O stowarzyszaniu się i Sadybie

W internetowej dyskusji na temat przyszłości budynku dawnego tartaku Raphaelsohnów w Olsztynie, poprzez propozycję utworzenia w nim muzeum, przeszliśmy do pomysłu założenia stowarzyszenia, którego pierwszym zadaniem byłoby… doprowadzenie do utworzenia w budynku tartaku regionalnego muzeum techniki.

Teraz widzę, że warto było podjąć się prowadzenia blogu, by obserwować jak rodzi się cenna idea, która póki co rośnie powoli niczym kryształ! Olsztynianie chcą się zorganizować, po to by przejąć we własne ręce inicjatywę ratowania tartaku (potem inne obiekty). Najwyższa pora(!), bo jak zauważył jeden z internautów: „stowarzyszeń mających za cel ochronę krajobrazu kulturowego i dziedzictwa – wydaje mi się, że jest ich kilka w Olsztynie, lecz na dobrą sprawę głośno jest tylko o dwóch: Sadybie i Borussii”.

To naprawdę mało, a na dodatek Sadyba nie jest z Olsztyna, lecz z Puszczy Piskiej (i nie ma w niej żadnego członka z Olsztyna). Stowarzyszenie na Rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba” ma jasno określony cel zawarty w swojej długiej nazwie (choć terenem naszych działań jest cała Polska ze szczególnym uwzględnieniem Mazur). Sadyba chce bronić tego, co jest zagrożone zniszczeniem z powodu ludzkiej niewiedzy lub świadomego działania, a w szczególności krajobraz naturalny ulegający coraz szybszym przekształceniom oraz kulturowy, który chronimy w sposób bierny (np. dokumentując,
czy zgłaszając wnioski o wpis do rejestru zabytków) i czynny (np. porządkując stare cmentarze).

Stowarzyszenie Sadyba zostało założone przez grupę ludzi, którzy zaniepokojeni negatywnymi zmianami w otoczeniu połączyli swoje doświadczenia płynące z indywidualnych, wcześniejszych poczynań, ponieważ zrozumieli, że należy się zorganizować, by móc skuteczniej działać w ochronie krajobrazu. „Jeśli chcesz być aktywnym i mieć wpływ na bieg rzeczy to naprawdę możesz” zauważył XIX-wieczny myśliciel i polityk Alexis de Tocqueville, zajmujący się analizą społeczeństwa demokratycznego oraz pożytków płynących z samorządu i stowarzyszeń. Z kolei prof. Jeffrey Stout z Uniwersytetu Princeton napisał: „w interesie rządzących elit jest, byśmy wierzyli, że demokratyczne samoorganizacje to przedsięwzięcie beznadziejne. W interesie społeczeństwa jest wierzyć, że organizowanie się daje nadzieję”.

Jedno jest pewne: warto działać i jeśli nie ma innego wyjścia przejmować inicjatywę. W ten sposób wraz żoną uratowaliśmy od rozbiórki XIX-wieczną drewnianą chałupę podcieniową, w której po przeniesieniu do Kadzidłowa utworzyliśmy muzeum, a Dorota i Aleksander Potoccy (także z Sadyby) uratowali dwór łowczego ze Sztynortu, tworząc w nim Salon im. Hrabiny Doenhoff. Dlatego wierzę, że skoro w Olsztynie są ludzie chcący wspólnie działać, uda się uratować tartak i powstanie w nim muzeum. Ważne by nie być biernym, nie biadolić, nie czekać na cud, ale działać!

Blog  Krzysztofa Worobca

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Muzeum techniki i rozwoju i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.