Nieprawidłowości związane z usuwaniem drzew przydrożnych

Aleje Przydrożne

Nikt nie panuje nad prowadzoną wycinką drzew1

NIK kontroluje wycinki

W kwietniu 2004 roku wraz z nową ustawą o ochronie przyrody2 weszły w życie przepisy zezwalające na niekontrolowaną wycinkę drzew przydrożnych. Szczególnie szkodliwy dla przyrody okazał się artykuł 83. ustęp 6. punkt 6 zezwalający na usuwanie bez zezwolenia drzew niszczących nawierzchnię i infrastrukturę drogową, ograniczających widoczność na łukach i skrzyżowaniach, z wyłączeniem rosnących na terenie nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków. Ten zapis zezwalał na całkowitą dowolność przy podejmowaniu prac wycinkowych.

W konsekwencji jesienią 2004 roku rozpoczął się proceder masowego wycinania alei pod pretekstem poprawy bezpieczeństwa na drogach. W niespotykanym dotąd tempie drzewa przydrożne znikały nawet z poboczy dróg o bardzo małym natężeniu ruchu, a niekiedy także z dróg gruntowych. Liczbę wyciętych drzew można szacować na dziesiątki tysięcy rocznie, choć faktyczne rozmiary wycinek są nieznane i trudne do dokładnego określenia, ponieważ drzewa wycinają zarządcy dróg krajowych, wojewódzkich, powiatowych i gminnych.

Nieprawidłowe cięcia doprowadziły do osłabienia i uschnięcia drzew, Ostrołęka (Fot. K. A. Worobiec)

Nieprawidłowe cięcia doprowadziły do osłabienia i uschnięcia drzew, Ostrołęka (Fot. K. A. Worobiec)

Brak jest jednej wspólnej statystyki, dlatego o rozmiarach wycinek świadczą przykłady: – kilka tysięcy drzew rosnących wzdłuż drogi nr 16 wycięto w latach 2004-2005 w okolicach Mikołajek (warmińsko-mazurskie); – 1200 drzew rosnących w województwie pomorskim przy drogach nr 7, 20, 22, 55 planowano usunąć w 2005 roku (dzięki interwencji organizacji pozarządowych ok. 500 drzew ocalało); – 760 drzew rosnących wzdłuż drogi nr 57 zezwolił usunąć w 2006 roku wójt gminy w Kolnie (warmińsko-mazurskie); – 770 drzew rosnących wzdłuż drogi nr 57 zezwolił usunąć w 2006 roku wójt gminy Dźwierzuty (warmińsko-mazurskie); – 4105 drzew wycięto w latach 2006/2007 przy trasie Bartoszyce-Kętrzyn (warmińsko-mazurskie); – 12 000 drzew zezwolił wyciąć w 2007 roku Urząd Miejski w Gliwicach (śląskie)3; – 2299 drzew zostało usuniętych w 2008 roku przez Zachodniopomorski Zarząd Dróg Wojewódzkich w Koszalinie, z tego 430 drzew wycięto w gminie Sławoborze, 247 w gminie Trzebiatów, 239 w gminie Świdwin4; – 2306 drzew planuje wyciąć do końca 2008 roku Zachodniopomorski Zarząd Dróg Wojewódzkich w Koszalinie i na wycinkę tych drzew otrzymał już zezwolenie, z czego: 474 drzew rosnących przy drodze nr 106 zezwolił usunąć burmistrz Kamienia Pomorskiego, 446 drzew rosnących przy drodze nr 203 zezwolił usunąć burmistrz miasta i gminy Sianów, 395 drzew rosnących przy drodze nr 203 zezwolił usunąć burmistrz Darłowa, 323 drzew zezwolił usunąć w 2008 roku burmistrz Ińska5; – nawet kilkadziesiąt tysięcy drzew planują wyciąć w najbliższym czasie zarządcy dróg dolnośląskich6.

Wycięte lipy zasiedlone przez pachnicę dębową, gatunek podlegający ścisłej ochronie, wjazd do Bartoszyc (Fot. arch. „Sadyby“)

Wycięte lipy zasiedlone przez pachnicę dębową, gatunek podlegający ścisłej ochronie, wjazd do Bartoszyc (Fot. arch. „Sadyby“)

Szkodliwy dla przyrody „zapis-wytrych” został po roku usunięty i obecnie zarządcy dróg muszą na wszystkie planowane do wycinki drzewa uzyskiwać zezwolenia wydawane w formie decyzji administracyjnych przez wójtów, burmistrzów lub prezydentów miast7.

Należy zwrócić uwagę, że masowe wycinki drzew przydrożnych nie wynikają z obowiązującego prawa, gdyż nie zakazuje ono obecności drzew w pasie drogowym drogi publicznej, lecz przeciwnie – w szeregu przepisów prawnych obejmuje drzewa i krzewy rosnące w pasie drogowym drogi publicznej szczególną ochroną, m.in. czyniąc obowiązek ich utrzymywania jednym z głównych zadań zarządców dróg8. W ustawie O drogach publicznych zapisano, że w pasie drogowym należy, zależnie od potrzeby, sadzić i utrzymywać zieleń, w tym drzewa…9, a nieco dalej bardziej wyraźnie: zabrania się dokonywania w pasie drogowym czynności, które mogłyby powodować niszczenie lub uszkodzenie drogi i jej urządzeń albo zmniejszenie jej trwałości oraz zagrażać bezpieczeństwu ruchu drogowego. W szczególności zabrania się: usuwania, niszczenia i uszkadzania zadrzewień przydrożnych10(!).

Mimo to masowa wycinka drzew przydrożnych trwa nadal, ponieważ nie jest wymagana opinia służb odpowiedzialnych za ochronę przyrody11, a decyzje zezwalające na usunięcie drzew są wydawane pochopnie, bez odpowiedniej wnikliwości. Wójtowie, burmistrzowie czy prezydenci miast często zapominają lub nie rozumieją, że to oni są organami w zakresie ochrony przyrody12 i że to na nich spoczywa konstytucyjny obowiązek – dbałość o przyrodę będącą dziedzictwem i bogactwem narodowym13.

Na kwestię ochrony walorów krajobrazowych, kulturowych i przyrodniczych w związku z decyzjami zezwalającymi na usunięcie drzew przydrożnych zwróciły uwagę Samorządowe Kolegia Odwoławcze (SKO) w Olsztynie14 i Gdańsku15. SKO zauważyło, że zgodnie z ustawą O ochronie przyrody orzeczenie w przedmiocie usunięcia drzew ma charakter uznaniowy, mimo to uznanie administracyjne przyznane wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi miasta w tej kwestii nie jest uznaniem bezgranicznym, zobowiązując organ do poszukiwania rozwiązań korzystnych dla interesu publicznego jak i interesu wnioskodawcy16. Interesem publicznym może być wycięcie drzew jak i ich zachowanie w trosce o walory krajobrazowe, kulturowe i przyrodnicze. Ponieważ dbałość o przyrodę będącą dziedzictwem i bogactwem narodowym jest obowiązkiem organów administracji publicznej17, stąd też organ wydający decyzje musi rozważyć w odniesieniu do każdego indywidualnie określonego drzewa, które argumenty przeważają i czy jest możliwe ich pogodzenie18.

Przy drodze Kętrzyn – Bartoszyce wycięto 4105 drzew (!), także rosnące tuż przy ogrodzeniu, Kętrzyn 2007 r. (Fot. K. A. Worobiec)

Przy drodze Kętrzyn – Bartoszyce wycięto 4105 drzew (!), także rosnące tuż przy ogrodzeniu,
Kętrzyn 2007 r. (Fot. K. A. Worobiec)

Z reguły organy wydające decyzję jako interes publiczny traktują konieczność rzekomej poprawy bezpieczeństwa na drodze lub konieczność poprawy stanu nawierzchni dróg, zapominając, iż nie można uważać ich za wartość nadrzędną, a w interesie publicznym leży również zachowanie drzew przydrożnych w trosce o walory krajobrazowe, kulturowe i przyrodnicze. Tym bardziej że często wycinki nie są związane z jakąkolwiek modernizacją czy naprawą nawierzchni dróg. Wyjątkowe są sytuacje, gdy organ odmawia wydania zgody na wycinkę drzew przydrożnych, argumentując, że drzewa […] mają szczególną wartość przyrodniczo-krajobrazową oraz że na wójcie spoczywa dbałość o przyrodę, ochronę składników przyrody w tym zieleni na wsiach19.

Drzewa rosnące zbyt blisko jezdni zostały oznakowane tablicami, zmodernizowana droga Stare Kiełbonki–Nawiady (Fot. K. A. Worobiec

Drzewa rosnące zbyt blisko jezdni zostały oznakowane tablicami,
zmodernizowana droga Stare Kiełbonki–Nawiady (Fot. K. A. Worobiec

Niestety takich pozytywnych przykładów jest mało. Większość decyzji wydawanych jest z naruszeniem Kodeksu postępowania administracyjnego. SKO w Olsztynie orzekając w sprawie decyzji zezwalającej na wycinkę drzew w gminie Mrągowo, stwierdziło: w pełni na uwagę zasługuje zarzut, iż organ pierwszej instancji nie przeprowadził należytego postępowania dowodowego. […] Stąd też nie sposób ustosunkować się do twierdzenia, iż drzewa te stanowiły zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu20. SKO zwróciło również uwagę na uchybienia w stosunku do przepisów regulujących wymogi postępowania dowodowego oraz dokumentowania czynności procesowych21. W innym postępowaniu prowadzonym na wniosek „Sadyby” SKO w Olsztynie potwierdziło, iż 2 decyzje wójta gminy Dźwierzuty (warmińsko-mazurskie) zezwalające na wycinkę łącznie 711 drzew wydane zostały z rażącym naruszeniem prawa, [ponieważ] doszło do wydania decyzji bez wniosku strony22.

Ślady po wyciętych drzewach, które mogły pozostać za barierkami, Dźwierzuty 2008 (Fot. K. A. Worobiec)

Ślady po wyciętych drzewach, które mogły pozostać za barierkami,
Dźwierzuty 2008 (Fot. K. A. Worobiec)

Te i inne przypadki łamania obowiązującego prawa zostały opisane przez Stowarzyszenie „Sadyba” w opracowaniu „Wycinanie alei przydrożnych a naruszanie prawa”, które wraz z kopiami uzyskanych dokumentów zostały latem 2006 roku przesłane do olsztyńskiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli z wnioskiem o zbadanie prawidłowości postępowania przy wycinkach drzew.

NIK kontroluje wycinki

W maju 2008 roku NIK w Olsztynie zakończyła doraźną kontrolę: Przestrzeganie przez zarządy dróg oraz jednostki samorządu terytorialnego przepisów ustawy o ochronie przyrody w zakresie usuwania drzew z pasa drogowego dróg powiatowych w latach 2005-200623, w ramach której zbadano prawidłowość prowadzonych postępowań administracyjnych oraz zagospodarowania pozyskanego drewna, udostępniania informacji publicznych, etc. Kontrola objęła 5 jednostek: Zarządy Dróg Powiatowych w Mrągowie oraz Elblągu i urzędy gmin w Mrągowie, Pieckach oraz Gronowie Elbląskim (wszystkie w województwie warmińsko- mazurskim). We wszystkich kontrolowanych jednostkach(!) NIK stwierdziła nieprawidłowości i uchybienia24, a kontrola potwierdziła zarzuty obrońców alei: Nikt nie panuje nad prowadzoną wycinką drzew, podsumowuje wyniki badań Antoni Stupiński, dyrektor olsztyńskiego NIK-u, dodając: Głównym kryterium wydawania pozwoleń na wycinkę było zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Jednak brakowało racjonalnego uzasadnienia tych decyzji, czy np. drzewo ograniczało widoczność. Tak postępując, można wyciąć każde drzewo25.

Ten ścięty jesion przydrożny trafi do tartaku, Mrągowo 2007 r. (Fot. K. A. Worobiec

Ten ścięty jesion przydrożny trafi do tartaku, Mrągowo 2007 r. (Fot. K. A. Worobiec

Uchybienia dotyczące składanych wniosków oraz wydawanych decyzji

Z analizy NIK wynika, że z 17 skontrolowanych wniosków Zarządu Dróg Powiatowych w Mrągowie26 aż 10 z nich sporządzono nieprawidłowo (te „nieprawidłowe” wnioski dotyczyły ogółem 990 drzew, czyli 89% wnioskowanych do wycinki!). Jeszcze gorzej wypadła kontrola wniosków złożonych przez Zarząd Dróg Powiatowych w Elblągu27: żaden z tych wniosków nie został jednak sporządzony w sposób prawidłowy.

Kontrola NIK potwierdziła zarzut, iż zarządcy wycinki drzew względami bezpieczeństwa. W przy- dróg w sposób nieupoważniony argumentują. W przy padku ZDP w Elblągu: Konieczność usunięcia większości, tj. 1.891 drzew (96,5%), uzasadniono zagrożeniem bezpieczeństwa ruchu drogowego […] Według wyjaśnień Pana Dyrektora, wszystkie drzewa rosnące w pasie drogowym stanowią zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Należy jednak zauważyć, że spośród 14 dróg objętych oględzinami w toku kontroli NIK, na 11 (przy których ZDP w badanym okresie planował usunąć łącznie 335 drzew), Komenda Miejska Policji w Elblągu nie odnotowała żadnej kolizji. W przypadku ZDP w Mrągowie tylko na 2 z 5 odcinków dróg (z wnioskowanych do wycinki rosnących tam drzew) doszło do zdarzeń drogowych związanych z najechaniem na drzewo.

Drzewa, które trafią do tartaku. ładowane są mechanicznie na samochody do przewozu dłużycy, Giżycko 2005 r. (Fot. K. A. Worobiec

Drzewa, które trafią do tartaku. ładowane są mechanicznie na samochody do przewozu dłużycy, Giżycko 2005 r. (Fot. K. A. Worobiec

Z uzyskanych przez Izbę danych od Komend Powiatowych Policji w Mrągowie i Elblągu wynika, że wypadki te spowodowane były głównie niedostosowaniem prędkości do warunków jazdy. Z ogólnej liczby zbadanych przez NIK 19 odcinków dróg, przy których planowano wycinki drzew, aż w 14 (74%) uzasadnienie wycinek drzew koniecznością poprawy bezpieczeństwa nie miało żadnych podstaw faktycznych!

Świadczy to o instrumentalnym traktowaniu deklaracji poprawy bezpieczeństwa na drodze w celu uzyskania (wyłudzenia) zgody na usunięcie drzew (co może być traktowane jako celowe wprowadzenie w błąd organów wydających decyzje).

NIK zwróciła uwagę, iż usuwanie drzew nie jest jedynym sposobem poprawy bezpieczeństwa na drodze, ponieważ jest to możliwe poprzez stosowanie barier ochronnych (a także ustawianie znaków ograniczenia prędkości, oznaczenia drzew tablicami odblaskowymi, etc.). Ponadto NIK zwraca uwagę, iż zgodnie z Krajowym Programem Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego GAMBIT 2005 nie tylko drzewa, ale także inne obiekty drogowe (np. słupy) przyczyniają się do „dużej ciężkości” wypadków (a usuwania słupów nikt nie postuluje!).

Drzewo przydrożne przerabiane na drewno opałowe – na miejscu wycinki jest cięte na małe kawałki, wygodne do ręcznego załadunku, okolice Lubawy 2006 r. (Fot. D. Worobiec)

Drzewo przydrożne przerabiane na drewno opałowe – na miejscu wycinki jest cięte na małe kawałki, wygodne do ręcznego załadunku, okolice Lubawy 2006 r. (Fot. D. Worobiec)

Kontrola wykazała też wiele przypadków naruszania przez organy wydające zezwolenia na usuwanie drzew przydrożnych przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego (Kpa), w szczególności dotyczących powiadamiania o przedłużaniu się terminów postępowania, braku lub nieprawidłowego dokumentowania czynności w ramach prowadzonych postępowań administracyjnych (np. oględzin w terenie) oraz wydawania decyzji. NIK potwierdziła zarzut nierzetelnego ustalania opłaty za usuwanie drzew. W przypadku wójta gminy Gronowo Elbląskie: Nierzetelnie przeprowadzone zostało postępowanie, zakończone wydaniem w dniu 16.10.2006 r. decyzji (zezwalającej na usunięcie m.in. 94 topoli usytuowanych przy drodze nr 1120 N Jasionno) […] W ocenie NIK, organ powinien ustalić opłatę za usunięcie tych drzew i odroczyć termin jej wniesienia do zakończenia sezonu wegetacyjnego […] Izba zwraca uwagę, że w myśl art. 402 ust 5 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska, opłaty za usuwanie drzew stanowią w całości przychód gminy, z której terenu usunięto drzewa. W przypadku wójta gminy Piecki: Kontrola wykazała jednak, że w dwóch decyzjach […] zezwalających na usunięcie łącznie 177 drzew, opłatę tę, w łącznej kwocie 283.878,0 zł ustalono nierzetelnie, gdyż została ona prawie ośmiokrotnie zaniżona, tj. o kwotę 1.913.556,56 zł.  Z kolei wójt gminy Mrągowo nie wszczął postępowania w sprawie ewentualnego wymierzenia kary w wysokości 635 364 złotych za zniszczenie drzew spowodowane niewłaściwą pielęgnacją oraz naliczenia kary.

Izba zwróciła uwagę, na brak egzekwowania obowiązku dokonywania nowych nasadzeń28: ZDP w Elblągu z obowiązkowych nasadzeń 686 drzew określonych w 16 zezwoleniach, nie wykonał ani jednego, ZDP w Mrągowie nie wykonał nasadzeń co najmniej 340 drzew. W przypadku wójta gminy Piecki: NIK negatywnie ocenia nieegzekwowanie przez Urząd wykonania obowiązku nasadzenia 181 drzew, nałożonego na PZD w skontrolowanych decyzjach.

Należy zwrócić uwagę, iż wydanie zgody na usunięcie drzew może być uzależnione od przesadzenia lub nowego nasadzenia drzewa w miejsce wskazane przez wydającego decyzję, jest więc warunkiem w rozumieniu Kpa29, co oznacza, że niedopełnienie tego warunku (czyli niewykonanie nasadzeń drzew) pociąga za sobą stwierdzenie wygaśnięcia decyzji30. Należy przypomnieć, iż do podstawowych zadań zarządów dróg wynikających z ustawy O drogach publicznych należy: sadzenie, utrzymanie oraz usuwanie drzew i krzewów oraz pielęgnacja zieleni w pasie drogowym31.

Zamiast wycinać drzewa, należy ustawiać barierki energochłonne. Ta metoda sprawdziła się doskonale m.in. w Niemczech (Fot. K. A. Worobiec)

Zamiast wycinać drzewa, należy ustawiać barierki energochłonne. Ta metoda sprawdziła się doskonale m.in. w Niemczech (Fot. K. A. Worobiec)

Ponadto NIK potwierdził fakt utrudniania dostępu do informacji publicznej, a więc naruszenia ustawy z 6 września 2001 roku O dostępie do informacji publicznej: Kontrola wykazała ponadto, że w 2005 r. Urząd [gmina Piecki – przyp. KW] udzielił Stowarzyszeniu na Rzecz Ochrony Kraj obrazu Kulturowego Mazur „Sadyba” informacji publicznej dotyczącej usuwania drzew przydrożnych, niezgodnej ze stanem faktycznym. Podano w niej bowiem, że w 2005 r. do Urzędu wpłynęły 2 wnioski i na ich podstawie wydano 2 zezwolenia, faktycznie zaś w tym okresie Urząd otrzymał 4 wnioski, na podstawie których Pani Wójt wydała 3 zezwolenia.

Drzewa można oznaczać tablicami odblaskowymi (Fot. K. A. Worobiec)

Drzewa można oznaczać tablicami odblaskowymi (Fot. K. A. Worobiec)

Należy zwrócić uwagę, iż takie utrudnienia dostępu do informacji związanych z wydawanymi decyzjami dotyczącymi usuwania drzew nie są wyjątkiem, a brak informacji skutecznie utrudnia udział organizacji pozarządowych w prowadzonych postępowaniach administracyjnych.

Uchybienia dotyczące sposobu prowadzenia wycinek drzew oraz zagospodarowania pozyskanego drewna

Obrońcy alei przydrożnych wielokrotnie zwracali uwagę na brak kontroli prowadzonych wycinek drzew, sposób ich wykonywania, braki dokumentowania i nadzoru zarządów dróg nad usuwaniem drzew przez firmy zewnętrzne, sposób wyceny pozyskiwanego drewna oraz jego zbywania lub nieodpłatnego przekazywania.

NIK potwierdziła, iż usuwanie drzew przydrożnych wykonywane było przez podmioty gospodarcze lub pracowników zarządu dróg w zamian za pozyskane drewno opałowe. W przypadku ZDP w Elblągu Izba stwierdziła brak kontroli, czy i kiedy zostały zakończone wycinki drzew.

W przypadku zlecenia przez ZDP w Mrągowie usunięcia 286 klonów i jesionów (czyli drewna najbardziej poszukiwanego na rynku) NIK stwierdziła brak udokumentowanej daty rozpoczęcia i zakończenia prac, liczby i gatunków usuniętych drzew, a także ilości pozyskanego w ten sposób drewna. W ocenie NIK, uniemożliwiało to sprawdzenie prawidłowości wykonanych decyzji zezwalających na wycinkę.

W wystąpieniu pokontrolnym Izba stwierdza: według wyjaśnień Pana Dyrektora, zlecanie usługi usuwania drzew w zamian za pozyskane drewno miało uzasadnienie ekonomiczne, gdyż koszty ich wycinki znacznie ewentualne przychody ze sprzedaży drewna. W badanym okresie, Zarząd nie prowadził jednak ewidencji księgowej kosztów, w sposób umożliwiający wyodrębnienie z nich kosztów bezpośrednio związanych z usuwaniem drzew, a także nie sprzedawał pozyskanego drewna. Należy przy tym zauważyć, iż PZD z góry zakładał, tj. już na etapie sporządzania planów wyrębu, że drewno uzyskane z wycinki nadaje się tylko na opał, mimo że Pan Dyrektor przewidział pozyskiwanie także drewna użytkowego, ustalając w 2004 r r. cenę jego sprzedaży w wysokości 100 zł/m3., tj. ponaddwukrotnie wyższą od ceny sprzedaży drewna opałowego (45zł/m3). W ocenie NIK, kwalifikowanie drewna (opałowe lub użytkowe) na tym etapie uniemożliwiło Zarządowi uzyskanie pełnej wiedzy o jakości drewna pozyskanego w wyniku usunięcia drzew […]. Izba zwraca uwagę, że Zarząd nie korzystał z możliwości upublicznienia informacji dotyczącej pozyskania drewna w zamian za usunięcie drzew, a zainteresowane podmioty uzyskiwały ją bezpośrednio od pracowników PZD.

W trakcie prac ziemnych często uszkadzane są korzenie, co może prowadzić do osłabienia drzew, pow. mrągowski 2007 r. (Fot. K. A. Worobiec)

W trakcie prac ziemnych często uszkadzane są korzenie, co może prowadzić do osłabienia drzew,
pow. mrągowski 2007 r. (Fot. K. A. Worobiec)

Izba stwierdziła nierzetelności w udokumentowaniu czynności związanych z nieodpłatnym przekazywaniem pozyskanego podczas wycinek drewna opałowego. Według pracownika ZDP w Elblągu 56 drzew przekazano nieodpłatnie wójtowi gminy Godkowo, natomiast z informacji uzyskanej od wójta […] wynika natomiast, że gmina uzyskała tylko 19 drzew (gdzie się podziało pozostałych 37 drzew?!).

NIK zwróciła także uwagę na niewywiązanie się z obowiązków nałożonych w wydanych zezwoleniach: ZDP w Elblągu: spośród 860 drzew (które w ocenie wnioskodawcy i wydającego zezwolenie zagrażały bezpieczeństwu w ruchu drogowym) 67 nie zostało usuniętych, pomimo iż od wyznaczonego w zezwoleniu terminu upłynęło od 501 do 900 dni.

Skoro zarządca drogi wnioskował o wydanie zgody na usunięcie drzew, które „zagrażały bezpieczeństwu”, a następnie tych drzew nie usunął, to tym samym narażał użytkowników ruchu drogowego na niebezpieczeństwo (co jest zaniechaniem obowiązków) lub poświadczył nieprawdę w dokumentach poprzez nieuzasadnione uznanie drzew jako stanowiących zagrożenie w ruchu drogowym (by w ten sposób np. uniknąć obowiązku uiszczania opłaty za usuwanie drzew – co jest również naruszeniem prawa). Ponadto kontrola NIK potwierdziła zarzut, iż ZDP w Mrągowie wyciął 11 drzew (16,7% wyciętych przez zarząd w kontrolowanym przez NIK okresie) na podstawie decyzji nieostatecznej (bez prawomocnej decyzji)32. Natomiast w przypadku działalności ZDP w Elblągu, który wyciął 4 drzewa bez wymaganego zezwolenia, Izba wniosła o wszczęcie postępowania, w związku z usunięciem bez wymaganego zezwolenia 4 drzew przy drodze nr 1175 N Stare Pole – Jasionno. W obu wypadkach nie była naliczona kara administracyjna pomimo naruszenia przepisów artykułu 83. ustawy O ochronie przyrody (oraz faktu, iż kara za usuwanie drzew bez zezwolenia stanowi przychód gminy)

Powyższe zestawienie wyników kontroli NIK ukazuje nieprawidłowości związane z usuwaniem drzew przydrożnych – na co od lat zwracają uwagę obrońcy alei. Brak przetargów na usuwanie drzew przydrożnych (takie przetargi organizuje GDDKiA w Olsztynie), przekazywanie informacji o wycinkach drzew znajomym firmom, które w zamian za wykonane wycinki stawały się właścicielami pozyskanego drewna, brak kontroli kto, jakie, kiedy i ile drzew wyciął (możliwe więc było wycinanie na podstawie jednej decyzji wielu dowolnych drzew, niekoniecznie suchych czy chorych i przeznaczonych do wycinki), co w sytuacji olbrzymiego popytu na poszukiwane drewno liściaste33 prowadzi – lub może prowadzić – do sytuacji korupcyjnych oraz do łamania prawa!

Zużyte opony samochodowe używane są do wypalania karp i gałęzi ściętych drzew (Fot. K. A. Worobiec)

Zużyte opony samochodowe używane są do wypalania karp,
i gałęzi ściętych drzew (Fot. K. A. Worobiec)

Naruszanie innych przepisów

Poza uchybieniami stwierdzonymi przez NIK podczas wycinek drzew przydrożnych dochodzi również do naruszania innych obowiązujących przepisów prawa (które nie były badane przez NIK). Pomimo że ustawa O ochronie przyrody obliguje, iż prace ziemne oraz inne prace związane z wykorzystaniem sprzętu mechanicznego lub urządzeń technicznych, prowadzone w obrębie bryły korzeniowej drzew lub krzewów na terenach zieleni lub zadrzewieniach powinny być wykonywane w sposób najmniej szkodzący drzewom lub krzewom34, podczas prac w obrębie bryły korzeniowej (np. podczas pogłębiania rowów odwadniających) dochodzi bardzo często do uszkodzenia korzeni, w efekcie czego drzewa są bardziej podatne na choroby, są więc słabsze i łatwiej ulegają naporowi porywistych wiatrów (przewracają się). Podczas odśnieżania dróg czy prac związanych z wyrównywaniem poboczy uszkadzane są podstawy pni drzew. Rozległe otarcia kory również narażają drzewa na infekcje prowadzące do osłabienia, a niekiedy do ich uschnięcia.

Podczas usuwania drzew przydrożnych często naruszana jest ustawa o odpadach: na pierwszym planie resztki po spalonych oponach samochodowych, którymi wypalano mokre gałęzie ściętych drzew (Fot. K. A. Worobiec)

Podczas usuwania drzew przydrożnych często naruszana jest ustawa o odpadach: na pierwszym planie resztki po spalonych oponach samochodowych, którymi wypalano mokre gałęzie ściętych drzew
(Fot. K. A. Worobiec)

Zły stan biologiczny drzew jest również wynikiem braku fachowych cięć pielęgnacyjnych. Praktykowane natomiast „prace pielęgnacyjne” polegają na usuwaniu zbyt dużej liczby konarów lub wręcz całych koron (tzw. ogławianie). Jest to nagminne zwłaszcza w miastach, w których – paradoksalnie – zamiast dbać o tereny zielone (będące ozdobą i filtrami powietrza) doprowadza się do ich eliminowania. Ogławiania widać także poza miastami, wzdłuż dróg, w wioskach, przed szkołami, kościołami, urzędami i na terenach prywatnych, słowem wszędzie widać sterczące kikuty drzew. W ten sposób oszpecany jest krajobraz, a dziesiątki tysięcy drzew pozbawiane są konarów lub całych koron. Efektem tych „prac pielęgnacyjnych” jest poważne okaleczanie drzew, prowadzące często do ich obumarcia, a w konsekwencji do wycinki. W przypadku uschnięcia drzewa na skutek niefachowo przeprowadzonej pielęgnacji bardzo rzadko naliczane są i egzekwowane kary pieniężne za: zniszczenie spowodowane niewłaściwą pielęgnacją terenów zieleni, zadrzewień, drzew35.

Ponadto w trakcie prac związanych z usuwaniem drzew przydrożnych dochodzi często do spalania w pasie drogowym ściętych gałęzi i konarów, gdzie jako „podpałkę” stosuje się zużyte opony samochodowe. Jest to czyn zabroniony36 powodujący zagrożenie dla środowiska, zdrowia i życia ludzi oraz ruchu drogowego, jako że spalanie to odbywa się w bezpośredniej bliskości jezdni37.

Podsumowanie

Z wyników kontroli NIK należy jak najszybciej wyciągnąć wnioski. Należy podjąć zdecydowane i rzeczywiste działania zmierzające do powstrzymania nieuzasadnionych wycinek drzew oraz przywrócić kontrolę nad wycinkami. Należy zmienić przepisy prawne, które niedostatecznie chronią aleje przed decyzjami osób niekompetentnych. Potrzebne są jasne kryteria wydawania lub odmowy wydania zezwolenia na wycinkę. Konieczna jest akcja edukacyjna, skierowana do pracowników samorządowych, zarządców dróg, sądów i policji, na temat wartości alei i obowiązujących przepisów wynikających m.in. z ustawy O ochronie przyrody

Krzysztof A. Worobiec

Fragment książki Aleje przydrożne. Historia, znaczenie, zagrożenie, ochrona.
Red. Krzysztof A. Worobiec, Iwona Liżewska, Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”, Kadzidłowo–Olszyn 2009.

––––––––––––
1 Zob. przyp. 25.
2 Ustawa z 16 kwietnia 2004 r. O ochronie przyrody.
3 „Gazeta Wyborcza” z 9 kwietnia 2007 r.
4 Dane na podstawie pisma nr ZZDW.3BO/423/26/2008 z 5 maja 2008 r.
5 J.w.
6 „Gazeta Polska“ – „Gazeta Wrocławska“ z 9 kwietnia 2007 r.
7 Art. 83. ustęp 1. ustawy z 16 kwietnia 2004 r.
8 Np. na stronie internetowej ZDW w Olsztynie przedstawione są pod- stawowe zadania Zarządu Dróg Wojewódzkich w Olsztynie, wynikają- ce z ustawy z 21 marca 1985 r. O drogach publicznych, w tym pkt 15.: sadzenie, utrzymanie oraz usuwanie drzew i krzewów oraz pielęgnacja zieleni w pasie drogowym.
9 Art. 37. ustęp 2. ustawy z 21 marca 1985 roku O drogach publicznych.
10 Art. 39. ustęp 1. ustawy z 21 marca 1985 roku O drogach publicznych.
11 Wymóg taki istniał w ustawie z 16 października 1991 r. O ochronie przyrody.
12 Art. 91. ustawy z 16 kwietnia 2004 r.
13 Zob. L. Karski, Prawna ochrona alei i drzew w niniejszej publikacji.
14 SKO w Olsztynie 60-114/05 z 31 marca 2006 r.
15 SKO w Gdańsku 2963 / 08 z 12 listopada 2008 r.
16 SKO w Olsztynie 60-114/05 z 31 marca 2006 r.
17 art. 2. ust. 2. pkt. 5. i art. 4. ustawy O ochronie przyrody z 16 kwietnia 2004 r.
18 SKO w Olsztynie 60-114/ 05 z 31 marca 2006 r.
19 Decyzja wójta gminy Radowo  Małe,  nr GP-ID-OŚ-7635/43/08 z 21.07.2008.
20 SKO w Olsztynie 60-114/05 z 31 marca 2006 r.
21 Zob.: Kpa art. 79. i 81. oraz  art. 67-69.
22 Zob. SKO w Olsztynie 61-10/07 oraz SKO-61-12/07 z 27 lipca 2007 r.
23 Kontrola nr S/07/002, wszystkie wystąpienia pokontrolne NIK na stronie internetowej: http://bip.nik.gov.pl/pl/bip/wyniki_kontroli_ wstep/inform2007/s_07_002_200805200728301211261310/lol
24 Cytaty z wystąpień pokontrolnych NIK oznaczone są kursywą.
25 NIK: tną drzewa jak chcą, „Gazeta Wyborcza“, Olsztyn, 31 maja 2008 r.
26 Dalej w skrócie: ZDP w Mrągowie.
27 Dalej w skrócie: ZDP w Elblągu.
28 Art. 83. ustawy O ochronie przyrody z 16 kwietnia 2004 r.
29 Art. 161. par. 1. pkt 2. Kpa.
30 Zob.: W. Radecki, Ustawa o ochronie przyrody. Komentarz, Warszawa 2006.
31 Ustawa z 21 marca 1985 r. O drogach publicznych (Dz. U. nr 14
poz. 60 z późniejszymi zmianami), zob.: http://www.zdw.olsztyn.pl/site/index.php?page=20
32 A więc niezgodnie z art. 130. par. 1. i 4. Kpa.
33 O wartości rynkowej drewna pochodzącego z wycinek zob.: Chronimy aleje w Lubuskiem w niniejszej publikacji.
34 Art. 82. ust. 1.
35 Art. 88. ust. 1. ustawy O ochronie przyrody z 16 kwietnia 2004 r.
36 Zgodnie z art. 71. ustawy O odpadach, z 27 kwietnia 2001 r.
37 W związku ze spalaniem opon zapadło już kilka wyroków skazujących przed sądami grodzkimi, m.in. w Lubawie, Piszu i Mrągowie.
Opublikowano Książka „Aleje przydrożne”, Ratujmy aleje | Otagowano , , ,

Odszedł Janusz Korbel

Drodzy,
z ogromnym smutkiem informuję, że w piątek 7 sierpnia w Hajnówce zmarł niespodziewanie w wieku 69 lat Janusz Korbel – nasz wielki Przyjaciel, wielki Przyjaciel przyrody, a w szczególności Puszczy Białowieskiej, której ochronie (obronie) poświęcił ostatnie – jak się okazało – lata swojego życia!

Janusz był pionierem filozofii ekologii głębokiej w Polsce, założycielem i wieloletnim liderem Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, twórcą i wieloletnim redaktorem naczelnym Miesięcznika Dzikie Życie oraz prezesem „zaprzyjaźnionego” Towarzystwa Ochrony Krajobrazu (TOK) z siedzibą w Hajnówce.

Janusz był wielkim sympatykiem Sadyby – m.in. brał aktywny udział w naszej konferencji alejowej w Piszu, my natomiast uczestniczyliśmy zarówno w spotkaniach TOK, jak też w wielu ich działaniach. Ostatnio, bo zaledwie kilka dni temu wspierałem Janusza w Jego staraniach o wpisanie do rejestru zabytków alei w Białowieży (nasza ostatnia wymiana mail w tej sprawie nosi datę 31. lipca). Wielokrotnie odwiedzaliśmy Janusza w Białowieży. Tam, w Jego małym drewnianym domku na skraju Puszczy dyskutowaliśmy o wielu sprawach dotyczących krajobrazu i przyrody, a ich owocem była m.in. obywatelska inicjatywa obywatelska oraz wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie parków narodowych. Będzie brakowało nam tych rozmów i Wielkiego Przyjaciela! Puszczy Białowieskiej będzie brakowało jej wielkiego Obrońcy, rzeszy ekologów Nauczyciela i Mentora, a wszystkim Wielkiego i Mądrego Człowieka!

Więcej o Januszu można przeczytać
w Gazecie Białostockiej na stronie Pracowni oraz w Wikipedii

Krzysztof A. Worobiec

Opublikowano Ochrona przyrody | Otagowano

Wicemarszałek Sejmu przeciwko stanowieniu prawa łowieckiego przez myśliwych!

Do uczestników zorganizowanej w dniu 26 maja 2015 r. manifestacji pod hasłem „Nie dla Rzeczpospolitej Łowieckiej. Dość rządów lobby myśliwskiego w naszym kraju!” wyszła Wicemarszałkini Sejmu RP Pani Wanda Nowicka. Pani poseł była zbulwersowana faktem, że prawo łowieckie dopuszcza udział dzieci w polowaniach.

Nie zabijaj dla zabawy! Manifestacja pod Sejmem. Fot. Diana Maciąga

Nie zabijaj dla zabawy! Manifestacja pod Sejmem.
Fot. Diana Maciąga

„Nie ma nic straszniejszego dla dzieci niż uczestniczenie w procederze, który wiąże się z zabijaniem i agresją, który uczy dzieci obojętności. Na to nie ma naszej zgody. Nie możemy tolerować takiego procederu” – zaznaczyła Wicemarszałkini Sejmu.

Wypowiedź Pani Wandy Nowickiej

Pani Poseł poparła także najważniejsze postulaty organizacji społecznych, dotyczące wprowadzenia zakazu udziału dzieci w polowaniach, stosowania trującej ołowianej amunicji, prowadzenia polowań na prywatnym gruncie czy wreszcie strzelania do zwierzyny tuż przy ludzkich domach. Zadeklarowała także przygotowanie stosownych poprawek do ustawy.

Na manifestacji swój sprzeciw wobec procesu nowelizacji prawa łowieckiego wyrazili także politycy – poseł Paweł Suski z PO oraz poseł Marek Suski z PiS. Zgodnie przekonywali, że obecne brzmienie ustawy nie tylko nie uzyska aprobaty Komisji Ochrony Środowiska, Leśnictwa i Zasobów Naturalnych, ale nawet nie trafi pod obrady Sejmu.

Na zakończenie głos zabrał Senator Grzegorz Wojciechowski, który wyraził przekonanie, że nowy prezydent nie podpisze ustawy w kształcie szkodliwym dla przyrody, ludzi i zwierząt. Co ważne, Senator reprezentował także swojego brata, eurodeputowanego, przewodniczącego Intergrupy ds. Ochrony Zwierząt w Parlamencie Europejskim. Jak widać posłowie ponad partyjnymi podziałami sprzeciwili się lobby myśliwskiemu i stanowieniu złego prawa, jasno opowiadając się po stronie społeczeństwa, ochrony zwierząt i konstytucyjnemu prawu własności.

Przypomnijmy, że od grudnia 2014 r. trwa proces zmiany prawa łowieckiego. W specjalnej podkomisji pracującej nad nowym kształtem ustawy pracowało 7 członków, z czego 6 było myśliwymi. Przełożyło się to na całkowity brak obiektywizmu i zaniechanie wprowadzenia pożytecznych dla ludzi i przyrody zmian. Posłowie myśliwi odrzucili nie tylko postulaty dotyczące bezpieczeństwa podczas polowania osób postronnych, nie zgodzili się także na rezygnację ze stosowania trującej ołowianej amunicji oraz wprowadzania zakazu dokarmiania zwierząt kopytnych, w tym dzików.

Pokojową manifestację przed Sejmem zorganizowała Koalicja Niech Żyją! skupiająca kilkadziesiąt organizacji przyrodniczych i prozwierzęcych. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot obecna była na zgromadzeniu z przesłaniem Polowania nie dla dzieci.

W zgromadzeniu będącym reakcją na skandaliczny proces nowelizacji prawa łowieckiego wzięło udział blisko 150 osób z całej Polski oraz mieszkańcy Warszawy. Manifestujący skandowali m.in. Polowania nie dla dzieci; Szanuj rolnika, nie dokarmiaj dzika; Pozyskiwanie to zabijanie.

Osoba kontaktowa:
Radosław Ślusarczyk,
Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot
Opublikowano Ochrona przyrody | Otagowano , ,

O zieleni miejskiej i kontroli NIK

Olsztyn, miasto–ogród?

Oficjalna witryna Olsztyna i fragment okładki opracowania „Miasto-ogród” dostępnego na stronie.

Warmińsko-mazurska przyroda, nasze cenne dziedzictwo, które należy chronić, często traktowana jest instrumentalnie do promocji regionu i poszczególnych miast. Przypomnę udaną akcję medialną  pt. „Mazurski cud natury” oraz równoległe protesty przeciwko utworzeniu parku narodowego chroniącego ten cud, ograniczanie roli Mazurskiego Parku Krajobrazowego („bój” o zatwierdzenie jego planu ochrony trwał wiele lat, teraz blokowane są plany powiększenia rezerwatów Jeziora Łuknajno i Krutynia Dolna).

Podobnie jest z medialnym wizerunkiem Olsztyna jako „miasta ogrodu” i systematycznym likwidowaniu kolejnych zadrzewień – a to przy przebudowie ulicy Bałtyckiej, a to budowie linii tramwajowych, a to przy kolejnych inwestycjach. Wszystkie one są tak „ważne”, a drzewa rosnące w mieście są tak „nieważne”, że można pozbawiać je nawet statusu pomnika przyrody (o czym pisała niedawno olsztyńska G. Wyborcza). Gdzie popatrzyć, tam były lub są wycinane drzewa – tu jedno, tam dwa, gdzie indziej pięć. I tak rok po roku, wiosną i jesienią. Zieleni w mieście ubywa, choć nie widać tego w  kolorowych materiałach propagandowych wydawanych w celu pokazywania walorów miasta i wabienia gości – Olsztyn na fotografiach wygląda bardzo atrakcyjnie, jako położona nad licznymi jeziorami zielona oaza ciszy i spokoju. Tymczasem zieleń miejska w Olsztynie zajmuje zaledwie 24,76 % powierzchni miasta, co plasuje „miasto-ogród” daleko w tyle za Sopotem (tam jest prawie 59% terenów zielonych) czy Zieloną Górą (ok. 47%). Ba, nawet miasta śląskie, kojarzone raczej jako zadymione i industrialne mają więcej terenów zielonych niż Olsztyn: w Katowicach jest ich 46 %, a Chorzowie, Rybniku i Tychach ok. 30 % powierzchni, tyle tylko, że nie nazywają się one w celach promocyjnych miastami-ogrodami, tak jak robi to Olsztyn. W rzeczywistości zieleń olsztyńska ma się znacznie gorzej: opublikowane w G. Wyborczej 24.03.2015 r. statystyki zawyża potężny kompleks lasu miejskiego – bez niego zieleni miejskiej w Olsztynie jest tyle co kot napłakał – zaledwie ok. 3.5 % (wyniki badań wahają się od 3 do 6 %).

Braku poszanowania zieleni dotyczy wielu miast w Polsce, co potwierdza Najwyższa Izba Kontroli, która na początku tego roku opublikowała wyniki kontroli Ochrona drzew w procesach inwestycyjnych w miastach Celem kontroli była ocena działań podejmowanych przez jednostki samorządu terytorialnego dla ochrony drzew w procesach inwestycyjnych w kontekście realizacji zasady zrównoważonego rozwoju. Ocenie podlegało wykorzystanie instrumentów prawnych dla ochrony drzew, skuteczność ich wykorzystania oraz działalność edukacyjna i informacyjna.

Wyniki kontroli przeprowadzonej w dziesięciu urzędach miast oraz w dziewięciu starostwach powiatowych, w pięciu województwach z różnych regionów Polski (kujawsko-pomorskim, lubelskim, małopolskim, opolskim i podlaskim) i obejmującej 201 inwestycji, w obrębie których znajdowało się 25 377 drzew, nie zaskoczyły tych, którzy – podobnie jak członkowie Stowarzyszenia Sadyba – od lat obserwuje niszczenie zieleni w trakcie rozmaitych procesów inwestycyjnych w miastach, wioskach, drogowych, nad brzegami wód:

W Polsce drzewa wciąż przegrywają z nowymi osiedlami, galeriami handlowymi i parkingami, bo wielu samorządowców na pierwszym miejscu stawia interes inwestorów, lekką ręką zgadzając się na wycinkę drzew.

Od lat zwracamy uwagę, że wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast zapominają, że zgodnie z artykułem 91 ustawy o ochronie przyrody są „organami w zakresie ochrony przyrody”, a więc mają nie tylko prawo, ale ustawowy obowiązek chronić przyrodę, w tym także zieleń miejską! Tymczasem – jak stwierdza w raporcie NIK:

Na etapie planowania i przygotowania inwestycji nie poszukiwano rozwiązań kompromisowych, które byłyby do zaakceptowania przez inwestora, i jednocześnie nie prowadziły do całkowitego usunięcia drzew [a] interes inwestora postrzegany był jako ważniejszy niż interes społeczny jakim jest ochrona przyrody, a drzewa nie były skutecznie chronione.

To stwierdzenie potwierdzają wyniki przeprowadzonej kontroli: z łącznej liczby 25 377 drzew wnioskowanych w badanych sprawach zaledwie w przypadku 59 drzew odmówiono wydania zezwolenia na ich usunięcie (co stanowiło jedynie 0,2% wszystkich wniosków!) oraz tylko w wypadku 68 drzew nakazano je przesadzić (0,3%), a więc zgodę na usunięcie drzew wydawano w 99,5 % spraw!

Zdaniem NIK postępowania dowodowe przed wydaniem decyzji prowadzone są z reguły bardzo nierzetelnie, a organy wydające zgodę opierają się jedynie na dowodach przedłożonych przez inwestorów, bez badania wartości przyrodniczej drzew i traktując interes społeczny jako drugoplanowy. Kontrolerzy NIK stwierdzili:

Burmistrzowie i starostowie nie wykorzystywali wszystkich dostępnych instrumentów prawnych dla zapewnienia dostatecznej ochrony drzew w procesach inwestycyjnych, w myśl zasady zrównoważonego rozwoju.

a ponadto:

Kontrolowane jednostki nie informowały inwestorów o konieczności właściwego zabezpieczenia drzew podczas prowadzenia prac budowlanych, a także sporadycznie prowadziły akcje edukacyjne i informacyjne w dziedzinie ochrony przyrody. Nie służyło to poprawie świadomości społeczeństwa, co do roli jaką odgrywa zieleń w miastach.

Niestety efekt takich działań, a raczej ich braku, widoczny jest aż nadto na ulicach Olsztyna i wielu innych miast w Polsce. Odpowiedzialni za sprawy miejskiej zieleni urzędnicy tłumaczą się wprawdzie, że wraz z wydawaniem zgody na wycinkę drzew inwestorom nakazuje się nasadzanie nowych drzew. Jak stwierdzili kontrolerzy NIK:

Odsetek przeprowadzonych oględzin w zakresie wykonania nasadzeń zastępczych wynosił 47% […] w przypadku 35% badanych spraw nie skontrolowano zachowania żywotności nowo posadzonych drzew po upływie 3 lat od daty ich posadzenia”

oraz:

Zdaniem NIK niedołożenie należytej staranności w zakresie odpowiedniego zabezpieczenia i pielęgnacji nowo posadzonych drzew skutkuje ich obumarciem […] Sadzone w ramach kompensacji nowe drzewa często są niskiej jakości, a niezabezpieczone i niepodlewane – szybko obumierają.

To wszystko sprawia, że w większości polskich miast ubywa zieleni, a że tak jest też w „mieście-ogrodzie” Olsztynie, każdy chyba widzi! Niestety może być jeszcze gorzej: posłowie po raz kolejny pracują nad nowelizacją przepisów dotyczących wycinania drzew i krzewów (druk sejmowy 2656). Część proponowanych zapisów będzie zgodna z zaleceniami NIK zawartymi we wnioskach pokontrolnych oraz postulatami osób zajmujących się zielenią przydrożną i w miastach (w szczególności dotyczy to wymogów dotyczących nowych nasadzeń), jednak planowane jest również obniżenie opłat za usunięcie drzew i krzewów oraz kar za ich usunięcie bez wymaganego zezwolenia. O ile słuszna jest propozycja obniżenia tych stawek w odniesieniu do osób fizycznych, to ich obniżenie dla inwestorów spowoduje dalszy wzrost presji na enklawy zieleni w centrach miast oraz na tereny cenne przyrodniczo i turystycznie (czyli wszędzie tam, gdzie jest wysoka wartość nieruchomości), a gdy zniknie bariera ekonomiczna, zaczną znikać kolejne drzewa! Pora więc już zacząć szukać nową, promocyjną nazwę dla Olsztyna…

Krzysztof A. Worobiec
Stowarzyszenie Sadyba

Opublikowano Krajobraz kulturowy, Mazurski Park Narodowy, Ochrona krajobrazu

Ochrona alei w krajach sąsiednich na przykładzie Meklemburgii i Brandenburgii – Krzysztof A. Worobiec

Niemcy – w Dolnej Saksonii (Niedersachsen) drzewa sadzi się tuż obok jezdni by odtworzyć aleję oraz oddzielić ścieżkę rowerową od drogi (Fot. K. A. Worobiec)

Od 2004 roku, jak Polska długa i szeroka, obserwujemy niekontrolowane wycinki drzew przydrożnych. Wycinki te prowadzą do nieodwracalnej dewastacji krajobrazu, co szczególnie widoczne jest w Polsce północnej. Drogowcy wycinający te piękne aleje usprawiedliwiają się koniecznością dostosowania naszych dróg do zachodnich standardów bezpieczeństwa na drogach. Zatem popatrzmy, jak aleje przydrożne traktowane są u naszych zachodnich sąsiadów.

Jazda przez zielone tunele alei wprawia w upojenie. Stuletnie drzewa rozpościerają swoje konary ponad drogą, tworząc ochronny dach, przez który przedzierają się tylko pojedyncze promienie słońca […] Czy jest lepsza okazja do kontemplacji niż jazda samochodem przez okazałą cienistą aleję z zamykającym ją liściastym dachem? Wszędzie migocą małe i duże jeziora. Oto właściwe miejsce dla kogoś, kto tęskni za urlopem wśród jezior.

Myli się ten, kto myśli, że jest to zachęta do odwiedzenia Warmii, Mazur czy Pomorza. Otóż jest to zaproszenie do odwiedzenia… Niemiec. W ten sposób na stronie internetowej1 (uzupełnionej zdjęciami malowniczych alei) przedstawia się uroki podróżowania najdłuższą niemiecką trasą turystyczną. Ta trasa to liczący 2900 kilometrów Szlak Alei (Deutsche Alleenstraße2), która pod zielonym dachem z listowia wiedzie przez osiem krajów związkowych od wyspy Rugia, przez Meklemburgię, Brandenburgię, Saksonię do Jeziora Bodeńskiego. Na dodatek ta wyjątkowa trasa została wytyczona w 1993 roku z inicjatywy… automobilklubu ADAC!

Brzozowa aleja w Dolnej Bawarii (Fot. K. A. Worobiec)

Brzozowa aleja w Dolnej Bawarii (Fot. K. A. Worobiec)

 

Ten najstarszy i największy niemiecki klub zrzeszający miliony automobilistów już w 1990 roku zaapelował na łamach swojego pisma „Motorwelt” o ochronę alei w nowych landach niemieckich. Po upadku NRD powstał problem dostosowania standardów dróg do tych istniejących w landach zachodnich. Wycinką zagrożone były setki kilometrów alei i jednostronnych szpalerów drzew. Nieoczekiwanie drzewom przydrożnym z pomocą przyszło ADAC, inicjując akcję „Ratujmy aleje” („Rettet die Alleen”), dzięki której w latach 1993–1996 wschodnioniemieckie aleje zostały dokładnie zinwentaryzowane, a następnie chronione (obecnie w całych Niemczech jest ich 23 200 km, z tego w byłym NRD 18 000 km).

Niemiecka organizacja skupiająca kierowców samochodowych nie wzywała do wycięcia wszystkich drzew, bo „drzewa zabijają” (jak postulują polskie organizacje zrzeszające kierowców), ale zalecała ostrożność i uczyła, jak jeździć po drogach z drzewami na poboczu: poruszając się po alejach, wszyscy jesteśmy zobligowani do szczególnej ostrożności, po to by krytyczne głosy nie mogły powoływać się na rzekome zagrożenia spowodowane drzewami przydrożnymi.

Berlin – aleja i tradycyjny bruk. (Fot. K. A. Worobiec)

Berlin – aleja i tradycyjny bruk.
(Fot. K. A. Worobiec)

ADAC w swoich wydawnictwach ostrzegało:
pomimo piękna, na tych częściowo wąskich alejach, z niekiedy historyczną nawierzchnią, należy szczególnie zwracać uwagę na wskazówki, które każdy powinien bardzo zapamiętać: „podróżować, nie pędzić”. Dlatego są ograniczenia dozwolonej prędkości do 80 km na godzinę, zwłaszcza tam gdzie drzewa rosną zbyt blisko skraju drogi. Poza tym prędkość jazdy musi być dostosowana do szybko zmieniających się warunków oświetlenia drogi.

W ten sposób zwracano uwagę, że we wschodnich landach specyfika krajobrazu (podobnego bardzo do warmińsko-mazurskiego), z dużą liczbą wzniesień, z krętymi i wąskimi drogami wymaga innego sposobu jazdy.

Berlin – nowo posadzone drzewa są dobrze zabezpieczone (Fot. K. A. Worobiec)

Berlin – nowo posadzone drzewa są dobrze
zabezpieczone (Fot. K. A. Worobiec)

Ta szeroko zakrojona akcja propagandowa i edukacja kierowców szła w parze z działaniami policji, a częste kontrole prędkości jazdy (przy użyciu fotoradarów) oraz dotkliwe kary pieniężne za przekraczanie dozwolonej prędkości i zakazów wyprzedzania okazały się bardzo skutecznymi „nauczycielami”. ADAC zajmujący się od wielu lat badaniem stanu bezpieczeństwa na drogach, przeprowadzając m.in. tzw. crashtesty (badania skutków najechania pojazdem na inny pojazd lub przeszkodę), wprowadzając w życie projekt „Ratujmy aleje”, przestrzegał kierowców:

kto swój pojazd skieruje na drzewo, ten musi się liczyć z dużym potencjałem energii kinetycznej, która w momencie uderzenia zamieni się w energię deformującą, co wiąże się z poważnymi skutkami dla ciała i życia pasażerów. Skuteczną strategią zapewnienia bezpieczeństwa nie jest prosta formuła: wyciąć wszystkie drzewa z poboczy dróg, lecz podjęcie szeregu działań zapewniających bezpieczeństwo. Do takiego pakietu działań zalicza się: odpowiednia technika jazdy, prędkość, stan pojazdu. Niebezpieczne miejsca na drodze muszą być rozpoznane i rozbrojone, a nowoczesne urządzenia zapewniające bezpieczeństwo, takie jak barierki energochłonne, powinny zapewnić dodatkową ochronę, jeśli dojdzie do wypadku.

Szwecja – nowa droga wybudowana obok alei (Fot. T. Oszmian)

Szwecja –nowa droga wybudowana
obok alei (Fot. T. Oszmian)

Ta strategia była skuteczna: w Brandenburgii ustawiono 1352 kilometrów energochłonnych barierek ochronnych (zabezpieczających pojazd przed zjechaniem z jezdni) i w latach 1997–2005 liczba wypadków najechania na drzewo zmalała o 33%, a liczba ofiar śmiertelnych takich wypadków spadła z 337 do 110 (czyli aż o 2/3)! Zapewne z tego powodu podczas wizyty delegacji niemieckich policjantów ruchu drogowego w Olsztynie jeden z nich zapytał: czy naprawdę sądzicie, że wycinając piękne mazurskie aleje, poprawicie bezpieczeństwo na drogach?.

Oni z doświadczenia wiedzą, że usuwanie drzew nie prowadzi do zmniejszenia liczby wypadków, lecz przeciwnie – może doprowadzić do ich zwiększenia. Obserwacje prowadzone w Danii i Niemczech potwierdzają, że najwięcej wypadków śmiertelnych jest na drogach szybkiego ruchu (a więc pozbawionych drzew) oraz tam, gdzie istnieje poczucie „pozornego bezpieczeństwa”, które skłania do rozwijania nadmiernej prędkości i do ryzykownych manewrów. Potwierdzają to także nasze statystyki: w roku 2004 na wszystkich drogach warmińsko-mazurskich w wyniku najechania na drzewo zginęły 93 osoby, podczas gdy na pozbawionym drzew 156-kilometrowym odcinku drogi krajowej nr 7 przecinającym to województwo, zginęły aż 52 osoby!

Szwecja – znak drogowy z literą „M“ oznacza „Mötesplats“, czyli mijankę, gdzie można wyprzedać innych. (Fot. T. Oszmian

Szwecja – znak drogowy z literą „M“ oznacza „Mötesplats“, czyli mijankę. (Fot. T. Oszmian)

Poza edukacją kierowców i reorganizacją ruchu drogowego ratowanie alei w Niemczech wspierane było odpowiednimi regulacjami prawnymi. Wzorowymi rozwiązaniami ustawowymi może poszczycić się kraj związkowy Meklemburgia-Pomorze Przednie (Mecklenburg Vorpommern), w którym jest obecnie 4374 kilometrów alei, z tego 2589 km alei obustronnych, 1012 km jednostronnych szpalerów oraz 773 km (!) nowych nasadzeń3! Ochrona alei jest tam zapisana nawet w konstytucji z 23 maja 1993 roku:
Land, gminy i powiaty chronią i pielęgnują krajobraz z jego pomnikami przyrody (Naturschoenheiten), lasami, polami i alejami4.

W ślad za tym zapisem idzie Ustawa o ochronie natury i krajobrazu5 z 21 czerwca 1998 roku, w której cały paragraf 27 poświęcony jest ochronie alei: aleje i jednostronne szpalery drzew przy drogach publicznych i prywatnych oraz przy drogach polnych są prawnie chronione. Likwidowanie alei i jednostronnych szpalerów drzew oraz wszelkie działania, które prowadzić mogą do zniszczenia, uszkodzenia czy niekorzystnych zmian są zabronione (ustęp 1).

Dalej mowa jest o wyjątkowych sytuacjach, w których można usunąć drzewo: jeśli przemawiają za tym względy dobra gminy, gdy jest to niezbędnie konieczne dla poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, a gdy to bezpieczeństwo nie jest możliwe do zapewnienia w inny sposób (ustęp 2).

W kolejnym ustępie mowa jest o konieczności dbania o ilościowy i jakościowy stan alei, a w szczególności o nowych nasadzeniach drzew w ramach wyrównania strat spowodowanych wycinkami: zalecane jest przy tym stosowanie, odpowiednich do danego miejsca, gatunków drzew rodzimych, łącznie z miejscowymi drzewami owocowymi. Nowe nasadzenia muszą być dopasowane do lokalnego krajobrazu i równocześnie nawiązywać do miej scowego krajobrazu kulturowego. W ustawie tej jest mowa o wyjątkowych sytuacjach, w których można usunąć drzewo.

Szwecja – nowe nasadzonia drzew w celu odtworzenia alei (Fot. T. Oszmian)

Szwecja – nowe nasadzenia drzew w celu odtworzenia alei (Fot. T. Oszmian)

Oczywiście równie istotną sprawą jak ograniczenie i pełna kontrola koniecznych wycinek jest przeprowadzanie nasadzeń drzew. Wiadomo, że wycinki są czasami konieczne ze względu na wiek czy stan drzew, dlatego ważnym dokumentem było wspólne rozporządzenie Ministerstw Środowiska oraz Gospodarki z 19 kwietnia 2002 roku „Nowe nasadzenia alei i jednostronnych szpalerów drzew w Meklemburgii”. Określono w nim w szczegółowy sposób: rodzaj nowo sadzonych drzew (odpowiadające lokalnej tradycji i klimatowi; gatunki obce dopuszczalne tylko w miejscach historycznie uzasadnionych), odległość między drzewami (od 7 do 15 m), ich wielkość i jakość (minimum 2 m średnicy korony, 16–18 cm obwodu pnia), okres sadzenia drzew (zalecana jesień), wielkość wykopu (minimum 1x1x1 m) oraz wymogi dotyczące jakości gleby, liczba niezbędnych nasadzeń w ramach wyrównania strat spowodowanych wycinką (w zależności od charakteru alei i grubości wyciętych drzew), etc.

Aleje przydrożne spotykamy w całej Europie, Włochy (Fot. K. A. Worobiec)

Aleje przydrożne spotykamy
w całej Europie, Włochy
(Fot. K. A. Worobiec)

W rozporządzeniu zmieniono minimalne dopuszczalne odległości nowo sadzonych drzew od krawędzi jezdni (np. w przypadku stosowania barierek energochłonnych odległość tę zmniejszono do 0,8 m). Podczas modernizacji dróg z cennymi alejami odstępuje się od obowiązujących norm budowlanych, po to by nie uszkodzić drzew i je zachować.

W Meklemburgii (ale nie tylko tam) w trosce o przydrożne drzewa zimą nie używa się soli do posypywania jezdni, lecz specjalnego ostrokrawędzistego granulatu lub żwiru.

Także w sąsiedniej Brandenburgii, w której jest najwięcej alei (8200 km), ich ochrona jest ustawowa. Na podstawie ustawy z 2004 roku6 drzewa o obwodzie pnia ponad 60 cm (co odpowiada średnicy ok. 19 cm) są prawnie chronione. Również drzewa o mniejszym obwodzie są chronione, gdy przemawia za tym ich krajobrazowe znaczenie oraz jeśli są sadzone w zamian za wcześniej wycięte drzewa. Zgodnie z prawem plany wycinki drzew przydrożnych muszą być zgłoszone organom przyrody i z odpowiednim wyprzedzeniem podane do publicznej wiadomości w mediach (by dać czas na ewentualne protesty i odwołania). Dokumentacje dotyczące wszystkich wyciętych i nowo nasadzonych drzew, zestawione w odpowiednich bilansach, muszą być corocznie przedstawione organom ochrony przyrody oraz publikowane w mediach7.

Plakat „Aleje nie do zastąpienia“ – kampania medialna Ministerstwa Środowiska RFN

Plakat „Aleje nie do zastąpienia“ – kampania medialna Ministerstwa Środowiska RFN.

Oprócz poszczególnych krajów związkowych także rząd w Berlinie włączył się do akcji ratowania alei. Ministerstwo Środowiska od sierpnia 2002 roku prowadzi wspólnie z Towarzystwem Ochrony Alei (Alleenschutzgemeinschaft8) ogólnokrajową medialną kampanię „Niemieckie aleje – przez nic nie do zastąpienia9, której celem jest ukazanie wartości ekologicznej, kulturowej i turystycznej alei, uczulenie na potrzebę ich ochrony i pielęgnacji, ale też aktywny udział w sadzeniu nowych drzew, ich pielęgnacji i obejmowanie drzew patronatem.

Włochy (Friuli), aleja cyprysowa (Fot. K. A. Worobiec)

Włochy (Friuli), aleja cyprysowa (Fot. K. A. Worobiec)

Dzięki takim działaniom w Niemczech skutecznie poprawiono bezpieczeństwo na drogach oraz ochroniono wiele alei we wschodnich landach. Obecnie trwa tam odtwarzanie zniszczonych wcześniej fragmentów alei (choć oczywiście nadal trwają też wycinki drzew, jednak są one kontrolowane i ograniczane). W latach 1991–2005 w Brandenburgii przy drogach posadzono 92 000 drzew, a w Meklemburgii około 773 km alei. Także w innych landach sadzone są drzewa – szczególnie przy drogach mniej uczęszczanych. W Polsce sposób przeprowadzania nowych nasadzeń jako rekompensaty za wycięcie drzew wymaga sprecyzowania w przepisach. W wielu decyzjach zezwalających na wycinkę drzew kwestia nowych nasadzeń jest pomijana10. Brak jest przepisów pozwalających tak skutecznie egzekwować ustawowy obowiązek nasadzeń zastępczych jak w Niemczech. Również rzadko mówi się u nas o technicznych możliwościach poprawy bezpieczeństwa na drodze (czyli o ustawianiu barier energochłonnych, znaków zakazu wyprzedzania, ograniczenia prędkości, oznaczenia drzew tablicami odblaskowymi itd.)11. Dlatego w postulowanej nowelizacji ustawy o ochronie przyrody powinien znaleźć się zapis dotyczący takich zabezpieczeń, by zmienić diametralnie podejście do wycinek drzew. W tej chwili wycinka drzew jest podstawowym i z reguły jedynym stosowanym sposobem „poprawy bezpieczeństwa”, a powinna być ostatecznością!

Grecja – eukaliptusowa aleja na Rodos (Fot. K. A. Worobiec)

Grecja – eukaliptusowa aleja na Rodos (Fot. K. A. Worobiec)

Aleje przydrożne spotykamy w bardzo wielu krajach europejskich, nawet w górzystej i wyspowej Grecji. W niektórych krajach są one starannie pielęgnowane, odnawiane i pod ochroną. Tak jest w Szwecji, gdzie z przyczyn kulturowych i klimatycznych jest dużo mniej alei niż w Polsce czy Niemczech. Może dlatego dba się tam o aleje i już 5 drzew rosnących w jednym szeregu podlega specjalnym przepisom ochronnym.

Szwedzki Zarząd Administracji Dróg SNRA (odpowiednik naszej GDDKiA) na swojej oficjalnej stronie dumnie pokazuje zdjęcia alei12. Według szwedzkiego rządu Zarząd Administracji Dróg powinien działać na rzecz ochrony biologicznej różnorodności w obszarze poboczy drogowych13. W Szwecji aleje nie dość, że są chronione jako element krajobrazu, to są jeszcze odnawiane – wzdłuż dróg są sadzone drzewa i nie jest to wcale wyjątek, lecz ostatnio reguła.

Łotwa – aleja pozostała dla ruchu lokalnego, ruch tranzytowy odbywa się jezdnią tuż obok (Fot. K. A. Worobiec)

Łotwa – aleja pozostała dla ruchu lokalnego, ruch tranzytowy odbywa się jezdnią tuż obok (Fot. K. A. Worobiec)

W Polsce zwolennicy wycinek drzew przydrożnych chętnie powołują się na bezpieczeństwo panujące na szwedzkich drogach. To prawda – jest tam dużo bardziej bezpiecznie niż w Polsce, ale na drogach poza terenem zabudowanym obowiązuje najczęściej prędkość 70 km/h! Niekiedy dozwolona jest prędkość 90 km/h, jednak wówczas drogi mają pasy ruchu odgrodzone stalowymi linami, co całkowicie eliminuje wyprzedzanie (możliwe tylko w wyznaczonych miejscach). Za przekroczenie prędkości grożą dotkliwe kary (minimum 1000 zł, po przekroczeniu szybkości o ponad 30 km/h policja zabiera prawo jazdy na miejscu i kary sięgają do 7500 zł). Jeszcze dotkliwsze kary są za jazdę po wypiciu choćby jednego piwa! Powoływanie się na przykład Szwecji jest więc nonsensem takim samym jak wycinanie alei w Polsce!

Czechy – po lewej stronie drogi nasadzono drzewa w celu odtworzenia alei (Fot. D. Worobiec)

Czechy – po lewej stronie drogi nasadzono drzewa w celu odtworzenia alei (Fot. D. Worobiec)

Nasi drogowcy oraz organizacje promotoryzacyjne usiłują wmówić nam, że drzewa przydrożne należy wyciąć, bo nie możemy być „skansenem Europy”. Tymczasem przykłady krajów sąsiedzkich pokazują coś innego – niszcząc stuletnie aleje, popełniamy błędy, które inni popełnili 40–60 lat temu. W ten właśnie sposób udowadniamy, że to my jesteśmy „skansenem mentalnym”. My niszczymy aleje teraz, gdy inni naprawiają swoje błędy i sadzą drzewa przydrożne!

Często słyszymy o „drzewach–zabójcach”, które należy wyciąć, by kierowcy byli bezpieczni na drodze. Prof. Wojciech Radecki, kierownik Zespołu Prawa Ochrony Środowiska PAN napisał: jakby ktoś nie wiedział, że bezpieczeństwo zależy od stanu trzeźwości kierowcy i przestrzegania przez niego przepisów drogowych, w tym od dozwolonej prędkości, a nie od drzew14.

Pora posłuchać Rity Suessmuth, która jako marszałek Bundestagu (parlamentu niemieckiego) 3 maja 1993 roku podczas uroczystości otwarcia trasy Deutsche Alleenstraße powiedziała: Aleje nie są torem wyścigowym, lecz częścią żyjącej natury, która musi być zachowana. O to musi się starać każdy – także kierowcy.

Krzysztof A. Worobiec

Fragment książki Aleje przydrożne. Historia, znaczenie, zagrożenie, ochrona.
Red. Krzysztof A. Worobiec, Iwona Liżewska, Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”, Kadzidłowo–Olszyn 2009.

––––––––––––

1. http://www.germany.travel/pl/rozrywka-wypoczynek/szlaki-wakacyjne/german-avenues-route.html
2. http://www.alleenstrasse.com
3. Stan z 2008 r., zob.: http://www.bund-branden-burg.de/service/publikationen/alleen_und_baumschutz/
4. Verfassung des Landes Mecklenburg-Vorpommern, artykuł 12 ustęp 2.
5. Gesetz zum Schutz der Natur und der Landschaft im Lande Mecklenburg-Vorpommern, LnatG M-V.
6. Verordnung über die Erhaltung, die Pflege und den Schutz von Bäumen im Land Brandenburg (Brandenburgische Baumschutzverordnung – BbgBaumSchV) z 29 lipca 2004 r.
7. Wspólny okólnik Ministerstwa Rozwoju oraz Ministerstwa Środowiska Landu Brandenburg, listopad 2000.
8. Duża ogólnoniemiecka organizacja działająca na rzecz zachowania, ochrony i odnawiania alei, współpracująca z przedstawicielami wielu branż (przemysł, rolnictwo, turystyka, ochrona środowiska), organizując np. sadzenie drzew przez znanych polityków; więcej zob.: http://www.alleenschutzgemeinschaft.de
9. Deutsche Alleen – durch nichts zu erzetzen, por.: http://www.alleen-fan.de
10. Zob.: Wyniki kontroli NIK w zakresie realizacji zadań związanych z usuwaniem drzew.
11. Często bywa dokładnie na odwrót: 23 marca 2006 r. wójt gminy Kolno (woj. warmińsko-mazurskie) wydał decyzję RG.6133-17/06 zezwalającą na usunięcie 760 drzew rosnących wzdłuż drogi nr 57, ponieważ „drzewa zagrażają bezpieczeństwu ruchu drogowego”, a ich usunięcie „umożliwi również ustawienie barier energochłonnych”(!)
12. http://www.vv.se/templates/page3 2725.aspx
13. Miljöbalken 7 jap § 11, Förorning om omr?desskydd §5.
14. W. Radecki, Ustawa o ochronie przyrody. Komentarz, Warszawa 2006
 
Opublikowano Książka „Aleje przydrożne”, Ochrona krajobrazu, Ratujmy aleje | Otagowano , ,

Chronimy aleje w Lubuskiem, czyli krótka kronika obrony pewnej alei. Inicjatywy obywatelskie – część 3

Wpisana do rejestru zabytków aleja dębów czerwonych koło Wieruszowa, woj. łódzkie (Fot. K. A. Worobiec)

22 listopada 2007 roku rusza w Lubuskiem wycinka 16-kilometrowej alei łączącej Sulechów ze Skąpem. Drogowcy porwali się na lipy, kasztanowce i klony. Tymczasem do redakcji „Gazety Lubuskiej” zgłaszają się przeciwnicy wycinki.

Najpierw zaprotestowali mieszkańcy okolicznych wsi, ale szybko odebraliśmy głosy oburzenia z całego województwa. W akcję włączają się organizacje pozarządowe.

Drzewo rosło sto lat
– Miałem telefony od ludzi, że są gotowi przywiązać się do drzew – informuje Maciej Stadniczuk ze stowarzyszenia Wspólnota Kulturowa. – Jeśli nie będzie innego wyjścia, zrobimy to. Póki co apeluję o bombardowanie dyrektora dróg, burmistrza oraz wójta telefonami. Może serce im zmięknie.
– Drzewo rosło sto lat, a w kilka minut zostało powalone – stwierdził z goryczą jeden z kierowców. Adam Ignacik, wojewódzki konserwator przyrody, mówi, że te głosy świadczą o zdrowym odruchu ludzi: – Lipy, a już szczególnie te tworzące aleje, są po prostu piękne.

Decyzję o wycince – na wniosek zarządu dróg wojewódzkich– podjęli burmistrz Sulechowa i wójt Skąpego. Zbigniew Woch, wójt Skąpego, przyznaje, że podobne sygnały niezadowolenia z powodu zapowiadanej likwidacji alei odebrał już w czerwcu 2006 roku. – Decyzję o wycince 200 drzew na terenie swojej gminy podjąłem w kwietniu, a 3 lipca 2006 roku – po proteście architekta i liście od wojewódzkiego konserwatora przyrody – wysłałem do zarządu dróg pismo z prośbą o odstąpienie od tej decyzji. Drogowcy tego nie zrobili. Dziś dyrektor Grzegorz Szulc jest na urlopie, ale jutro zadzwonię do niego z prośbą o przerwanie prac, by nad wycinką zastanowić się raz jeszcze. Jestem zwolennikiem wstrzymania tych robót, skoro budzą kontrowersje – mówi wójt w listopadzie 2007 roku.

Drogowcy są twardzi ale do czasu
Od wtorku 22 listopada do redakcji niemal bez przerwy dzwonią Czytelnicy z żądaniem przerwania prac przy drodze. W piątek nadal trwa wycinka. Dzwonimy do Grzegorza Szulca, dyrektora zarządu dróg, z pytaniem, czy zechce spotkać się z protestującymi, by jeszcze raz zastanowić się nad przyszłością alei. Słowa dyrektora brzmią jak wyrok: – Działamy zgodnie z prawem. Jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo i wycinka temu służy. Oglądaliśmy drzewa i nie widzimy potrzeby, by zrobić to raz jeszcze. Mamy prawomocną decyzję i jest na to określony termin.

Ale 28 listopada wspomniany dyrektor zaprasza do siebie przeciwników usuwania drzew przydrożnych i mówi: – Wstrzymałem wycinkę. Ogłaszam „rozejm” na czas rozmów. Wnioskowałem o usunięcie lip i kasztanowców ze względu na bezpieczeństwo kierowców. W ubiegłym roku aż 33 osoby zginęły na lubuskich drogach w wyniku zderzenia z drzewem. – Na świecie oddziela się jezdnie specjalnymi barierami.Wtedy nie ma możliwości, by kierowca zabił się na drzewie! – zauważa Maciej Stadniczuk ze stowarzyszenia Wspólnota Kulturowa. – Nasz kraj przeżywa podobny skok cywilizacyjny,jaki na zachodzie miał miejsce 40-50 lat temu. I tam wtedy także wycinano aleje – przypomina Szulc. –Tendencja w budowie dróg jest taka, by uwzględniać ewentualne błędy kierowców. Czy ten, który omija przeszkodę leżącą na drodze, stracił panowanie nad pojazdem, zasłabł za kierownicą, czy nawet wsiada do auta po piwie ma za to płacić śmiercią? – Ale to nieprawda, że dziś w Europie usuwa się przydrożne drzewa! Na początku lat 90. niemiecki automobilklub ADAC zorganizował akcję „Niemieckie aleje nie do zastąpienia” i w ten sposób ocalono je w Brandenburgii, Saksonii czy Meklemburgii. Jak? W samej Brandenburgii zbudowano 1400 km barierek ochronnych! – stwierdza Agata Kusznierewicz-Sikora, która jest przyrodnikiem i na co dzień opiniuje wycinki.– Czy pan chce, żeby podobne aleje zniknęły z naszego krajobrazu? – pyta Stadniczuk.– Też bym chciał, żeby aleja pozostała – deklaruje Szulc. – Lecz część drzew ze względów bezpieczeństwa powinna zostać usunięta. Jeśli otrzymam decyzję o pozostawieniu niektórych, jest jasne, że nie zostaną wycięte. Wstrzymuję wycinkę do 10 grudnia.

10 grudnia
Zbigniew Woch, wójt Skąpego, jest zadowolony z przerwania prac. – To dobra decyzja – mówi. – Bo nie należy eskalować konfliktu. Jeśli się uda ocalić choć 20 drzew, to będzie sukces nas wszystkich!

10 grudnia przeciwnicy wycinki czekają z napięciem, czy drzewa pójdą pod topór. – Mamy informacje, że drwale czekają na sygnał – alarmuje Maciej Stadniczuk. – Na razie nie wycinamy. Nie chcemy eskalować napięcia – przekonuje Grzegorz Szulc, zastępca dyrektora Zarządu Dróg Wojewódzkich w Zielonej Górze.– Otrzymaliśmy pisma od konserwatorów przyrody i zabytków. Ten drugi wszczął postępowanie o wpisanie alei do rejestru i to wstrzymuje nasze prace.

Barbara Bielinis-Kopeć zadzwoniła kilka dni wcześniej do redakcji i powiedziała, że postara się uratować aleje, bo jej zdaniem przydrożne drzewa stanowią o tożsamości regionu. – Konserwator poinformował nas, że potrzebuje nawet dwóch miesięcy, by wpisać aleję do rejestru zabytków, ale być może to się wydłuży. Czekamy na rozwój sytuacji – tłumaczy dyrektor Szulc. Mimo deklaracji zarządu 9 grudnia na drodze przed Skąpem drogowcy zaznaczali drzewa przeznaczone do usunięcia. – Przepisy mówią, że w skrajni jezdni nie powinny znajdować się żadne przeszkody. Robimy oznaczenia, by konserwator zabytków mógł stwierdzić, o które drzewa chodzi – wyjaśnia Robert Zjawin.

Nie zmienili decyzji
Czy samorządy zamierzają zmienić decyzje o wycince? – Rozważam wycofanie się z tej decyzji. Najprawdopodobniej zadecyduję o tym we wtorek – deklaruje Ignacy Odważny, burmistrz Sulechowa. – Chciałbym, żeby ta aleja pozostała – stwierdza Zbigniew Woch, wójt Skąpego. – Ja im nie wierzę. Rano pojadę sprawdzić, czy nie wycinają – mówi Jan Zeman, obrońca drzew z Sulechowa. Przecież pod topór poszły już 93 lipy! – Na drodze nr 87 z Lipska do Frankfurtu nad Odrą, która liczy ok. 200 km, jest piękna aleja i jakoś tam nikomu ona nie przeszkadza – mówi Dariusz Papisz Górek Noteckich. – Bo tam są barierki i ograniczenia prędkości oraz specjalne znaki ostrzegające przed możliwością zderzenia z drzewem. – W Szwecji już pięć drzew rosnących w alei podlega ochronie i tam w alejach jest ograniczenie prędkości do 70 km na godzinę – zauważa Kusznierewicz-Sikora. – Poza tym warto wspomnieć, że drzewa mają pozytywny wpływ na kierowców, zatrzymują wiatry czy śniegi i chronią przed słońcem. Dlaczego polscy drogowcy nie czerpią z międzynarodowych doświadczeń? To pytanie retoryczne!

To jest spisek!
– Czy na pewno drzewa, które dotąd nie zostały wycięte, uda się uratować? Widziałem kobiety, które przyjechały autem z napisem „służba drogowa”, one opukiwały lipy – zastanawia się Jan Zeman z Sulechowa. – Mam też nazwę firmy, która wywoziła usunięte lipy. Może zadzwonić i zapytać,kiedy będą mieli następną partię? Sprawdziliśmy. – To są lipy przydrożne, za metr chcę 110 złotych. Chociaż wycinka została wstrzymana, to do marca powinniśmy mieć resztę drzew – usłyszeliśmy w słuchawce.
– To jest spisek. Widać, że są przekonani, że wytną– denerwuje się Zeman. – Miejmy jednak nadzieję, że konserwatorowi uda się zachować aleję, choć i tak jest już mocno przetrzebiona! – denerwuje się sulechowianin.
– Wszyscy umywają ręce. Nic nie wiadomo! Kiedy dojdzie do zapowiadanego spotkania konserwatorów przyrody, drogowców, burmistrza Ignacego Odważnego oraz wójta Zbigniewa Wocha? – pytają ekolodzy i dodają: – Miejmy nadzieję, że na spotkanie zostaną zaproszeni przedstawiciele społeczności lokalnej i członkowie organizacji przyrodniczych. – To ja wystąpiłem z inicjatywą spotkania – stwierdza Adam Ignacik, wojewódzki konserwator przyrody. – Pod koniec listopada wysłałem pismo w tej sprawie do Heleny Włodarczyk, dyrektora Zarządu Dróg Wojewódzkich, ale do dzisiaj żadnego odzewu, nic. Cisza. Samorządowcy mogliby zmienić swoje decyzje, ale do tego potrzebna jest ich dobra wola.

Tymczasem Stowarzyszenie Wspólnota Kulturowa zamierza wystąpić do samorządowego kolegium odwoławczego z wnioskiem o stwierdzenie nieważności decyzji o wycince drzew, które podpisali burmistrz Sulechowa oraz wójt Skąpego. Stowarzyszenie radziło się w tej sprawie u Krzysztofa Worobca z „Sadyby”. – Zrobimy to, o ile samorządowcy nie uchylą tych postanowień – informuje na łamach„Gazety Lubuskiej” Maciej Stadniczuk.

Nie ma takiego prawa
Zdaniem Krzysztofa A. Worobca ze Stowarzyszenia na Rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”, który doradza zielonogórskim ekologom, obie decyzje zostały wydane z naruszeniem kodeksu postępowania administracyjnego oraz nie przedstawiono w nich uzasadnionych argumentów przemawiających za usunięciem drzew. Co to za stwierdzenie, że drzewa „rosną zbyt blisko krawędzi jezdni”? – W przypadku dróg istniejących przepisy nie precyzują, w jakiej odległości od jezdni może rosnąć drzewo – zauważa Worobiec. – Zastanawiające jest też, dlaczego drogowcy stawiają barierki energochłonne tam, gdzie blisko jezdni jest rów czy skarpa, a nie robią tego, by oddzielić drogę od drzew. Czyto jest celowe działanie?

Mimo że Barbara Bielinis-Kopeć, wojewódzki konserwator zabytków, rozpoczęła procedurę związaną z wpisaniem alei do rejestru, drogowcy grożą, że w każdej chwili mogą wrócić do wycinki. Tylko cofnięcie decyzji o wycince przez wójta Skąpego i burmistrza Sulechowa zdejmie ten miecz Damoklesa wiszący nad drzewami.

Ale samorządowcy tego nie robią. – Mamy nadzieję, że uda się uniknąć wycinki pozostałych drzew, a pod toporem do 28 listopada padły 93 lipy! – zauważa Stadniczuk. – Analiza decyzji wójta gminy Skąpe ukazuje, iż wydana została z naruszeniem kodeksu postępowania administracyjnego. Brak jest dowodów przeprowadzenia należycie starannego przygotowania dowodowego czy dokumentowania czynności procesowych– stwierdza Krzysztof Worobiec. – Te drzewa powinny być opisane, pokazane, naniesione na mapę – stwierdza Bielinis-Kopeć. – I nie wiadomo, w którym miejscu mają być posadzone młode rośliny. Ale drogowców chcę uspokoić, że wpisanie alei do rejestru nie oznacza, iż nie będzie można prowadzić tam żadnych prac, usuwać suchych drzew czy chorych gałęzi. Cieszę się też, że sprawa drzew ze Skąpego została nagłośniona. Chcę wysłać pismo do wszystkich samorządów, by uczulić je na wartości tkwiące w krajobrazie.

Drzewa to potężna kasa!
– Drzewa to potężna kasa – przyznaje Krzysztof Worobiec.– Jakby nie wydawali pieniędzy na bezsensowne wycinki, to by stać ich było na barierki, które chronią i ludzi, i drzewa.

Na razie Zarząd Dróg Wojewódzkich zawarł z drwalami umowę na usunięcie 400 z 507 drzew przeznaczonych pod topór. Firma, która rozpoczęła te prace, ma otrzymać wynagrodzenie w wysokości 116 tys. złotych oraz dostanie wspomniane lipy, kasztanowce i klony.

Leśnicy oficjalnie nie chcą się wypowiadać, gdy chodzi o wartość drewna. – Zrobić pan mi zdjęcie możesz, ale prywatnie – śmieje się pracownik lasów państwowych w Sulechowie. – Ktoś tu wydał decyzję, a nie sądzisz pan, że ja będę ją podważał. W każdym razie w tym przypadku od drewna większą wartość ma krajobraz.

A ile kosztowałaby lipa o 200-centymetrowym obwodzie pnia na wysokości 130 cm? Zapytaliśmy innego leśniczego. – Na takim drzewie mamy 1,60 metra sześciennego, bez uwzględnienia konarów. W naszym cenniku metr lipy wart jest od 113 złotych do 226 złotych netto, to zależy od jakości. Fachowcy przyznają jednak, że nie mają lipy w sprzedaży i że jeśli trafi się odbiorca, można na niej zrobić rzeczywiście dużą kasę. – To przecież 500 drzew. Mój mąż prowadził tartak,więc wiem, ile są warte. Gdyby nagłośnić kwestię finansową, to może ktoś by się przestraszył – zwraca uwagę mieszkanka Zielonej Góry.

Jaka jest cena lipy w tartaku? – W tej chwili jej nie mamy – usłyszeliśmy w jednym z lubuskich zakładów – ale będzie na początku przyszłego roku! Sucha tarcica o grubości 45 mm jest warta od 1100 do 1270 zł za metr sześcienny.

Wartość tych 507 lip, kasztanowców i klonów po przetarciu i wysuszeniu w tartaku może zatem sięgnąć niemal miliona złotych!

Pod osłoną nocy
– Gdy wyszłam na podwórko, zauważyłam, że na łuku drogi, tuż nad rowem, wycinają piękną zdrową lipę! A przecież tę skandaliczną wycinkę mieli wstrzymać! Boję się, że tej soboty pójdą pod topór następne drzewa – opowiada nam 20 grudnia kobieta mieszkająca przy drodze.– Potem pojechali na Kije, nie wiem, czy nie wycięli większej ilości lip – niepokoi się mężczyzna w średnim wieku, który także woli pozostać anonimowy. – Nazwiska nie podam, bo się boję, czasy dziś niepewne i publicznie lepiej nie zabierać głosu, a za tą wycinką stoją przecież czyjeś wielkie interesy! Jan Zeman uważa, że na wspomnianym łuku wycięto dwa drzewa. – Wcześniej stało ich tam 20, teraz jest 18.

Co na to zarząd dróg wojewódzkich? – Być może na łuku zostało wycięte drzewo, ale generalnie czekamy na ruchy konserwatorów przyrody i zabytków – wyjaśnia Grzegorz Szulc, zastępca dyrektora ZDW.

Tymczasem wycince drzew sprzeciwiają się nie tylko ekolodzy czy mieszkańcy regionu. Zbigniew Pohrebny, majster jednej ze świebodzińskich firm drogowych, uważa, że wycinka przydrożnych lip jest równoznaczna dewastacji szosy.

– 20 lat temu zostały wycięte lipy rosnące przy szosie ze Świebodzina do Chociul. Dziś bez problemu wskażę miejsca, w których rosły lipy, bo asfalt w ich sąsiedztwie po prostu zapadł się, gdy grube korzenie pod jezdnią zaczęły gnić. To samo stanie się na drodze z Sulechowa do Skąpego, na której w ubiegłym roku położono nowy dywanik – stwierdza drogowiec.

Jeszcze przed Bożym Narodzeniem 2007 roku na łamach „Gazety Lubuskiej” ukazuje się apel o zaprzestanie usuwania drzew przydrożnych, który podpisali członkowie Koalicji Lanckorońskiej na rzecz Zrównoważonego Transportu oraz Stowarzyszenia na Rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”.

Czytamy w nim:

Od 2004 roku obserwujemy w całym kraju, szczególnie na Warmii i Mazurach, Pomorzu i ziemi lubuskiej masową wycinkę drzew – nie tylko przy drogach krajowych czy wojewódzkich, ale także przy drogach lokalnych (powiatowych i gminnych), a więc o bardzo małym natężeniu ruchu. Likwidowane są przepiękne aleje drzew stanowiące bardzo ważny element krajobrazu. Powoduje to trwałe niszczenie środowiska przyrodniczego oraz krajobrazu kulturowego.

Stanowczo sprzeciwiamy się przeprowadzanemu w całej Polsce usuwaniu drzew przydrożnych pod pretekstem zwiększenia bezpieczeństwa w ruchu zmotoryzowanym. Uważamy wysuwanie argumentów bezpieczeństwa dla kierowców uzasadniających wycinkę drzew za całkowicie chybione i nielogiczne, a rozumowanie kryjące się za nimi za podszyte grą na emocjach.

W opinii członków Koalicji fałszywa jest alternatywa: drzewa przydrożne lub bezpieczeństwo na drogach. Jak pokazują przykłady innych państw, zarządy dróg mogą prowadzić drogowe prace inżynieryjne z zachowaniem drzew przydrożnych, równocześnie skutecznie poprawiając bezpieczeństwo na danych odcinkach infrastruktury.

„Gazeta Lubuska“ 24-25.05.2008 (Fot. alei: M. Kapała)

Gazeta Lubuska 24-25.05.2008 (Fot. alei: M. Kapała)

Uratowaliśmy aleję!
7 stycznia w gazecie ukazuje się tekst pod znamiennym tytułem: Uratowaliśmy drzewa z przydrożnej alei!
– Wpisujemy aleję do rejestru zabytków – stwierdza Barbara Bielinis-Kopeć, wojewódzka konserwator zabytków, która jest już pewna, że drogowcy nie mogą podważyć jej racji. – Zamówiłam mapy, by z Agatą Kusznierewicz-Sikorą, która jest fachowcem od drzew, przeprowadzić inwentaryzację. Określimy stan zdrowotny lip, kasztanowców oraz klonów i na pewno zostaną usunięte tylko te bardzo chore. Co prawda drogowcy wstrzymali prace, ale jeszcze w grudniu zaznaczali drzewa, które chcą usunąć. Co z nimi się stanie? – One wszystkie muszą zostać – tłumaczy konserwator. – Ale chcę też uspokoić, że jeśli jakieś drzewo ewidentnie będzie zagrażało bezpieczeństwu, to zostanie wycięte.

Barbara Bielinis-Kopeć zaprosiła do swojego gabinetu w kamienicy przy ul. Kopernika w Zielonej Górze dyrektora Zarządu Dróg Wojewódzkich, burmistrza Sulechowa, wójta Skąpego, przedstawiciela Stowarzyszenia Wspólnota Kulturowa, które wystąpiło w obronie alei oraz „Gazetę Lubuską”.

– Trzeba chronić aleje jako element dziedzictwa kulturowego i krajobrazu – przekonuje Maciej Stadniczuk ze Stowarzyszenia Wspólnota Kulturowa. –Broniąc drzew, nie chcieliśmy wywoływać wojny. Weźmy przykład z naszych sąsiadów, którzy pozostawili przydrożne drzewa, a same drogi potrafili uczynić bezpiecznymi. Wiele też zależy od wyobraźni i rozwagi kierowców.

– Znam tę drogę i przyznaję, że jest bardzo ładna –stwierdza dr Andrzej Chrzanowski z Zakładu Dróg i Mostów Uniwersytetu Zielonogórskiego. – Urzędnicy i projektanci decydując o wycinkach, idą po linii najmniejszego oporu. Tymczasem remontując drogi, mamy wiele możliwości, by ocalić cenne aleje.

– Do masowych wycinek drzew przydrożnych dochodzi w całej Polsce północnej i zachodniej – informuje Krzysztof Worobiec ze Stowarzyszenia „Sadyba”. – W takich przypadkach decyzje urzędników należy zaskarżać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, bo wójtowie i burmistrzowie zapominają o obowiązku ochrony krajobrazu.

– Długo nie byłam pewna, czy drzewa uda się ocalić. Niekiedy zdawało się, że jest na to szansa, kiedy indziej wątpiłam – przyznaje mieszkająca w Kijach Irena Łachacińska. – Gratuluję, że sprawa znalazła swój szczęśliwy finał!

Magiczna aleja
Agata Kusznierewicz-Sikora zbadała drzewa rosnące w alei, która zaczyna się w Sulechowie na ul.Łochowskiej przy torach kolejowych, kończy przy pierwszych zabudowaniach miejscowości Skąpe. Jej długość wynosi około 16 km. Odnotowała 1460 drzew – 961 lip, 211 kasztanowców, 149 sztuk klona jawora i 116 klona pospolitego. Są też pojedyncze dęby, jesiony wyniosłe, brzozy pospolite i topole kanadyjskie. Wiek tych w alei lipowej mieści się najczęściej w przedziale 70-100 lat, aleja kasztanowcowa składa się w przeważającej części z drzew w wieku 80-90 lat. Najstarsza jest część obsadzona klonami, liczy 110-120 lat, ale tutaj rośnie najstarsze z drzew w całej alei – egzemplarz klonu jawora w wieku około 170 lat.

Pomimo że stan zdrowotny drzew w alei można ocenić jako dobry, dendrolog odnalazł 19 egzemplarzy suchych lub zamierających, które trzeba wyciąć. Wiele drzew wymaga oczyszczenia z posuszu. U niektórych drzew w koronach występują tylko suche gałęzie, inne mają suche całe konary, które należy usunąć, aby nie stwarzały zagrożenia użytkownikom drogi. Pani Agata przestrzega przed „pielęgnacją”, której dokonano w Sulechowie przy ul. Łochowskiej. Zrobiono to zbyt radykalnie, zostawiono niewielką powierzchnię asymilacyjną i dopiero kilka najbliższych lat pokaże, jak drzewa poradzą sobie z odbudowaniem korony.

– Bez wątpienia aleja jest miejscem magicznym – zauważa Kusznierewicz-Sikora. – Jest równie cenna jak zabytki architektury. Takich alei mamy zresztą znacznie więcej, wymienię choćby tę z Sulechowa do Mozowa, i należy je chronić kompleksowo i jak najszybciej zatrzymać proces wycinania! O wycince alei do Skąpego mówiono w całym kraju. Petycję przeciwko likwidacji drzew podpisało 326 osób z Lubuskiego, Warszawy, Krakowa, Kanady, Szwecji, otrzymaliśmy e-maile z Francji i Anglii… Alei broniła prasa i organizacje pozarządowe, a to,że ocalała, jest sukcesem nas wszystkich.

Rozstaje dróg – aleja jesionowa prowadzi do pałacu w Łężanach, brzozowa – do wsi, Leginy, pow. kętrzyński (Fot. K. A. Worobiec)

Rozstaje dróg – aleja jesionowa prowadzi do pałacu w Łężanach, brzozowa – do wsi, Leginy, pow. kętrzyński
(Fot. K. A. Worobiec)

Dlaczego broniliśmy alei?
Bo argumenty drogowców, że wycinka jest prowadzona w imię bezpieczeństwa na drogach łatwo obaliliśmy, pokazując przykłady z Niemiec, gdzie drogowcy potrafili pogodzić bezpieczeństwo użytkowników dróg z przydrożnymi drzewami. Bo takie aleje jak ta do Skąpego są częścią lubuskiej tożsamości. Decydują o wyjątkowym krajobrazie naszej małej ojczyzny, są po prostu piękne, a my czujemy się z nimi związani. A teraz trzeba zrobić wszystko, by nie dochodziło do podobnych wycinek.

Barbara Bielinis-Kopeć i Krzysztof Fedorowicz

Fragment książki Aleje przydrożne. Historia, znaczenie, zagrożenie, ochrona.
Red. Krzysztof A. Worobiec, Iwona Liżewska, Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”, Kadzidłowo–Olszyn 2009.

Opublikowano Aleje - ochrona i znaczenie, Książka „Aleje przydrożne”, Ratujmy aleje | Otagowano , ,

Zagrożenia i inicjatywy obywatelskie na rzecz ratowania alei – część 2

Sadzenie dębów na groblach w rezerwacie Stawy Milickie (Fot. P. Tyszko-Chmielowiec)

  Sadzimy dęby w Dolinie Baryczy

Charakterystyczną cechą krajobrazu Doliny Baryczy są stare, rozłożyste dęby, rosnące najczęściej na groblach stawowych, wzdłuż dróg, w parkach pałacowych, we wsiach i wśród pastwisk, a także w lasach. W Dolinie, zarówno w części śląskiej, jak i wielkopolskiej, przez stulecia żywa była tradycja sadzenia dębów w zadrzewieniach, o czym obecnie świadczy obfitość starych drzew.

Ta odwieczna tradycja praktycznie zanikła po drugiej wojnie światowej. Nie sadzono już młodych dębów w miejsce wycinanych lub zamierających. Wzdłuż dróg sadziło się zwykle inne, szybciej rosnące gatunki, początkowo głównie topole. W ostatnich latach nadeszły ciężkie czasy dla zadrzewień – wiele dróg straciło swoją ozdobę, najczęściej z powodu „modernizacji”. Także na stawach rzadko dbano o uzupełnianie zadrzewień, a w niektórych przypadkach wręcz celowo je usuwano. W lasach gospodarczych sadzi się dużo dębów, ale przeznaczeniem większości z nich jest przecież przemysł drzewny.

Sadzimy dęby w dolinie Baryczy – przewodnik.

Dostępne publikacje na stronie http://www.aleje.org.pl/publikacje/podreczniki

Wiekowe drzewa nie tylko cieszą ludzkie oko, ale mają też nieocenione znaczenie ekologiczne. Stare dęby są siedliskiem tysięcy organizmów, w tym gatunków owadów o znaczeniu europejskim: kozioroga dębosza i pachnicy dębowej. Ich stadia larwalne żyją w drewnie i pod korą obumierających drzew. Na terenie Parku Krajobrazowego „Doliny Baryczy” naliczono ponad czterysta starych dębów zasiedlonych przez te owady, głównie kozioroga. Wobec małej liczby młodych dębów rosnących obecnie w terenach otwartych tutejsze populacje kozioroga i pachnicy są zagrożone wyginięciem w nadchodzących wiekach.

Utrzymanie zadrzewień dębowych w Dolnie Baryczy wymaga działań zarówno zachowawczych (ochrona w formie pomników przyrody), jak i aktywnych (sadzenie i pielęgnacja). Zadrzewienia te powstały w warunkach gospodarczych, społecznych i kulturowych, które przeminęły. Ponadto, ich naturalnemu odnowieniu nie sprzyja biologia. Jak mawiają leśnicy: „dąb nie jest dobrym rodzicem dla swoich dzieci” – na ogół nie spotyka się młodych dębów w cieniu starych. Młode dąbki są także łakomych kąskiem dla zwierzyny. Dlatego jeśli chcemy, aby dębowy nadbarycki krajobraz przetrwał, musimy sadzić dęby. I to nie raz, nie dwa razy, lecz każdego roku – tak jak to robiły poprzednie pokolenia mieszkańców Doliny Baryczy.

Od niepamiętnych czasów stare dęby były czczone, zwykle jako siedziba czy uosobienie bóstw burzy i pioruna. Ten nabożny szacunek, jakim obdarzano mocarne drzewa, przetrwał tu i ówdzie do czasów nowożytnych. Dąb Jadwigi w Miłochowicach koło Milicza był celem corocznych pielgrzymek z kościoła w Karłowie aż do roku 1923, kiedy został ścięty. Niektóre dęby uważano za siedzibę złych mocy, zwłaszcza te rosnące na odludziu, o niezwykłych kształtach. W pobliżu Latkowej (gmina Cieszków) rosło podobno w lesie potężne drzewo zwane Diabelskim Dębem, znane z tajemniczych i mrocznych zjawisk. Dąb jest nadal symbolem mocy i trwałości, bo czyż jest w przyrodzie ożywionej coś trwalszego niż to drzewo?

Liście dębowe zdobią krzyż harcerski i niezliczone odznaki, zwłaszcza związane z lasem, myślistwem i przyrodą, a także odznaczenia wojskowe. Dębowymi liśćmi jest ustrojony emblemat Szkolnego Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Krośnickiej im A. von der Recke-Volmersteina. Liście dębowe figurują na rewersie Krzyża Żelaznego ustanowionego we Wrocławiu w roku 1813 przez króla Prus Fryderyka Wilhelma III. Kształt orderu zaprojektował znany architekt Karl Friedrich Schinkel, autor projektu drewnianego pałacu myśliwskiego Radziwiłłów w Antoninie, którego wspaniałą oprawę stanowią słynne Dęby Antonińskie.

Wiele nazw miejscowych ma związek – pośredni lub bezpośredni – z dębami. Od 1460 roku znana jest leżąca na terenie obecnej gminy Przygodzice wieś Dębnica (kiedyś pisana jako Dembnica). Jej nazwa pochodzi najprawdopodobniej od dębników, jak niegdyś nazywano osoby zajmujące się „dębieniem”, czyli garbowaniem skór zwierzęcych. Do tego procesu wykorzystywano bowiem naturalne garbniki zawarte w korze dębu. Takie samo źródło ma także słowo „dębić” oznaczające wytrwałe zdobywanie czegoś – tak jak skóry „dębiono” długo, aż do skutku.

Przed sadzeniem dębów – ekipa ze szkoły w Grabownie Wielkim (Fot. G. Sania)

Przed sadzeniem dębów – ekipa ze szkoły w Grabownie Wielkim (Fot. G. Sania)

Pierwszy impuls do działań na rzecz ochrony alei dębowych w Dolinie Baryczy pojawił się podczas pracy autora nad rekomendacjami dla ochrony ksylofagów dębowych dla planu ochrony tutejszych obszarów naturowych w latach 2005-2006. Przygotowania do akcji trwały od początku 2007 roku. Na podstawie przeglądu dostępnych danych, weryfikacji w terenie i konsultacji ze specjalistami sprecyzowano problem ochronny i rozpoznano możliwości działań zaradczych. W konsultacji z samorządowcami, leśnikami, służbami ochrony przyrody i gospodarzami terenu została sformułowana koncepcja projektu.

Organizatorami akcji są Fundacja Doliny Baryczy i Dolnośląska Fundacja Ekorozwoju, z którymi współpracują w pierwszym roku akcji Polskie Towarzystwo Przyjaciół Przyrody „pro Natura” i Południowowielkopolska Grupa Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Do udziału zostały zaproszone władze samorządowe, szkoły, nadleśnictwa, gospodarstwa stawowe, organizacje społeczne, a także mieszkańcy Doliny, zwłaszcza właściciele gruntów. Akcja uzyskała akceptację i poparcie dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody i dyrektora Dolnośląskiego Zespołu Parków Krajobrazowych. Finansowanie akcji pochodzi z różnych źródeł1.

Teren akcji to przede wszystkim osiem gmin, w których działa Fundacja Doliny Baryczy (Lokalna Grupa Działania programu LEADER+): Cieszków, Krośnice, Milicz, Twardogóra i Żmigród na Dolnym Śląsku oraz Odolanów, Przygodzice i Sośnie w Wielkopolsce. Na ich obszarze leżą: Park Krajobrazowy „Dolina Baryczy”, obszary Natura 2000 „Dolina Baryczy” i „Ostoja nad Baryczą” oraz rezerwat przyrody „Stawy Milickie”. Udział inicjatyw z sąsiednich gmin jest oczywiście mile widziany.

Samorządowcy i przedsiębiorcy znad Baryczy posadzili dęby w parku w Cieszkowie (Fot. arch.)

Samorządowcy i przedsiębiorcy znad Baryczy posadzili dęby w parku w Cieszkowie (Fot. arch.)

Oczywiście sadzimy nie tylko dęby – także inne krajowe gatunki drzew i krzewów wzbogacą nasz krajobraz i przyrodę. Szczególnie cenna jest miododajna lipa, a także owocowe drzewa starych odmian. Dęby mają jednak dla Doliny Baryczy szczególne znaczenie i dlatego są dla nas priorytetem. Do realizacji przygotowanego planu działania przystąpiliśmy od połowy roku 2007. Zostały przygotowane materiały informacyjno-promocyjne kampanii: logo akcji wraz z prostym systemem informacji wizualnej, plakat (700 egz.) i nalepki z logo (3 tys. egz.). Przewodnik dla organizatorów wydaliśmy jako pomoc dla organizatorów i sympatyków akcji – społeczników, nauczycieli, leśników, pracowników urzędów gmin i innych instytucji. Wyjaśniamy w nim sens i znaczenie akcji, radzimy, jak ją przeprowadzić oraz podajemy użyteczne kontakty. Zamieszczamy też formularz ankiety – dane od uczestników pozwolą nam przygotować i opublikować sprawozdanie z akcji, a także pomogą w zaplanowaniu kolejnych edycji sadzenia dębów i zdobyciu środków na ich wsparcie. Witryna internetowa http://www.barycz.pl/deby służyła przede wszystkim propagowaniu akcji i informowaniu o przeprowadzanych lokalnych sadzeniach.

Pierwszy dąb zasadzony został już 7 września 2007 roku na grobli nad Baryczą, nieopodal grodziska w Kaszowie (gmina Milicz). „Matką chrzestną” drzewka została Mira Stanisławska-Meysztowicz, inicjatorka akcji „Sprzątanie świata” i prezes Fundacji Nasza Ziemia („przyjadę tu za sto lat, sprawdzić, jak rośnie”). Okazją do posadzenia dębu było sprzątanie Baryczy (pieszo i z kajaków), którego finał miał miejsce właśnie w Kaszowie.

Okazją do spotkania się inicjatorów akcji było seminarium, które odbyło się 18 września 2007 roku w Odolanowie. Wzięli w nim udział samorządowcy, leśnicy, nauczyciele i przyrodnicy. Wygłoszono prezentacje o miejscu dębów w przyrodzie, kulturze i gospodarce, metodyce akcji sadzenia dębów oraz o potężnych dębach rosnących w regionie. Na koniec odbyła się ożywiona dyskusja o sposobie realizacji akcji. Nieplanowanym efektem seminarium było uratowanie od siekiery drogowców 14 potężnych dębów flankujących wjazd do miasta od strony Ostrowa. Stworzyliśmy w gminie niesprzyjającą atmosferę dla dewastacji zadrzewień i dostarczyliśmy burmistrzowi merytorycznych argumentów do odmownej decyzji w sprawie wycięcia tych monumentalnych drzew.

Uczniowie szkoły podstawowej w Wierzchowicach sadzą aleję dębową wzdłuż drogi powiatowej do Dziewiętlina (Fot. M. Kowalski)

Uczniowie szkoły podstawowej w Wierzchowicach sadzą aleję dębową wzdłuż drogi powiatowej do Dziewiętlina
(Fot. M. Kowalski)

Jesienią 2007 roku przeprowadzono dziesięć akcji sadzenia dębów, podczas których posadzono 133 drzewka. Działania te były relacjonowane przez media lokalne, a nawet program I Polskiego Radia. W większości sadzeń brali udział burmistrzowie, wójtowie i starostowie. Przeprowadzono także 13 dni zajęć edukacyjnych dla uczniów szkół, które biorą udział w akcji. Kilkanaście szkół i społeczności lokalnych zgłosiło plany sadzenia dębów na wiosnę 2008 roku i przystąpiło do prac przygotowawczych: inwentaryzacji zadrzewień, projektowania sadzenia i otrzymywania wymaganych uzgodnień i pozwoleń. Efekty pierwszego sezonu sadzenia zostały przedstawione w biuletynie, który jednocześnie zapowiadał kolejne, wiosenne sadzenie. Między marcem a majem 2008 roku odbył się drugi sezon sadzenia dębów. Posadzono ponad 500 drzewek w blisko 20 miejscach. Bardzo cieszą przykłady społeczności wiejskich, których członkowie sadzą z własnej inicjatywy drzewa na swoim terenie, jak np. w Wąbnicach, Olszówce i Rudzie Żmigrodzkiej. Gdy powiatowy zarząd dróg w Miliczu we współpracy z gminą Krośnice dopuścił się nieuzasadnionego wycięcia kilkunastu starych dębów rosnących w Bukowicach i Łazach, oburzeni tym mieszkańcy Łaz zareagowali, sadząc obok rozległych pniaków po dwóch mocarnych dębach dwa nowe drzewka.

W wyniku powyższych działań akcja sadzenia dębów stała się powszechnie znana w regionie i uzyskała wsparcie władz i instytucji. Stworzono mechanizm wsparcia społecznych inicjatyw ze strony nadleśnictw Milicz, Żmigród, Antonin i Oleśnica poprzez nieodpłatne udostępnianie sadzonek i doradztwo. Urzędy ośmiu gmin znają akcję i z życzliwością traktują lokalnych inicjatorów uzgadniających miejsca sadzenia drzew. Burmistrzowie i wójtowie wydelegowali pracowników do kontaktów w sprawie akcji.

Dęby w Wąbnicach sadzą starsi i młodsi (Fot. Piotr Tyszko-Chmielowiec)

Dęby w Wąbnicach sadzą starsi i młodsi
(Fot. Piotr Tyszko-Chmielowiec)

Wiele starych dębów rośnie na groblach stawów znajdujących się w rezerwacie ornitologicznym „Stawy Milickie” i pozostających pod zarządem państwowego gospodarstwa rybackiego. Tam także stare dęby zamierają stopniowo, a niemal nie widać młodych. Na tym terenie przeprowadzenie sadzenia społecznego byłoby trudne, dlatego przyjęliśmy inną metodę postępowania. Odcinki grobli wytypowane do uzupełniania zostały uzgodnione przez kierownika projektu z ornitologami i z gospodarzem terenu. Zidentyfikowano miejsca, których obsadzenie nie będzie kolidowało z bytowaniem chronionych ptaków i prowadzeniem gospodarki stawowej. Uzgodnione lokalizacje zostały pozytywnie zaopiniowane przez Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. Jednocześnie zostały one włączone do przygotowywanego obecnie projektu planu ochrony rezerwatu „Stawy Milickie”. Ogółem zaplanowaliśmy posadzenie na terenie stawów 2300 drzewek w ciągu 3 kolejnych sezonów.

Akcja odniosła sukces, ponieważ miała konkretny, zakorzeniony w regionie i odwołujący się do patriotyzmu lokalnego temat, była dobrze przygotowana, poparta działaniami promocyjno-edukacyjnymi oraz wysokiej jakości materiałami edukacyjno- instruktażowymi. Istotnymi czynnikami sukcesu było osobiste zaangażowanie koordynatora akcji w promocję i realizację akcji oraz jej apolityczność (niewiązanie się z żadną partią ani lokalną grupą nacisku), dzięki czemu zyskała wsparcie włodarzy samorządowych.

Sporo już zrobiliśmy, ale to dopiero początek. Naszym celem jest utrwalenie w społecznościach Doliny Baryczy tradycji sadzenia dębów. Będziemy kontynuować pracę edukacyjną i wspieranie lokalnych inicjatyw. Zamierzamy wydawać biuletyn po każdym sezonie sadzenia, jak również nowe wydanie przewodnika dla organizatorów, poszerzone o raport z dwóch pierwszych lat akcji. Przeprowadzimy coroczne seminaria dla lokalnych organizatorów i mamy nadzieję stworzyć lokalny komitet wspierający akcję. Jesienią 2008 roku nawiązaliśmy dobre kontakty z powiatowymi zarządami dróg w Miliczu i Trzebnicy. W każdym z powiatów została wyznaczona „wzorcowa aleja” – droga, obecnie obsadzona topolami, która wspólnym wysiłkiem starostwa i mieszkańców zostanie zamieniona w aleję dębową. Zainicjowaliśmy także kontakty z miejscowymi firmami z zamiarem namówienia ich na sadzenie dębów przy zakładach produkcyjnych i w różnych innych miejscach.

Piotr Tyszko-Chmielowiec
aleje.org.pl

Fragment książki Aleje przydrożne. Historia, znaczenie, zagrożenie, ochrona.
Red. Krzysztof A. Worobiec, Iwona Liżewska, Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”, Kadzidłowo–Olszyn 2009.
__________

1 W roku 2007 była to dotacja GEF (Global Environment Facility – Globalny Fundusz Środowiska) i programu Leader, w roku 2008 dotacja z Ekofunduszu.
Opublikowano Krajobraz kulturowy, Książka „Aleje przydrożne”, Ochrona krajobrazu | Otagowano , ,

Zagrożenia i inicjatywy obywatelskie na rzecz ratowania alei – część 1

Wiosenna lipowa aleja, Faryny (Fot. K. A. Worobiec)Akcja „Ratujmy aleje” – działania Stowarzyszenia „Sadyba” na rzecz ratowania drzew przydrożnych.

Wiosną 2004 roku grupa osób przekonanych, że należy podjąć pilne działania mające ograniczyć obserwowane wokół negatywne zmiany krajobrazu naturalnego i kulturowego, założyła Stowarzyszenie na Rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”.

Od 2004 roku aleje w całej Polsce są zagrożone masową wycinką, okolice Mikołajek (Fot. K. A. Worobiec)

Od 2004 roku aleje w całej Polsce są zagrożone masową wycinką, okolice Mikołajek
(Fot. K. A. Worobiec)

Ponieważ od lata 2004 roku trwała masowa wycinka drzew przydrożnych, szczególnie widoczna na Warmii i Mazurach, dlatego jednym z pierwszych działań naszego stowarzyszenia była rozpoczęta w 2004 roku, a trwająca do dzisiaj, akcja „Ratujmy aleje”, obejmująca działania: edukacyjne, interwencyjne i wydawnicze. We wrześniu 2004 roku wysyłaliśmy do 45 organizacji pozarządowych działających na Warmii i Mazurach prośbę o podpisanie apelu o powstrzymanie wycinki drzew przydrożnych. Podpisany przez 12 stowarzyszeń apel w listopadzie 2004 roku wysłaliśmy jako list otwarty do Sejmu, Senatu i do blisko 30 innych adresatów, w tym do mediów. Chcieliśmy nagłośnić problem wycinki drzew przydrożnych, a tym samym poruszyć opinię społeczną, by w ten sposób wpłynąć na decydentów. Chcieliśmy pokazać, że aleje są bardzo istotnym elementem krajobrazu kulturowego i dlatego muszą być chronione. Konsekwencją tych działań miało być doprowadzenie do zmiany obowiązującej ustawy o ochronie przyrody i do przywrócenia ustawowego mechanizmu kontrolnego nad wycinką drzew.

Na początku zainteresowanie problemem wycinek drzew było małe, jednak po pewnym czasie lokalne (później krajowe) gazety podjęły temat. Do tej pory w prasie głównie lokalnej (ale też krajowej i zagranicznej) ukazało się kilkaset artykułów poświęconych wycince drzew. Także radio i telewizja (TVP 3 Olsztyn, TVP 1, TVP 2, Polsat, TVN, PR 1, PR 3, niemieckie: ARD, ZDF, NDR, ARTE, Deutsche Welle, etc.) poruszały ten temat. Coraz więcej organizacji pozarządowych przyłączało się do protestu przeciw wycinaniu alei, a naszą akcję poparło wiele znanych osób: aktorzy (Wojciech Malajkat, Zbigniew Zamachowski), piosenkarze (Grzegorz Turnau, Andrzej Sikorowski), muzycy (Krzysztof Penderecki, Jan Krenz), filmowcy i reżyserzy (Andrzej Wajda, nieżyjący już Jerzy Markuszewski, Olga Lipińska), plastycy (prof. Andrzej Strumiłło, Zofia Góralczyk-Markuszewska), pisarze (Kazimierz Orłoś, Erwin Kruk, Henryk Bardijewski, Włodzimierz Odojewski, Janusz Krasiński), dziennikarze (Kuba Wojewódzki, Kuba Strzyczkowski).

W czerwcu 2007 roku wszyscy posłowie i senatorowie otrzymali apel o wstrzymanie masowych wycinek alei oraz nowelizację ustawy o ochronie przyrody

W czerwcu 2007 roku wszyscy posłowie i senatorowie otrzymali apel o wstrzymanie masowych wycinek alei
oraz nowelizację ustawy o ochronie przyrody.

W celu propagowania akcji wydaliśmy folder informacyjny „Ratujmy aleje”. Nadal pisaliśmy pisma, apele do rządu, parlamentu, mediów i władz wojewódzkich. Postulowaliśmy m.in. zorganizowanie przez Urząd Marszałkowski w Olsztynie spotkania zainteresowanych stron z nadzieją na ograniczenie wycinek. Takie spotkania odbyły się i marszałek powołał zespół roboczy, który miał „wypracować” kompromis.

Z inicjatywy Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków w Olsztynie w latach 2005–2007 wykonano opracowanie, w którym rozpoznano zasób oraz określono formy ochrony alei przydrożnych na terenie całego województwa1. Materiał miał być pomocny w dalszych pracach powołanego przez marszałka zespołu. Niestety to cenne i unikatowe narzędzie nie zostało do tej pory właściwie wykorzystane. Opracowanie nie stało się podstawą do wpisania choćby jednej alei do rejestru zabytków czy ustanowienia choćby jednego pomnika przyrody (!). Niektóre z alei, ujęte w inwentaryzacji jako cenne, już nie istnieją, ponieważ zostały wycięte!

W ramach akcji wydane zostały foldery w łącznym nakładzie ponad 20 tys. egzemplarzy.

W ramach akcji wydane zostały foldery w łącznym nakładzie ponad 20 tys. egzemplarzy.

Z czasem jedno z zamierzeń naszej akcji zostało jednak spełnione: sprawa wycinek drzew została nagłośniona, a problem stał się ogólnie znany (pomijając oczywiście różnice zdań w ocenie tego faktu). Naszym głównym celem była jednak zmiana ustawy o ochronie przyrody (w zakresie ochrony drzew). Zaproponowaliśmy poprawkę ustawy zmieniającą diametralnie podejście do wycinki drzew. Obecnie wycinka jest podstawowym (z reguły jedynym) sposobem „poprawy bezpieczeństwa” (oczywiście wycięcie drzew w żaden sposób nie poprawia bezpieczeństwa, eliminuje tylko niekiedy skutki nieprzestrzegania przepisów). Nowelizacja miała spowodować, że wycinka drzew będzie ostatecznością. Najpierw należałoby próbować w rzeczywisty sposób poprawiać bezpieczeństwo na drodze poprzez: – ustawianie znaków drogowych (np.: ograniczenie prędkości, zakaz wyprzedzania, itp.), – zabezpieczenie tablicami odblaskowymi drzew (uczynienie ich widocznymi), – ustawianie barier energochłonnych, zabezpieczających przed wypadnięciem z jezdni i wpadnięciem na drzewo.

Poprawka wzorowana jest na przepisach „Ustawy o ochronie natury i krajobrazu2” obowiązującej w Meklemburgii (Niemcy), w której mowa jest o wyjątkowych sytuacjach, w których można usunąć drzewo jeśli przemawiają za tym względy dobra gminy, gdy jest to niezbędnie konieczne dla poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, a gdy to bezpieczeństwo nie jest możliwe do zapewnienia w inny sposób. Poza tym proponowaliśmy przywrócenie zapisu nakazującego uzyskanie zgody na wycinkę drzew od konserwatora przyrody.

W 2005 roku nawiązaliśmy współpracę z posłanką Joanna Sosnowską, a efektem tej współpracy był złożony w Sejmie projekt nowelizacji ustawy. W czerwcu 2005 roku Sejm powołał Nadzwyczajną Podkomisję do rozpatrzenia poselskiego projektu nowelizacji ustawy O ochronie przyrody. W pracy 10-osobowego zespołu udział wzięli prof. Zbigniew Witkowski (Generalny Konserwator Przyrody) oraz przedstawiciele ministerstw środowiska, infrastruktury, finansów oraz eksperci i przedstawiciele organizacji pozarządowych (w tym prezes Stowarzyszenia „Sadyba”). Podczas 3-dniowej pracy komisji wypracowany został projekt ustawy3, zawierający proponowany przez nas zapis: Wydanie zezwolenia na usunięcie drzew w granicach pasa drogowego ze względu na bezpieczeństwo ruchu drogowego może nastąpić, jeżeli zastosowanie innych dostępnych środków technicznych mających na celu zapewnienie tego bezpieczeństwa jest niemożliwe.

6 lipca 2005 roku Sejmowa Komisja Ochrony Środowiska przyjęła sprawozdanie podkomisji, ale w sierpniu Sejm zakończył przedterminowo swoją kadencję i nie doszło do głosowania nad poprawką ustawy. Wiosną 2006 roku ponownie został złożony poselski projekt nowelizacji ustawy, opierający się na druku sejmowym 4152 (a więc już zaakceptowanym przez wszystkie strony i zatwierdzonym przez biuro legislacyjne Sejmu). Niestety, nim projekt wszedł na ścieżkę legislacyjną, Sejm po raz kolejny przedterminowo zakończył kadencję.

Płatne ogłoszenie w Gazecie Wyborczej 6.06.2007

Płatne ogłoszenie w Gazecie Wyborczej 6.06.2007

Ta sytuacja wymusiła inny sposób działania. Ponieważ media ogólnopolskie milczały, traktując problem jako lokalny, postanowiliśmy to zmienić: w ogólnopolskim wydaniu „Gazety Wyborczej” w dniach 6, 7 i 8 czerwca 2007 roku zamieściliśmy serię trzech całostronicowych płatnych ogłoszeń. Każde o innej treści: pierwsze – informujące o wycinkach, drugie – pokazujące rozwiązania alternatywne oraz trzecie – zawierające apel Jan Pawła II do tych, którym powierzona została odpowiedzialność za ten kraj i za jego rozwój. Termin ogłoszeń był zgodny z obradami Sejmu – wszyscy posłowie i senatorowie otrzymali imiennie zaadresowane listy z apelem o zajęcie się problemem wycinek drzew przydrożnych. Do listu dołączony był nasz folder „Ratujmy aleje” (apel wysłaliśmy także do Prezydenta i władz wojewódzkich). Naszą akcję poparli liczni posłowie i senatorowie; wicemarszałek Senatu Maciej Płażyński skierował do ministra środowiska oświadczenie, w którym wspomina o niszczeniu piękna krajobrazu. Oświadczenie to podpisał także wicemarszałek Senatu Kazimierz Kutz oraz senatorowie: Andrzej Person, Paweł Michalak, Henryk Górski, Jarosław Chmielewski, Marian Miłek, Jarosław Lasecki, Ryszard Górecki, Ryszard Ciecierski, Józef Łyczak. Odrębne oświadczenia złożyli: wiceprzewodniczący senackiej Komisji Rolnictwa i Ochrony senator Michał Wojtczak oraz senator Joanna Fetlińska i Anna Kurska, które zaapelowały o położenie kresu panoszącej się samowoli i przeciwdziałanie dewastacji drzewostanu4.

Płatne ogłoszenie w Gazecie Wyborczej 7.06.2007

Płatne ogłoszenie w Gazecie Wyborczej 7.06.2007

Na naszą akcję prasową zareagowali także publicyści. Józefa Hennelowa po lekturze naszego materiału w prasie zadała pytanie: tylko dlaczego jest to ogłoszenie?, zastanawiając się, dlaczego stowarzyszenie z głuszy […] musi chwytać się półśrodków, żeby w ogóle dotrzeć do opinii publicznej, tzn. płatnych ogłoszeń, by poruszyć problem, o którym media winny pisać, a państwo go rozwiązać!5 Waldemar Kuczyński (minister w rządzie premiera Buzka, komentator „Gazety Wyborczej”) napisał w swoim blogu: Polska generalnie nie jest krajobrazowym cudem, ale mamy swoje piękno choć mniej, niż wiele innych krajów. Może więc państwo powstrzyma durniów i barbarzyńców, a pewno i przestępców nabijających sobie kabzy, którzy nakazują masowe wycinanie przydrożnych alei, dewastując polski krajobraz. To są przestępcy przeciwko patriotyzmowi, bo trudniej kochać brzydactwo6.

Akcję „Ratujmy aleje” poparły organizacje z innych rejonów Polski: Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, Fundacja Zielone Płuca Polski, Zielone Mazowsze, Warszawski Oddział Towarzystwa Przyrodniczego „BOCIAN” oraz wiele osób prywatnych.

Głos w dyskusji zabrał także Wojewódzki Konserwator Przyrody w Gdańsku, który napisał, że masowa wycinka drzew przydrożnych spowoduje zubożenie dziedzictwa przyrodniczo-kulturowego, które winniśmy przekazać następnym pokoleniom. Skutków wycinek drzew nie zdołamy usunąć nawet przez kilkanaście lat.

Płatne ogłoszenie w Gazecie Wyborczej 8.06.2007

Płatne ogłoszenie w Gazecie Wyborczej 8.06.2007

Naszym celem było zwrócenie uwagi opinii publicznej na barbarzyńską i niekontrolowaną wycinkę drzew przydrożnych, ale też na niejasne interesy związane z pozyskiwaniem drewna tartacznego, prowadzone pod płaszczykiem poprawy bezpieczeństwa na jezdni. Po zebraniu dokumentów świadczących o naruszaniu obowiązującego prawa wystosowaliśmy kilka wniosków (łącznie prawie 100 stron dokumentów) do Najwyższej Izby Kontroli, Delegatury w Olsztynie o zbadanie prawidłowości postępowania przy wycinkach drzew.

Kopię pierwszego wniosku do NIK przesłaliśmy do Kancelarii Prezydenta RP, która zareagowała na nasz apel, występując z wnioskiem do prezesa NIK o zbadanie realizacji ustawy O ochronie przyrody z 16 kwietnia 2004 roku, a szczególnie problemu wycinki drzew przydrożnych. Zgodnie z zapowiedzią Delegatura NIK w Olsztynie przeprowadziła (zima 2007, wiosna 2008) doraźną kontrolę nr S/07/002 „Przestrzeganie przez zarządy dróg oraz jednostki samorządu terytorialnego przepisów ustawy o ochronie przyrody w zakresie usuwania drzew z pasa drogowego dróg powiatowych w latach 2005–2006”7. Wyniki kontroli w całości potwierdziły nasze zarzuty. Nikt nie panuje nad prowadzoną wycinką drzew, podsumował wyniki kontroli Antoni Stupiński, dyrektor olsztyńskiej delegatury NIK. Najczęściej występujące przypadki łamania prawa zostały przez nas opisane w opracowaniu „Wycinanie alei przydrożnych a naruszanie prawa”, a raport ten został przekazany władzom naszego województwa, z prośbą o spowodowanie przestrzegania prawa.

Efektem naszych działań – poprzez stałe uświadamianie opinii społecznej wartości alei – było i ma być nadal ratowanie drzew przydrożnych przed wycinką. Pisaliśmy wiele artykułów do prasy lokalnej i krajowej, wiele pism kierowaliśmy do wszelkich urzędów. Nasze działania nie przynoszą oczekiwanego rezultatu, dlatego coraz częściej stosujemy metody przewidziane w prawie, odwołując się od konkretnych decyzji zezwalających na usuwanie drzew przydrożnych do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Olsztynie (SKO), zgłaszając policji lub prokuraturze niezgodne z prawem wycinki. W ten sposób udaje się powstrzymać wycinki drzew (nie zawsze jednak); poniżej kilka przykładów:

31.01.2007 – wniosek do SKO w Olsztynie o unieważnienie 2 decyzji wójta gminy Dźwierzuty zezwalających na wycinkę łącznie 711 drzew. Nasze zastrzeżenia potwierdziło SKO w Olsztynie, orzekając nieważność decyzji jako wydanych z rażącym naruszeniem prawa, ale… wszystkie drzewa zostały wcześniej wycięte! Prokuratura Rejonowa w Szczytnie nie dopatrzyła się w tym przestępstwa czy wykroczenia i nikt nie poniósł odpowiedzialności karnej.

18.05.2007 – zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do Prokuratury Rejonowej w Mrągowie w związku z niezgodną z prawem, bo bez prawomocnej decyzji, wycinką drzew rosnących przy słabo uczęszczanej asfaltowej drodze gminnej oraz przy wyboistej, nieutwardzonej drodze gruntowej. Prokuratura oddaliła sprawę, uznając, iż jest to wykroczenie, w związku z czym sprawa została skierowana do Sądu Grodzkiego w Mrągowie.

03.09.2007 – zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do Prokuratury Rejonowej w Bartoszycach w związku z wycinką w sierpniu 2007 roku w Bartoszycach, drzew rosnących w ciągu drogi nr 51, w których stwierdzone zostały siedliska chronionego owada – pachnicy dębowej (Osmoderma eremita), który figuruje w załączniku II unijnej dyrektywy siedliskowej, Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt, Czerwonej Liście Zwierząt Ginących i Zagrożonych w Polsce. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, a Sąd Rejonowy w Bartoszycach podtrzymał decyzję Prokuratury, uznając, iż brak jest dowodów na celowe działanie. Jak widać, liczne przypadki łamania czy nadużywania prawa podczas wycinek drzew przydrożnych nie mają odzwierciedlenia w działaniach organów powołanych do przestrzegania prawa. Wynika to m.in. z niskiej świadomość ekologicznej funkcjonariuszy policji, sędziów i prokuratorów. Na problem ten zwróciła uwagę Państwowa Rada Ochrony Przyrody, stwierdzając, że: nie ma prokuratorów specjalizujących się w tej dziedzinie, sprawy karne dotyczące niszczenia cennych siedlisk przyrodniczych, stanowisk gatunków chronionych lub obszarów chronionych są często umarzane (bywa, że wbrew oczywistej winie i dużej szkodliwości czynu) przez prokuratury lub sądy. Jedną z przyczyn jest także swobodna interpretacja terminu „istotna szkoda przyrodnicza”8.

„Sadyba” stała się stowarzyszeniem znanym z walki o aleje przydrożne, dlatego wiele osób z całej Polski zwraca się do nas o pomoc w ratowaniu zagrożonych drzew na ich terenie. Współpracujemy ze stowarzyszeniami i grupami mieszkańców zaangażowanymi w ochronę drzew w całym kraju (Pomorze, Podlasie, Ziemia Lubuska, Wielkopolska, Beskidy, Śląsk, Dolny Śląsk, Częstochowskie), radząc, informując i pomagając w działaniach, między innymi występując do SKO w innych regionach kraju. Poniżej kilka przykładów:

Pomorze, od 2007 roku – wnioski do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO) w Gdańsku o unieważnienie kolejnych decyzji wójta gminy Gardeja zezwalających na wycinkę alei lipowej przy drodze krajowej nr 55 na odcinku Kwidzyn–Gardeja. Ponieważ w alei stwierdzono liczne drzewa zasiedlone przez pachnicę dębową, SKO w Gdańsku wielokrotnie uwzględniało zastrzeżenia Polskiego Klubu Ekologicznego oraz nasze, uchylając kolejne decyzje. Tym samym ocalonych zostało prawie 1000 drzew przydrożnych!

Ziemia Lubuska, grudzień 2007–luty 2008 – konsultacje w sprawie wstrzymania wykonania decyzji burmistrz Sulechowa i wójta Skąpego, zezwalającej Zarządowi Dróg Wojewódzkich w Zielonej Górze na wycinkę alei Skąpe–Sulechów9. Dzięki naszej pomocy oraz sugestiom ocalała piękna 16-kilometrowa aleja – poprzez wpis jej do rejestru zabytków (22 lutego 2008 roku). W ten sposób 1649 drzew uniknęło wycinki!

Zachodniopomorskie, lato 2008 – dzięki naszej pomocy merytorycznej 35 mieszkańców wsi Troszczyno uratowało przed wycinką aleję starych lip. W wyniku skutecznej interwencji wójt gminy odmówił wydania zezwolenia (!) na wycięcie 110 drzew w tym 58 lip, 16 wiązów oraz 36 klonów (rosnących wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 147 na trasie Troszczyno–Gostomin), argumentując tym, że drzewa […] mają szczególną wartość przyrodniczo-krajobrazową, spełniają jednocześnie funkcję osłonową, blokują nawiewanie śniegu na drogę, osłabiają znacząco wiatr, chronią przyległe domostwa przed nadmiernym hałasem i zanieczyszczeniem powietrza. Poza tym wójt stwierdził, iż ustawa o ochronie przyrody nakłada obowiązek nie tylko na wójta gminy jako organu administracji publicznej, ale także osób prawnych i innych jednostek organizacyjnych oraz osób fizycznych, dbałość o przyrodę, ochronę składników przyrody w tym zieleni na wsiach.

Aby jeszcze skuteczniej chronić aleje, zrealizowaliśmy projekt: „Ochrona przydrożnych zadrzewień jako ostoi występowania pachnicy dębowej (Osmoderma eremita)10 oraz fauny towarzyszącej w alejach przydrożnych województwa warmińsko-mazurskiego”.

Badania zleciliśmy firmie Bioscience z Bydgoszczy, która wykonała unikatową, pilotażową w naszym województwie inwentaryzację pachnicy dębowej (Osmoderma eremita)11. Ogółem zbadanych zostało 2961 drzew w 41 odcinkach alei na terenie województwa warmińsko-mazurskiego. Uzyskane wyniki badań (udokumentowane w ponad 100-stronicowym opracowaniu) pokazały, że aleje przydrożne są istotnym miejscem występowania pachnicy dębowej. Niszczenie pachnicy jako gatunku priorytetowego jest równoznaczne z łamaniem prawa unijnego i może doprowadzić do wstrzymania dotacji unijnych (nie tylko na budowę dróg!). Z tego powodu inwestycje drogowe wiążące się z wycinką drzew winny być poprzedzane rozpoznaniem występowania pachnicy, której potrzeby ochrony są nadrzędne wobec wszelkich potrzeb gospodarczych!

Integralną częścią projektu były też działania edukacyjne: zorganizowaliśmy szkolenie oraz wydaliśmy ulotki: „Pachnica dębowa – wskaźnik miejsc przyrodniczo cennych” i „Ratujmy aleje – unikatowe ostoje bioróżnorodności”.

Profesor Andrzej Strumiłło otwiera konferencję „Aleje w krajobrazie“ w Piszu (Fot. D. Worobiec)

Profesor Andrzej Strumiłło otwiera konferencję „Aleje w krajobrazie“ w Piszu (Fot. D. Worobiec)

Opracowanie dokumentujące wyniki badań pachnicy dębowej zostało przekazane Marszałkowi Województwa Warmińsko-Mazurskiego i Wojewódzkiemu Konserwatorowi Przyrody w Olsztynie, oraz ministrowi Maciejowi Trzeciakowi, Głównemu Konserwatorowi Przyrody, z nadzieją, iż wyniki naszych badań przyczynią się do ratowania alei i respektowania prawa polskiego i unijnego. Tak też się stało: 30 kwietnia 2008 roku Ministerstwo Środowiska wystosowało pismo do Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad z pytaniem, czy wycinki poprzedzane są inwentaryzacją drzew pod kątem obecności pachnicy dębowej i pozostałych gatunków chronionych oraz czy prowadzone są działania zapobiegające negatywnemu oddziaływaniu budowy bądź modernizacji dróg na siedliska i populacje tych gatunków. Jednocześnie usuwanie drzew przydrożnych powinno zostać wstrzymane, gdy taka inwentaryzacja nie została przeprowadzona (!!!).

27 czerwca 2008 roku w siedzibie Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie, podczas spotkania ze Stavrosem Dimasem, komisarzem Unii Europejskiej do Spraw Środowiska oraz z przedstawicielami organizacji pozarządowych, zwróciłem uwagę na problem masowego wycinania w Polsce drzew przydrożnych oraz przekazałem egzemplarz opracowania „Ochrona przydrożnych zadrzewień jako ostoi występowania pachnicy dębowej…”. Zwróciłem uwagę, iż z funduszy Unii Europejskich modernizowane są drogi, a podczas tych prac wycinane są drzewa przydrożne stanowiące często siedliska gatunków chronionych, w tym pachnicy dębowej. Tym samym z jednej strony Unia dba o zachowanie bioróżnorodności, a drugiej przyczynia się do jej niszczenia.

Dr Jacek Borowski mówi o pielęgnacji drzew (Fot. D. Worobiec)

Dr Jacek Borowski mówi o pielęgnacji drzew (Fot. D. Worobiec)

By podsumować dotychczasowe działania oraz podzielić się zebranymi doświadczeniami, w kwietniu 2008 roku w Piszu zorganizowaliśmy konferencję „Aleje w krajobrazie Warmii i Mazur. Historia, znaczenie, zagrożenia, ochrona i pielęgnacja”, która odbyła się pod patronatem Ministra Środowiska Macieja Nowickiego oraz Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego Jacka Protasa. Była to pierwsza tego typu, interdyscyplinarna konferencja w Polsce, podczas której o alejach przydrożnych dyskutowali naukowcy z Warszawy, Olsztyna i Bydgoszczy, konserwatorzy zabytków z Zielonej Góry i Olsztyna, przyrodnicy, samorządowy (niestety nieliczni), przedstawiciele organizacji pozarządowych, studenci i uczniowie oraz aktywni obywatele, którym zależy na ratowaniu krajobrazu. Dyskutowano o wielorakiej wartości alei – ich znaczeniu z punktu widzenia ekologów, dendrologów, ogrodników, historyków sztuki, konserwatorów zabytków, architektów krajobrazu, prawników, przedstawicieli organizacji pozarządowych i samorządów. Pomimo nazwy konferencji tematyka poruszanych problemów nie dotyczyła tylko alei na Warmii i Mazurach. W trakcie dwudniowych obrad wygłoszono 17 referatów – wszystkie opublikowane w niniejszym wydawnictwie.

Uczestnicy konferencji zgodzili się, że przydrożne aleje będące cennym elementem architektury krajobrazu, spełniające również bardzo ważne funkcje ekologiczne, są dzisiaj zagrożone zagładą. Przynoszące wstyd Polsce wycinanie alei oraz ogławianie drzew stało się poważnym problemem wynikającym z nieznajomości prawa i nieświadomości ekologicznej. Dlatego uczestnicy konferencji wystosowali apel do polityków i środków masowego przekazu o wstrzymanie tego „hańbiącego procederu”.

Wspólna akcja stowarzyszeń: „Kochajmy Warmię“, „Ręką Dzieło“, „Sadyba“ i „Teatru Węgajty“ oraz wolontariuszy. Akcja miała zwrócić uwagę na problem masowo wycinanych drzew przydrożnych oraz pokazała, że drzewa pomalowane na biało są bardziej widoczne, co ma wpływ na bezpieczeństwo kierowców, Jonkowo, 30 listopada 2008 r. (Fot. K. A. Worobiec)

Wspólna akcja stowarzyszeń: „Kochajmy Warmię“, „Ręką Dzieło“, „Sadyba“ i „Teatru Węgajty“ oraz wolontariuszy. Akcja miała zwrócić uwagę na problem masowo wycinanych drzew przydrożnych oraz pokazała, że drzewa pomalowane na biało są bardziej widoczne, co ma wpływ na bezpieczeństwo kierowców, Jonkowo, 30 listopada 2008 r. (Fot. K. A. Worobiec)

 

PS.

Pomimo opisanych działań i doprowadzenia do zmiany przepisów dotyczących wydawania zezwoleń na usuwanie drzew przydrożnych wycinki drzew przydrożnych nie ustały, akcja „Ratujmy aleje” trwa!

Krzysztof A. Worobiec
Fragment książki Aleje przydrożne. Historia, znaczenie, zagrożenie, ochrona.
Red. Krzysztof A. Worobiec, Iwona Liżewska, Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”, Kadzidłowo–Olszyn 2009.

__________
1 Zob. I. Liżewska, M. Zwierowicz, Waloryzacja i ochrona alei przydrożnych na terenie województwa Warmińsko-Mazurskiego w niniejszej publikacji.
2 Gesetz zum Schutz der Natur und der Landschaft im Lande Mecklemburg-Vorpommern, LnatG M-V.
3 Zob.: druk sejmowy nr 4152.
4 Wszystkie oświadczenia: http://www.senat.gov.pl/k6/senat/senator.htm
5 „Tygodnik Powszechny”, 18.06.2006.
6 Wpis z 7 czerwca 2006 r. na nieaktualnej już stronie internetowej (http://www.kuczyn.com/).
7 Zob.: Wyniki kontroli NIK w zakresie realizacji zadań związanych z usuwaniem drzew w niniejszej publikacji
8 PROP, Najważniejsze problemy ochrony przyrody w Polsce, Warszawa 15 maja 2007
9 Zob. B. Bielinis-Kopeć, K. Fedorowicz, Chronimy aleje w Lubuskiem czyli krótka kronika obrony pewnej alei w niniejszej publikacji.
10 Gatunek priorytetowy wymieniony w załączniku II i IV Dyrektywy Siedliskowej 92/43/EEC, chroniony także polskimi przepisami.
11 Zob.: Ochrona alei przydrożnych województwa warmińsko-mazurskiego jako ostoi pachnicy dębowej (Osmoderma eremita) w niniejszej publikacji
Opublikowano Krajobraz kulturowy, Książka „Aleje przydrożne”, Ratujmy aleje | Otagowano , ,

KONIEC – czyli wpis mój ostatni… (na blogu w Gazecie Olsztyńskiej)

Szanowni Państwo,

4-go lutego 2008 roku rozpocząłem (na zaproszenie redaktora Igora Hrywny) prowadzenie blogu na internetowej stronie Gazety Olsztyńskiej. Właśnie wczoraj, 29-go września 2014 roku, zakończyłem jego prowadzenie, co było wynikiem „propozycji” redaktora Roberta Zienkiewicza, który napisał do mnie w mailu:

„Ma Pan święte prawo do swoich opinii, ale skoro blogi są firmowane marką „Gazety Olsztyńskiej”, to wpis krytykujący „Gazetę” wygląda na schizofrenię. Nie chcę występować w roli cenzora. Może w trosce o Pana swobodę wypowiedzi zakończymy współpracę?”

Owa „schizofrenia” to mój ostatni, zamieszczony przedwczoraj, wpis zatytułowany „O alejach przydrożnych raz jeszcze…”. Tekst mój dotyczył zamieszczonego w papierowym wydaniu Gazety Olsztyńskiej artykułu zatytułowanego „Te drzewa trzeba wyciąć”. Oczywiście najpierw (24.09.) swój tekst wysłałem do pani redaktor naczelnej, a dopiero wczoraj w nocy zamieściłem na blogu, uznając, że Czytelnikom Gazety należy się wyjaśnienie. No i ciąg dalszy jest już znany…

Po otrzymaniu powyższego maila uznałem, że skoro wyjaśnienie faktycznego stanu, także prawnego (ja wiem co piszę, bo zajmuję się tym tematem od 10 lat i używając przenośni „zjadłem zęby” na drzewach przydrożnych) zostało ocenione jako „schizofreniczna krytyka Gazety” (a nie tylko złego artykułu) przystałem na „propozycję” redaktora Roberta Zienkiewicza. Tym bardziej, że – w moim przekonaniu – jego mail był próbą cenzurowania i wpływania na moje wypowiedzi!

Tak więc po ponad 6 latach żegnam Czytelników Gazety, a zainteresowanych poruszanymi przez mnie tematami zapraszam na stronę Sadyby (https://sadybamazury.wordpress.com/) lub na FB (https://www.facebook.com/Sadyba.Mazury)

Pozdrawiam serdecznie,
Krzysztof Worobiec

Opublikowano Aleje Przydrożne, Ratujmy aleje | Otagowano ,