Zmarł Andrzej Strumiłło

W tych smutnych czasach nadeszła kolejna bardzo smutna wiadomość: dzisiaj, 9 kwietnia zmarł ANDRZEJ STRUMIŁŁO – wybitny artysta, profesor doktor habilitowany, malarz, grafik, fotograf, scenograf, poeta, podróżnik, autor niezliczonych książek, wykładowca, etc. etc. – człowiek utalentowany, wszechstronny i bardzo pracowity, krótko mówiąc człowiek renesansu.

Przez wiele lat był związany z Mazurami – mieszkał i tworzył na Mazurach, w Krzyżach, potem w Niedźwiedzim Rogu nad Śniardwami. Z dumą mogę napisać, że był sympatykiem i przyjaciel Sadyby, cenił sobie i wspierał nasze działania (nazywał nas „szlachetnymi Sadybiakami”), które poniekąd były kontynuacją jego wcześniejszych starań. Był bowiem miłośnikiem i obrońcą mazurskiej przyrody oraz krajobrazu Mazur, przez wiele lat był przewodniczącym Rady Mazurskiego Parku Krajobrazowego, m.in. autorem książki „Mazurski Park Krajobrazowy”, walczył o aleje przydrożne, martwił się o los drewnianego budownictwa mazurskiego (nawet o opuszczoną podcieniową chałupę w Warnowie!).

Mieliśmy przyjemność i zaszczyt wielokrotnie gościć Profesora w Kadzidłowie, na spotkaniach członków Sadyby, uczestniczył w zorganizowanej w 2009 roku przez nas konferencji „Aleje w krajobrazie Warmii i Mazur”, był współautorem wydanej przez nas książki „Aleje przydrożne. Historia, znaczenie, zagrożenia, ochrona”, do której napisał rozdział wstępny oraz specjalnie do niej wykonał sześć ilustracji. Wielu członków Sadyby miało wielką przyjemność znać osobiście Profesora – wielokrotnie gościliśmy Profesora w Kadzidłowie, bywał też w Praniu, a część z nas jeszcze niedawno odwiedzała Jego domu w Maćkowej Rudzie na Suwalszczyźnie lub wspólnie z Nim jechała na operę „Orfeusz i Eurydyka” do Wilna – do której On robił scenografię. Teraz będzie nam bardzo brakowało tych kontaktów, a odejście Profesora jest dla nas wielką stratą.

R.I.P.

Rodzinie, Najbliższym i Przyjaciołom składamy najszczersze wyrazy współczucia
Krzysztof A. Worobiec

Opublikowano Mazurski Park Narodowy

Kolejna smutna wiadomość…

Drodzy,

z wielkim smutkiem informuję, że dzisiaj w nocy, w wieku 75 lat zmarł JÓZEF LOTA – ojciec Izy i Pauliny, teść Rafała, były mąż Bożeny, którym w imieniu Danusi, swoim
i wszystkich członków Sadyby składamy wyrazy naszego szczerego współczucia. 

Pomimo tego, że JÓZEF zmarł po długiej chorobie – o której wiedzieliśmy, jest to nieoczekiwana wiadomość, z którą trudno się pogodzić! Dlatego trudno pisać o NIM w czasie przeszłym: że BYŁ – a nie JEST, OSOBĄ ciekawą,pełną energii i życia, że był miłośnikiem mazurskiej przyrody i krajobrazu, że był jednym z założycieli naszego Stowarzyszenia, że zawsze wspierał nasze wspólne działania, że… 

Niech pozostanie w naszych sercach, pamięci i modlitwie! 

R.I.P.

undefined

Opublikowano Mazurski Park Narodowy

Zagubione wioski Puszczy Piskiej, VI edycja projektu – 2019 rok

Szósta edycja projektu wolontariackiego zakończyła się 13 września 2019 roku. Podobnie jak w latach poprzednich uczestniczyli w nim studenci historii z Uniwersytetu Heinricha Heinego z Düsseldorfu oraz studenci architektury krajobrazu z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Tym razem w projekcie udział wzięło 10 studentów historii z Niemiec oraz 6 studentek architektury krajobrazu z Olsztyna[1].

Dziadowo. Fot. K. A. Worobiec

Dwa pierwsze dni prowadzili oni kwerendę w Archiwum Państwowym w Olsztynie (wcześniej grupa niemiecka szukała dokumentów w archiwach niemieckich), a 5 września wszyscy przyjechali do Pisza, by w Puszczy Piskiej porządkować i dokumentować opuszczone cmentarze przy nieistniejących już wioskach: na niewielkim cmentarzu w Lipie Przedniej, znacznie większym w Lipie Tylnej oraz największym w Dziadowie.

Dziadowo. Fot. K. A. Worobiec
Dziadowo. Fot. K. A. Worobiec

Poza tym uczniowie z Liceum Ogólnokształcącego w Piszu pod kierunkiem nauczycielki historii Agnieszki Tuzinowskiej i pomocy dr Marty Akinczy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie kończyli rozpoczęte rok temu porządki na niewielkim, rodzinnym cmentarzu przy nieistniejącym obecnie majątku w Pogobiu Przednim. Na cmentarzach tych usuwano część drzew i gęste krzewy rosnące na grobach, zachowane nagrobki czyszczono z mchu i roślin, uczytelniono część nagrobków i mogił ziemnych oraz wykonano inwentaryzację i dokumentację fotograficzną. W trakcie prac porządkowych wykopano kilka przewróconych i zarośniętych darnią nagrobków oraz fragmenty płyt nagrobnych– głównie zniszczonych płyt z ciemnego, nieprzeźroczystego szkła marblitowego, z wytrawionymi na nich kwasem inskrypcjami.

Podobnie jak w poprzednich edycjach projektu wolontariusze dowiedzieli się także podczas wykładów towarzyszących o krajobrazie kulturowym Mazur, a w szczególności o założeniach cmentarnych i ich historii, o historii zagubionych wiosek, a także poznawali podstawy konserwacji zabytków[2]. W ramach rekreacji odbył się spływ kajakowy Pisą oraz wycieczka do rodzinnego domu Ernsta Wiecherta w Piersławku (jest tam  niewielka izba pamięci). Na zakończenie projektu zostały przedstawione robocze wyniki badań i prac terenowych oraz kwerendy archiwalnej.

CDN…

Dziadowo. Fot. K. A. Worobiec

Szósta edycja terenowej części projektu była zarazem ostatnią. W 2019 roku minęło 10 lat od rozpoczęcia wolontariackiej części projektu, stanowiącej jeden z głównych filarów szerszego projektu o nazwie „Zagubione wioski Puszczy Piskiej”. W dwóch cyklach (2009-2011 i 2017-2019) zorganizowaliśmy wspólnie z naszymi partnerami 6 obozów letnich, podczas których studenci i młodzież szkolna uporządkowała 13 najbardziej zaniedbanych cmentarzy (prace te są opisane powyżej) i je zinwentaryzowała, uczytelniając i przywracając do pamięci i krajobrazu ślady 13 zagubionych wioskach.  

W ramach projektu w kolejnych latach planowane jest jeszcze wytyczenie i oznakowanie pieszo-rowerowego szlaku przyrodniczo-kulturowego prowadzącego przez malownicze zakątki Puszczy Piskiej i te wioski oraz krótkiego przewodnika-folderu popularyzującego te miejsca. Jednym z głównych celów projektu jest ocalenie od zapomnienia poprzez wydanie: mapy turystycznej – i to się stało – w 2018 roku ukazała się „Z Nurtem Pisy przez Puszczę Piską. Mapa turystyczna śladami przyrody i historii”, na której są zaznaczone i opisane nieistniejące już wioski oraz ich cmentarze[3], a przede wszystkim – w ramach serii wydawniczej Stowarzyszenia Sadyba „Ślady w Krajobrazie” – książki, która mam nadzieję wkrótce trafi do Waszych rąk…

Lipa Tylna. Fot. K. A. Worobiec

[1] Uczestnicy – grupa niemiecka: Niels Dickhaut, René Emmendörfer, Alexander Eser-Ruperti, Alisa Killdau, Laura Klesper, Niklas Kunz, Hannah Elena Nicklaus, Dominik Pietruschka, Jens Schmidt, Merle Weidtmann, pod opieką prof. Christopha Nonna z Uniwersytetu H.Heinego z Düsseldorfu i dr Sabine Grabowski ze Stiftung Gerhart-Hauptmann-Haus oraz Daniel Raboldt – dokumentujący prace; grupa polska: Emilia Bajerowska, Agnieszka Mikołajczyk, Weronika Sulikowska, Oliwia Walczak, Róża Waleryn i Paulina Żółtowska, pod opieką dr Marty Akińczy z Wydziału Kształtowania Środowiska i Rolnictwa UWM w Olsztynie. Merytoryczną i organizacyjną opiekę nad realizacją tej edycji sprawowali także: Magdalena Schneider – konserwatorka zabytków, Wiktor Knercer – konserwator zabytków, członek olsztyńskiej „Borussii” oraz Marek Łachacz, Rafał Kubacki i Krzysztof A. Worobiec z „Sadyby”). Realizacja kolejnej edycji projektu była możliwa dzięki porozumieniu zawartemu w kwietniu 2017 roku pomiędzy stowarzyszeniami: „Sadyba” z Kadzidłowa (inicjator projektu, odpowiedzialny za zakwaterowanie i organizację prac w terenie) i Wspólnotą Kulturową „Borussia” z Olsztyna (odpowiedzialną za nabór i finansowanie uczestników z Polski oraz sprawy organizacyjne), „Stowarzyszeniem Przyjaciół Starego Ogólniaka” (organizującego udział młodzieży z Liceum Ogólnokształcącego w Piszu) oraz fundacją „Stiftung Gerhart-Hauptmann-Haus. Deutsch-osteuropäisches Forum” z Düsseldorfu (odpowiedzialną za nabór i finansowanie uczestników niemieckich i sprawy organizacyjne) i Nadleśnictwem Pisz (Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku) czyli administratorem terenu, organizującym prace wycinkowe oraz grodzenie cmentarzy.

[2] Wygłaszali je: Wiktor Knercer, Magdalena Schneider i Krzysztof A. Worobiec.

[3] Z Nurtem Pisy przez Puszczę Piską. Mapa turystyczna śladami przyrody i historii, w skali 1:25 000, Warszawa: Fundacja Ekonomi Społecznej „Wskazówka”, Polkart, 2018; opis trasy kajakowej: Marek Łachacz, Kaja Łachacz i Tomasz Ścibek, opis zagubionych wiosek: Krzysztof A. Worobiec.


Opublikowano Cmentarze - świadectwo historii, Krajobraz kulturowy, Zagubione wioski Puszczy Piskiej

Alarm dla Mazur!

Drodzy Sadybianie, sympatycy Mazur i przyrody, od dziś na profilu Facebook i YouTube Ratujmy Mazury, dostępny jest krótki, trzyminutowy film. Pokazujemy w nim miejsca, które znikną, jeśli zrealizowany zostanie plan GDDKiA, zakładający przeprowadzenie tranzytowej, czteropasmowej drogi szybkiego ruchu o statusie międzynarodowym przez najcenniejsze fragmenty Mazur!

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak fatalny jest to pomysł, bo trudno sobie wyobrazić mosty i miliony ton materiału, który trzeba dostarczyć w miejsca, które dziś symbolizują przyrodę, spokój, życie.

Ludzie nie chcą uwierzyć, że to tutaj, w tych miejscach. Dlatego je pokazujemy. Ta droga w tym kształcie to barbarzyństwo, które trzeba powstrzymać. Jeśli kochacie Polskę, Mazury, ich krajobraz i przyrodę – pomóżcie!

A o co prosimy? Polubcie stronę Ratujmy Mazury, zaproście Waszych znajomych, napiszcie do nich kilka zdań, udostępnijcie ten film!, apelujcie o podpisanie petycji (i ją sami podpiszcie, o ile tego jeszcze nie zrobiliście!). Jeśli chcecie się włączyć bardziej – wspaniale. Każda pomoc mile widziana. Jeszcze nie jest za późno, by zahamować to szaleństwo…

Krzysztof A. Worobiec

Opublikowano Apele i protesty, Ochrona krajobrazu, Ochrona przyrody | Otagowano ,

Oryginalność-tradycja-obywatelskość. Trzy argumenty za zachowaniem olsztyńskiego Dworca Głównego – Robert Traba

Stowarzyszenie Sadyba wielokrotnie walczyło o zachowanie zagrożonych rozbiórką zabytkowych budynków w Olsztynie. Słyszeliśmy wówczas, że to ruiny, że bez wartości, nic szczególnego, etc., teraz wpisane (na skutek naszych wniosków) do rejestru zabytków: willa leśna przy ul. Leśnej, browar przy ul. Wojska Polskiego, tzw. koszarowiec Funka przy ul. Kasprowicza, zespół koszar artyleryjskich przy ul. Artyleryjskiej oraz tartak Raphaelsonów są chlubą miasta. Teraz wspieramy „obrońców” olsztyńskiego dworca kolejowego i zamieszczamy poniżej list profesora Roberta Traby (PAN).

Krzysztof A. Worobiec

Wizualizacja dworca po remoncie przy zachowaniu oryginalnej bryły budynków. Stowarzyszenie Forum Rozwoju Olsztyna. Więcej informacji i wizualizacji na stronie dworzec.fro.olsztyn.pl

Trzy argumenty za zachowaniem olsztyńskiego Dworca Głównego

Tradycja

Obecny budynek dworca zachowuje w podwójny sposób tradycję, czego nie umiano uszanować, np. w Katowicach i do dziś większość katowiczan żałuje zburzenia dworca również z lat 70. Po pierwsze obecny dworzec kontynuuje tradycję polskiego modernizmu, a nie krwiożerczego komunizmu, jak chce posłanka Arent.

W 2008 roku w londyńskim Victoria and Albert zorganizowano wystawę „Cold War Modern. Design.(1945- 1970)”. Autorzy wystawy David  Crowley i Jane Pavitt spróbowali ukazać zjawisko modernizmu w szerokim kontekście losów Europy, ale ponad „żelazna kurtyną”. Okazało się, że nasz dorobek, którego się często wstydzimy, nie jest emanacją władzy, ale posiada własny, suwerenny język form i wyraża nimi  treści wykraczające poza zadekretowane ramy politycznego  dyktatu (profesor Ewa Chojecka). Polski modernizm po II wojnie światowej był przede wszystkim kontynuacją dzieła polskich architektów okresu międzywojennego, głównie szkoły lwowskiej. Dziś przywraca mu się zasłużone miejsce w historii polskiej architektury w Katowicach, Warszawie czy Krakowie, itd.

Tym bardziej powinno się dbać o jego zachowanie na dawnych ziemiach zachodnich. Udało się to, np. w Koszalinie, ratując unikalny, pochodzący z lat 60. ratusz. Udane świadectwo polskiego dorobku powinno być nam szczególnie bliskie również w Olsztynie, bo to spuścizna ojców i dziadków współczesnych mieszkańców. Na dworcu osiągamy dodatkową wartość: palimpsest, czyli połączenie zachowanych peronów dworca Allenstein (tego o dziwo chcą wszyscy!) ze współczesną architekturą XX wieku. Burząc stary dworzec, wycinamy polską tradycję powojennego Olsztyna.

Druga odsłona tradycji ma charakter lokalny. To tu urodził się jeden z twórców modernistycznej architektury pierwszej połowy XX wieku: Erich Mendelsohn. Dzięki „Borussii” w 2003 roku udało się odzyskać a następnie po kilku latach, ze wsparciem miasta, przywrócić blask jego pierwszemu projektowi Bet Tahara – żydowskiemu domowi przedpogrzebowemu. Dziś jest to jeden z olsztyńskich emblematów, którym się chlubimy. Czy naprawdę świadomie chcemy zniszczyć nieliczny przykład właśnie modernistycznej architektury?

Oryginalność

Oryginalność polega na odejściu od modnej obecnie, ale krótkowzrocznej tendencji „galeryzowania” dworców, czego najgorszym przykładem jest Dworzec Główny w Poznaniu. Często pojawia się kontrargument, że stary dworzec nie będzie dostatecznie nowoczesny. Rzadko zastanawiamy się, czym jest nowoczesność. Najczęściej dajemy się uwieść migotliwym i jakże nietrwałym współczesnym trendom, które ulegają szybkim przemianom i starzeniu się. Nowoczesność jest w głowach. To umiejętność odnalezienia oryginalności na styku tradycji i zmieniających się technologii. Często myślimy tylko o technologii i za „skansen” uznajemy, np. zachowanie wyjątkowości przyrodniczo-kulturowej Warmii i Mazur. Zachowanie dworca to najlepszy przykład zmiany zaściankowości na realnie nowoczesne myślenie.

Obywatelskość

Ważna jest podmiotowość obywatelskiego głosu w ratowaniu materialnej spuścizny przeszłości Olsztyna. Ten punkt wydawać się może kontrowersyjny, gdy przyjmiemy optykę zmanipulowanej ankiety na temat zachowania olsztyńskiego dworca. Z sondażu IBRiS wynika, że 91% mieszkańców jest za powstaniem nowego dworca, a — według oceny 82% — obecny dworzec nie stanowi wartości zabytkowej. Manipulacja polega na tym, że nikt przy zdrowych zmysłach nie chce ruiny dworca, która dziś straszy olsztynian i podróżnych z całej Polski. Głos olsztynian byłby prawdziwy, gdyby zestawiono uczciwie dwa konkurujące projekty albo przynajmniej przypomniano pierwotny, a nie ten zrujnowany wygląd dworca.

Głos społeczników (m.in. SARP, Forum Rozwoju Olsztyna i Stowarzyszenie Konserwatorów Zabytków) wykreowano jako chłopca do bicia. Absurd. Przypomnijmy sobie, że to właśnie oni ratowali chociażby Dom Mendelsohna, koszary przy Artyleryjskiej czy tartak Raphaelsohnów – obiekty, z których olsztynianie są dumni. Przymiarki do przebudowy dworca istnieją od 7 lat. Teraz, gdy sytuacja jest podbramkowa z powodu możliwości utraty dotacji unijnej, własną nieudolność(Miasto, PKP, inwestor prywatny) próbuje się zastąpić zrzuceniem winy na jedyne środowiska, które racjonalnie próbowały bronić starej substancji dworca. Smutne, że rolę sprawczą w zwalczaniu społeczników odgrywa „Gazeta Olsztyńska”. Ale to już osobna historia…

Opublikowano Apele i protesty, Artykuły, Krajobraz kulturowy

Petycja w sprawie drogi S-16

Drodzy,
Greenpeace we współpracy z koalicją „Ratujmy Mazury” (a więc także z Sadybą) uruchomił elektroniczną petycję przeciwko budowie S-16. Można ją podpisywać elektronicznie, można też ściągnąć wersję papierową i zbierać podpisy w sposób tradycyjny (ratujmymazury.pl; act.greenpeace.org).

Na stronie ratujmymazury.pl są także stanowiska gmin, które sprzeciwiają się tym szalonym planom oraz wiele innych informacji (są one także na Facebooku Ratujmy Mazury.

Prześlijcie dale do swoich bliskich i znajomych – ważne żeby było jak najwięcej głosów sprzeciwu!

___

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof A. Worobiec

Opublikowano Apele i protesty, Interwencje, Krajobraz naturalny

Opinia „Sadyby” w sprawie planów rozbudowy drogi nr 16

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, Oddział w Olsztynie
ul. Warszawska 89, 10-083 Olsztyn
Europrojekt Gdańsk S.A. ul. Nadwiślańska 55, 80-680 Gdańsk

W związku z planami „budowy drogi ekspresowej S16 na odcinku Mrągowo–Orzysz–Ełk” oraz przeprowadzonymi w dniach 1–4 kwietnia 2019 roku spotkaniami informacyjnymi (myląco nazywanymi „konsultacjami społecznymi”), wyrażamy nasze stanowisko:

1. Przedstawione podczas spotkań 3 warianty „budowy drogi ekspresowej S16 na odcinku Mrągowo–Orzysz–Ełk” zasadniczo nie różnią się od propozycji sprzed ponad dekady.

Przeanalizowano wówczas szczegółowo 41 wariantów, które w sporządzonym w czerwcu 2008 r. przez Pracownię Projektowo-Konsultingową Dróg i Mostów Dromos opracowaniu, w rozdziale „Porównanie wariantów w zakresie oddziaływań na elementy środowiska przyrodniczego” jednoznacznie podsumowano (str. 466): „Jak wykazało niniejsze opracowanie nie istnieje możliwość wyboru bezkolizyjnego przebiegu przyszłej drogi w analizowanych wariantach […] W każdym z rozpatrywanych wariantów stwierdzono obecność siedlisk, które uzyskały I – najwyższą rangę kolizji, co – zgodnie z wytycznymi GDDKiA [wg „Podręcznika dobrych praktyk wykonywania opracowań środowiskowych dla dróg krajowych” pod red. Bohatkiewicza (wersja 1.0 – 01. 2008 r.)], wyklucza poprowadzenie drogi przez dany obszar i nakazuje szukanie korytarza alternatywnego.

Pomimo tej konkluzji, przedstawiciel olsztyńskiego oddziału GDDKiA mówił podczas spotkania w Orzyszu (2 kwietnia br.): „Spośród tych 41 wariantów wybraliśmy trzy najlepsze. Zostały one zakwalifikowane do dalszych prac”. Tak więc zamiast „zasadniczych korytarzy alternatywnych” przedstawione zostały obecnie de facto 2 (nie 3!) już rozpatrywane i odrzucone warianty drogi: północny biegnący w pobliżu Rynu i oraz południowy koło

Mikołajek (ten drugi wariant w dwóch wersjach różniących się jedynie na krótkim odcinku w okolicach Kosewa–Baranowa). Oba – poza niewielkimi zmianami, generalnie nie różnią się od wariantów (lub ich przeplatania) analizowanych i odrzuconych już w latach ubiegłych!

Tym samym – wbrew zapewnieniom projektantów i drogowców, w przypadku realizacji obecnie preferowanych wariantów, zniszczenia środowiska naturalnego są nieuniknione, bo jak stwierdzono w opracowaniu z 2008 r.: „nie jest zatem możliwe poprowadzenie przyszłej drogi bez kolizji z obszarami cennymi przyrodniczo. Skoro wówczas było to niemożliwe, więc nie jest to możliwie także obecnie, bo natura nie uległa przez 10 lat zmianie! Od tamtego czasu ustanowiono poza tym nowe obszary chronione, więc planowane warianty biegną teraz:

– w bezpośredniej bliskości Mazurskiego Parku Krajobrazowego (stanowiącego formę przejściową dla Mazurskiego Parku Narodowego planowanego m.in. w „Krajowej strategii ochrony i zrównoważonego użytkowania różnorodności biologicznej…”) oraz przez tereny o w wybitnych walorach krajobrazowych i turystycznych, które przez Urząd Marszałkowski w Olsztynie promowane były jako „Cud Natury” (na kampanię „Mazury cud natury” Urząd wydał 2.3 mln złotych!);

– w obu wariantach przez Jezioro Tałty , a w wariancie północnym przez Jezioro Juksty;

–  w bezpośredniej bliskości Jeziora  Łuknajno – to jedna z najliczniejszych w Europie oraz największa w Polsce kolonia łabędzia niemego, w 1977 r. uznana Rezerwatem Biosfery UNESCO. W 1978 r. jezioro zostało wpisane na listę międzynarodowych rezerwatów Konwencji RAMSAR, chroniącej obszary siedliskowe ptaków wodnych. To także obszar Mazurskiego Parku Krajobrazowego oraz Natura 2000 (PLH280055);

–  przez Specjalny Obszar Ochrony NATURA 2000 „Mazurska ostoja żółwia Baranowo” (PLH280055), największe w północnej Polsce siedlisko występowania żółwia błotnego Emys orbicularis orbicularis, którego populację oszacowano na około 70 dorosłych osobników (ok. 10% populacji krajowej i ok. 30 % populacji tego gatunku w Polsce północno-wschodniej);

– na odcinku Mikołajki–Orzysz przez lub w rejonie rezerwatu torfowiskowego „Jeziorko koło Drozdowa”, Obszaru Natura 2000 „Bagna Nietlickie” (PLB80001) – największym tak dobrze zachowanym torfowiskiem niskim na Pojezierzu Mazurskim oraz obok Jeziora Tyrkło;

– na odcinku od Orzysza do Ełku m. in. nad Jeziorem Orzysz, koło wioski Klusy nad Jeziorem Kraksztyn, nad Jeziorem Sunowo oraz przez tereny podmokłe i siedliska wielu chronionych gatunków roślin i zwierząt;

2. Teren, przez który biegnie droga krajowa nr 16 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych, najatrakcyjniejszych i najchętniej odwiedzanych przez turystów polskich i zagranicznych miejsc w Polsce.

Najbardziej popularnym obszarem są okolice Mikołajek, Rynu, największego polskiego jeziora Śniardwy oraz przyległych akwenów – a więc właśnie tereny, na których planowana jest przedmiotowa inwestycja. Atrybutem tego terenu jest również spokój, który stał się dobrem promującym Warmię i Mazury. Krajobraz, natura i spokój to są skarby, które przyciągają turystów (bo nie przyjeżdżają oni tu by podziwiać nowe drogi).

Na spotkaniach – np. w Orzyszu przedstawiciel GDDKiA zapewniał: „Przede wszystkim nie budujemy drogi tranzytowej. Nie wiem, skąd taka informacja. Budujemy drogę, która ma służyć mieszkańcom. Chcemy, żeby mieszkańcy tego regionu mieli dostęp do sieci dróg europejskich. A okolice województwa warmińsko-mazurskiego to jedne z terenów najbardziej wykluczonych komunikacyjnie”. Wbrew tym zapewnieniom zmodernizowana droga nie ma służyć mieszkańców naszego regionu – bo najlepszy „dostęp do sieci dróg europejskich” byłby poprzez szybki dojazd do dróg S 8 i A 2,  ani też turystom – bo ci najczęściej przyjeżdżają na Mazury także z południowego- zachodu lub południa, a więc z Warszawy, Mazowsza, Śląska i Małopolski. Rzekomo nieuzasadniona obawa, jakoby droga nr 16 miała być drogą tranzytową, nie jest nieuzasadniona, nie jest też wymysłem „jakiś ekologów”, ale konkretnym założeniem zawartym choćby w sporządzonym przez Pracownię Projektowo-Konsultingową Dróg i Mostów Dromos cytowanym opracowaniu: „to droga biegnąca na linii wschód – zachód przejmująca ruch związany z wyminą handlową między Polską, Rosją, Białorusią i krajami nadbałtyckimi”. Skoro przedstawiciel GDDKiA mówi „ Nie wiem, skąd taka informacja”, to celowo wprowadza w błąd lub pomija istotną informację, bo droga nr 16 została wpisana do Drogowej Transeuropejskiej Siec Transportowej TEN-T, obejmującej w Polsce 4816 km dróg, a jak czytamy w „Programie Budowy Dróg Krajowych”:  „są to główne szlaki drogowe kraju, na których występuje największe obciążenie ruchem, w tym tranzytowym”. Tak więc zgodnie z tymi planami Kraina Wielkich Jezior Mazurskich ma zostać podzielona „autostradopodobną” drogą na część północną i południową, a centrum Mazur zostanie przecięte korytarzem tranzytowym, po którym pędzić będzie docelowo do kilkunastu tysięcy samochodów ciężarowych dziennie – czyli jeden co kilka sekund!

Dlatego uważamy, że tak jak należało zbudować obwodnicę Warszawy, Olsztyna czy Rospudy, tak samo należy omijać Krainę Wielkich Jezior Mazurskich oraz zreorganizować ruch tak, by doprowadzić do wyeliminowania samochodowego ciężarowego transportu tranzytowego z centrum Mazur!

3. Negatywne skutki rosnącego samochodowego transportu ciężarowego zaniepokoiły już wiele lat temu Komisję Europejską, która

– by zapobiec tej niekorzystnej tendencji stworzyła projekt Marco Polo, a jego „nadrzędnym celem jest doprowadzenie do redukcji przewozu ładunków transportem drogowym, rozwoju transportu intermodalnego oraz zmniejszenia negatywnego wpływu transportu na stan środowiska naturalnego”.

Jak wiadomo  „Polityka Wspólnoty Europejskiej w dziedzinie środowiska oparta jest na zasadzie ostrożności” z tego powodu Wspólnota przyjęła Dyrektywę Rady nr 85/337 w której zapisano: „… najlepsza polityka ochrony środowiska naturalnego polega raczej na zapobieganiu powstawaniu zanieczyszczeń i zagrożeń u źródła niż na późniejszych próbach przeciwdziałania ich skutkom; potwierdzono potrzebę uwzględniania tych skutków w środowisku w możliwie najwcześniejszej fazie we wszystkich procesach planowania technicznego i podejmowania decyzji; w tym celu przewidziano wprowadzenie procedur oceniających takie skutki”.

Dlatego też zgodnie z Załącznikiem I do Dyrektywy 97/11/WE „Budowa autostrad i dróg szybkiego ruchu oraz nowej drogi o czterech lub większej liczbie pasów […] w przypadku gdy taka nowa droga […] miałaby co najmniej 10 kilometrów długości w jednym odcinku” zalicza się do przedsięwzięć podlegających przepisom art. 4 ust. 1 dyrektywy 85/337 i zmieniającej ją dyrektywy 97/11, a więc zobowiązujących wykonawcę do przedstawienia informacji:

–  dotyczących planowanego przedsięwzięcia,
–  środków przewidzianych w celu uniknięcia poważnych niekorzystnych skutków –  „zarysu głównych alternatywnych rozwiązań rozpatrzonych przez wykonawcę, włącznie  ze wskazaniem głównych powodów dokonanego przez niego wyboru, uwzględniającego skutki środowiskowe”. Ponadto wykonawca jest zobowiązany zadbaćby wszystkie informacje udostępnione zostały „opinii publicznej we właściwym czasie, aby umożliwić zainteresowanej społeczności wyrażenie opinii” oraz zgodnie z artykułem 6 dyrektywy musi zapewnić

społeczności, której to dotyczy, możliwość wyrażenia opinii, zanim to przedsięwzięcie zostanie przeprowadzone” (kursywą zaznaczono cytaty z dyrektyw).

Tymczasem podczas odbywających się spotkań w Mrągowie, Mikołajkach, Orzyszu, Ełku i Rynie w sprawie projektowanych wariantów drogi nr 16 nie są w rzetelny sposób przedstawiane informacje, o których mowa w w/w dyrektywach. Z jednej strony organizatorzy podkreślali, że są to „spotkania informacyjne”, ale na wykładanych listach uczestników tych spotkań widniał nagłówek „konsultacje społeczne”.

Zastrzeżenia budzi sposób, forma zawiadamiania o miejscu i czasie odbywania owych konsultacji, a także krąg osób, do których kierowane są informacje etc. Na przykład w Rynie jeden z uczestników usłyszał o prowadzącej spotkanie: „ale Pan nie mieszka w Rynie”, choć określenie „umożliwić zainteresowanej społeczności wyrażenie opinii” nie zamyka kręgu zainteresowanych wyłącznie do mieszkańców regionu, a w tym wypadku krąg zainteresowanych może dotyczyć całego kraju i tych wszystkich, którym bliski jest zachowanie niezdewastowanego krajobrazu Mazur.

Wbrew unijnej dyrektywie nakazującej inwestorowi: „wskazanie głównych powodów dokonanego przez niego wyboru…” brak było też odpowiedzi na pytania o przyczyny, dla których spośród 41 wariantów analizowano uprzednio wybrano prezentowane obecnie warianty, jakie będą szacunkowe koszty realizacji inwestycji, ile do tej pory kosztowały podatników prace przygotowawcze i analizy tych 41 wariantów oraz nie były też przedstawiane żadne „główne alternatywy”.

Problem rozwiązań alternatywnych poruszaliśmy wielokrotnie postulując opracowanie polityki transportowej (tranzytowej) województwa warmińsko-mazurskiego, by ograniczyć do minimum ciężki samochodowy ruch tranzytowy. Podczas spotkań proponowaliśmy m.in. rozwiązania alternatywne w postaci odstąpienia od budowy korytarza tranzytowego dla tirów na odcinku od Mrągowa do Ełku i rozproszenia ruch samochodowego ruchu osobowego na istniejąca sieć dróg (oczywiście po ich zmodernizowaniu) oraz/lub skierowanie tranzytu ciężarowego poniżej Krainy Wielkich Jezior Mazurskich i Puszczy Piskiej, przez znajdujące się tam piaszczystą równinę sandrową, pozbawioną większych kompleksów leśnych, jezior i bagien, obszarów chronionych i cennych obszarów turystycznych. W odpowiedzi na jeden z naszych apeli Mirosław Nicewicz, ówczesny szef GDDKiA napisał: „zgadzam się z tezą Pana Worobca, że Warmii i Mazurom potrzebna jest kompleksowa koncepcja rozwoju infrastruktury transportowej..” (Gazeta Wyborcz/Olsztyn 10.05.2006).

Jednak po 13 latach od tej wypowiedzi nadal brak jest takiej koncepcji, a zamiast niej po raz kolejny proponowana jest trasa przecinająca centrum Mazur! To tak jakby po latach analiz zaproponować trasę przechodzącą przez olsztyńską Starówkę, centrum Warszawy lub Tatry! 

Atrybutem Mazur są walory przyrodnicze i krajobraz – unikalne w skali Europy połączenie wód – głównie jezior, lasów oraz wzgórz morenowych, i z tego powodu planowane inwestycje wymagają „szczególnej ostrożności” – o jakiej mowa w dyrektywach środowiskowych Unii Europejskiej.

Uważamy, że droga krajowa nr 16 wymaga modernizacji, ale nie zgadzamy się z proponowanymi wariantami trasy niszczącej cenne obszary turystyczne i przyrodnicze! Takie samo zdanie ma miażdżąca większość mieszkańców uczestniczących w tzw. „konsultacjach społecznych”, ekolodzy, przedsiębiorcy turystyczni oraz turyści a nawet przedstawiciele samorządów lokalnych („Protest mieszkańców popiera również burmistrz Orzysza Zbigniew Włodkowski, wicestarosta Marek Wysocki, a także radni” – pisała 4 kwietnia 2019 r. Gazeta Piska w artykule „Burzliwe spotkanie w sprawie S16”, podobne stanowisko mieli samorządowcy z Mrągowa, Mikołajek oraz Orzysza).

Dlatego uwzględniając powyższe zdecydowanie negatywnie oceniamy wszystkie proponowane warianty „budowy drogi ekspresowej S16 na odcinku Mrągowo–Orzysz–Ełk”.

Opublikowano Mazurski Park Narodowy

Piąta edycja projektu „Zagubione wioski Puszczy Piskiej”

W dniach 4–14. września br. realizowana była piąta już edycja projektu wolontariackiego „Zagubione wioski Puszczy Piskiej”. Podobnie jak w roku ubiegłym uczestniczyli w nim studenci z Uniwersytetu Heinricha Heinego w Düsseldorfie oraz z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Dwa pierwsze dni spędzili oni w Olsztynie na kwerendzie w Archiwum Państwowym w Olsztynie (wcześniej grupa niemiecka prowadziła kwerendę w archiwach niemieckich), a od 6 września porządkowali dwa miejsca pochówków w Puszczy Piskiej: duży wiejski cmentarz przy nieistniejącej wsi Wilki oraz niewielki rodzinny, przy nieistniejącym majątku w Pogobiu Przednim.

Realizacja kolejnej edycji projektu była możliwa dzięki porozumieniu zawartemu w kwietniu 2017 roku pomiędzy stowarzyszeniami: „Sadyba” z Kadzidłowa (inicjator projektu, odpowiedzialny za zakwaterowanie i organizację prac w terenie) i Wspólnotą Kulturową „Borussia” z Olsztyna (odpowiedzialną za nabór i finansowanie uczestników z Polski oraz sprawy organizacyjne), „Stowarzyszeniem Przyjaciół Starego Ogólniaka” (organizującego udział młodzieży z Liceum Ogólnokształcącego w Piszu) oraz fundacją „Stiftung Gerhart-Hauptmann-Haus. Deutsch-osteuropäisches Forum” z Düsseldorfu (odpowiedzialną za nabór i finansowanie uczestników niemieckich i sprawy organizacyjne) i Nadleśnictwem Pisz (Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku) czyli administratorem terenu, organizującym prace wycinkowe oraz grodzenie cmentarzy. Ponadto w ramach tego porozumienia „Borsussia” nawiązała współpracę z Uniwersytetem w Olsztynie.

W piątej edycji projektu udział wzięło 10 wolontariuszy z Niemiec – studentów historii z Uniwersytetu w Düsseldorfie pod merytoryczną opieką profesora Christopha Nonna i dr Sabine Grabowski z Fundacji GHH oraz czworo studentów Architektury Krajobrazu (z Wydziału Kształtowania Środowiska i Rolnictwa UWM w Olsztynie) pod opieką dr Marty Akińczy. Poza tym merytoryczną i organizacyjną opiekę nad realizacją tej edycji sprawowali także: Wiktor Knercer (konserwator zabytków, z olsztyńskiej „Borussii”) oraz Marek Łachacz, Rafał Kubacki i Krzysztof A. Worobiec (z „Sadyby”).

Tegoroczne warsztaty terenowe („Workcamp w Puszczy Piskiej”) odbywały się od 6. do 13. września, na znajdujących się na południe od Pisza cmentarzach w Wilkach i Pogobiu Przednim. W Wilkach usunięto część drzew rosnących na grobach oraz zarastające cmentarz gęste krzewy, wyczyszczono z mchu i roślin zachowane nagrobki, uczytelniono część mogił ziemnych i cały układ nekropolii, wytyczono jej granice oraz wykonano inwentaryzację i dokumentację fotograficzną. W trakcie prac porządkowych wykopano kilka przewróconych i zakrytych darnią nagrobków, krzyży oraz fragmenty płyt z inskrypcjami. Przy pracach porządkowy na tym cmentarzu studentom pomagali uczniowie z Liceum Ogólnokształcącego w Piszu pod kierunkiem nauczycielki historii Agnieszki Tuzinowskiej. W Pogubiu Przednim grupa studentów z Olsztyna wyczyściła ze śmieci i odpadów kryptę grobową oraz wytyczyła granice cmentarza. Wycinkę drzew i gęstych krzewów wykonali pracownicy Nadleśnictwa Pisz, którzy wykonali ogrodzenie obu cmentarzy prostym ogrodzeniem typu farmerskiego (słupki i żerdzie).

 

Oprócz pracy terenowej – podobnie jak podczas poprzednich edycji projektu, wolontariusze mieli okazję poznać Mazury i ich historię. Wysłuchali m.in. wykładów o krajobrazie kulturowym Mazur i Warmii, o założeniach cmentarnych i ich historii, o zasadach konserwacji zabytków, o historii zagubionych wiosek – w szczególności tych, na których mieli pracować. W ramach rekreacji odbyli spływ kajakowy Pisą, uczestniczyli w wycieczkach rowerowych po Puszczy Piskiej oraz do mazurskiego muzeum w Kadzidłowie. Na zakończenie projektu opiekunowie obu grup studentów przedstawili robocze wyniki badań archiwalnych i prac terenowych. 14 września wolontariusze opuścili Pisz i udali się do swoich domów.

Do tej pory, w ramach kolejnych edycji projektu uporządkowanych i ogrodzonych zostało 10 cmentarzy (w kolejności: w  Sowirogu, Wądołku, Przerośli, Szaście, Piskorzewie, Wolisku Wielkim, Paskach Małych. Paskach Wielkich, Wilkach i Pogobiu Przednim). Cdn…

Opublikowano Cmentarze - świadectwo historii, Krajobraz kulturowy, Zagubione wioski Puszczy Piskiej | Otagowano , ,

Czwarta edycja wolontariackiego projektu „Zaginione wioski Puszczy Piskiej”

Po kilkuletniej przerwie powróciliśmy do porządkowania cmentarzy w „zagubionych wioskach”. W dniach 04–16. września w Olsztynie i Piszu realizowana była czwarta już edycja wolontariackiego projektu „Zaginione wioski Puszczy Piskiej”.

W tym roku wolontariusze: studenci z Niemiec i Polski oraz młodzież szkolna z Pisza pracowali na leżących po obu strony rzeki Pisy dwóch cmentarzach: w Paskach Wielkich (Gross Pasken, Königstal Abbau) oraz Paskach Małych (Klein Pasken).

Realizacja tej edycji była możliwa dzięki porozumieniu zawartemu w dniu 18 kwietnia 2017 roku pomiędzy Stowarzyszeniami: „Sadyba” (inicjator projektu), Wspólnotą Kulturową „Borussia” (odpowiedzialną za nabór, sprawy organizacyjne i finansowe dla polskich uczestników), fundacją Stiftung Gerhart-Hauptmann-Haus. Deutsch-osteuropäisches Forum z Düsseldorfu (odpowiedzialną za nabór, sprawy organizacyjne i finansowe dla niemieckich uczestników), Stowarzyszeniem Przyjaciół Starego Ogólniaka (organizującego udziału w projekcie młodzieży z Liceum Ogólnokształcącego w Piszu) oraz Nadleśnictwo Pisz (Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku, administrator terenu, organizującego prace wycinkowe oraz grodzenie uporządkowanych cmentarzy)1.

W tym roku w projekcie udział wzięło 15 osób z Polski i Niemiec: 9 osób z Niemiec czyli siedmioro studentów historii z Uniwersytetu Heinricha Heinego z Düsseldorfu pod kierownictwem profesora Christopha Nonna i dr Sabine Grabowski z Fundacji GHH oraz siodmioro studentów Architektury Krajobrazu (z Wydziału Kształtowania Środowiska i Rolnictwa) pod opieką dr Marty Akińczy. Merytoryczną i organizacyjną opiekę nad grupą sprawowali również: konserwator zabytków Magdalena Schneider, Wiktor Knercer z Borussii oraz Marek Łachacz, Rafał Kubacki i Krzysztof Worobiec z Sadyby.

Tegoroczne terenowe letnie warsztaty czyli tzw. workcamp w Puszczy Piskiej odbywały się od 7-go do 15-go września (wcześniej grupa Niemiecka przebywała 2 dni w Olsztynie prowadząc kwerendę w Archiwum Państwowym, a jeszcze wcześniej w Geheimes Staatsarchiv Preußischer Kulturbesitz w Berlinie). W ramach prac porządkowych usunięte została część drzew i krzewów zarastających groby, wyczyszczone z mchu wszystkie zachowane nagrobki i krzyże, uczytelnione mogiły ziemne i układ obu cmentarzy, wytyczono ich granice oraz wykonano dokładną dokumentację fotograficzną i filmową (przez cały pobyt naszym pracom towarzyszył operator i fotograf Daniel Raboldt z Düsseldorfu).

W odróżnieniu od poprzednich edycji projektu grodzenie obu cmentarzy prostym ogrodzeniem typu farmerskiego (słupki i żerdzie) wykonali pracownicy Nadleśnictwa Pisz. Przy lżejszych pracach porządkowy na obu cmentarzach pomagali uczniowie klasy I oraz II Liceum Ogólnokształcącego w Piszu pod kierunkiem nauczycielki historii Agnieszki Tuzinowskiej.

Krzysztof A. Worobiec

––––––––––––
1 Porozumienie o współpracy zawarte w dniu 18.4.2017 roku pomiędzy: Stowarzyszeniem na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba” reprezentowanym przez Krzysztofa A. Worobca – prezesa Stowarzyszenia i Marka Łachacza – przewodniczącego Komisji Rewizyjnej, Stowarzyszeniem Wspólnota Kulturowa „Borussia” z siedzibą w Olsztynie reprezentowanym przez Kornelię Kurowska, Stiftung Gerhart-Hauptmann-Haus. Deutsch-osteuropäisches Forum reprezentowanym przez dr. Sabine Grabowski, Stowarzyszeniem Przyjaciół Starego Ogólniaka reprezentowanym przez Andrzeja Zadrogę – prezesa stowarzyszenia i Magdalenę Olender–Kapelę – sekretarza stowarzyszenia oraz Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych w Białymstoku – Nadleśnictwo Pisz reprezentowaną przez Romana Trąbkę – nadleśniczego.
Opublikowano Aleje - ochrona i znaczenie, Cmentarze - świadectwo historii, Krajobraz kulturowy, Zagubione wioski Puszczy Piskiej