Ministerstwo się nie śpieszy. Mazury długo bez parku

Mazurski Park Narodowy powstanie, gdy skończą się dyskusje o powiększeniu Białowieskiego Parku Narodowego – zdecydował resort środowiska. Tylko że nic nie wskazuje, by rozmowy w Białowieży miały się w ogóle skończyć

Na początku sierpnia razem z „Tygodnikiem Powszechnym” opublikowaliśmy list otwarty do premiera i ministra środowiska z apelem o utworzenie Mazurskiego Parku Narodowego. Minister środowiska Maciej Nowicki w „Gazecie” zapowiedział, że zacznie rozmowy z samorządowcami o utworzeniu parku. Ale na początku grudnia odszedł z rządu.

Poseł Sławomir Rybicki z PO złożył interpelację z tej sprawie. Odpowiedział mu Janusz Zaleski, główny konserwator przyrody. Zapewnił, że weźmie pod uwagę apele o utworzenie parku na Mazurach, ale… – Działania te zamierzam podjąć dopiero po skończeniu procesu powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego – tłumaczy.

Magda Sikorska, rzeczniczka resortu wyjaśnia, że ma to związek z nową Strategią o zrównoważonym użytkowaniu różnorodności biologicznej. W dokumencie jest ustalone, jak tworzyć i powiększać park, jak prowadzić negocjacje w tej sprawie. Białowieża ma być polem doświadczalnym dla urzędników, aby mogli się przekonać, czy strategia się sprawdza w praktyce. Dlatego Mazury muszą czekać.

Kłopot w tym, że nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle dojdzie do poszerzenia granic białowieskiego parku. Opór lokalnych samorządów, mieszkańców i leśnego lobby jest tak duży, że nawet najwięksi optymiści nie widzą na razie szans, by negocjacje miały się skończyć. Przyrodnicy powtarzają, że nic się nie zmieni, póki rząd nie wykreśli z przepisów o powoływaniu parków zapisu, że na jego utworzenie muszą się zgodzić lokalne samorządy. – W efekcie to urzędnicy z gmin według własnego uznania decydują, co będzie objęte ochroną na terenach należących do państwa, i resort musi z nimi pertraktować – dziwi się Janusz Korbel z Towarzystwa Ochrony Krajobrazu.

Zwłoka ministerstwa niesie fatalne konsekwencje:

1. Podcina skrzydła zwolennikom parku.
Popierający utworzenie parku mówią o ochronie Mazur w mediach, podpisują apele, rozmawiają z przeciwnikami. Jednak nie będą w nieskończoność czekać, aż resort zajmie się sprawą. I tak minęło już ok. 50 lat, bo tyle czekamy na Mazurski Park Narodowy. Mogą się zniechęcić, a to co im udało się dotychczas osiągnąć, pójdzie na marne.

2. Rozmowy z samorządami będą jeszcze trudniejsze.
Lokalni samorządowcy nie są przychylni utworzeniu parku. Teraz poczują, że mają ogromny wpływ na działania resortu i tak naprawdę to od nich zależy, czy park powstanie. A być może utwierdzi ich to w przekonaniu, że bez parku Mazury też sobie poradzą.

3. Wstrzymuje edukację na rzecz parku.
W czasie dyskusji, która trwa na łamach „Gazety” od pół roku, nieraz pojawiały się argumenty, że trzeba ludziom o parku mówić, potrzebna jest edukacja, by ich przekonać, że Mazury, jeden z najcenniejszych regionów w Europie, kandydat na światowy cud natury zasługuje na większą ochronę. Jak teraz zmusić samorządy, by włączyły się do tej edukacji (w szkołach i na spotkaniach ze zwykłymi ludźmi). Skoro ministerstwo odkłada decyzję w sprawie parku na bliżej nieokreśloną przyszłość, dlaczego samorządy miałyby się wychylać?

4. Skoro nie ma parku, można budować do woli.
W ilu głowach pojawi się myśl: jeśli ministerstwo tak niejasno mówi o przyszłości parku, to może te Mazury nie są tak cenne? A ilu urzędników pomyśli: skoro ministerstwu nie zależy na parku, dlaczego ja mam się o to troszczyć? Niech powstaną tu – nawet w atrakcyjnym przyrodniczo miejscu – fabryki, tartaki, duże hotele czy osiedla. Nic się przecież nie stanie.

5. Odbiera argumenty tym, którzy chcą wykorzystać plebiscyt na cud natury do walki o park.
Wiele razy przekonywaliśmy, że plebiscyt na cud natury to nie tylko walka o promocję regionu, ale też o lepszą ochronę przyrody. W czerwcu marszałek zorganizował konferencję w sprawie utworzenia MPN. Na tym na razie się skończyło. Wypomnieli to urzędnikom uczestnicy środowej debaty w Kamienicy Naujacka. – Urząd Marszałkowski mówił o utworzeniu Mazurskiego Parku Narodowego, ale niewiele w tej sprawie robi – mówił Krzysztof Markocki Polskiej Izby Turystyki w Olsztynie. Skąd to milczenie? Już teraz słychać tłumaczenia, że decyzja ws. parku leży w kompetencjach Ministerstwa Środowiska, a nie marszałka. Co będzie, gdy zwłoka resortu wyjdzie na jaw?

Te konsekwencje dostrzegają ludzie, którzy od dawna walczą o zachowanie Mazur w jak najlepszym stanie. Krzysztof Worobiec, szef Stowarzyszenia Sadyba: Decyzja ministerstwa to gra na zwłokę. Wydaje się, że w staraniach o park jesteśmy zdani głównie na siebie.

Marta Bełza, Maciej Nowakowski
Gazeta Wyborcza Olsztyn, 22.01.2010

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuły, Mazurski Park Narodowy i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.