List otwarty pisarza Erwina Kruka

Jak wiele osób, które protestowały przeciwko ogołacaniu z drzew dróg na Mazurach, jestem również przeciwko swawolnemu niszczeniu krajobrazu kulturowego. Stosunek do krajobrazu kulturowego, bo takim są i szosy i zasadzone przy nich drzewa, wydaje się miarą przywiązania do regionu, poszanowania tradycji i zakorzenienia się w nim. Ten krajobraz towarzyszył wielu pokoleniom. Jest wyróżnikiem niepowtarzalnej urody naszego regionu, gdzie przyroda zespalała się z kulturą i przez wieki kształtowała jej oblicze. Bezmyślne wycinanie drzew, na które zezwala nawet prawo, to wykreślanie owej przeszłości, okaleczanie osobowości regionalnej i lokalnej. Z tego powodu nie wystarczy, że to nie my bezpośrednio niszczymy środowisko. Przyglądając się bezczynnie takiemu procederowi,
nie reagując na okaleczanie krajobrazu, uczestniczymy w procesie okaleczania
swojego jestestwa.

Należy wyczulić samorządy lokalne na to, by projektowane wycinki drzew dokonywać tylko tam, gdzie ma to racjonalne uzasadnienie, a społeczności miejscowe są do tych zmian przekonane. Bulwersujące informacje prasowe o dokonanych już zniszczeniach, a także liczne apele lokalnych stowarzyszeń, które bezskutecznie temu procederowi
się przeciwstawiają, nie mogą pozostać bez echa. Toteż chciałbym zwrócić uwagę na to,
że w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego dużo zależy od tego, czy samorządy,
od wojewódzkiego poczynając, biorą pod uwagę odczucia mieszkańców i starają się publicznie uzasadnić swoje racje, i nie lekceważą argumentów i propozycji społeczności lokalnych. Do krajobrazu kulturowego należą nie tylko miasteczka i wsie, ale też drogi
i drzewa przy nich zasadzone. W 1835 roku, gdy Krzysztof Celestyn Mrongowiusz wydał drukiem … „Pieśnioksiąg czyli Kancjonał Gdański”, zamieścił w nim również „Pieśń przeciw swawolnemu niszczeniu drzew”, gdzie m.in. czytamy:

„Na cześć Stwórcy ludzie w cieniu
Drzew chłodzących się po utrudzeniu
Wznoszą wdzięczne głosy swoje.”
I dalej:
„Przy gościńcach zasadzone
Widząc szczepy drzew zranione,
Obrażają nas te szkody.
Pszczółkom nie zakwitnie lipa,
Gdy ją zetnie pogański syn.
Bez drzew goło,
Niewesoło,
W drodze słońce bije w czoło”.

Na Mazurach od wieków drogi obsadzone drzewami traktowano jako gościńce.
Naturalnie, że obecnie inny czas i inne są pojazdy, inne tempo przemieszczania się,
ale przyroda – ta sama. I tak samo bezbronna wobec swawolnego niszczenia. Nie można dewastacji tłumaczyć tym, że to dla bezpieczeństwa kierowców. Ich bezpieczeństwo zależy od umiejętności i przestrzegania prędkości jazdy. Tymczasem bezpieczeństwo drzew, które rosną przy mazurskich drogach, administratorzy dróg oddali ochoczo w ręce drwali. Apeluję o rozwagę i o zaniechanie masowego wycinania drzew.

Erwin Kruk
ul. Pana Tadeusza 20 m. 28
10-461 Olsztyn
Olsztyn, 13 lutego 2005 r.

Pan
Miron Sycz
Przewodniczący Sejmiku
Województwa Warmińsko-Mazurskiego
Al. J. Piłsudskiego 7-9
10-975 Olsztyn

Ten wpis został opublikowany w kategorii Apele i protesty, Ratujmy aleje i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.