Akcja Tiry na tory

Projekt budowy estakady nad Rospudą wywołał ostry konflikt społeczny: na jednym brzegu stanęli zwolennicy jej budowy – mieszkańcy Augustowa, samorządowcy i drogowcy, na drugim obrońcy natury i zwolennicy trasy alternatywnej chroniącej unikalne bagna.

W przypadku estakady nad Jeziorem Tałty jest inaczej: mieszkańcy Mikołajek, samorządowcy, leśnicy, przedsiębiorcy turystyczni wraz z ekologami wspólnie protestują przeciwko planom drogowców wspieranych przez władze województwa. Wszyscy jesteśmy zgodni, że droga nr 16-cie (podobnie jak wiele innych dróg w regionie) wymaga pilnego remontu i modernizacji, ale powinna ona pozostać drogą dla ruch lokalnego (wojewódzkiego) i dlatego należy ją przebudować tak, by ograniczyć ruch tranzytowy.

Dobre drogi są potrzebne wszędzie – również na Mazurach. Muszą one spełniać parametry techniczne, przyczyniać się do poprawy komunikacji, ale też do rozwoju regionu przez który prowadzą. Rozbudowa drogi nr 16-cie w okolicach Mikołajek, czyli przez środek żyjącego z turystyki regionu nie przyczyni się do rozwoju lecz do spadku jego atrakcyjności. Nowa trasa wbrew zapewnieniom projektantów nie przyczyni się do wzmożenia ruchu turystycznego ponieważ przyczyni się do wzrostu ciężarowego ruchu tranzytowego. W opracowaniu sporządzonym w czerwcu br. przez Pracownię Projektowo-Konsultingową Dróg i Mostów Dromos czytamy o projektowanej drodze, że „to droga biegnąca na linii wschód – zachód przejmująca ruch związany z wymianą handlową między Polską, Rosją, Białorusią i krajami nadbałtyckimi”.

Drogowcy przyznają, że będzie to tras tranzytowa Wschód–Zachód, a wiadomo, że droga szybkiego ruchu z dobrą nawierzchnią, skracająca trasę i czas przejazdu spowoduje gwałtowny wzrost natężenia ruchu samochodowego w tym ciężarowego. Tiry obecnie stanowią już poważny problem: w wielu mazurskich wsiach takich jak Ukta, Zgon czy Zełwągi turyści rezygnują z odpoczynku z powodu hałasu pędzących ciężarówek. W Rucianem-Nidzie, jednej z najbardziej popularnych miejscowości turyści jedzą obiad zaledwie kilka metrów od jezdni po której pędzą dziennie setki tirów. Teraz ten sam los mają dzielić Mikołajki – wzmożony ruch tirów drogą o podniesionej w stosunku do otoczenia jezdni, przez wysoki na 19 metrów i długi na ok. 350 m. most nad jeziorem Tałty w negatywny sposób będzie oddziaływał na otoczenie (hałas, zanieczyszczenia, etc).

A jest to przecież jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w Polsce, którego atrybutami są walory przyrodnicze – jeziora, lasy, krajobrazy i spokój. Region Wielkich Jezior a szczególności okolice Mikołajek od wielu lat mają wypracowaną turystyczną renomę – i tak powinno pozostać.

Dlatego proponowanie trasy tranzytowej dla tirów przecinającej środek Mazur zarówno w pobliżu Rynu, Mikołajek, przez Uktę czy Zgon jest nieporozumieniem – to tak jakby zaproponować trasę tranzytową przez olsztyńską Starówkę czy centrum Warszawy! Dlatego tak jak należy budować obwodnicę Olsztyna czy Warszawy, tak należy wybudować obwodnicę Wielkich Jezior Mazurskich oraz zreorganizować ruch, by doprowadzić do wyeliminowania ciężarowego transportu tranzytowego z tej części Mazur! Warmia i Mazury są terenem wyjątkowym i potrzebują wyjątkowych rozwiązań w tym koncepcji rozwoju infrastruktury transportowej i ograniczenia ruchu tranzytowego. Tymczasem brak jest alternatyw i projektów prowadzących do ochrony centrum Mazur przed rosnącą ilością samochodów ciężarowych.

A jest to zgodne z kierunkiem rozwoju Unii Europejskiej w którym obecnie najważniejszą sprawa jest ochrona środowiska. Zaniepokojenie Komisji Europejskiej wywołały negatywne skutki gwałtownego rozwoju transportu samochodowego, dlatego opracowany został projekt Marco Polo, którego: „nadrzędnym celem jest doprowadzenie do redukcji przewozu ładunków transportem drogowym” oraz wspieranie transportu łączącego komunikację samochodową i środki przyjazne środowisku jak żeglugę i kolej. Obecnie Unia przygotowuje kolejny projekt mający na celu ograniczenie transportu samochodowego kosztem transportu szynowego (m.in. w celu zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych).

Tymczasem w Polsce transport kołowy wyparł kolejowy. W rozwiniętej Szwajcarii udział kolei w transporcie przekracza 30% i nikt z tego powodu nie ma kompleksu zaścianka i nie mówi o „skansenie”. Zarówno tam, jak i w wielu innych krajach, stosuje się rozwiązanie „tiry na tory” (czyli przewozy tirów lub kontenerów pociągami). Dla Polski a szczególności dla Mazur to rozwiązanie idealne, choć wymagające inwestycji. Ma ono wiele zalet: państwo nie musiało by dotować nierentownej obecnie kolei, drogi nie były by tak niszczone, a ludzie spali by spokojniej. No i ocalałoby wiele cennych przyrodniczych i turystycznych terenów.

Należy jak najszybciej rozwiązać problem dróg koniecznych dla tirów – ale nie kosztem dewastacji centrum Mazur! Budowa estakady nad Tałtami nie rozwiąże problemu może doprowadzić do podcięcia gałęzi, na której siedzimy czyli turystyki.

Krzysztof A. Worobiec
Gazeta Wyborcza Olsztyn
2.08.2008

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuły, Krajobraz naturalny i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.