Wsie z przedwojennych map zniknęły. Powrócą

Leżące w zaroślach krzyże to dzisiaj jedyny ślad po wielu nieistniejących już wsiach. Są ludzie, którzy chcą je ocalić od zapomnienia.

Na pomysł, by przypomnieć wymarłe po 1945 r. osady, wpadł kilka lat temu Krzysztof Worobiec ze stowarzyszenia Sadyba. Razem ze Wspólnotą Kulturową Borussia, Nadleśnictwem Pisz i Regionalnym Ośrodkiem Badań i Dokumentacji Zabytków w Olsztynie przygotowuje projekt „Zagubione wioski Puszczy Piskiej”. Latem do puszczy pojedzie grupa kilkudziesięciu wolontariuszy. Pod okiem konserwatorów będą szukać śladów po wioskach i cmentarzach, sprzątać je, znakować. Leżące w zaroślach żelazne krzyże i fundamenty domów to jedyne ślady po tych osadach – opowiada Marta Cygan, wolontariuszka projektu.

Potrwa on trzy lata. Najpierw wolontariusze będą pracować w Sowimrogu i Wądołku. Pierwsza osada, mimo że zniknęła z mazurskiego krajobrazu, pozostaje nieśmiertelna. A to za sprawą Ernsta Wiecherta, mazurskiego pisarza, który we wsi umieścił akcję swojej powieści „Dzieci Jerominów”. Nie ma wątpliwości, że osada położona nad Jeziorem Nidzkim przed wojną tętniła życiem. Zachowały się dokumenty, które świadczą, że w 1925 r. liczyła 189 mieszkańców. Obecnie o jej istnieniu przypominają tylko nieliczne zdziczałe drzewa owocowe i stary dąb, który przed laty rósł w centrum wsi.

Z Sowiegorogu wolontariusze przeniosą się do Wądołka, gdzie w XIX w. działała znana w regionie huta żelaza. Wyrabiano tam przede wszystkim przedmioty wykorzystywane w gospodarstwie domowym. Garnki z tej huty eksportowano nawet do Księstwa Warszawskiego – opowiada Adam Płoski z ROBiDZ.

Uczestnicy projektu zajmą się nie tylko zapomnianymi wsiami, ale także zrujnowanymi leśniczówkami stojącymi w piskiej puszczy. Zgodnie z polskimi przepisami, nie można ich było sprzedać, ponieważ położone były w leśnych enklawach, więc z braku środków na ich utrzymanie skazane zostały na zagładę.

W kilkunastu nieistniejących już wsiach i koło zniszczonych leśniczówek staną tablice informacyjne z ich krótką historią. Aby je spopularyzować, zamierzamy stworzyć ścieżkę pieszo-rowerową prowadzącą do tych miejsc. Trasy już są, trzeba je tylko oznakować – zapowiada Worobiec.

Na razie Sadyba będzie przypominać osady tylko z Puszczy Piskiej, ale nie jest wykluczone, że projekt w kolejnych latach zastanie poszerzony, bo pozostałości po dawnych osadach znajdziemy wszędzie, także w okolicach Olsztyna. Przykładem może być wieś Jełguń w lasach łańskich, gdzie w XVIII w. powstała huta szkła. Dzisiaj po osadzie został mały cmentarz. Także w łańskim lesie jest Orzechowo, kiedyś duża wieś, z której dzisiaj zachowały się nieliczne zabudowania, w tym kościół i cmentarz.

Wojciech Grejciun
Gazeta Wyborcza, 15.05.2009

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuły, Zagubione wioski Puszczy Piskiej i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.