Aleje przydrożne w Polsce i krajach sąsiednich

Jak Polska długa i szeroka obserwujemy niekontrolowaną wycinkę drzew przydrożnych. Od 2004 roku zezwala na to ustawa, która zamiast chronić, szkodzi przyrodzie.

Korzystają z tego zwolennicy wycinek oraz miłośnicy taniego surowca tartacznego, doprowadzając do nieodwracalnej dewastacji krajobrazu (jest to szczególnie widoczne
w Polsce Północnej). Drogowcy wycinający piękne aleje usprawiedliwiają się koniecznością dostosowania do „zachodnich standardów bezpieczeństwa na drogach”. Popatrzmy zatem jak aleje traktowane są u naszych sąsiadów.

„Jazda przez zielone tunele alei wprawia w upojenie. Stuletnie drzewa rozpościerają swoje konary ponad drogą, tworząc ochronny dach, przez który przedzierają się tylko pojedyncze promienie słońca [..] Czy jest lepsza okazja do kontemplacji niż jazda samochodem przez okazałą cienistą aleję z zamykającym ją liściastym dachem?
Wszędzie migocą małe i duże jeziora. Oto właściwe miejsce dla kogoś, kto tęskni
za urlopem wśród jezior.”

Myli się ten, kto myśli, że jest to zachęta do odwiedzenia Warmii czy Mazur. Ten tekst – uzupełniony zdjęciami pięknych alei – kusi turystów do odwiedzenia… Niemiec i znajduje się na polskojęzycznej, internetowej stronie: http://www.visitgermany.info. Jest to zaproszenie do podróżowania pod dachem z listowia najdłuższą (2500 km) trasą turystyczną – Niemieckim Szlakiem Alei (Deutsche Alleenstraße, www.alleenstrasse.com). Szlak wiedzie przez osiem krajów związkowych od wyspy Rugia, przez Meklemburgię, Brandenburgię, Saksonię i kończy się nad jeziorem Bodeńskim. Ta wyjątkowa trasa została wytyczona
w 1993 roku z inicjatywy najstarszego i największego niemieckiego… automobilklubu ADAC! To oni w 1990 roku na łamach swojego pisma „Motorwelt” zaapelowali o ochronę alei w nowych landach niemieckich, inicjując akcję „Ratujmy Aleje” (Rettet die Alleen). Tym samy chcieli naprawić błędy przeszłości jakim było niszczenie alei podczas budowy dróg w landach zachodnich. Organizacja skupiająca setki tysięcy kierowców nie wzywała do wycięcia wszystkich drzew, bo „drzewa zabijają” (tak mówią teraz nasze organizacje kierowców), ale zalecała ostrożność i uczyła jak jeździć po takich drogach: „poruszając się po alejach wszyscy jesteśmy zobligowani do szczególnej ostrożności, po to by krytyczne głosy nie mogły powoływać się na rzekome zagrożenia spowodowane drzewami przydrożnymi”. W licznych wydawnictwach ostrzegano: „pomimo piękna, na tych częściowo wąskich alejach, z niekiedy historyczną nawierzchnią, należy szczególnie zwracać uwagę na wskazówki, które każdy powinien mocno zapamiętać: podróżować, nie pędzić. Dlatego są ograniczenia dozwolonej prędkości do 80 kilometrów na godzinę, zwłaszcza tam gdzie drzewa rosną zbyt blisko skraju drogi. Poza tym prędkość jazdy musi być dostosowana do szybko zmieniających się warunków oświetlenia drogi.” Zwracano uwagę, że specyfika krajobrazu (podobnego do Mazur), z dużą ilością wzniesień, z krętymi i wąskimi drogami wymaga innego sposobu jazdy. Ta szeroko zakrojona akcja propagandowa i edukacja kierowców szła w parze
z działaniami policji: częste kontrole prędkości (fotoradary) i dotkliwe kary pieniężne okazały się skutecznymi „nauczycielami”.

Klub ADAC zajmujący się badaniem stanu bezpieczeństwa na drogach, przeprowadzając tzw. „crashtesty” (badania skutków najechania pojazdem na przeszkodę) wprowadzając
w życie projekt ratowania alei, przestrzegał kierowców: „kto swój pojazd skieruje
na drzewo, ten musi się liczyć z dużym potencjałem energii kinetycznej, która
w momencie uderzenia zamieni się w energię deformującą, co wiąże się z poważnymi skutkami dla ciała i życia pasażerów. Skuteczną strategią zapewnienia bezpieczeństwa nie jest prosta formuła: wyciąć wszystkie drzewa z poboczy dróg, lecz podjęcie szeregu działań zapewniających bezpieczeństwo. Do takiego pakietu działań zalicza się: odpowiednia technika jazdy, prędkość, stan pojazdu. Niebezpieczne miejsca na drodze muszą być rozpoznane i rozbrojone, a nowoczesne urządzenia zapewniające bezpieczeństwo, takie jak barierki energochłonne, powinny zapewnić
dodatkową ochronę jeśli dojdzie do wypadku”.

Ta recepta była skuteczna: w Brandenburgii, gdzie ustawiono 1352 kilometry barierek ochronnych (zabezpieczających pojazd przed zjechaniem z jezdni), w latach 1997–2005 liczba wypadków najechania na drzewo zmalała o 33 %, a liczba ofiar śmiertelnych takich wypadków spadła z 337 do 110! Dlatego podczas wizyty delegacji niemieckich policjantów ruchu drogowego w Olsztynie, jeden z nich zapytał: „czy naprawdę sądzicie, że wycinając piękne mazurskie aleje poprawicie bezpieczeństwo na drogach?”. Oni wiedzą
z doświadczenia, że usuwanie drzew nie prowadzi do zmniejszenia liczby wypadków
lecz przeciwnie. Obserwacje prowadzone w Danii i Niemczech potwierdzają, że najwięcej wypadków śmiertelnych jest na drogach szybkiego ruchu (pozbawionych drzew) oraz tam gdzie istnieje poczucie „pozornego bezpieczeństwa” – bo to skłania do rozwijania nadmiernej prędkości i do ryzykownych manewrów. Potwierdzają to także nasze statystyki: w roku 2004 na wszystkich drogach warmińsko-mazurskich na drzewach zginęło 93 osoby, podczas gdy na pozbawionym drzew 156-cio kilometrowym odcinku, drogi krajowej nr 7 przecinającym to województwo, zginęły aż 52 osoby!

Ratowanie alei w Niemczech poparte było odpowiednimi zapisami prawnymi.
W Konstytucji Meklemburgii (Verfassung des Landes Meckemburg-Vorpommern) zapisano: „Land, gminy i powiaty chronią i pielęgnują krajobraz z jego pomnikami przyrody, lasami, polami i alejami”. W „Ustawie o ochronie natury i krajobrazu Meklemburgii ” (Gesetz zum Schutz der Natur und der Landschaft im Lande Meklemburg-Vorpommern z 21.06.1998, § 27) zapisano: „aleje i jednostronne szpalery drzew przy drogach publicznych i prywatnych oraz przy drogach polnych są prawnie chronione. Likwidowanie alei i jednostronnych szpalerów drzew oraz wszelkie działania, które prowadzić mogą do zniszczenia, uszkodzenia czy niekorzystnych zmian są zabronione”. Dalej mowa jest o wyjątkowych sytuacjach, w których można usunąć drzewo „jeśli przemawiają za tym względy dobra gminy, gdy jest to niezbędnie konieczne dla poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, a gdy to bezpieczeństwo nie jest możliwe do zapewnienia w inny sposób”.

Bardzo podobne zapisy prawne obowiązują w sąsiedniej Brandenburgii (tam jest najwięcej alei – 8200 km!). Oczywiście równie istotną sprawą jak ograniczenie i pełna kontrola koniecznych wycinek, jest przeprowadzanie nasadzeń drzew. Wiadomo, że pewne wycinki są konieczne ze względu na wiek czy stan drzew, dlatego ważnym dokumentem było wspólne rozporządzenie Ministerstw Środowiska oraz Gospodarki z 19.04.2002 pt.:
„Nowe nasadzenia alei i jednostronnych szpalerów drzew w Melemburgii”. Określono
w nim w sposób bardzo precyzyjny sposób nasadzeń, wiek i gatunek sadzonych drzew, sposób egzekwowania tych wymogów, a także… zmniejszono minimalną odległość nowosadzonych drzew do 0.8 metra od krawędzi jezdni w wypadku stosowania
barierek energochłonnych.

Oprócz poszczególnych krajów związkowych także rząd centralny w Berlinie chroni aleje
za pomocą ustaw, ale nie tylko: Ministerstwo Środowiska od sierpnia 2002 roku prowadzi ogólnokrajową kampanię  „Niemieckie Aleje – przez nic nie do zastąpienia” (Deutsche Alleen – durch nichts zu erzetzen,  www.alleen-fan.de), której celem jest pokazanie wartości ekologicznej, kulturowej, turystycznej alei oraz uczulenie na potrzebę
ich ochrony i pielęgnacji.

Dzięki takim właśnie działaniom w Niemczech skutecznie poprawiono bezpieczeństwo
na drogach i ochroniono aleje we wschodnich landach, gdzie obecnie trwa odtwarzanie zniszczonych wcześniej ich fragmentów: w latach 1991–2005 w Brandenburgii przy drogach posadzono 92 000 drzew, a w Meklemburgii około 700 kilometrów alei! Natomiast w Polsce sposób przeprowadzania nowych nasadzeń jako rekompensaty
za wycięcie drzew wymaga sprecyzowania i przepisów pozwalających egzekwowanie tego ustawowego obowiązku! W wielu decyzjach zezwalających na wycinkę drzew ta kwestia jest pomijana. Również rzadko mówi się o technicznych możliwościach poprawy bezpieczeństwa na drodze, czyli o ustawianiu barier energochłonnych, znaków zakazu wyprzedzania, ograniczenia prędkości, oznaczenia drzew tablicami odblaskowymi itd.

Dlatego w postulowanej (m.in. przez Stowarzyszenie „Sadyba”) nowelizacji ustawy
o ochronie przyrody powinien znaleźć się zapis dotyczący takich zabezpieczeń.
To zmieni diametralnie podejście do wycinek drzew – w tej chwili wycinka jest podstawowym (z reguły jedynym) sposobem „poprawy bezpieczeństwa”. Proponowana poprawka spowoduje, że wycinka drzew będzie ostatecznością! Trzeba będzie próbować
w inny sposób poprawić bezpieczeństwo – np. właśnie poprzez ustawienie barierek energochłonnych. Obecnie bywa dokładnie na odwrót: w decyzji wójta gminy Kolno
(warmińsko-mazurskie) zezwalającej na wycięcie 760 drzew rosnących wzdłuż drogi nr 57 czytamy: „usunięcie drzew umożliwi ustawienie barier energochłonnych”!

Aleje spotykamy w wielu krajach europejskich gdzie są pod ochroną, a także odnawiane.
W Szwecji, gdzie z przyczyn kulturowych i klimatycznych jest mniej alei niż w Polsce czy Niemczech, dba się o nie szczególnie: tam już 5 drzew rosnących w szeregu podlega specjalnym przepisom ochronnym. Szwedzki Zarząd Administracji Dróg SNRA (odpowiednik naszej GDDKiA) na swojej oficjalnej stronie dumnie pokazuje zdjęcia alei. Według szwedzkiego rządu „Zarząd Administracji Dróg powinien działać na rzecz ochrony biologicznej różnorodności w obszarze poboczy drogowych” (Miljöbalken 7 jap
§ 11, Förorning om områdesskydd §5). Tak więc w Szwecji aleje nie dość, że są chronione jako element krajobrazu, to są jeszcze odnawiane – wzdłuż dróg sadzone są drzewa
i nie jest to wyjątek lecz reguła.

U nas zwolennicy wycinek drzew przydrożnych chętnie powołują się na bezpieczeństwo panujące na drogach Szwecji. To prawda – jest tam bezpieczniej niż w Polsce, ale tam na drogach poza terenem zabudowanym obowiązuje prędkość 70 km/h! Niekiedy dozwolona jest prędkość 90 km/h, ale wówczas drogi mają pasy ruchu odgrodzone stalowymi linami, które całkowicie eliminują wyprzedzanie. Za przekroczenie prędkości grożą dotkliwe kary (minimum 1000 zł, po przekroczeniu szybkości ponad 30 km/h policja zabiera prawo jazdy na miejscu i kary sięgają 7500zł). Jeszcze dotkliwsze kary są za jazdę po wypiciu choćby jednego piwa! Powoływanie się na przykład Szwecji jest więc nonsensem takim samym,
jak wycinanie alei w Polsce! Jak się jeździ u nas każdy wie! Nasi drogowcy i organizacje promotoryzacyjne usiłują wmówić nam, że drzewa przydrożne należy wyciąć.

Mówią, że nie możemy być „skansenem Europy” – tymczasem przykłady krajów sąsiedzkich pokazują coś innego – niszcząc stuletnie aleje popełniamy błędy, które inni popełnili 40–60 lat temu. W ten właśnie sposób udowadniamy, że jesteśmy skansenem mentalnym” – niszczymy aleje, podczas gdy inni naprawiają swoje błędy i je odnawiają! „Mądry Polak po szkodzie” – ale dlaczego chociaż raz nie możemy być mądrzy
po szkodach innych?

Bardzo często słyszymy o „drzewach – zabójcach”, które należy wyciąć dla poprawy bezpieczeństwa na drodze. Prof. Wojciech Radecki kierownik Zespołu Prawa Ochrony Środowiska PAN w „Komentarzu do ustawy o ochronie przyrody” napisał: „jakby ktoś nie wiedział, że bezpieczeństwo zależy od stanu trzeźwości kierowcy i przestrzegania przez niego przepisów drogowych, w tym o dozwolonej prędkości a nie od drzew”.
No właśnie, może pora posłuchać Rity Suessmuth, Marszałka Parlamentu Niemieckiego, która 3 maja 1993 roku podczas uroczystości otwarcia trasy Deutsche Alleenstraße powiedziała: „Aleje nie są torem wyścigowym lecz częścią żyjącej natury, która musi być zachowana. O to musi się starać każdy – także kierowcy.” My możemy tylko dodać:
„także parlamentarzyści”!

Krzysztof A. Worobiec
Przyroda Polska nr 2 /2007

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuły, Ratujmy aleje i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.