Zagubione wioski Puszczy Piskiej, VI edycja projektu – 2019 rok

Szósta edycja projektu wolontariackiego zakończyła się 13 września 2019 roku. Podobnie jak w latach poprzednich uczestniczyli w nim studenci historii z Uniwersytetu Heinricha Heinego z Düsseldorfu oraz studenci architektury krajobrazu z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Tym razem w projekcie udział wzięło 10 studentów historii z Niemiec oraz 6 studentek architektury krajobrazu z Olsztyna[1].

Dziadowo. Fot. K. A. Worobiec

Dwa pierwsze dni prowadzili oni kwerendę w Archiwum Państwowym w Olsztynie (wcześniej grupa niemiecka szukała dokumentów w archiwach niemieckich), a 5 września wszyscy przyjechali do Pisza, by w Puszczy Piskiej porządkować i dokumentować opuszczone cmentarze przy nieistniejących już wioskach: na niewielkim cmentarzu w Lipie Przedniej, znacznie większym w Lipie Tylnej oraz największym w Dziadowie.

Dziadowo. Fot. K. A. Worobiec
Dziadowo. Fot. K. A. Worobiec

Poza tym uczniowie z Liceum Ogólnokształcącego w Piszu pod kierunkiem nauczycielki historii Agnieszki Tuzinowskiej i pomocy dr Marty Akinczy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie kończyli rozpoczęte rok temu porządki na niewielkim, rodzinnym cmentarzu przy nieistniejącym obecnie majątku w Pogobiu Przednim. Na cmentarzach tych usuwano część drzew i gęste krzewy rosnące na grobach, zachowane nagrobki czyszczono z mchu i roślin, uczytelniono część nagrobków i mogił ziemnych oraz wykonano inwentaryzację i dokumentację fotograficzną. W trakcie prac porządkowych wykopano kilka przewróconych i zarośniętych darnią nagrobków oraz fragmenty płyt nagrobnych– głównie zniszczonych płyt z ciemnego, nieprzeźroczystego szkła marblitowego, z wytrawionymi na nich kwasem inskrypcjami.

Podobnie jak w poprzednich edycjach projektu wolontariusze dowiedzieli się także podczas wykładów towarzyszących o krajobrazie kulturowym Mazur, a w szczególności o założeniach cmentarnych i ich historii, o historii zagubionych wiosek, a także poznawali podstawy konserwacji zabytków[2]. W ramach rekreacji odbył się spływ kajakowy Pisą oraz wycieczka do rodzinnego domu Ernsta Wiecherta w Piersławku (jest tam  niewielka izba pamięci). Na zakończenie projektu zostały przedstawione robocze wyniki badań i prac terenowych oraz kwerendy archiwalnej.

CDN…

Dziadowo. Fot. K. A. Worobiec

Szósta edycja terenowej części projektu była zarazem ostatnią. W 2019 roku minęło 10 lat od rozpoczęcia wolontariackiej części projektu, stanowiącej jeden z głównych filarów szerszego projektu o nazwie „Zagubione wioski Puszczy Piskiej”. W dwóch cyklach (2009-2011 i 2017-2019) zorganizowaliśmy wspólnie z naszymi partnerami 6 obozów letnich, podczas których studenci i młodzież szkolna uporządkowała 13 najbardziej zaniedbanych cmentarzy (prace te są opisane powyżej) i je zinwentaryzowała, uczytelniając i przywracając do pamięci i krajobrazu ślady 13 zagubionych wioskach.  

W ramach projektu w kolejnych latach planowane jest jeszcze wytyczenie i oznakowanie pieszo-rowerowego szlaku przyrodniczo-kulturowego prowadzącego przez malownicze zakątki Puszczy Piskiej i te wioski oraz krótkiego przewodnika-folderu popularyzującego te miejsca. Jednym z głównych celów projektu jest ocalenie od zapomnienia poprzez wydanie: mapy turystycznej – i to się stało – w 2018 roku ukazała się „Z Nurtem Pisy przez Puszczę Piską. Mapa turystyczna śladami przyrody i historii”, na której są zaznaczone i opisane nieistniejące już wioski oraz ich cmentarze[3], a przede wszystkim – w ramach serii wydawniczej Stowarzyszenia Sadyba „Ślady w Krajobrazie” – książki, która mam nadzieję wkrótce trafi do Waszych rąk…

Lipa Tylna. Fot. K. A. Worobiec

[1] Uczestnicy – grupa niemiecka: Niels Dickhaut, René Emmendörfer, Alexander Eser-Ruperti, Alisa Killdau, Laura Klesper, Niklas Kunz, Hannah Elena Nicklaus, Dominik Pietruschka, Jens Schmidt, Merle Weidtmann, pod opieką prof. Christopha Nonna z Uniwersytetu H.Heinego z Düsseldorfu i dr Sabine Grabowski ze Stiftung Gerhart-Hauptmann-Haus oraz Daniel Raboldt – dokumentujący prace; grupa polska: Emilia Bajerowska, Agnieszka Mikołajczyk, Weronika Sulikowska, Oliwia Walczak, Róża Waleryn i Paulina Żółtowska, pod opieką dr Marty Akińczy z Wydziału Kształtowania Środowiska i Rolnictwa UWM w Olsztynie. Merytoryczną i organizacyjną opiekę nad realizacją tej edycji sprawowali także: Magdalena Schneider – konserwatorka zabytków, Wiktor Knercer – konserwator zabytków, członek olsztyńskiej „Borussii” oraz Marek Łachacz, Rafał Kubacki i Krzysztof A. Worobiec z „Sadyby”).

[2] Wygłaszali je: Wiktor Knercer, Magdalena Schneider i Krzysztof A. Worobiec.

[3] Z Nurtem Pisy przez Puszczę Piską. Mapa turystyczna śladami przyrody i historii, w skali 1:25 000, Warszawa: Fundacja Ekonomi Społecznej „Wskazówka”, Polkart, 2018; opis trasy kajakowej: Marek Łachacz, Kaja Łachacz i Tomasz Ścibek, opis zagubionych wiosek: Krzysztof A. Worobiec.


Opublikowano Cmentarze - świadectwo historii, Krajobraz kulturowy, Zagubione wioski Puszczy Piskiej

Alarm dla Mazur!

Drodzy Sadybianie, sympatycy Mazur i przyrody, od dziś na profilu Facebook i YouTube Ratujmy Mazury, dostępny jest krótki, trzyminutowy film. Pokazujemy w nim miejsca, które znikną, jeśli zrealizowany zostanie plan GDDKiA, zakładający przeprowadzenie tranzytowej, czteropasmowej drogi szybkiego ruchu o statusie międzynarodowym przez najcenniejsze fragmenty Mazur!

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak fatalny jest to pomysł, bo trudno sobie wyobrazić mosty i miliony ton materiału, który trzeba dostarczyć w miejsca, które dziś symbolizują przyrodę, spokój, życie.

Ludzie nie chcą uwierzyć, że to tutaj, w tych miejscach. Dlatego je pokazujemy. Ta droga w tym kształcie to barbarzyństwo, które trzeba powstrzymać. Jeśli kochacie Polskę, Mazury, ich krajobraz i przyrodę – pomóżcie!

A o co prosimy? Polubcie stronę Ratujmy Mazury, zaproście Waszych znajomych, napiszcie do nich kilka zdań, udostępnijcie ten film!, apelujcie o podpisanie petycji (i ją sami podpiszcie, o ile tego jeszcze nie zrobiliście!). Jeśli chcecie się włączyć bardziej – wspaniale. Każda pomoc mile widziana. Jeszcze nie jest za późno, by zahamować to szaleństwo…

Krzysztof A. Worobiec

Opublikowano Apele i protesty, Ochrona krajobrazu, Ochrona przyrody | Otagowano ,

Oryginalność-tradycja-obywatelskość. Trzy argumenty za zachowaniem olsztyńskiego Dworca Głównego – Robert Traba

Stowarzyszenie Sadyba wielokrotnie walczyło o zachowanie zagrożonych rozbiórką zabytkowych budynków w Olsztynie. Słyszeliśmy wówczas, że to ruiny, że bez wartości, nic szczególnego, etc., teraz wpisane (na skutek naszych wniosków) do rejestru zabytków: willa leśna przy ul. Leśnej, browar przy ul. Wojska Polskiego, tzw. koszarowiec Funka przy ul. Kasprowicza, zespół koszar artyleryjskich przy ul. Artyleryjskiej oraz tartak Raphaelsonów są chlubą miasta. Teraz wspieramy „obrońców” olsztyńskiego dworca kolejowego i zamieszczamy poniżej list profesora Roberta Traby (PAN).

Krzysztof A. Worobiec

Wizualizacja dworca po remoncie przy zachowaniu oryginalnej bryły budynków. Stowarzyszenie Forum Rozwoju Olsztyna. Więcej informacji i wizualizacji na stronie dworzec.fro.olsztyn.pl

Trzy argumenty za zachowaniem olsztyńskiego Dworca Głównego

Tradycja

Obecny budynek dworca zachowuje w podwójny sposób tradycję, czego nie umiano uszanować, np. w Katowicach i do dziś większość katowiczan żałuje zburzenia dworca również z lat 70. Po pierwsze obecny dworzec kontynuuje tradycję polskiego modernizmu, a nie krwiożerczego komunizmu, jak chce posłanka Arent.

W 2008 roku w londyńskim Victoria and Albert zorganizowano wystawę „Cold War Modern. Design.(1945- 1970)”. Autorzy wystawy David  Crowley i Jane Pavitt spróbowali ukazać zjawisko modernizmu w szerokim kontekście losów Europy, ale ponad „żelazna kurtyną”. Okazało się, że nasz dorobek, którego się często wstydzimy, nie jest emanacją władzy, ale posiada własny, suwerenny język form i wyraża nimi  treści wykraczające poza zadekretowane ramy politycznego  dyktatu (profesor Ewa Chojecka). Polski modernizm po II wojnie światowej był przede wszystkim kontynuacją dzieła polskich architektów okresu międzywojennego, głównie szkoły lwowskiej. Dziś przywraca mu się zasłużone miejsce w historii polskiej architektury w Katowicach, Warszawie czy Krakowie, itd.

Tym bardziej powinno się dbać o jego zachowanie na dawnych ziemiach zachodnich. Udało się to, np. w Koszalinie, ratując unikalny, pochodzący z lat 60. ratusz. Udane świadectwo polskiego dorobku powinno być nam szczególnie bliskie również w Olsztynie, bo to spuścizna ojców i dziadków współczesnych mieszkańców. Na dworcu osiągamy dodatkową wartość: palimpsest, czyli połączenie zachowanych peronów dworca Allenstein (tego o dziwo chcą wszyscy!) ze współczesną architekturą XX wieku. Burząc stary dworzec, wycinamy polską tradycję powojennego Olsztyna.

Druga odsłona tradycji ma charakter lokalny. To tu urodził się jeden z twórców modernistycznej architektury pierwszej połowy XX wieku: Erich Mendelsohn. Dzięki „Borussii” w 2003 roku udało się odzyskać a następnie po kilku latach, ze wsparciem miasta, przywrócić blask jego pierwszemu projektowi Bet Tahara – żydowskiemu domowi przedpogrzebowemu. Dziś jest to jeden z olsztyńskich emblematów, którym się chlubimy. Czy naprawdę świadomie chcemy zniszczyć nieliczny przykład właśnie modernistycznej architektury?

Oryginalność

Oryginalność polega na odejściu od modnej obecnie, ale krótkowzrocznej tendencji „galeryzowania” dworców, czego najgorszym przykładem jest Dworzec Główny w Poznaniu. Często pojawia się kontrargument, że stary dworzec nie będzie dostatecznie nowoczesny. Rzadko zastanawiamy się, czym jest nowoczesność. Najczęściej dajemy się uwieść migotliwym i jakże nietrwałym współczesnym trendom, które ulegają szybkim przemianom i starzeniu się. Nowoczesność jest w głowach. To umiejętność odnalezienia oryginalności na styku tradycji i zmieniających się technologii. Często myślimy tylko o technologii i za „skansen” uznajemy, np. zachowanie wyjątkowości przyrodniczo-kulturowej Warmii i Mazur. Zachowanie dworca to najlepszy przykład zmiany zaściankowości na realnie nowoczesne myślenie.

Obywatelskość

Ważna jest podmiotowość obywatelskiego głosu w ratowaniu materialnej spuścizny przeszłości Olsztyna. Ten punkt wydawać się może kontrowersyjny, gdy przyjmiemy optykę zmanipulowanej ankiety na temat zachowania olsztyńskiego dworca. Z sondażu IBRiS wynika, że 91% mieszkańców jest za powstaniem nowego dworca, a — według oceny 82% — obecny dworzec nie stanowi wartości zabytkowej. Manipulacja polega na tym, że nikt przy zdrowych zmysłach nie chce ruiny dworca, która dziś straszy olsztynian i podróżnych z całej Polski. Głos olsztynian byłby prawdziwy, gdyby zestawiono uczciwie dwa konkurujące projekty albo przynajmniej przypomniano pierwotny, a nie ten zrujnowany wygląd dworca.

Głos społeczników (m.in. SARP, Forum Rozwoju Olsztyna i Stowarzyszenie Konserwatorów Zabytków) wykreowano jako chłopca do bicia. Absurd. Przypomnijmy sobie, że to właśnie oni ratowali chociażby Dom Mendelsohna, koszary przy Artyleryjskiej czy tartak Raphaelsohnów – obiekty, z których olsztynianie są dumni. Przymiarki do przebudowy dworca istnieją od 7 lat. Teraz, gdy sytuacja jest podbramkowa z powodu możliwości utraty dotacji unijnej, własną nieudolność(Miasto, PKP, inwestor prywatny) próbuje się zastąpić zrzuceniem winy na jedyne środowiska, które racjonalnie próbowały bronić starej substancji dworca. Smutne, że rolę sprawczą w zwalczaniu społeczników odgrywa „Gazeta Olsztyńska”. Ale to już osobna historia…

Opublikowano Apele i protesty, Artykuły, Krajobraz kulturowy

Petycja w sprawie drogi S-16

Drodzy,
Greenpeace we współpracy z koalicją „Ratujmy Mazury” (a więc także z Sadybą) uruchomił elektroniczną petycję przeciwko budowie S-16. Można ją podpisywać elektronicznie, można też ściągnąć wersję papierową i zbierać podpisy w sposób tradycyjny (ratujmymazury.pl; act.greenpeace.org).

Na stronie ratujmymazury.pl są także stanowiska gmin, które sprzeciwiają się tym szalonym planom oraz wiele innych informacji (są one także na Facebooku Ratujmy Mazury.

Prześlijcie dale do swoich bliskich i znajomych – ważne żeby było jak najwięcej głosów sprzeciwu!

___

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof A. Worobiec

Opublikowano Apele i protesty, Interwencje, Krajobraz naturalny

Opinia „Sadyby” w sprawie planów rozbudowy drogi nr 16

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, Oddział w Olsztynie
ul. Warszawska 89, 10-083 Olsztyn
Europrojekt Gdańsk S.A. ul. Nadwiślańska 55, 80-680 Gdańsk

W związku z planami „budowy drogi ekspresowej S16 na odcinku Mrągowo–Orzysz–Ełk” oraz przeprowadzonymi w dniach 1–4 kwietnia 2019 roku spotkaniami informacyjnymi (myląco nazywanymi „konsultacjami społecznymi”), wyrażamy nasze stanowisko:

1. Przedstawione podczas spotkań 3 warianty „budowy drogi ekspresowej S16 na odcinku Mrągowo–Orzysz–Ełk” zasadniczo nie różnią się od propozycji sprzed ponad dekady.

Przeanalizowano wówczas szczegółowo 41 wariantów, które w sporządzonym w czerwcu 2008 r. przez Pracownię Projektowo-Konsultingową Dróg i Mostów Dromos opracowaniu, w rozdziale „Porównanie wariantów w zakresie oddziaływań na elementy środowiska przyrodniczego” jednoznacznie podsumowano (str. 466): „Jak wykazało niniejsze opracowanie nie istnieje możliwość wyboru bezkolizyjnego przebiegu przyszłej drogi w analizowanych wariantach […] W każdym z rozpatrywanych wariantów stwierdzono obecność siedlisk, które uzyskały I – najwyższą rangę kolizji, co – zgodnie z wytycznymi GDDKiA [wg „Podręcznika dobrych praktyk wykonywania opracowań środowiskowych dla dróg krajowych” pod red. Bohatkiewicza (wersja 1.0 – 01. 2008 r.)], wyklucza poprowadzenie drogi przez dany obszar i nakazuje szukanie korytarza alternatywnego.

Pomimo tej konkluzji, przedstawiciel olsztyńskiego oddziału GDDKiA mówił podczas spotkania w Orzyszu (2 kwietnia br.): „Spośród tych 41 wariantów wybraliśmy trzy najlepsze. Zostały one zakwalifikowane do dalszych prac”. Tak więc zamiast „zasadniczych korytarzy alternatywnych” przedstawione zostały obecnie de facto 2 (nie 3!) już rozpatrywane i odrzucone warianty drogi: północny biegnący w pobliżu Rynu i oraz południowy koło

Mikołajek (ten drugi wariant w dwóch wersjach różniących się jedynie na krótkim odcinku w okolicach Kosewa–Baranowa). Oba – poza niewielkimi zmianami, generalnie nie różnią się od wariantów (lub ich przeplatania) analizowanych i odrzuconych już w latach ubiegłych!

Tym samym – wbrew zapewnieniom projektantów i drogowców, w przypadku realizacji obecnie preferowanych wariantów, zniszczenia środowiska naturalnego są nieuniknione, bo jak stwierdzono w opracowaniu z 2008 r.: „nie jest zatem możliwe poprowadzenie przyszłej drogi bez kolizji z obszarami cennymi przyrodniczo. Skoro wówczas było to niemożliwe, więc nie jest to możliwie także obecnie, bo natura nie uległa przez 10 lat zmianie! Od tamtego czasu ustanowiono poza tym nowe obszary chronione, więc planowane warianty biegną teraz:

– w bezpośredniej bliskości Mazurskiego Parku Krajobrazowego (stanowiącego formę przejściową dla Mazurskiego Parku Narodowego planowanego m.in. w „Krajowej strategii ochrony i zrównoważonego użytkowania różnorodności biologicznej…”) oraz przez tereny o w wybitnych walorach krajobrazowych i turystycznych, które przez Urząd Marszałkowski w Olsztynie promowane były jako „Cud Natury” (na kampanię „Mazury cud natury” Urząd wydał 2.3 mln złotych!);

– w obu wariantach przez Jezioro Tałty , a w wariancie północnym przez Jezioro Juksty;

–  w bezpośredniej bliskości Jeziora  Łuknajno – to jedna z najliczniejszych w Europie oraz największa w Polsce kolonia łabędzia niemego, w 1977 r. uznana Rezerwatem Biosfery UNESCO. W 1978 r. jezioro zostało wpisane na listę międzynarodowych rezerwatów Konwencji RAMSAR, chroniącej obszary siedliskowe ptaków wodnych. To także obszar Mazurskiego Parku Krajobrazowego oraz Natura 2000 (PLH280055);

–  przez Specjalny Obszar Ochrony NATURA 2000 „Mazurska ostoja żółwia Baranowo” (PLH280055), największe w północnej Polsce siedlisko występowania żółwia błotnego Emys orbicularis orbicularis, którego populację oszacowano na około 70 dorosłych osobników (ok. 10% populacji krajowej i ok. 30 % populacji tego gatunku w Polsce północno-wschodniej);

– na odcinku Mikołajki–Orzysz przez lub w rejonie rezerwatu torfowiskowego „Jeziorko koło Drozdowa”, Obszaru Natura 2000 „Bagna Nietlickie” (PLB80001) – największym tak dobrze zachowanym torfowiskiem niskim na Pojezierzu Mazurskim oraz obok Jeziora Tyrkło;

– na odcinku od Orzysza do Ełku m. in. nad Jeziorem Orzysz, koło wioski Klusy nad Jeziorem Kraksztyn, nad Jeziorem Sunowo oraz przez tereny podmokłe i siedliska wielu chronionych gatunków roślin i zwierząt;

2. Teren, przez który biegnie droga krajowa nr 16 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych, najatrakcyjniejszych i najchętniej odwiedzanych przez turystów polskich i zagranicznych miejsc w Polsce.

Najbardziej popularnym obszarem są okolice Mikołajek, Rynu, największego polskiego jeziora Śniardwy oraz przyległych akwenów – a więc właśnie tereny, na których planowana jest przedmiotowa inwestycja. Atrybutem tego terenu jest również spokój, który stał się dobrem promującym Warmię i Mazury. Krajobraz, natura i spokój to są skarby, które przyciągają turystów (bo nie przyjeżdżają oni tu by podziwiać nowe drogi).

Na spotkaniach – np. w Orzyszu przedstawiciel GDDKiA zapewniał: „Przede wszystkim nie budujemy drogi tranzytowej. Nie wiem, skąd taka informacja. Budujemy drogę, która ma służyć mieszkańcom. Chcemy, żeby mieszkańcy tego regionu mieli dostęp do sieci dróg europejskich. A okolice województwa warmińsko-mazurskiego to jedne z terenów najbardziej wykluczonych komunikacyjnie”. Wbrew tym zapewnieniom zmodernizowana droga nie ma służyć mieszkańców naszego regionu – bo najlepszy „dostęp do sieci dróg europejskich” byłby poprzez szybki dojazd do dróg S 8 i A 2,  ani też turystom – bo ci najczęściej przyjeżdżają na Mazury także z południowego- zachodu lub południa, a więc z Warszawy, Mazowsza, Śląska i Małopolski. Rzekomo nieuzasadniona obawa, jakoby droga nr 16 miała być drogą tranzytową, nie jest nieuzasadniona, nie jest też wymysłem „jakiś ekologów”, ale konkretnym założeniem zawartym choćby w sporządzonym przez Pracownię Projektowo-Konsultingową Dróg i Mostów Dromos cytowanym opracowaniu: „to droga biegnąca na linii wschód – zachód przejmująca ruch związany z wyminą handlową między Polską, Rosją, Białorusią i krajami nadbałtyckimi”. Skoro przedstawiciel GDDKiA mówi „ Nie wiem, skąd taka informacja”, to celowo wprowadza w błąd lub pomija istotną informację, bo droga nr 16 została wpisana do Drogowej Transeuropejskiej Siec Transportowej TEN-T, obejmującej w Polsce 4816 km dróg, a jak czytamy w „Programie Budowy Dróg Krajowych”:  „są to główne szlaki drogowe kraju, na których występuje największe obciążenie ruchem, w tym tranzytowym”. Tak więc zgodnie z tymi planami Kraina Wielkich Jezior Mazurskich ma zostać podzielona „autostradopodobną” drogą na część północną i południową, a centrum Mazur zostanie przecięte korytarzem tranzytowym, po którym pędzić będzie docelowo do kilkunastu tysięcy samochodów ciężarowych dziennie – czyli jeden co kilka sekund!

Dlatego uważamy, że tak jak należało zbudować obwodnicę Warszawy, Olsztyna czy Rospudy, tak samo należy omijać Krainę Wielkich Jezior Mazurskich oraz zreorganizować ruch tak, by doprowadzić do wyeliminowania samochodowego ciężarowego transportu tranzytowego z centrum Mazur!

3. Negatywne skutki rosnącego samochodowego transportu ciężarowego zaniepokoiły już wiele lat temu Komisję Europejską, która

– by zapobiec tej niekorzystnej tendencji stworzyła projekt Marco Polo, a jego „nadrzędnym celem jest doprowadzenie do redukcji przewozu ładunków transportem drogowym, rozwoju transportu intermodalnego oraz zmniejszenia negatywnego wpływu transportu na stan środowiska naturalnego”.

Jak wiadomo  „Polityka Wspólnoty Europejskiej w dziedzinie środowiska oparta jest na zasadzie ostrożności” z tego powodu Wspólnota przyjęła Dyrektywę Rady nr 85/337 w której zapisano: „… najlepsza polityka ochrony środowiska naturalnego polega raczej na zapobieganiu powstawaniu zanieczyszczeń i zagrożeń u źródła niż na późniejszych próbach przeciwdziałania ich skutkom; potwierdzono potrzebę uwzględniania tych skutków w środowisku w możliwie najwcześniejszej fazie we wszystkich procesach planowania technicznego i podejmowania decyzji; w tym celu przewidziano wprowadzenie procedur oceniających takie skutki”.

Dlatego też zgodnie z Załącznikiem I do Dyrektywy 97/11/WE „Budowa autostrad i dróg szybkiego ruchu oraz nowej drogi o czterech lub większej liczbie pasów […] w przypadku gdy taka nowa droga […] miałaby co najmniej 10 kilometrów długości w jednym odcinku” zalicza się do przedsięwzięć podlegających przepisom art. 4 ust. 1 dyrektywy 85/337 i zmieniającej ją dyrektywy 97/11, a więc zobowiązujących wykonawcę do przedstawienia informacji:

–  dotyczących planowanego przedsięwzięcia,
–  środków przewidzianych w celu uniknięcia poważnych niekorzystnych skutków –  „zarysu głównych alternatywnych rozwiązań rozpatrzonych przez wykonawcę, włącznie  ze wskazaniem głównych powodów dokonanego przez niego wyboru, uwzględniającego skutki środowiskowe”. Ponadto wykonawca jest zobowiązany zadbaćby wszystkie informacje udostępnione zostały „opinii publicznej we właściwym czasie, aby umożliwić zainteresowanej społeczności wyrażenie opinii” oraz zgodnie z artykułem 6 dyrektywy musi zapewnić

społeczności, której to dotyczy, możliwość wyrażenia opinii, zanim to przedsięwzięcie zostanie przeprowadzone” (kursywą zaznaczono cytaty z dyrektyw).

Tymczasem podczas odbywających się spotkań w Mrągowie, Mikołajkach, Orzyszu, Ełku i Rynie w sprawie projektowanych wariantów drogi nr 16 nie są w rzetelny sposób przedstawiane informacje, o których mowa w w/w dyrektywach. Z jednej strony organizatorzy podkreślali, że są to „spotkania informacyjne”, ale na wykładanych listach uczestników tych spotkań widniał nagłówek „konsultacje społeczne”.

Zastrzeżenia budzi sposób, forma zawiadamiania o miejscu i czasie odbywania owych konsultacji, a także krąg osób, do których kierowane są informacje etc. Na przykład w Rynie jeden z uczestników usłyszał o prowadzącej spotkanie: „ale Pan nie mieszka w Rynie”, choć określenie „umożliwić zainteresowanej społeczności wyrażenie opinii” nie zamyka kręgu zainteresowanych wyłącznie do mieszkańców regionu, a w tym wypadku krąg zainteresowanych może dotyczyć całego kraju i tych wszystkich, którym bliski jest zachowanie niezdewastowanego krajobrazu Mazur.

Wbrew unijnej dyrektywie nakazującej inwestorowi: „wskazanie głównych powodów dokonanego przez niego wyboru…” brak było też odpowiedzi na pytania o przyczyny, dla których spośród 41 wariantów analizowano uprzednio wybrano prezentowane obecnie warianty, jakie będą szacunkowe koszty realizacji inwestycji, ile do tej pory kosztowały podatników prace przygotowawcze i analizy tych 41 wariantów oraz nie były też przedstawiane żadne „główne alternatywy”.

Problem rozwiązań alternatywnych poruszaliśmy wielokrotnie postulując opracowanie polityki transportowej (tranzytowej) województwa warmińsko-mazurskiego, by ograniczyć do minimum ciężki samochodowy ruch tranzytowy. Podczas spotkań proponowaliśmy m.in. rozwiązania alternatywne w postaci odstąpienia od budowy korytarza tranzytowego dla tirów na odcinku od Mrągowa do Ełku i rozproszenia ruch samochodowego ruchu osobowego na istniejąca sieć dróg (oczywiście po ich zmodernizowaniu) oraz/lub skierowanie tranzytu ciężarowego poniżej Krainy Wielkich Jezior Mazurskich i Puszczy Piskiej, przez znajdujące się tam piaszczystą równinę sandrową, pozbawioną większych kompleksów leśnych, jezior i bagien, obszarów chronionych i cennych obszarów turystycznych. W odpowiedzi na jeden z naszych apeli Mirosław Nicewicz, ówczesny szef GDDKiA napisał: „zgadzam się z tezą Pana Worobca, że Warmii i Mazurom potrzebna jest kompleksowa koncepcja rozwoju infrastruktury transportowej..” (Gazeta Wyborcz/Olsztyn 10.05.2006).

Jednak po 13 latach od tej wypowiedzi nadal brak jest takiej koncepcji, a zamiast niej po raz kolejny proponowana jest trasa przecinająca centrum Mazur! To tak jakby po latach analiz zaproponować trasę przechodzącą przez olsztyńską Starówkę, centrum Warszawy lub Tatry! 

Atrybutem Mazur są walory przyrodnicze i krajobraz – unikalne w skali Europy połączenie wód – głównie jezior, lasów oraz wzgórz morenowych, i z tego powodu planowane inwestycje wymagają „szczególnej ostrożności” – o jakiej mowa w dyrektywach środowiskowych Unii Europejskiej.

Uważamy, że droga krajowa nr 16 wymaga modernizacji, ale nie zgadzamy się z proponowanymi wariantami trasy niszczącej cenne obszary turystyczne i przyrodnicze! Takie samo zdanie ma miażdżąca większość mieszkańców uczestniczących w tzw. „konsultacjach społecznych”, ekolodzy, przedsiębiorcy turystyczni oraz turyści a nawet przedstawiciele samorządów lokalnych („Protest mieszkańców popiera również burmistrz Orzysza Zbigniew Włodkowski, wicestarosta Marek Wysocki, a także radni” – pisała 4 kwietnia 2019 r. Gazeta Piska w artykule „Burzliwe spotkanie w sprawie S16”, podobne stanowisko mieli samorządowcy z Mrągowa, Mikołajek oraz Orzysza).

Dlatego uwzględniając powyższe zdecydowanie negatywnie oceniamy wszystkie proponowane warianty „budowy drogi ekspresowej S16 na odcinku Mrągowo–Orzysz–Ełk”.

Opublikowano Mazurski Park Narodowy

Piąta edycja projektu „Zagubione wioski Puszczy Piskiej”

W dniach 4–14. września br. realizowana była piąta już edycja projektu wolontariackiego „Zagubione wioski Puszczy Piskiej”. Podobnie jak w roku ubiegłym uczestniczyli w nim studenci z Uniwersytetu Heinricha Heinego w Düsseldorfie oraz z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Dwa pierwsze dni spędzili oni w Olsztynie na kwerendzie w Archiwum Państwowym w Olsztynie (wcześniej grupa niemiecka prowadziła kwerendę w archiwach niemieckich), a od 6 września porządkowali dwa miejsca pochówków w Puszczy Piskiej: duży wiejski cmentarz przy nieistniejącej wsi Wilki oraz niewielki rodzinny, przy nieistniejącym majątku w Pogobiu Przednim.

Realizacja kolejnej edycji projektu była możliwa dzięki porozumieniu zawartemu w kwietniu 2017 roku pomiędzy stowarzyszeniami: „Sadyba” z Kadzidłowa (inicjator projektu, odpowiedzialny za zakwaterowanie i organizację prac w terenie) i Wspólnotą Kulturową „Borussia” z Olsztyna (odpowiedzialną za nabór i finansowanie uczestników z Polski oraz sprawy organizacyjne), „Stowarzyszeniem Przyjaciół Starego Ogólniaka” (organizującego udział młodzieży z Liceum Ogólnokształcącego w Piszu) oraz fundacją „Stiftung Gerhart-Hauptmann-Haus. Deutsch-osteuropäisches Forum” z Düsseldorfu (odpowiedzialną za nabór i finansowanie uczestników niemieckich i sprawy organizacyjne) i Nadleśnictwem Pisz (Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku) czyli administratorem terenu, organizującym prace wycinkowe oraz grodzenie cmentarzy. Ponadto w ramach tego porozumienia „Borsussia” nawiązała współpracę z Uniwersytetem w Olsztynie.

W piątej edycji projektu udział wzięło 10 wolontariuszy z Niemiec – studentów historii z Uniwersytetu w Düsseldorfie pod merytoryczną opieką profesora Christopha Nonna i dr Sabine Grabowski z Fundacji GHH oraz czworo studentów Architektury Krajobrazu (z Wydziału Kształtowania Środowiska i Rolnictwa UWM w Olsztynie) pod opieką dr Marty Akińczy. Poza tym merytoryczną i organizacyjną opiekę nad realizacją tej edycji sprawowali także: Wiktor Knercer (konserwator zabytków, z olsztyńskiej „Borussii”) oraz Marek Łachacz, Rafał Kubacki i Krzysztof A. Worobiec (z „Sadyby”).

Tegoroczne warsztaty terenowe („Workcamp w Puszczy Piskiej”) odbywały się od 6. do 13. września, na znajdujących się na południe od Pisza cmentarzach w Wilkach i Pogobiu Przednim. W Wilkach usunięto część drzew rosnących na grobach oraz zarastające cmentarz gęste krzewy, wyczyszczono z mchu i roślin zachowane nagrobki, uczytelniono część mogił ziemnych i cały układ nekropolii, wytyczono jej granice oraz wykonano inwentaryzację i dokumentację fotograficzną. W trakcie prac porządkowych wykopano kilka przewróconych i zakrytych darnią nagrobków, krzyży oraz fragmenty płyt z inskrypcjami. Przy pracach porządkowy na tym cmentarzu studentom pomagali uczniowie z Liceum Ogólnokształcącego w Piszu pod kierunkiem nauczycielki historii Agnieszki Tuzinowskiej. W Pogubiu Przednim grupa studentów z Olsztyna wyczyściła ze śmieci i odpadów kryptę grobową oraz wytyczyła granice cmentarza. Wycinkę drzew i gęstych krzewów wykonali pracownicy Nadleśnictwa Pisz, którzy wykonali ogrodzenie obu cmentarzy prostym ogrodzeniem typu farmerskiego (słupki i żerdzie).

 

Oprócz pracy terenowej – podobnie jak podczas poprzednich edycji projektu, wolontariusze mieli okazję poznać Mazury i ich historię. Wysłuchali m.in. wykładów o krajobrazie kulturowym Mazur i Warmii, o założeniach cmentarnych i ich historii, o zasadach konserwacji zabytków, o historii zagubionych wiosek – w szczególności tych, na których mieli pracować. W ramach rekreacji odbyli spływ kajakowy Pisą, uczestniczyli w wycieczkach rowerowych po Puszczy Piskiej oraz do mazurskiego muzeum w Kadzidłowie. Na zakończenie projektu opiekunowie obu grup studentów przedstawili robocze wyniki badań archiwalnych i prac terenowych. 14 września wolontariusze opuścili Pisz i udali się do swoich domów.

Do tej pory, w ramach kolejnych edycji projektu uporządkowanych i ogrodzonych zostało 10 cmentarzy (w kolejności: w  Sowirogu, Wądołku, Przerośli, Szaście, Piskorzewie, Wolisku Wielkim, Paskach Małych. Paskach Wielkich, Wilkach i Pogobiu Przednim). Cdn…

Opublikowano Cmentarze - świadectwo historii, Krajobraz kulturowy, Zagubione wioski Puszczy Piskiej | Otagowano , ,

Czwarta edycja wolontariackiego projektu „Zaginione wioski Puszczy Piskiej”

Po kilkuletniej przerwie powróciliśmy do porządkowania cmentarzy w „zagubionych wioskach”. W dniach 04–16. września w Olsztynie i Piszu realizowana była czwarta już edycja wolontariackiego projektu „Zaginione wioski Puszczy Piskiej”.

W tym roku wolontariusze: studenci z Niemiec i Polski oraz młodzież szkolna z Pisza pracowali na leżących po obu strony rzeki Pisy dwóch cmentarzach: w Paskach Wielkich (Gross Pasken, Königstal Abbau) oraz Paskach Małych (Klein Pasken).

Realizacja tej edycji była możliwa dzięki porozumieniu zawartemu w dniu 18 kwietnia 2017 roku pomiędzy Stowarzyszeniami: „Sadyba” (inicjator projektu), Wspólnotą Kulturową „Borussia” (odpowiedzialną za nabór, sprawy organizacyjne i finansowe dla polskich uczestników), fundacją Stiftung Gerhart-Hauptmann-Haus. Deutsch-osteuropäisches Forum z Düsseldorfu (odpowiedzialną za nabór, sprawy organizacyjne i finansowe dla niemieckich uczestników), Stowarzyszeniem Przyjaciół Starego Ogólniaka (organizującego udziału w projekcie młodzieży z Liceum Ogólnokształcącego w Piszu) oraz Nadleśnictwo Pisz (Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku, administrator terenu, organizującego prace wycinkowe oraz grodzenie uporządkowanych cmentarzy)1.

W tym roku w projekcie udział wzięło 15 osób z Polski i Niemiec: 9 osób z Niemiec czyli siedmioro studentów historii z Uniwersytetu Heinricha Heinego z Düsseldorfu pod kierownictwem profesora Christopha Nonna i dr Sabine Grabowski z Fundacji GHH oraz siodmioro studentów Architektury Krajobrazu (z Wydziału Kształtowania Środowiska i Rolnictwa) pod opieką dr Marty Akińczy. Merytoryczną i organizacyjną opiekę nad grupą sprawowali również: konserwator zabytków Magdalena Schneider, Wiktor Knercer z Borussii oraz Marek Łachacz, Rafał Kubacki i Krzysztof Worobiec z Sadyby.

Tegoroczne terenowe letnie warsztaty czyli tzw. workcamp w Puszczy Piskiej odbywały się od 7-go do 15-go września (wcześniej grupa Niemiecka przebywała 2 dni w Olsztynie prowadząc kwerendę w Archiwum Państwowym, a jeszcze wcześniej w Geheimes Staatsarchiv Preußischer Kulturbesitz w Berlinie). W ramach prac porządkowych usunięte została część drzew i krzewów zarastających groby, wyczyszczone z mchu wszystkie zachowane nagrobki i krzyże, uczytelnione mogiły ziemne i układ obu cmentarzy, wytyczono ich granice oraz wykonano dokładną dokumentację fotograficzną i filmową (przez cały pobyt naszym pracom towarzyszył operator i fotograf Daniel Raboldt z Düsseldorfu).

W odróżnieniu od poprzednich edycji projektu grodzenie obu cmentarzy prostym ogrodzeniem typu farmerskiego (słupki i żerdzie) wykonali pracownicy Nadleśnictwa Pisz. Przy lżejszych pracach porządkowy na obu cmentarzach pomagali uczniowie klasy I oraz II Liceum Ogólnokształcącego w Piszu pod kierunkiem nauczycielki historii Agnieszki Tuzinowskiej.

Krzysztof A. Worobiec

––––––––––––
1 Porozumienie o współpracy zawarte w dniu 18.4.2017 roku pomiędzy: Stowarzyszeniem na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba” reprezentowanym przez Krzysztofa A. Worobca – prezesa Stowarzyszenia i Marka Łachacza – przewodniczącego Komisji Rewizyjnej, Stowarzyszeniem Wspólnota Kulturowa „Borussia” z siedzibą w Olsztynie reprezentowanym przez Kornelię Kurowska, Stiftung Gerhart-Hauptmann-Haus. Deutsch-osteuropäisches Forum reprezentowanym przez dr. Sabine Grabowski, Stowarzyszeniem Przyjaciół Starego Ogólniaka reprezentowanym przez Andrzeja Zadrogę – prezesa stowarzyszenia i Magdalenę Olender–Kapelę – sekretarza stowarzyszenia oraz Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych w Białymstoku – Nadleśnictwo Pisz reprezentowaną przez Romana Trąbkę – nadleśniczego.
Opublikowano Aleje - ochrona i znaczenie, Cmentarze - świadectwo historii, Krajobraz kulturowy, Zagubione wioski Puszczy Piskiej

List do Prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego

Kadzidłowo, 22 lutego 2017 r.

Pan Jarosław Kaczyński
Prezes Prawa i Sprawiedliwości
ul. Nowogrodzka 84/86
00-001 Warszawa

Szanowny Panie Prezesie,

w związku z planowanym wznowieniem prac nad wprowadzonymi pochopnie przepisami ustawy o zmianie ustawy o ochronie przyrody z 16 kwietnia 2004 roku w zakresie usuwania drzew – których negatywne skutki obserwowane są w całej Polsce, pragniemy przedstawić ponownie nasze uwagi i wnioski (bezskutecznie przedstawialiśmy je w grudniu 2016 roku sejmowej i senackiej komisji w trakcie prac legislacyjnych nad projektem nowelizacji).
Uważamy za niezbędne nie tylko jak najszybsze przywrócenie obowiązku uzyskiwania przez osoby fizyczne zgody na wycinkę drzew, ale również powrót do obowiązku uzgadniania wycinek drzew przydrożnych z regionalnymi dyrektorami ochrony środowiska. Ponadto postulujemy wprowadzenie przepisów dotyczących ewidencji oraz obrotu drewnem (dużych ilości nie ewidencjonowanego i nie opodatkowanego cennego surowca!) pozyskanym z wycinek drzew przydrożnych oraz z terenów samorządów lokalnych oraz doprecyzowanie przepisów dotyczących nasadzeń zastępczych.

Na wstępie pragnę wyjaśnić, że Stowarzyszenie Sadyba jest pionierem ochrony drzew miejskich oraz zadrzewień przydrożnych w Polsce: latem 2004 roku rozpoczęliśmy kampanię „Ratujmy aleje”, która przekształciła się w trwającą do dzisiaj akcję ogólnopolską, podejmowaliśmy liczne działania o charakterze interwencyjnym, edukacyjnym (m. in. zorganizowaliśmy pierwszą ogólnopolską konferencję  poświęconą alejom przydrożnych oraz wydaliśmy pierwszą książkę na ich temat) i publicystycznym.

W imieniu Stowarzyszenia od 2005 roku aktywnie uczestniczyłem w pracach komisji i podkomisji sejmowych powołanych w związku ze wszystkimi dotychczasowymi nowelizacjami przepisów dotyczących wycinki drzew.

1.
Obowiązujące od 1 stycznia 2017 roku przepisy ustawy o ochronie przyrody [dalej UoOP], uchylające obowiązek uzyskiwania zgody na wycinkę drzew lub krzewów, wprowadzając w to miejsce fakultatywną możliwość ochrony terenów zielonych przez rady gmin, radykalnie zmieniają dotychczasowy reżim ochrony terenów zieleni i zadrzewień. Drzewa przestały być
chronione i każdy może wycinać je bez uzyskania zezwolenia. Po wejściu w życie tych przepisów następuje równocześnie masowe i niekontrolowane niszczenie wielu siedlisk i gatunków ustawowo chronionych zwierząt i roślin.

Uważamy za celowe – ze względu ochronę zadrzewień  (tym bardziej uzasadnionej, że coraz bardziej borykamy się z problemem smogu), przywrócenie obowiązku uzyskiwania zezwolenia na usuwanie drzew dla osób fizycznych [usunięcie z art. 83 f. punktu 3a): „drzew lub krzewów, które rosną na nieruchomościach stanowiących własność osób fizycznych i są usuwane na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz drzew lub krzewów usuwanych w celu przywrócenia gruntów nieużytkowanych do użytkowania rolniczego”].

Równocześnie za uzasadnione uważamy rozgraniczenie wysokości opłaty za usuwanie drzew (w przypadku osób fizycznych za ich zwolnienie) oraz ustawowych kar za ich usuwanie bez zezwolenia oraz niszczenia drzew, w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz w przypadkach niezwiązanych z prowadzeniem takiej działalności. Opłaty i kary dla osoby prywatnej, usuwającej np. własnoręcznie posadzone przed laty drzewo nie powinny być takie same jak dla osób świadczących np. usługi deweloperskie, które w celu wybudowania osiedla niszczą cenne zadrzewienia lub zakrzaczenia miejskie.

2.
Wprowadzone w znowelizowanej UoOP przepisy art 83 f. ust. 1a-1b [Rada gminy, w drodze uchwały stanowiącej akt prawa miejscowego, może określić, że przepisów art. 83 ust. 1 nie stosuje się także do innych drzew lub krzewów…etc…”] oraz ust. 4a [„Rada gminy, w drodze uchwały stanowiącej akt prawa miejscowego, określa wysokość stawek opłaty, o których mowa w ust. 1 i 3, jednolicie dla wszystkich drzew lub krzewów albo różnicując je ze względu na…”]

rozszerzają zbytnio kompetencje samorządów lokalnych, pozostawiając im de facto całkowitą dowolność w kształtowaniu zakresu ustawowo obowiązującej ochrony drzew.

Bogate doświadczenia zdobyte od 2004 roku pozwalają na stwierdzenie, że najsłabszym ogniwem w ochronie przyrody (w szczególności drzew przydrożnych) są właśnie samorządy lokalne, które pomimo wielu akcji edukacyjnych (prowadzonych np. przez Sadybę czy wrocławską Fundację FOR) nie wypełniają należycie powierzonych im ustawowo obowiązków w zakresie ochrony przyrody (o czym świadczy także choćby fakt paraliż w tworzeniu lub powiększaniu parków narodowych i krajobrazowych, ustanawiania pomników przyrody etc.).

Nasze obserwacje potwierdzają kontrole Najwyższej Izby Kontroli kilkukrotnie badającej realizowanie i przestrzegania przez samorządy lokalne przepisów dotyczących ochrony drzew przydrożnych [m.in.: kontrola nr S/07/002 „Przestrzeganie przez zarządy dróg oraz jednostki samorządu terytorialnego przepisów ustawy o ochronie przyrody w zakresie usuwania drzew z pasa drogowego dróg powiatowych w latach 2005-2006″, kontrola z 2013 r. nr  P/12/138 „Usuwanie drzew z terenu nieruchomości gminnych i zagospodarowanie pozyskanego drewna”] oraz kontrola LKR-4101-011-00/2014: „Ochrona drzew w procesach inwestycyjnych w miastach”. W wystąpieniu pokontrolnym tej ostatniej NIK stwierdziła:

„Burmistrzowie i starostowie nie wykorzystywali wszystkich dostępnych instrumentów prawnych dla zapewnienia dostatecznej ochrony drzew w procesach inwestycyjnych, w myśl zasady zrównoważonego rozwoju. Jednocześnie podejmowane przez nich działania w tym zakresie nie były skuteczne. Kontrolowane jednostki nie informowały inwestorów o konieczności właściwego zabezpieczenia drzew podczas prowadzenia prac budowlanych, a także sporadycznie prowadziły akcje edukacyjne i informacyjne w dziedzinie ochrony przyrody. Nie służyło to poprawie świadomości społeczeństwa, co do roli jaką odgrywa zieleń w miastach […]

Postępowania dotyczące wydawania decyzji zezwalających na usunięcie drzew były prowadzone nierzetelnie. Materiał dowodowy nie został zebrany i udokumentowany w sposób wyczerpujący.

Bardzo często stosowano przesłanki zwolnienia z naliczania opłat lub ich odraczania, a naliczone opłaty były umarzane, nawet w sytuacji, gdy nie wszystkie warunki określone w decyzji zostały spełnione. Na etapie planowania i przygotowania inwestycji nie poszukiwano rozwiązań kompromisowych, które byłyby do zaakceptowania przez inwestora, i jednocześnie nie prowadziły do całkowitego usunięcia drzew. Tym samym interes inwestora postrzegany był jako ważniejszy niż interes społeczny jakim jest ochrona przyrody, a drzewa nie były skutecznie chronione.”

3.
Jako wysoce szkodliwą dla ochrony przyrody, a w szczególności do ochrony drzew przydrożnych uważamy uchylenie  art. 83a. 1. UoOP (obowiązującego do 31 grudnia 2016 roku) obligatoryjnego uzgadniania z regionalnym dyrektorem ochrony środowiska [dalej: RDOŚ] wydania zezwolenia na usunięcie drzewa w pasie drogowym drogi publicznej. Zmiana ta (której negatywne efekty widoczne są już obecnie) prowadzi do podobnej sytuacji jak w 2004 roku, gdy [wraz z wejściem przepisów art. 83 ust. 6 pkt. 6 UoOP, zezwalających na usuwanie bez zezwolenia drzew „niszczących nawierzchnię i infrastrukturę drogową, ograniczających widoczność na łukach i skrzyżowaniach, z wyłączeniem rosnących na terenie nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków”] rozpoczęła się masowa wycinka setek tysięcy drzew przydrożnych w całej Polsce, a jej drastyczne skutki widoczne są zwłaszcza na Warmii, Mazurach, Pomorzu, Ziemi Lubuskiej i Dolnym Śląsku.

Z wieloletniego doświadczenia wiadomo, że  samorządy lokalne zbyt często i zbyt pochopnie, bezkrytycznie i bez należytej staranności rozpatrują wnioski zarządców dróg  i inwestorów w sprawie wycinki drzew. Obserwacje nasze potwierdzają wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli, która kilkukrotnie badała przestrzegania przez samorządy lokalne przepisów dotyczących ochrony drzew przydrożnych [np. kontrola nr S/07/002 „Przestrzeganie przez zarządy dróg oraz jednostki samorządu terytorialnego przepisów ustawy o ochronie przyrody w zakresie usuwania drzew z pasa drogowego dróg powiatowych w latach 2005-2006” oraz kontrola z 2013 r. nr  P/12/138 „Usuwanie drzew z terenu nieruchomości gminnych i zagospodarowanie pozyskanego drewna”].

4.
Rezygnacja z dotychczasowego uzgadniania wycinek drzew przydrożnych z RDOŚ uniemożliwia kontrolę ochrony wielu gatunków chronionych związanych z drzewami – w tym choćby gatunku priorytetowego jakim jest pachnica dębowa Osmoderma eremita. Obowiązujące do 1 stycznia 2017 roku przepisy w tym zakresie (art. 83c. 1. UoOP) były niedostateczne, dlatego uważamy za niezbędne nie tylko ich przywrócenie, ale też doprecyzowanie – np. bardziej precyzyjne określenie okresu i zakresu oględzin w zakresie występowania gatunków chronionych w obrębie zadrzewień (określenie dat granicznych), bowiem wieloletnie doświadczenia wskazują, że nagminne jest dokonywanie tychże oględzin pro forma, przez osoby nie mające do tego kompetencji i bardzo często  w okresie jesienno-zimowym, a więc w okresie nieobecności i/lub nieaktywności wielu gatunków chronionych.

5.
Postulujemy wprowadzenie przepisu dotyczącego ewidencji i obrotu (sprzedaży) drewna pozyskiwanego z wycinek drzew przydrożnych lub z terenów należących do samorządów lokalnych poprzez dodanie art. 83g. w brzmieniu:
„1. Drewno uzyskane z usunięcia drzew w obrębie pasa drogowego drogi publicznej lub z terenów należących do samorządów lokalnych podlega ocechowaniu.
2. Obowiązek cechowania drewna spoczywa na zarządcy terenu z którego zostało wycięte.
3. Organ właściwy do wydania zezwolenia na usunięcie drzew w obrębie pasa drogowego lub  z terenów należących do samorządów lokalnych wystawia dokument stwierdzający legalność pozyskania drewna.
4. Zarządca terenów z których uzyskano drewno o jakim mowa w ust. 1  do dnia 31 stycznia każdego roku składa regionalnemu dyrektorowi ochrony środowiska, radzie gminy oraz zamieszcza w publicznie dostępnym wykazie raport o usuniętych w roku poprzednim drzewach, zawierający informacje o liczbie i obwodzie usuniętych drzew i wykonanych nasadzeniach zastępczych, objętości pozyskanego drewna, sposobu jego zbycia oraz w ten sposób uzyskanych dochodach.
5. Minister właściwy do spraw infrastruktury w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw środowiska określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowe zasady cechowania drewna pozyskanego z usunięcia drzew w obrębie pasa drogowego drogi publicznej lub z terenów należących do samorządów lokalnych, wzory urządzeń do cechowania i zasady ich stosowania oraz wzór dokumentu stwierdzającego legalność pozyskania drewna, kierując się potrzebą określenia sposobu potwierdzenia legalności drewna o jakim mowa w ust. 1.”

Uważamy za konieczne wprowadzenie obowiązku cechowania drewna pozyskanego z pasa drogowego lub terenów należących do samorządów lokalnych. Powyższy zapis jest wzorowany na obowiązującym art. 14 ustawy z dnia 28 września 1991 r. o lasach. W Lasach Państwowych każde wycięte drzewo jest ewidencjonowane, a jego sprzedaż jest kontrolowana (asygnaty) i opodatkowane. Natomiast przy drogach i na terenach należących do samorządów lokalnych wycinanych są dziesiątki tysięcy drzew i bez żadnej kontroli pozyskiwana jest bardzo duża ilość poszukiwanego na rynku drewna liściastego (tylko zimą 2006/2007 przy trasie Bartoszyce–Kętrzyn w woj. warmińsko-mazurskim wycięto aż 4105 drzew!) – cennego surowca, który nie jest nigdzie ewidencjonowany i ani opodatkowany! Sytuacja taka prowadzi do nadmiernych wycinek drzew, a ponadto, w związku z uszczelnianiem systemu fiskalnego i poprawą skuteczności uzyskiwania podatków,  jest całkowicie niezrozumiała!

Na problem ten zwracała uwagę m.in. NIK w wystąpieniu pokontrolnym nr  P/12/138 z 2013 r. „Usuwanie drzew z terenu nieruchomości gminnych i zagospodarowanie pozyskanego drewna”:

„NIK  ocenia negatywnie działalność gmin w istotnych obszarach kontrolowanej działalności obejmujących uzyskiwanie zezwoleń na usunięcie drzew i gospodarowanie pozyskanym drewnem, a także skuteczność kontroli zarządczej w tym zakresie” oraz zauważając:

„niegospodarne rozporządzanie pozyskanym drewnem przez wszystkie gminy objęte kontrolą, polegające m.in. na niedokonywaniu obmiaru i wyceny pozyskanego drewna, czego skutkiem było m.in. uszczuplenie przychodów gmin możliwych do uzyskania z jego sprzedaży, a także brak udokumentowania sposobu zagospodarowania tego drewna […] nieujmowanie przez wszystkie gminy w księgach rachunkowych operacji gospodarczych, związanych z pozyskaniem i zbyciem drewna, co stanowiło naruszenie art. 20 ust. 1 i art. 24 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości.”

7.
W trakcie prac nad nowelizacją przepisów dotyczących wycinek drzew, należy doprecyzować  przepisy dotyczące nasadzeń zastępczych (zgodnie z przepisami wydanie zezwolenia na usunięcie drzew może być uzależnione od przesadzenia drzew w miejsce wskazane przez wydającego zezwolenie albo zastąpienia ich innymi drzewami, w liczbie nie mniejszej niż liczba usuwanych drzew lub krzewów). Na braki w przepisach w tej kwestii od lat zwracają uwagę organizacje pozarządowe, które zajmują się drzewami, ale także NIK, która m.in. w wystąpieniu pokontrolnym „Ochrona drzew w procesach inwestycyjnych w miastach” stwierdziła:

„Ustawa nie daje podstaw do określenia w decyzji gatunków, wieku czy rozmiarów (objętość pnia, wysokość) nowo sadzonych drzew. W efekcie sadzonki drzew są bardzo niskiej jakości, niedopasowane gatunkowo do miejsc i warunków, w których są sadzone, co powoduje ich obumieranie. Potwierdziły to oględziny dokonane w toku kontroli. Brak możliwości określenia wieku nowego drzewa może prowadzić do sytuacji, że drzewa te zostaną mimo wszystko usunięte i to bez wydawania zezwolenia, gdyż ich wiek nie przekroczy 10 lat […] Po raz kolejny więc uregulowania prawne nie przyczyniają się do ochrony zadrzewień oraz zapewnienia właściwej kompensacji przyrodniczej. Z kolei w przypadkach, gdy pomimo zwolnienia z opłaty za usunięcie drzew organ nakaże posadzenie nowych drzew, to wyegzekwowanie tego obowiązku jest bardzo utrudnione”.

Uwzględniając naszą dotychczasową działalność oraz zdobyte doświadczenie w ochronie drzew, jako przedstawiciel organizacji pozarządowej, zgłaszam ponadto gotowość uczestnictwa w pracach w sejmowej komisji (i ew. powołanej podkomisji) nad projektem zmian przepisów w zakresie ochrony drzew i krzewów.

z poważaniem

Opublikowano Aleje - ochrona i znaczenie, Aleje Przydrożne

Zmarła Beata Samojłowicz

Moi drodzy,

beata-sajmolowicz

Beata Sajmołowicz

mam bardzo smutną wiadomość – w nocy z poniedziałku na wtorek pod długiej chorobie zmarła w Olsztynie Beata Samojłowicz.

Trudno mi o Niej pisać w czasie przeszłym…  Beata była prawdziwą przyjaciółką Sadyby (ale też Danusi i moją), bardzo zaangażowaną w projekt „Zagubione Wioski Puszczy Piskiej” – nie tylko jako szefowa Borussii, ale również jako wolontariusz (na zdjęciu z zabandażowaną ręką porządkuje cmentarz w Szaście). Przed wszystkim była jednak Wspaniałą Osobą – ciepłą, wesołą, pełną energii, optymizmu i życia – i to pomimo wielu lat ciężkiej walki z rakiem!

Niech pozostanie w naszych sercach, pamięci i modlitwie…
Krzysiek

Opublikowano Krajobraz kulturowy