Wycinki drzew przydrożnych a naruszanie prawa

Już trzeci rok trwa masowa wycinka drzew przydrożnych. Obrońcy alei
podają wiele argumentów – od ochrony krajobrazu kulturowego jako dobra estetycznego, po żyjącą w alejach pachnicę dębową, owada chronionego
unijną dyrektywą siedliskową.

Argumenty te (o nich szerzej w kolejnym artykule) nie pomagają i drzewa nawet te
z pachnicą dębową są wycinane, a drogowcy niczym mantrę powtarzają, że „drzewa
to przydrożni mordercy” i nie mogą rosnąć wzdłuż dróg. Popatrzmy na argumenty zwolenników wycinek drzew – drogowców oraz wspierających ich działania urzędników samorządowych, którzy powołując się na konieczność przestrzegania przepisów prawa, często ich nie przestrzegają lub wręcz łamią.

Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody z 16 kwietnia 2004 r. wójtowie, burmistrzowie lub prezydenci miast wydają zgodę na wycinkę drzew na wniosek zainteresowanego (art. 83). Niestety niekiedy wydają je zbyt pochopnie – zapominając, że są oni „organami w zakresie ochrony przyrody” (art. 91 w/w ustawy) a dbałość o przyrodę będącą dziedzictwem narodowym jest konstytucyjnym obowiązkiem. W wielu wypadkach jako interes publiczny traktowana jest – nie wiadomo dlaczego – deklaracja drogowców o konieczności rzekomej poprawy bezpieczeństwa na drodze, a pomijany jest obowiązek dbania o przyrodę, w tym
o drzewa przydrożne. Decydenci zapominają, że interesem publicznym jest niekiedy wycięcie drzew w celu poprawy bezpieczeństwa na drodze, jak i ich zachowanie (troska
o walory krajobrazowe, kulturowe i przyrodnicze). Odnosząc się do zaskarżonej przez Stowarzyszenie Sadyba decyzji zezwalającej na usuniecie drzew, Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO) w Olsztynie zwróciło wagę, że zawarte w ustawie o ochronie przyrody
„uznanie administracyjne przyznane wójtowi, […]nie jest uznaniem bezgranicznym, zobowiązując organ do poszukiwania rozwiązań korzystnych dla interesu publicznego
jak i interesu wnioskodawcy”. Tym samym zachowanie nienaruszonego krajobrazu leży
w interesie publicznym i nie można traktować konieczności poprawy stanu nawierzchni dróg jako wartości nadrzędnej, dlatego należy rozważyć „w odniesieniu do każdego indywidualnie określonego drzewa, które argumenty przeważają i czy jest możliwe
ich pogodzenie” (por. SKO 60-114/05).

W kilku zaskarżonych decyzjach zezwalających drogowcom na wycinanie drzew, SKO
w Olsztynie stwierdziło naruszenie kodeksu postępowania administracyjnego. Orzekając
w sprawie decyzji wójta gminy Mrągowo (SKO 60-114/05) stwierdzono: „w pełni na uwagę zasługuje zarzut, iż organ pierwszej instancji nie przeprowadził należytego postępowania dowodowego.[…] Stąd też nie sposób ustosunkować się do twierdzenia, iż drzewa te stanowiły zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu”. Zwrócono też uwagę na uchybienia przepisom regulującym wymogi postępowania dowodowego (art. 79 i 81 kpa) oraz dokumentowania czynności procesowych (art. 67–69 kpa). Oba te zarzuty można postawić do wielu wydanych decyzji.

W innym postępowaniu potwierdzono, iż wójt gminy Dźwierzuty zezwalając na wycinkę drzew wydał decyzję z rażącym naruszeniem prawa, gdyż „doszło do wydania decyzji bez wniosku strony”, bez załączników identyfikujących wycinane drzewa i bez określenia
na usunięcie jakich drzew udzielono zezwolenia (SKO-61-10/07, SKO-61-12/07).
W tym wypadku ta niekompetencja spowodowała trwałe i nieodwracalne starty
w krajobrazie: wycięto 711 drzew i nikt nie poniósł za to odpowiedzialności!

Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody za wycięcie drzew pobiera się opłaty, z wyjątkiem określonych sytuacji – np. gdy drzewa zagrażają bezpieczeństwu albo w związku
z przebudową dróg. Jednak nie zawsze takie okoliczności zachodzą i niejednokrotnie wycinane są drzewa, przy drogach, które nie były i nie są modernizowane. Trudno mówić
o „zagrożeniu bezpieczeństwa” przy gruntowych drogach polnych, ale i takie wycinki się zdarzają (np. w gminie Piecki czy Jonkowo, obie w woj. warmińsko-mazurskim). W takich przypadkach odstąpienia od naliczenia opłat za usunięcie drzew są bezzasadne i jest to uszczuplenie środków stanowiących przychód gmin, a tym samym działanie na jej szkodę (tzn. na szkodę ogółu społeczeństwa). Poza tym bardzo często wraz z wydaniem zezwolenia na wycięcie drzew brak jest jednoczesnego ustalenia opłaty za ich wycięcie (jest to obligatoryjne nawet wówczas, gdy się od pobrania tej opłaty odstępuje).

Ustawa, o której mowa zezwala na usunięcie drzew uwarunkowane ich przesadzeniem lub nasadzeniem zastępczym. Pomimo, że niedopełnienie tego warunku pociąga za sobą stwierdzenie wygaśnięcia decyzji (por.: W. Radecki, Ustawa o ochronie przyrody. Komentarz, W-wa 2006), bardzo często takich nasadzeń nie ma, z powodu braku kontroli wykonalności nowych nasadzeń, ich ilości i jakości.

Drogowcy często powołują się na przepisy zakazujące obecności drzew w pasie drogowy. Tymczasem obowiązujące prawo nie tylko nie zakazuje obecności drzew w pasie drogi publicznej, lecz przeciwnie – obejmuje je szczególną ochroną. Ustawa o drogach publicznych z dnia 21 marca 1985 czyni obowiązek utrzymywania drzew jednym z zadań zarządcy drogi: „zabrania się dokonywania w pasie drogowym czynności, które mogłyby powodować niszczenie lub uszkodzenie drogi […]. W szczególności zabrania się: usuwania, niszczenia i uszkadzania zadrzewień przydrożnych”. I dalej „w pasie drogowym należy, zależnie od potrzeby, sadzić i utrzymywać zieleń, w tym drzewa..” (art.39 i 37).
O tym ostatnim zapisie zapomina się często, stąd brak jest systematycznych nasadzeń
i koniecznego odnawiania alei przydrożnych (niezwiązanych z wycinką drzew,
lecz traktowanych jako dbałość o stan alei, stanowiących ważny element krajobrazu).

Równie często pada argument, że prawo nakazuje usuwanie drzew rosnących w skraju jezdni. W rozporządzeniu ministra transportu z1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne, zaleca się by przy projektowaniu i budowie nowych dróg „odległość pnia drzewa od krawędzi jezdni nie powinna być mniejsza niż
3,0 m,” ale dalej czytamy: „w wypadku przebudowy lub remontu drogi, dopuszcza się mniejszą odległość, jeśli spełnione będą pozostałe warunki określone w rozporządzeniu” (par. 53).Tak więc rozporządzenie nie dotyczy dróg już istniejących i nieremontowanych. Ciekawe, że drogowcy, którzy wycinając drzewa rosnące zbyt blisko jezdni, nie mają nic przeciwko słupom, które stoją na skraju jezdni.

Te „pozostałe warunki” to m.in. możliwości technicznego zapewnienia bezpieczeństwa. Zamiast wycinać drzewa, można poprawić bezpieczeństwo poprzez ograniczenie prędkości, zakazy wyprzedzania, oznaczenie drzew tablicami odblaskowymi, czy ustawianie barier energochłonnych chroniących pojazdy przed wypadnięciem z jezdni i wpadnięciem na drzewo. Ta recepta była skuteczna w Niemczech, gdzie w ten sposób skutecznie obniżono liczbę ofiar śmiertelnych (por. Przyroda Polska 2/2007 str. 8).

W wielu wypadkach przeprowadzane są masowe wycinki drzew przy drogach, które wcale nie są modernizowane (droga lokalna do wsi Krzywe w pow. mrągowskim, gdzie wycięto 100% drzew), bądź też modernizowane jest tylko pobocze (droga nr 57 Dźwierzuty-Biskupiec). Często też pomimo usunięcia drzew przydrożnych i remontu nawierzchni, jezdnia nie jest poszerzana lub jest poszerzana nieznacznie – np. pod Mikołajkami na Mazurach, gdzie wycięto kilka tysięcy drzew, a jezdnię poszerzono zaledwie o ok.
20–30 cm. Dlaczego w takich wypadkach nie zostawia się drzew przynajmniej po jednej stronie?. W wielu wypadkach usunięcie drzew nie ma żadnego uzasadnienia, gdyż drzewa rosły za barierami energochłonnymi. Równie często wycinane są drzewa przydrożne w celu ułożenia chodników (na Warmii i Mazurach: w Morągu wycięto 50 lip, podobnie
w Szczytnie, Kętrzynie, Ukcie i nawet w Świętej Lipce) jak by nie było możliwości pozostawienia drzew, oddzielając w ten sposób chodnik od jezdni. Poza walorami estetycznymi, drzewa rosnące wzdłuż chodnika dają przecież cień pieszym, stanowią
ekran akustyczny i filtr dla mikropyłków.

Podczas prac modernizacyjnych na drogach, często dochodzi do uszkadzania korzeni lub pni drzew. Pomimo, że ustawa o ochronie przyrody obliguje „ prace […] powinny być wykonywane w sposób najmniej szkodzący drzewom…”, podczas pogłębiania rowów odwadniających dochodzi do uszkodzeń korzeni, w efekcie czego drzewa są osłabiane, ulegają infekcji i łatwiej ulegają naporowi porywistych wiatrów. Na skutek niekompetencji, bezmyślności, nieuwagi lub braku poszanowani dla drzew, podczas wyrównywania poboczy czy odśnieżania dróg uszkadzane są przyziemne części pni i kory, co naraża drzewa
na infekcję, osłabienie, uschnięcie i w konsekwencji na wycinkę.

Zły stan drzew jest bardzo często wynikiem niefachowych cięć pielęgnacyjnych. Tzw. „prace pielęgnacyjne” polegające na usuwaniu zbyt dużej ilości konarów drzew lub całych koron (tzw. ogławianie), prowadzą do obumarcia drzew i ich usunięcia. W przypadku uschnięcia drzewa na skutek niefachowo przeprowadzonej pielęgnacji bardzo rzadko naliczane są
(i pobierane) opłaty, o których mowa ustawie o ochronie przyrody: „wójt, burmistrz albo prezydent miasta wymierza administracyjną karę pieniężną za: zniszczenie spowodowane niewłaściwą pielęgnacją [..] drzew”(art.88).

Podczas wycinek drzew bardzo często gałęzie są palone na miejscu wycinki,
w bezpośredniej bliskości jezdni. By uzyskać wysoka temperaturę spalania (gałęzie często są wilgotne) jako „podpałkę” stosuje się zużyte opony samochodowe. Stwarza to zagrożenie dla środowiska, zdrowia i życia ludzi oraz dla ruchu drogowego i jest niezgodne z ustawą
odpadach (art. 71) zabraniającą spalania opon poza urządzeniami do tego przystosowanymi. W związku ze spalaniem opon zapadło już kilka wyroków skazujących przed Sądami Grodzkimi m. in. w Lubawie, Piszu i Mrągowie.

Być może wytłumaczeniem powodów masowych wycinek są niejasne interesy związane
z rozliczaniem pozyskanego drewna. Najczęściej zaniżana jest wartości drewna:
w decyzjach zezwalających na wycinkę z reguły jest podawane, że uzyskane drewno będzie wykorzystane jako opałowe. Czasami tak jest faktycznie – wówczas na miejscu wycinki drewno cięte jest w kloce, nadające się do ręcznego załadunku. Jednak z reguły na poboczu leżą całe pnie drzew, które załadowywane są mechanicznie na samochody ciężarowe przeznaczone do transportu dłużycy, co świadczy, że zostaną one przewiezione
do tartaków, które uzyskują w ten sposób bardzo poszukiwany surowiec: z jednego przydrożnego jesionu, po jego przerobieniu, można uzyskać materiał o wartości
do 15 000 złotych!

Dużym zarobkiem jest sama wycinka: za wycięcie jednego drzewa firmy otrzymują
po kilkaset złotych. Gdy w grę wchodzą całe aleje np. przy trasie Barczewo–Kętrzyn,
gdzie wycięto 4105 drzew, wśród których jest wiele jesionów, nie dziwi zapał do wycinki…

Liczne przykłady pokazują, że można modernizować drogi z zachowaniem drzew przydrożnych i równoczesną poprawą bezpieczeństwa. Dlatego fałszywa jest alternatywa „drzewa lub ludzie”: możliwe jest pogodzenie bezpieczeństwa na drogach z ochroną alei,
ale potrzebne jest szukanie nowych rozwiązań alternatywnych – a takim na pewno nie jest masowa i niekontrolowana wycinka drzew przydrożnych.

Zwolennicy wycinek drzew mówią: „trzeba zrozumieć, że postęp naszej cywilizacji wymusza zmiany w środowisku naturalnym.” Nie dla wszystkich postęp oznacza to samo: w Rosji sowieckiej wiele mówiono o „postępie”, którego efektem jest choćby wysychające obecnie Morze Kaspijskie, a ja zgadzam się z tym, co powiedział były prezydent Czech, pisarz Vaclav Havel, iż nie rozumie, dlaczego postęp mierzy się ilością wybudowanych autostrad i wyprodukowanych samochodów.

Krzysztof A. Worobiec
Przyroda Polska nr 2/2008

Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuły, Ratujmy aleje i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.