uzasadniałem posłom projektu ustawy, którego głównym celem jest przełamanie impasu w tworzeniu nowych i powiększaniu istniejących parków narodowych. Zgodnie z międzynarodową definicją, prawem i praktyką międzynarodową oraz ze względu na rangę obiektów o najwyższych walorach przyrodniczych, kompetencje do tworzenia parków narodowych powinny należeć do najwyższych władz krajowych, czyli rządów lub parlamentów. Taka właśnie praktyka jest stosowana w większości krajów europejskich – m.in. w Estonii, Czechach, Niemczech, Austrii, we Włoszech, Francji, w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Danii, Szwecji, ale także w Kanadzie i Nowej Zelandii. Inaczej jest w Polsce: tu najwyższa władza kraju nie może samodzielnie podejmować decyzji o utworzeniu lub powiększeniu parku narodowego, ponieważ samorządy lokalne mogą się na to nie zgodzić i to bez konieczności uzasadnienia swojego zdania. Nie sposób wskazać drugie państwo europejskie, w którym funkcjonowałby podobny model tworzenia parków narodowych!!!

Dlatego też proponujemy powrót do dobrze funkcjonującego stanu prawnego, obowiązującego w Polsce przez 77 lat – od 1934 do 2001 r. – poprzez zmianę obowiązku uzgadniania z samorządami decyzji w tym zakresie na ich opiniowanie. Ta niewielka zmiana (słowa „uzgadnianie” na „opiniowanie”) ma kluczowe znaczenie dla ochrony przyrody i jej zachowania w nienaruszonym stanie dla przyszłych pokoleń. „Uzgodnienie” ma bowiem charakter wiążący, a zatem jeśli organ uchwałodawczy samorządu nie zgodzi się na utworzenie parku narodowego, to tereny o wyjątkowych walorach naturalnych i znaczeniu narodowym czy nawet światowym, nie mogą być chronione jako parki narodowe!

Przyjęcie poprawki nie spowoduje natychmiastowego utworzenia jakiegokolwiek parku narodowego, ale powinno usprawnić zablokowany mechanizm ich tworzenia. Wbrew twierdzeniom przeciwników nowelizacji, że „zakłóci ona funkcjonowanie demokracji”, że „ograniczy samorządy”, że „pozbawi ich prawa do decydowania”, a nawet „uniemożliwi dialog społeczny”. Mamy przeciwne zdanie. Uważamy, że proponowana przez nas ustawa szeroko otworzy zamkniętą do tej pory furtkę do dialogu. Zresztą stanowisko to znalazło potwierdzenie w przywołanej opinii Rady Ministrów: samorządy zachowują w pełni prawo do decydowania o nieruchomościach będących ich własnością, a organy uchwałodawcze jednostek samorządu terytorialnego zachowują możliwość wyrażania swojego stanowiska poprzez zaopiniowanie odpowiedniego aktu prawnego. Taka forma umożliwi skuteczny dialog pomiędzy organami, bowiem opinia będzie musiała zawierać merytoryczne uzasadnienie [...] Dzięki temu będzie możliwy dialog prowadzący do wypracowania konsensusu.

Tyle Rada Ministrów. Podobne stwierdzenie znajdujemy też w opinii Biura Analiz Sejmowych. Wydaje się, iż słusznie podkreślają projektodawcy, że propozycja ta umożliwi prowadzenie z samorządami prawdziwego dialogu, którego brakowało, gdy dysponowały one prawem weta.

Po moim wystąpieniu (trwającym 30 minut) w imieniu klubów poselskich oświadczenia składali:

– poseł Arkadiusz Litwiński (PO) wyraził poparcie projektu i powiedział że wyrażanie opinii przez samorządy jest zasadne, ale stosowanie prawa veta nie: czym innym jest wyrażanie opinii, czego jesteśmy zwolennikami, [...] a czym innym jest udzielanie komukolwiek prawa weta. To przywołuje wspomnienia związane z niekoniecznie najlepszymi kartami naszej historii. Weto, liberum veto zawsze kojarzyło się niedobrze;

– poseł Jerzy Szmit (PiS) wyraził wątpliwości Klubu: Ogromne wątpliwości budzi główne przesłanie projektu, które zmierza do pozbawienia organów samorządu terytorialnego możliwości decydowania o utworzeniu bądź poszerzeniu działającego na ich terenie parku narodowego, wyraził zdanie, że bezpośrednio zainteresowanych obywateli trzeba po prostu przekonać o tym, że zmiana ta nie utrudni im życia, a może nawet wpłynie na poprawę warunków ich bytowania, a ostatecznym sprawdzianem mogłoby być referendum;

– poseł Marek Domaradzki (Ruch Palikota) w krótkim wystąpieniu oświadczył: Istniejące przepisy niezaprzeczalnie naruszają konstytucyjne prawa obywateli do skutecznej ochrony przyrody [...] Klub Ruch Palikota zagłosuje za proponowanymi zmianami w ustawie o ochronie przyrody. Zagłosuje za nowoczesnym i sprawiedliwym zarządem nad ochroną dobra narodowego, którym niewątpliwie są parki narodowe;

– poseł Marek Gos (PSL): przygotowany przez inicjatywę obywatelską obywatelski projekt ochrony przyrody Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego uważa za co najmniej wątpliwy i dyskusyjny w tym punkcie;

– poseł Eugeniusz Czykwin (SLD): chcę oświadczyć, że klub SLD nie poprze projektu, o ile nie znajdą się w nim zapisy gwarantujące rozstrzyganie sporów o zakres i metody działań służących ochronie przyrody w drodze dialogu i poszukiwania rozsądnego kompromisu. Dla nas rozsądny kompromis oznaczać będzie znalezienie rozwiązań, które, zapewniając podwyższanie standardów ochrony przyrody, nie spowodują pogorszenia warunków życia miejscowej ludności;

– poseł Mariusz Orion Jędrysek (Solidarna Polska) w imieniu Klubu stwierdził: Myślę, że kompromis w tym wypadku musi być wypracowany. Minister środowiska powinien mieć możliwość podejmowania ostatecznej decyzji w tym zakresie, która pomija opinie samorządów terytorialnych, jednocześnie dając możliwość rekompensaty w tym zakresie czy zapewniając jak najmniejszą stratę w interesach.

Wszyscy posłowie w imieniu swoich klubów docenili nasze społeczne zaangażowanie i opowiedzieli się za skierowaniem ustawy do komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej (jak w zeszłym roku), a poseł PiS dodatkowo do Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Następnie w ramach pytań do przedstawiciela inicjatywy i ministra głos zabierali posłowie: Anna Paluch (PiS), Henryk Siedlaczek (PO), Jerzy Borkowski (RP), Marek Domaradzki (RP), Piotr Chmielowski (RP), Piotr Szeliga (RP), Krystyna Kłosin (PO). Na pytania odpowiadał minister Zaleski, który po raz kolejny potwierdził poparcie resortu dla naszego projektu. Po tym, zgodnie z procedurą, zostałem ponownie poproszony o zabranie głosu.

Podziękowałem za poparcie klubom, posłom i ministrowi, mówiłem o 14 krokach modelu szwedzkiego tworzenia parków narodowych i o tym, że parki narodowe nie są hamulcem. Zacytowałem fragment opracowania prof. Tomasza Żylicza z Warszawskiego Ośrodka Ekonomii Ekologicznej: Analiza faktycznie obserwowanych konfliktów „parkowych” wykazuje, że ludzie obwiniają parki za ograniczenia, które wcale nie są z nimi związane. Podobnie, obwiniają je za utratę możliwości inwestycyjnych, które były iluzoryczne. Ściśle rzecz ujmując, uciążliwości tego typu nie istnieją realnie.

Apelowałem również o wszczęcie ogólnopolskiej kampanii na rzecz przywrócenia „dobrego wizerunku” parków narodowych i istoty obszarowych form ochrony krajobrazu oraz zasad ich tworzenia. Stwierdziłem, że możliwe jest wypracowanie procedury efektywnych konsultacji i partycypacji, obejmującej wszystkie zainteresowane grupy – także samorządy!

Debatę zakończył marszałek Eugeniusz Grzeszczak informując, że głosowanie nad wnioskiem o skierowanie projektu dodatkowo do komisji rolnictwa odbędzie się „w bloku głosowań”.*

W obradach towarzyszyła mi Marta Wiśniewska (WWF – upoważniona do ewentualnego zabrania głosu z sejmowej mównicy w moim zastępstwie).

Treść wystąpienia
Pełny stenogram z obrad Sejmu

Retransmisja debaty sejmowej
– nasz punkt od godz. 14.07 prawie do 16-tej.

Krzysztof Worobiec

__________________

* W piątek, 13.01 Sejm nie zgodził się, by projekt omawiała także komisja rolnictwa. Za wnioskiem o skierowanie do trzech komisji było 189 posłów, 249 było przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu.

Aktualizacja wpisu z 16 stycznia 2012 r.

Opublikowano Oddajcie Parki Narodowi | Otagowano , ,

Sejm zadecyduje o losie polskiej przyrody

Sejm zadecyduje o losie polskiej przyrody – wspólny komunikat prasowy niżej podpisanych organizacji.

W czwartek, 12 stycznia br., Parlament nowej kadencji zajmie się obywatelskim projektem zmiany Ustawy o ochronie przyrody, którego celem jest zmiana przepisów ustawy o ochronie przyrody w zakresie tworzenia i zmiany granic parków narodowych. W 2010 roku podpisało się pod nim ćwierć miliona Polaków. Po raz drugi będzie to pierwsze czytanie, bo poprzedni skład Sejmu nie zdążył zająć się doprowadzeniem projektu do decydującego finału. W związku z tym procedura, która ma zadecydować o losach najcenniejszych przyrodniczo obszarów w Polsce, rozpoczyna się od początku. Organizacje ekologiczne, wśród nich Stowarzyszenie Sadyba, wspierające inicjatywę na rzecz oddania parków narodowi, apelują o jak najszybszą zmianę przepisów, które blokują powoływanie nowych parków narodowych i poszerzanie już istniejących.

W Polsce, od dziesięciu lat nie powstał żaden park narodowy. Jednak wciąż w naszym kraju są obszary, które wymagają skutecznej formy ochrony, a taką jest w stanie zapewnić wyłącznie park narodowy. Ustawa o ochronie przyrody w obecnym kształcie uniemożliwia nie tylko tworzenie nowych parków narodowych, ale również powiększanie już istniejących. Blokowane jest powołanie nowych: parków Jurajskiego, Mazurskiego i Turnickiego. Na poszerzenie czeka Białowieski Park Narodowy. Objęcie ochroną całej Puszczy Białowieskiej nie jest możliwe, bo władze samorządowe mogą wetować plany Ministra Środowiska, odpowiedzialnego bezpośrednio za parki narodowe. W praktyce oznacza to, że skarby polskiej przyrody, które są dziedzictwem całego narodu, nie są chronione skutecznie.

Do zadań państwa polskiego należy zapewnienie należytej ochrony dziedzictwa przyrodniczego między innymi poprzez tworzenie i powiększenie parków narodowych. Zadania te nie mogą być jednak skutecznie realizowane przez Rząd, bo zgodnie z obowiązującymi przepisami Ustawy o ochronie przyrody Rada Ministrów jest zobowiązana przedłożyć projekt rozporządzenia o powołaniu lub zmianie granic parku narodowego stosownym jednostkom samorządu, które mają prawo odmówić jego uzgodnienia. Tym samym Rząd nie ma wpływu na bezpieczeństwo ekologiczne państwa, o którym mowa w artykule 5 Konstytucji RP. Obywatelski projekt zmian w ustawie o ochronie przyrody, zastępujący niefortunne prawo weta konsultacjami, umożliwi Rządowi realizowanie polityki ekologicznej w zgodzie z Konstytucją.

11 sierpnia 2010 roku w oświadczeniu dla mediów poprzedni Minister Środowiska, profesor Andrzej Kraszewski, przyznał, że mamy złe prawo, które uniemożliwia rządowi tworzenie i zmianę granic parków narodowych – przypominają organizacje ekologiczne. Nieznane jest jednak stanowisko nowego Parlamentu. Ekolodzy mają nadzieję, że tym razem procedura legislacyjna zostanie przeprowadzona w szybki i sprawny sposób, a parlamentarzyści wysłuchają głosu obywateli, którzy podpisali się pod obywatelskim projektem zmian.

Lista organizacji ekologicznych (w porządku alfabetycznym), które popierają obywatelski projekt zmiany ustawy o ochronie przyrody:

Client Earth
Fundacja Dzika Polska
Fundacja Ekologiczna Arka
Fundacja EkoRozwoju
Greenpeace Polska
Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków
Pracownia na rzecz Wszystkich Istot
PTOP Salamandra
Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”
Stowarzyszenie na Rzecz Utworzenia i Ochrony Mazurskiego Parku Narodowego
Towarzystwo Ochrony Krajobrazu
WWF Polska

Krzysztof Worobiec,
Kadzidłowo – Warszawa, 10 stycznia 2012

Opublikowano Oddajcie Parki Narodowi | Otagowano , ,