Na całym świecie trwa muzealny boom budowlany, a my…

W nowym roku życzę Olsztynowi, by miejskie władze nabrały przekonania o konieczności i możliwości utworzenia muzeum techniki i rozwoju regionalnego

Projekt utworzenia muzeum, mającego prezentować rozwój Olsztyna z prowincjonalnego miasteczka w stolicę regionu, po raz kolejny jest zagrożony. Od lata 2007 roku stowarzyszenia i pasjonaci historii zabiegali najpierw o uratowanie przed rozbiórką zabytkowego tartaku Raphaelsohnów, a następnie o utworzenie w nim muzeum techniki i rozwoju regionalnego. Uważając, iż charakter budynku, jego położenie oraz historia miejsca predysponują go do tego. Poprzednie władze miasta najpierw nie wykazały zainteresowania pomysłem, dążąc do zburzenia zabytku, potem odwlekały decyzję, wyszukując co rusz to inne przeszkody. Nowa ekipa zarządzająca miastem podjęła społeczną inicjatywę utworzenia nowoczesnego muzeum (choć wątpliwości budzi niejawny sposób działania, czego efektem jest mało ciekawy i kontrowersyjny projekt przebudowy fasady budynku), ale teraz okazuje się, że „wszystko może wziąć w łeb” (G. Wyborcza, 29.12.2009). Rzekomy powód – finanse: z ratuszowej analizy kosztów wynika bowiem, że na powołanie i uruchomienie nowego muzeum potrzeba blisko 6 mln zł, a potem 600 tys. zł rocznie na jego utrzymywanie, co zdaniem urzędników przekracza możliwości miasta. Dla porównania więc dwa przykłady z ostatnich dni: „w Giżycku za 14 milionów złotych ma powstać sztuczne lodowisko” (koszty rocznego utrzymania nie podano) „ponad 30 milionów ma kosztować organizacja obchodów 600-lecia bitwy pod Grunwaldem” (TVP Olsztyn, 29 i 30.12.2009 r.).

Wobec tych wydatków 6 milionów na organizację muzeum dokumentującego i pokazującego najważniejszy etap historii rozwoju największego miasta regionu, to chyba niewiele? Zwłaszcza dla miasta, które ma (miało?) ambicje metropolitalne (niedawno Olsztyn toczył walkę o uzyskanie takiego statusu). Metropolia to w uproszczeniu „duże miasto, które stanowi centrum gospodarcze i kulturalne większego obszaru”. Czy Olsztyn spełnia te kryteria? Czy jest centrum kulturalnym lub ma ambicje nim zostać? Obserwując proces „tworzenia” muzeum w uratowanym przed rozbiórką tartaku Raphaelsohnów, mam wątpliwości.

„Blisko 6 milionów zł” to kwota duża, dla zwykłego śmiertelnika niewyobrażalna i odstraszająca (zapewne dlatego wiele osób niezorientowanych krytykuje pomysł „kosztownej adaptacji ruiny”). Ale z punktu długoterminowej (a nie obliczonej na doraźną korzyść promocyjną) strategii miasta nie są to koszty duże i nieosiągalne, pod warunkiem podjęcia starań o ich pozyskanie, ale nie natychmiast, w ciągu jednego roku (najlepiej przed wyborami samorządowymi, by się pochwalić sukcesem przed wyborcami). Proces tworzenia muzeum jest długotrwały, bo tworzy się je nie tylko, by spełnić kryteria najbliższego programu unijnych dotacji, lecz by w sposób zorganizowany utrwalić historię miasta i regionu dla obecnych i przyszłych pokoleń poprzez pokazywanie zabytków techniki, ich gromadzenie, dokumentowanie i naukowe opracowywanie. Wymawianie się brakiem środków finansowych (jako przeszkodą utrudniającą tworzenie muzeum) nie najlepiej świadczy o operatywności władz miejskich. Wiele innych miejsc w Polsce potrafiło znaleźć pieniądze i muzea powstały, są budowane czy planowane, w miastach dużych (Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Katowice, Poznań, Szczecin) i mniejszych (Toruń, Białystok, Rzeszów, Częstochowa i Radom). Na muzea adaptowane są lub w najbliższym czasie będą: elektrociepłownia, trzy elektrownie, transformatorownia, konduktorownia, fabryka, teren dworca kolejowego i kopalnia. Powstało lub powstaje aż siedem muzeów sztuki współczesnej (trzy z nich mają być wybudowane od zera), co najmniej trzy związane z techniką (Kraków, Szczecin, Wrocław). W Rzeszowie powstało Muzeum Dobranocek, w Katowicach, w nieczynnej kopalni planowane jest Muzeum Śląskie, a w Warszawie projektowane są Muzeum Historii Polski oraz Muzeum Żydów Polskich. A władze Olsztyna nie potrafią znaleźć funduszy

Początek XXI wieku określić można jako „muzealny boom budowlany” na świecie (np. w USA w ciągu ostatnich 15 lat budżet muzealnych projektów wzrósł aż pięciokrotnie). Wraz ze zmianą zainteresowań publiczności (powstaje nowy typ niewielkich muzeów tematycznych) oczywistą koniecznością gromadzenia i dokumentowania eksponatów i śladów działalności człowieka oraz rozwojem techniki wystawienniczych następuje wzrost zainteresowań muzeami. Nowe i śmiałe projekty muzealne są powodem chluby, nadają miastom rangę centrów kultury i są magnesem dla turystów (Muzeum Powstania Warszawskiego odwiedziło w 2009 roku pół miliona osób!).

Muzea powstają nie tylko w nowych obiektach, ale też w adaptowanych starych budynkach, także poprzemysłowych. Niektóre z nich bardzo odbiegają od utartych schematów tematycznych i formalnych. Niewielkie Contemporary Jewish Museum w San Francisco, zaprojektowane przez Daniela Liebeskinda, jako dobudówka do budynku elektrowni z początku XX wieku, z założenia nie będzie mieć własnych zbiorów, lecz będzie organizować wystawy czasowe prezentujące zbiory innych, pokazy, warsztaty, spotkania etc. Wiele muzeów finansowanych jest przez fundacje, które pozyskują dodatkowe środki na wsparcie muzeów lub je prowadzą. Ciekawym przykładem jest toskańska Fondazione Musei Senesi (Fundacja Muzeów Senesi) powstała w 2003 roku w Prowincji Siena.

Jej instytucjonalnymi udziałowcami są miasto Siena i miasta prowincji Siena, arcybiskupstwa Siena – Colle di Val d’Elsa – Montalcino, biskupa Montepulciano – Chiusi – Pienza, Uniwersytet w Sienie, Fondazione Monte dei Paschi di Siena oraz Banca Monte dei Paschi di Siena. Essa riunisce ben 33 musei di Siena e della sua provincia con il compito di valorizzarne il ricco patrimonio e promuoverne la conoscenza. Wykorzystując bogate dziedzictwo kulturowe, w celu promowania świadomości regionalnej, Fundacja zrzesza aż 34 muzea: wśród nich prezentujące sztukę etruską i rzymską, dzieła sztuki średniowiecznej i nowoczesnej, tradycje i kulturę wiejską i miejską, ale też placówki tak nietypowe jak muzeum energii lokalnej (geotermalnej), terakoty, połownictwa (półdzierżawy – Mezzadria), teatru ludowego, wina, oliwy, trufli czy krajobrazu. Niektóre z nich zajmują niewielkie gabarytowo budynki, ale atrakcyjnie położone i nowocześnie wyposażone. Często są one bez nadmiaru eksponatów, za to w sposób multimedialny pokazujące proste i codzienne czynności, np. jak budowano mielerz i wypalano w nim węgiel drzewny, jak ręcznie wyrabiano wielką amforę na 2000 litrów, jak automat wyrabia ceramiczne donice na kwiaty czy jak energia geotermalna przetwarzana jest na energię elektryczną. Przy tych muzeach są punkty informacji turystycznej, sklepiki z pamiątkami, sale warsztatowe i pracownie internetowe. Bo współczesne muzeum to nie nuda i kapcie, lecz miejsce spotkań, atrakcyjnych lekcji muzealnych i integrujące społeczność lokalną.
Krzysztof Worobiec
Gazeta Wyborcza Olsztyn, 3.01.2010

Ten wpis został opublikowany w kategorii Muzeum techniki i rozwoju i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.