Czy Olsztyn stać na nowoczesne muzeum (w zabytkowym tartaku)?

Rewitalizacja to kompleksowe działania prowadzące do ożywienia zdegradowanych obszarów miejskich, a jej celem jest poprawa funkcjonalności, estetyki, wygody użytkowania i jakości życia w zespole, który w wyniku przemian gospodarczych, społecznych, ekonomicznych utracił swoją pierwotną funkcję.

Rewitalizacja najczęściej dotyczy śródmieść miast, które utraciły swoją rolę jako centra miast, zagospodarowania terenów poprzemysłowych lub opuszczonych przez wojsko, a także poprawę jakości życia w wielkich blokowiskach. Na Warmii i Mazurach takich zdegradowanych obszarów jest wiele. Ten stan rzeczy wynika ze zmian systemowych roku 1989, które doprowadziły do opuszczenia przez wojsko wielu koszar czy do likwidacji zakładów przemysłowych, ale jest związany z – widocznym do dzisiaj – brakiem koncepcji na zagospodarowanie dziedzictwa kulturowego traktowanego jako „obce” przez „nowych” mieszkańców regionu.

[…] przykładami miast w Polsce, które prowadzą na swoim terenie działania rewitalizacyjne, są m.in.: Poznań, Gdańsk, Łódź, Kraków, Żyrardów, Bielsko-Biała, Elbląg, Głogów, Słupsk, Kołobrzeg, Radom, warszawska Praga Północ, Szczecin i Wolin. Rewitalizacja w Polsce prowadzona jest głównie w ramach Urzędów Miejskich. […] Istotną sprawą w trakcie realizacji Programów Rewitalizacji jest pozyskanie partnerów społecznych – organizacji pozarządowych realizujących działania należące do sfery społecznej procesu rewitalizacji1.

Jak widać, na powyższej liście nie ma Olsztyna, a szkoda.

Ełk

Władze Ełku ogłosiły konkurs na stworzenie koncepcji zagospodarowania centrum miasta, a konkretnie działki o powierzchni 6,5 ha w okolicy dworca kolejowego, na której ma powstać reprezentacyjne miejsce, bo jak mówi burmistrz miasta Tomasz Andrukiewicz:

Ełk rozwijał się wzdłuż ulic i nie mamy czegoś takiego jak rynek […]. Po wojnie miasto rozwijało się w dużej mierze przypadkowo. Chcemy to zmienić2.

Konkurs ma wyłonić najlepszy projekt „Wrót Mazur”: rynku, przy którym powstaną nowe kamienice nawiązujące do istniejących obok starych, galerie handlowe i oczywiście ów reprezentacyjny plac. Dla zwycięzców konkursu ufundowano nagrody w wysokości od 25 tys. złotych za I miejsce do 10 tys. za wyróżnienia. Tamtejsi urzędnicy myślą bardziej perspektywicznie niż w Olsztynie3 – zauważają architekci z olsztyńskiego SARP-u. Ich zdaniem władze Ełku widziały, że mają problem do rozwiązania i chcą go załatwić jak najlepiej. Dzięki konkursowi zobaczą, jak mogą przebiegać ulice i wyglądać place. Jury porówna różne rozwiązania i wybierze najlepsze4.

Władze Ełku nie tylko konkursami chcą poprawić wizerunek miasta. Godne naśladowania jest atrakcyjne zagospodarowanie przestrzeni publicznej wokół jeziora. W odróżnieniu od wielu innych miast Ełk nie odwraca się od wody – tworząc wzdłuż brzegów jeziora pas zieleni, ścieżki dla pieszych i rowerzystów, drogi, parkingi i lokale gastronomiczne.

Bydgoszcz

W Bydgoszczy interesująco odrestaurowano stojące nad Brdą szachulcowe spichlerze, w których urządzono m.in. Galerię Sztuki Nowoczesnej Muzeum Okręgowego, a nieopodal wybudowano nowoczesny, nawiązujący formą do zabytkowych spichlerzy, gmach BRE Banku (jedna z najciekawszych realizacji architektonicznych ostatnich lat). Miasto ma jednak problem z zagospodarowaniem centrum miasta, w którym w wyniku II wojny światowej zburzona została część rynku, a na zagospodarowanie czeka też Wyspa Młyńska. By zmienić ten stan, miasto ogłosiło konkurs na zagospodarowanie zachodniej pierzei Starego Rynku. W lipcu 2009 roku I nagrodę (w wysokości 200 tys. złotych oraz możliwość przygotowania dokumentacji technicznej) otrzymała bydgoska pracownia GM Architekci za projekt nowoczesnego, szklanego gmachu5. Projekt wzbudza jednak kontrowersje (podobnie zresztą jak większość ze zgłoszonych 52 projektów), które zbyt słabo wpisują się w istniejącą zabudowę, dlatego trwa publiczna dyskusja (nie tylko na łamach mediów).

Berlin

Historycznego centrum miasta, czyli rynku i starówki nie ma też Berlin. Dawne centrum stolicy Niemiec mocno zniszczone zostało w czasie II wojny światowej, ale dzieła zniszczenia dokończono po jej zakończeniu. Pamiętam ruiny kamienic burzonych jeszcze w połowie lat 60. XX wieku, w okolicy dzisiejszego Alexanderplatz. Później w tym miejscu wzniesiono symbol socjalistycznego Berlina – wieżę telewizyjną, a wokół niej stworzono wielki plac otoczony szerokimi arteriami, wówczas symbol nowoczesności, obecnie bezdusznej pustki. Na zachód od Bramy Brandenburskiej, w „zachodnich sektorach okupacyjnych”, wytyczono równie szerokie arterie, które niekiedy brutalnie ingerowały w stary, XIX-wieczny układ miasta. Teraz władze zjednoczonego miasta chcą (próbują) naprawić błędy przeszłości, stąd pomysł „odzyskania zarodka miasta”6, czyli odtworzenia starówki na rozległym placu pomiędzy wyburzonym enerdowskim Pałacem Republiki (wzniesionym w miejscu wcześniej wyburzonego zamku królewskiego), Czerwonym Ratuszem i Alexanderplatz. W planie jest odtworzenie średniowiecznego układu ulic, ale nie odbudowa „nowej” mieszczańskiej starówki. Czy to dobry pomysł? Dyskusja na ten temat trwa.

Berlin, okaleczony skutkami okrutnej wojny (którą sam wytoczył), już wcześniej pokazał, jak atrakcyjnie można zagospodarować odzyskaną przestrzeń. I nie chodzi wcale o to, jak zagospodarowano „ziemię niczyją”, czyli obszar dawnego międzymurza przy placu Poczdamskim, lecz o teren leżący dosłownie tuż obok, pomiędzy Potsdamerstrasse, Landwehrkanal i parkiem Tiergarten, na którym powstał bardzo interesujący kompleks znaczących instytucji kultury. Wybudowano tam filharmonię wraz z muzeum instrumentów muzycznych, bibliotekę państwową (w której spędziłem mnóstwo czasu i w której odkrywałem tajemnice Mazur) oraz liczne muzea (Neue Nationalgalerie, Gemäldegalerie, Kunstgewerbemuseum, etc.) tworzące razem tzw. Kulturforum. Poszczególne budowle projektowali architekci światowej sławy, jak Mies van der Rohe czy Hans Scharoun. W ten sposób konsekwentnie, choć bez pośpiechu, bo prawie przez pół wieku (od ok. 1960 roku do dzisiaj) powstało Forum Kultury.

Olsztyn

W odróżnieniu od Ełku, Bydgoszczy czy Berlina Olsztyn ma swoje historyczne centrum: z rynkiem, ratuszem, zamkiem, katedrą oraz imitacją staromiejskich kamieniczek. Ale – podobnie jak wymienione miasta – ma też tereny wymagające rewitalizacji, zaniedbane, ale atrakcyjnie położone. Jest ich sporo – tuż obok obecnego ratusza na zagospodarowanie czeka malownicza i bardzo zaniedbana ulica Curie-Skłodowskiej. Nieco dalej na lepsze dni czekają tereny po byłych koszarach przy ulicy Artyleryjskiej. Na południu ożywienia wymaga osiedle Grunwaldzkie, na którym Borussia próbuje zdobyć swój przyczółek (istotny dla dalszego odkrywania Atlantydy Północy). Największym problemem jest jednak zagospodarowanie zakola Łyny, na zapleczu ulicy Knosały. To teren szczególnie zaniedbany, ale o strategicznym znaczeniu. Zgodnie z planem zagospodarowania na terenie o powierzchni porównywalnej ze Starym Miastem ma powstać Starówka 2, stanowiąc przedłużenie tej „prawdziwej” Starówki. Pomimo że teren jest strategiczny, władze Olsztyna nie prowadzą dyskusji na temat jego przyszłości i nie ogłosiły konkursu na kompleksowy projekt zagospodarowania zakola Łyny, tylko ograniczyły się do geodezyjnego podziału terenu i zaplanowały wyprzedaż:

Jeśli wszystko będzie przebiegało sprawnie, to na przełomie roku [2007/2008– przyp. KAW] powinny odbyć się przetargi – zapowiadał rychłą sprzedaż działek ówczesny wiceprezydent Olsztyna – to bardzo dobra lokalizacja i liczę, że nowa Starówka stanie się kolejną atrakcją miasta7.

Sprawne działanie było uzależnione m.in. od przygotowania terenu do sprzedaży, a to związane było (jest) między innymi z koniecznością wyburzenia znajdujących się tam budynków…

W zakolu Łyny tartak

Zakole Łyny zapisało się znacząco w historii miasta. Gdy pod koniec XIX wieku prowincjonalne miasteczko Allenstein – dzięki intensywnej industrializacji – przekształcało się dynamicznie w znaczącą aglomerację, a następnie w stolicę regionu, to właśnie tutaj powstała pierwsza dzielnica przemysłowa z gazownią, browarami, wytwórnią mydła, sody, octu, musztardy oraz tartakami, w tym tartak braci Rudolfa i Louisa Raphaelsohnów:

zabudowania firmy położone pomiędzy parcelą gazowni i tartaku Orłowskiego składały się z otoczonego placami składowymi, ryglowego budynku fabrycznego z wysokim kominem. Przed wschodnim szczytem fabryki wykopany był połączony z Łyną basen,
z którego wyciągano dostarczane rzeką drewno. Firma prowadziła również
handel węglem8.

W XX wieku teren ten zmienił wygląd, budynki zakładów przemysłowych, które kiedyś przyczyniły się do rozkwitu miasta, zostały zburzone lub przebudowane, ale cudem ocalał ryglowy budynek tartaku – świadek i „aktywny uczestnik” dynamicznego rozwoju miasta. Rafał Bętkowski9, który podczas zbierania materiałów do nowej książki „odkrył” prawdziwą historię tego opuszczonego i zaniedbanego budynku na zapleczu Knosały alarmował środowisko olsztyńskie o planowanym wyburzeniu tartaku. Od 2006 roku wydeptywał ścieżki, starając się zainteresować obiektem różnych ludzi, prasę i organizacje w Olsztynie, ale wszystkie próby, rozbijały się o niewidzialny mur niemożności, a środowisko olsztyńskie „okazało się w tamtej konstelacji układów zupełnie nie przygotowane i za słabe”,
by podjąć się ratowania zabytku, na którym władze Olsztyna postawiły krzyżyk. Sytuacja uległa nagłej zmianie w wyniku przypadkowego spotkania na borussiańskiej majówce10 w Olsztynku. „Odkrywca tartaku” – Rafał Będkowski spotkał piszącego te słowa i przedstawił problem. Za słowami poszły czyny i 7 sierpnia 2007 roku Stowarzyszenie Sadyba złożyło wniosek o wpisanie tartaku do rejestru zabytków, podkreślając, iż należy podjąć starania w celu objęcia go ochroną wynikającą z ustawy O ochronie zabytków. Procedura poszła sprawnie i 5 listopada 2007 roku:

budynek w konstrukcji szkieletowej z ceglanym wypełnieniem […] ostatni już przykład architektury industrialnej na terenie pierwszej olsztyńskiej dzielnicy przemysłowej

został wpisany do rejestru zabytków województwa11. Tym samym miasto Olsztyn zyskało kolejny zabytek, co jednak nie zostało przyjęte z entuzjazmem i nie stało się powodem do dumy. Okazało się, iż władze miasta nie chcą kolejnego zabytku, bo nie wiedzą, co z nim zrobić, no i koliduje on z planami zabudowy zakola Łyny! Dlatego prezydent Olsztyna złożył do ministra kultury i dziedzictwa narodowego odwołanie od decyzji o wpisaniu budynku do rejestru zabytków! Na szczęście minister odrzucił odwołanie12 i tartak pozostał zabytkiem podlegającym ochronie prawnej. Jakby skandali ratuszowych było mało, Tomasz Głażewski, ówczesny wiceprezydent na łamach prasy stwierdził: …w obecnym stanie budynku nie ma sensu chronić! Osoba kierująca miastem, urzędnik odpowiedzialny za sprawy architektoniczne w mieście, publicznie podważył ustawę O ochronie zabytków, jakby nie wiedział, iż zgodnie z tą ustawą na właścicielu zabytków spoczywa obowiązek jego zabezpieczenia, tak by trwale zachowane zostały wartości zabytku. Oznacza to, że zły stan budynku jest powodem do jego zabezpieczenia, a nie pretekstem do jego dewastacji (a ocena celowości tej ochrony leży w gestii konserwatora zabytków).

A w tartaku muzeum…

Jesienią 2007 roku „pasjonaci” zaangażowani w ratowanie tartaku Raphaelsohnów zaproponowali utworzenie w nim muzeum, uważając, iż charakter budynku, jego położenie oraz historia miejsca predysponują go do tego. Rafał Bętkowski13 zaproponował muzeum techniki, a piszący te słowa muzeum industrialnego rozwoju miast i regionu, nowoczesnego muzeum pokazującego drogi dojścia do „nowoczesności”, w którym zabytki techniki oraz przedmioty życia codziennego ilustrowałyby etapy rozwoju (a więc w odróżnieniu od istniejących muzeów techniki, zabytki techniki w powiązaniu z dokumentacjami fotograficznym, kartograficznymi, filmami archiwalnymi, wszelkiego rodzaju dokumentami i drukami miałyby „funkcję służebną” w przedstawianiu historii Olsztyna i regionu). I tak powstała wspólna idea Stowarzyszeń „Sadyba” i Świętej Warmii utworzenia w tartaku muzeum o roboczej nazwie Muzeum techniki i rozwoju regionalnego. A że to słuszna idea, potwierdził przyjęty przez sejmik województwa w grudniu 2007 roku „Program Opieki nad Zabytkami Województwa Warmińsko-Mazurskiego na lata 2008–2012”, w którym między innymi zwrócono uwagę na brak w naszym województwie muzeum… techniki oraz historii regionu!

…czy spółdzielnia socjalna?

Niestety pomysł utworzenia muzeum w tartaku nie został przyjęty z entuzjazmem przez samorządowców i urzędników, choć jeden z nich przyznał, że to pomysł interesujący i na taki cel są nawet pieniądze. O tartaku zrobiło się cicho do wiosny 2009 roku, gdy na łamach prasy pojawiła się nowa koncepcja jego zagospodarowania:

Stowarzyszenie Twórców Ludowych z siedzibą w Olsztynku chce prowadzić w olsztyńskim tartaku Raphaelsohnów zajęcia z rękodzieła, edukacji regionalnej, warsztaty rzeźbiarskie i malarskie. Propozycja spodobała się władzom Olsztyna, które planują wyremontować budynek. – Wspólnie ze stowarzyszeniem chcielibyśmy stworzyć tutaj spółdzielnię socjalną – mówi wiceprezydent Halina Zaborowska-Boruch. – Dzięki temu twórcy będą mieli możliwość pozyskiwania dodatkowych funduszy i dotacji. Chodzi o to, żeby miasto nie musiało dopłacać do utrzymywania już odrestaurowanego obiektu14.

Okazało się, że ratusz zignorował pomysł utworzenia w tartaku muzeum techniki i rozwoju regionu, który poparło wiele osób i instytucji, w tym Wojewódzki Konserwator Zabytków, Warmińsko-Mazurski Oddział Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków, Forum Rozwoju Olsztyna, Wspólnota Kulturowa „Borussia”, profesor Robert Traba oraz Marian Juszczyński, dyrektor skansenu w Olsztynku, który powiedział:

To powinna być placówka poświęcona technice i przemysłowi, z którym związany jest rozwój Olsztyna i regionu. Czegoś takiego jeszcze nie ma w naszym województwie. Nieporozumieniem jest tworzenie w mieście placówki zajmującej się tradycją ludową15.

Jednak władze Olsztyna zamiast szukać najlepszych (najciekawszych) rozwiązań problemu, np. ogłaszając konkursy na wzór władz Ełku czy Bydgoszczy, wybrały… projekt twórców ludowych.

List otwarty do prezydenta Olsztyna

Zaniepokojony planami ratusza, 2 lipca 2009 roku, jako prezes „Sadyby”, wystosowałem list otwarty do Piotra Grzymowicza, prezydenta Olsztyna, w którym m.in. pisałem:

mamy niepowtarzalną okazję stworzenia muzeum, prezentującego w nowoczesny, multimedialny i atrakcyjny sposób industrialny rozwój Olsztyna i regionu. […] Budynek dawnego tartaku położony jest w miejscu niezwykle ważnym dla wyglądu i rozwoju miasta, jest ważnym akcentem kształtującym przestrzeń zakola Łyny. Jest to miejsce strategiczne, bowiem leży na linii: Las Miejski i zespół koszar przy ul. Artyleryjskiej – Starówka z zamkiem i katedrą – zakole Łyny –planowany Park Centralny. To oś, wzdłuż i wokół której powinno rozwijać się centrum, obszar najbardziej atrakcyjny, przyciągający mieszkańców i ich gości, czyli wizytówka miasta! Wyjątkowe miejsca wymagają wyjątkowego planowania przestrzennego! […] Budynek tartaku Raphaelsohnów zajmuje w tym strategicznym obszarze kluczowe położenie. Sposób jego zagospodarowania i funkcja mu przypisana musi być związana z otoczeniem, ale też musi nadawać ton całemu obszarowi. Takie miastotwórcze znaczenie może mieć muzeum utworzone w zabytkowym tartaku (oraz w położonej tuż obok dawnej zajezdni trolejbusowej – wpisanej do gminnej ewidencji zabytków).

Atrakcyjne muzea będą przyciągać mieszkańców i turystów, dorosłych, młodzież i dzieci, co pokazują podobne realizacje w Polsce i na świecie. Liczne przykłady ilustrują, jak wielki wpływ na wizerunek miasta ma interesujące i nowoczesne muzeum, ale też jak miasta wokół muzeum pozytywnie się zmieniają: Muzeum Powstania Warszawskiego ożywiło zapuszczone i leżące „na uboczu” (choć w centrum miasta) okolice dawnego Dworca Głównego Warszawie, Muzeum Sztuki Współczesnej w Łodzi (wraz z centrum handlowym Manufaktura w dawnych zakładach włókienniczych) nadało tej części Łodzi zupełnie nową jakość i koloryt. Także umiejętnie i ciekawie zrewitalizowane zabytkowe budynki postindustrialne bardzo pozytywnie wpływają na poprawę wizerunku miast. W Krakowie (pełnym przecież zabytków) otwarto w dawnej zabytkowej zajezdni tramwaju konnego atrakcyjne Muzeum Inżynierii Miejskiej, w Radomiu w budynku dawnej elektrowni stworzono Muzeum Sztuki Współczesnej, a władze Żyrardowa umiejętnie wykorzystują zabytkowe centrum miasta, składające się z dawnych zakładów włókienniczych, zamieniając je w atrakcyjną i nietuzinkową przestrzeń miejską.[…]
Zdajemy sobie sprawę, że stworzenie nowego muzeum to poważne zadanie, wymagające wiele wysiłku organizacyjnego i finansowego. Właśnie dlatego o muzeum powinny starać się władze miasta, a nie stowarzyszenia czy grupa entuzjastów. Grupy te mogą wspierać działania miasta (tworząc wspólnie zespół roboczy opracowujący koncepcję muzeum, radę programową czy fundację), ale nie mogą ich zastępować, przestawiać konkretne plany rozwiązania sposobu finansowania i utrzymania muzeum oraz całego obiektu. […] Ostatnie lata pokazały też, że można i warto realizować bardzo śmiałe koncepcje muzealne, czego przykładem jest choćby przyciągające tłumy Muzeum Powstania Warszawskiego. Mam nadzieję, że do grona tych ambitnych miast dołączy też Olsztyn z planem realizacji nowoczesnego „Muzeum techniki i rozwoju regionalnego”.

Trzy w jednym

Myślałem, że na list (zwłaszcza gdy jest on skierowany do władz miejskich i dotyczy spraw publicznych) otrzymam rychło odpowiedź. Zamiast odpowiedzi dostałem (wraz z przedstawicielami stowarzyszenia Święta Warmia) zaproszenie do olsztyńskiego ratusza:

Na spotkaniu z udziałem Pani wiceprezydent Haliny Zaborowskiej-Boruch otrzymaliśmy niejasną propozycję zorganizowania muzeum techniki w budynku powojskowym przy ul. Gietkowskiej oraz oznajmiono nam, że lepszą ofertą na adaptację budynku dawnego tartaku jest propozycja Stowarzyszenia Twórców Ludowych w Olsztynku, zakładająca umieszczenie tam Centrum Edukacji Regionalnej. Głównymi argumentami za tą propozycją były: przejrzysty plan finansowania i brak udziału miasta w bieżącym finansowaniu projektu. Jednak nie pozwolono nam na zapoznanie się z jej treścią16.

Na tym spotkaniu dowiedzieliśmy się, że projekt twórców ludowych jest dobry, bo zakłada stworzenie spółdzielni socjalnej, co zezwoli na utrzymanie obiektu. Nie jest to takie proste, albowiem, spółdzielnia socjalna to:

forma prawna przedsiębiorstwa mająca umożliwić jej członkom, którymi mogą być zasadniczo tylko osoby wykluczone społecznie i dotknięte przez los (bezrobotni, niepełnosprawni, alkoholicy, narkomani itp.), powrót do uregulowanego życia społecznego i rynku pracy. Spółdzielnia socjalna, jako rodzaj spółdzielni pracy, opiera się na zasadzie osobistego świadczenia pracy przez jej członków17.

Inaczej mówiąc, spółdzielnia jest nastawiona na zarabianie pieniędzy, dlatego trzeba mieć dobry pomysł i biznesplan. O tym, że to nie takie łatwe, świadczy fakt, że od czasów nowelizacji ustawy nie powstała jeszcze żadna spółdzielnia socjalna, skupiająca podmioty prawa, samorząd, a nie tylko osoby fizyczne18.
Na dodatek, gdy już dotarliśmy do tego „utajnionego” superprojektu, okazało się, że nie jest on do końca oryginalny i zakłada, że tartak zostanie adaptowany na

miejsce, w którym poprzez zabytki techniki i „artykuły gospodarstwa domowego” oraz techniki i technologie produkcji można ukazać kolejne etapy nowoczesnego rozwoju Olsztyna i całego regionu19.

Brzmi to bardzo znajomo… Może dlatego, że sam 2 lata wcześniej pisałem o możliwości stworzenia muzeum prezentującego:

rozwój Olsztyna i regionu związany z industrializacją, ukazany poprzez eksponaty techniki z tamtego okresu wzbogacone ówczesnymi nowinkami techniki dnia codziennego20.

Czy to niezadziwiająca zbieżność? Co prawda Stowarzyszenie Twórców Ludowych (STL) rozwinęło tę ideę i poszło dalej, dodając, że chcą ukazać kolejne etapy nowoczesnego rozwoju Olsztyna i całego regionu – od okresu plemion pruskich do dnia dzisiejszego (sic!).

Ciekaw jestem, jaki to nowoczesny rozwój Olsztyna nastąpił w czasach plemion pruskich i jak zostanie to przedstawione!? Na dodatek STL planuje umieszczenie w tartaku 10 rozmaitych pracowni tematycznych oraz mieszczącą 60 osób salę kominkową z piecem chlebowym i zapleczem kuchennym(?!). Do tego pomieszczenia biurowe, socjalne, magazyny… Już na pierwszy rzut oka widać, że jest to projekt mało realny, ale za to zgodny z modną formułą „3 w 1”.

W rzeczywistości dokument ten przeczy przedstawionej podczas spotkania argumentacji, ponieważ nie tylko nie zawiera żadnego planu finansowania, ale zakłada aktywny udział miasta w finansowaniu Centrum Edukacji Regionalnej, zakreślając jego 5-letni horyzont funkcjonowania. Dalszych losów wyremontowanego za publiczne pieniądze budynku nie precyzuje21.

Dlaczego akurat ten projekt przypadł do gustu władzom miasta? Dlaczego 4 sierpnia 2009 roku na urzędowych stronach ratusza zamieściły zaproszenie do składania ofert na:

opracowanie programu funkcjonalno-użytkowego zadania: rewaloryzacja i adaptacja zabytkowego budynku tartaku na Warmińskie Centrum Edukacji Regionalnej przy ul. Knosały w Olsztynie wraz z koncepcją zagospodarowania terenu oraz oszacowaniem kosztów planowanej inwestycji?

I dlaczego żadne z pozostałych zainteresowanych stowarzyszeń nie otrzymało informacji o zaproszeniu do składania ofert? Poważne wątpliwości budzi też wybranie wakacyjnego okresu i ekspresowe tempo, w jakim postanowiono rozstrzygnąć procedurę konkursową. Jaki jest powód takiej determinacji? Nie wiadomo! Oficjalnie głównym powodem jest kasa, a raczej jej brak: miasto nie chce dopłacać do utrzymywania obiektu, a tym bardziej do prowadzenia muzeum.

Światowy boom na muzea (także w budynkach postindustrialnych)

Władze Olsztyna, które tak niedawno toczyły walkę – głównie medialną – o nadanie miastu statusu metropolii, wielokrotnie oświadczały, że nie chcą utrzymywać kolejnego muzeum, bo ich na to nie stać. Tymczasem początek XXI wieku określić można jako

muzealny boom budowlany na świecie, ale także w Polsce. Nowe i śmiałe projekty muzealne są powodem chluby, nadają miastom rangę i są magnesem dla turystów. Powstają nowoczesne muzea-kolosy jak Muzeum Akropolu w Atenach czy Muzeum Sztuki Islamskiej w Katarze, poprzez Muzeum Architektury i Sztuki XXI Wieku w Rzymie, po mniejsze i futurystyczne muzeum Mercedesa czy Porsche (oba w Stuttgarcie). To tylko kilka przykładów śmiałych wizji architektów-artystów. Liczne przykłady pokazują, że wraz z rozwojem techniki (w tym wystawienniczych), zmianą zainteresowań (nowe tematyczne muzea) oraz oczywistą koniecznością gromadzenia eksponatów i śladów działalności człowieka następuje wzrost zainteresowań muzeami. Buduje się ich coraz więcej: dla przykładu w USA, w ciągu ostatnich 15, lat budżet muzealnych projektów wzrósł aż 5-krotnie22.

Oczywiście muzea powstają nie tylko w nowo budowanych obiektach, ale też w adaptowanych, starych budynkach, także poprzemysłowych. W belgijskiej Walonii nieczynne kopalnie i fabryki zamieniane są na muzea, galerie, a także parki przygód naukowych, które ściągają rzesze turystów z całego świata. Ciekawe jest muzeum małżeństwa – artystów Arp w nowoczesnym budynku połączonym z… czynną stacją kolejową w Rolandseck nad Renem. Bardzo interesującym przykładem jest niewielkie Contemporary Jewish Muzeum w San Francisco, zaprojektowane przez słynnego architekta Daniela Libeskinda jako dobudówka do budynku elektrowni z początku XX wieku; muzeum to z założenia nie posiada własnych zbiorów, lecz organizuje wystawy czasowe prezentujące zbiory innych, pokazy, warsztaty, spotkania, etc.

Boom muzealny także w Polsce

Zwiedzanie zabytków dziedzictwa przemysłowego, zamkniętych fabryk, manufaktur, starych browarów i winiarni, kopalń, muzeów prezentujących eksponaty związane z techniką to w Polsce stosunkowo nowy trend23.

Częściowo tak, choć istnieje już w Polsce wiele ciekawych przykładów – choćby szlak po świętokrzyskich zabytkach techniki: dawnych kuźnicach, walcowniach, odlewniach, hutach i dymarkach (Nietulisko–Chlewisko–Stara Kuźnica–Sielpia Wielka–Samsonów–Nowa Słupia, etc.). To także w Polsce, w Zabrzu we wrześniu 2009 roku zorganizowano – pionierskie nie tylko u nas – I Międzynarodowe Targi Turystyki Dziedzictwa Przemysłowego i Turystyki Podziemnej. Wcale nie gorzej jest też z wykorzystaniem obiektów poprzemysłowych, a ostatnio na muzea lub galerie są zamieniane: elektrociepłownia, trzy elektrownie, transformatorownia, konduktorownia, fabryka i kopalnia24. Trzy muzea mają być wybudowane od zera. Już powstało lub powstaje aż siedem sztuki współczesnej (!), co najmniej dwa związane z techniką: wspomniane (w cytowanym wyżej liście otwartym do prezydenta Olsztyna) muzeum w Krakowie oraz Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki w Szczecinie. W Katowicach, w nieczynnej kopalni, planowane jest Muzeum Śląskie, a w Rzeszowie powstało Muzeum Dobranocek. Trwa projektowanie Muzeum Historii Polski oraz Muzeum Żydów Polskich w Warszawie. Muzea i galerie powstały, są budowane bądź planowane w miastach większych: w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi, Katowicach, Poznaniu, Szczecinie, ale też mniejszych: w Toruniu, Białymstoku, Rzeszowie, Częstochowie i Radomiu. A w Olsztynie?

Warszawa stawia na muzea

W ciągu kilku lat Warszawa zamieni się w miasto muzeów. Powstaje ich kilka naraz – wszystkie mają być jeszcze bardziej nowoczesne niż podawane wciąż (i słusznie) za wzór Muzeum Powstania Warszawskiego25.

Wzór faktycznie godny naśladowania, zważywszy na nowatorską u nas koncepcję wystawienniczą (choć pozbawioną kontrowersji), oraz rekordową frekwencję: w 2009 roku ponad 500 000 zwiedzających! Planowane lub już tworzone są: Muzeum Fryderyka Chopina (otwarcie nastąpi już w marcu br., koszt inwestycji 81,5 mln zł, z czego 50 mln zł daje państwo, reszta Unia Europejska), Muzeum Historii Żydów Polskich (koszt: 252 mln zł,finansowanie: państwo, miasto i darczyńców z Polski i ze świata), Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Muzeum Historii Polski (koszt 350 mln zł, z tego 300 mln zł da UE), Muzeum Wojska Polskiego (koszt 470–480 mln zł – trwają starania o dofinansowanie EU) oraz Centrum Nauki „Kopernik” (koszt 364,8 mln zł, z czego aż 207 mln zł z EU). Jak widać rozmach przedsięwzięcia ogromny, koszty jeszcze większe – łączna wartość tych inwestycji to prawie 2 miliardy złotych! Pozostając w światowym trendzie mają to być super-nowoczesne, multimedialne muzea, prowadzące działalność popularyzatorską i edukacyjną, ale posiadające mocno rozbudowaną część komercyjną (kawiarnie, księgarnie, kina, restauracje), po to by było one rzeczywistą alternatywą na spędzanie wolnego czasu dla całych rodzin i konkurencją dla galerii handlowo-rozrywkowych. Nas szczególnie może zainteresować Centrum Nauki „Kopernik”, które

nie będzie mieć nic wspólnego z tradycyjnym muzeum techniki. Ma kusić pokazami doświadczeń i interaktywnymi wystawami. – U nas można, a nawet trzeba, dotykać eksponatów – czytamy na stronie Centrum.

Ten ośrodek popularyzacji nauki ma być otwarty już pod konie tego roku, jest położony nad samą Wisłą, w otoczeniu Park Odkrywców z urządzeniami do eksperymentów. Czy nie widać pewnego podobieństwa do planów (oczywiście w zupełnie innej skali) utworzenia nowoczesnego interaktywnego, „dotykowego” muzeum w pobliżu rzeki Łyny i parku centralnego? Poza inną skalą przedsięwzięcia, różnica dotyczy operatywności i wiary w jego powodzenie. W Warszawie panuje przekonanie o potrzebie utworzenia Centrum Nauki „Kopernik” i przyjmuje się, iż rocznie odwiedzi je prawie pół miliona gości. Dlatego też podjęto trud zdobycia prawie 370 milionów złotych! Dla porównania: w Olsztynie na uruchomienie muzeum potrzeba około 6 milionów złotych, co zdaniem wielu osób jest kwotą nie do zdobycia. Owszem „blisko 6 milionów zł” to kwota duża, dla zwykłego śmiertelnika niewyobrażalna i odstraszająca (zapewne dlatego wiele osób niezorientowanych krytykuje pomysł „kosztownej adaptacji ruiny”). Ale z punktu długoterminowej, a nie obliczonej na doraźną korzyść promocyjną, strategii rozwoju miasta, nie są to kwoty duże czy nieosiągalne (oczywiście pod warunkiem podjęcia konsekwentnych starań o ich pozyskanie). Potrzebne są długofalowe działania, bo proces tworzenia muzeum jest długotrwały. Tworzy się je nie tylko by spełnić kryteria najbliższego programu unijnych dotacji, lecz by w sposób przemyślany i zorganizowany utrwalić historię miasta i regionu dla obecnych i przyszłych pokoleń (w tym wypadku poprzez pokazywanie zabytków techniki, ich gromadzenie, dokumentowanie i naukowe opracowywanie). Wymawianie się brakiem środków finansowych – jako przeszkodą utrudniającą tworzenie muzeum – nie najlepiej świadczy o operatywności władz miejskich lub …o braku wiary.

Olsztyn: „muzealna” koalicja 5 zdeterminowanych stowarzyszeń

W Olsztynie – chyba pierwszy raz w historii – powstała wyjątkowa koalicja stowarzyszeń działających wspólnie, by doprowadzić do powstania muzeum w tartaku. W skład tej niecodziennej „muzealnej koalicji” weszły: Sadyba, Święta Warmia, Stowarzyszenie Konserwatorów Zabytków/Olsztyn, Forum Rozwoju Olsztyna oraz WK „Borussia”:

Uważamy, że stworzenie „Muzeum techniki i rozwoju regionalnego” wpisze Olsztyn na elitarną mapę miast, które twórczo wykorzystują swój potencjał kulturowy. Przykłady Łodzi, Radomia czy Krakowa pokazują, że warto podejmować odważne decyzje dotyczące wykorzystania obiektów zabytkowych. Inwestycje w tworzenie nowoczesnych muzeów, szczególnie tych tzw. otwartych, będących swojego rodzaju centrami kultury, w których nie tylko się ogląda, ale również aktywnie uczestniczy i przeżywa, przynoszą wiele korzyści miejscom, gdzie te muzea się znajdują. […] Warto wykorzystać potencjał miasta, które rozwinęło się właśnie dzięki kolei i zdobyczom techniki, bazując nie tylko na projektach funkcjonujących od lat w Olsztynie i wielu innych miejscowościach regionu, ale otworzyć się na nowe formy, podjąć nowe, odważne wyzwania26.

Niestety władze nie chcą podjąć tego odważnego wyzwania, o którym pisze w swoim liście otwartym zarząd Stowarzyszenia „Borussia”. Wizualizacji muzealnej wizji muzeum w zakolu Łyny podjęli się młodzi architekci i urbaniści z utworzonego niedawno Forum Rozwoju Olsztyna, które ma ambitne plany i wizję przyjaznego, uporządkowanego urbanistycznie Olsztyna z pierwszorzędną architekturą. Ich prezentacja, dostępna na stronach internetowych, jest ciekawa i odważna27. To dobrze, bo przecież muzeum związane z techniką i rozwojem powinno być niczym rzeźby Jeana Tinguely i Niki de Saint Phalle28, czyli łączące elementy ruchome, tryskające wodą i parą, skrzypiące i monumentalnie stateczne, pstrokate i zardzewiałe. Słowem ciekawe, inspirujące i nowoczesne.

Cepeliada wygrywa, czyli bliższa ciału koszula…

Czy urzędnicy z olsztyńskiego ratusza wolą tradycyjne pomysły, znane, sprawdzone i mało oryginalne, bo takimi są przecież warsztaty sztuki ludowej w centrum miasta (cepeliada czy kolejna wersja domu kultury)? Może to niechęć ratusza do współpracy z niezależnymi organizacjami pozarządowymi, które ośmielają się „wtrącać” i krytykować działania urzędników? Wydaje się, że po części i jedno, i drugie. Do tego dochodzi widoczny brak zdecydowanej wizji rozwoju Olsztyna, w tym zagospodarowania przestrzennego centrum miasta. To zapewne też obawa przed kolejnymi inwestycjami (może związana z kryzysem? – ale przecież i on się kiedyś skończy). To także chęć szybkich i łatwych sukcesów, zamiast przemyślanych długofalowych planów (dla przypomnienia: berlińskie Forum Kultury powstawało przez pół wieku, pomimo że w tym czasie wielokrotnie zmieniały się ekipy rządzące miastem), brak troski o zachowanie ciągłości kulturowej i przekazanie świadectwa rozwoju miasta kolejnym pokoleniom. Nie liczy się historia miasta, dziedzictwo kulturowe (zwłaszcza to XIX-wieczne, poprzemysłowe), dlatego co rusz słyszymy o planach burzenia tartaku, koszar, dworu na Tracku, etc.

Postscriptum ad. 2010.

Powyższy tekst napisałem w sierpniu 2009 roku, gdy wydawało się, że przysłowiowa klamka już zapadła. Jednak w wyniku splotu kilku wydarzeń doszło do nieoczekiwanej zmiany sytuacji. W olsztyńskim ratuszy doszło do zmian personalnych: dyrektorem wydziału promocji został Maciej Rytczak – który popiera nową (naszą) wizję rozwoju miasta i chce promować Olsztyn jako miasto-ogród. Ponadto „koalicja muzealna” dostała do ręki bardzo ważny argument: w konkursie „Wykluczone” (którego tematem są miejsca opuszczone, zaniedbane i zagrożone zniszczeniem – czyli takie jak zakole Łyny) pierwszą nagrodę w kategorii „Przestrzeń i architektura” otrzymało FRO za projekt zagospodarowania tartaku i wizję muzeum, bo jak powiedziała jedna z organizatorek konkursu:

– Spodobało nam się to, że wizja FRO jest bardzo konkretna. Ten pomysł wpisuje się
w panoramę miasta. Jeśli takie miejsce powstanie, na pewno ściągnie tłumy zainteresowanych. Mamy też nadzieję, że nagroda pomoże zrealizować projekt
w Olsztynie29.

Ważnym głosem w dyskusji był też list prof. Roberta Traby, skierowany do prezydenta Olsztyna. Głos osoby doświadczonej: działacza i historyka, który kierując Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie, z powodzeniem zrealizował ostatnio projekt
„My berlińczycy! Polacy w rozwoju Berlina (XVIII–XXI wiek)”, którego zwieńczeniem była wielka, nowoczesna wystawa „My berlińczycy! Wir Berliner!”(nominowana do prestiżowej nagrody European Design Awards):

Uważam, że pomysł utworzenia nowoczesnego zagospodarowania tartaku stwarza dla miasta jedyną w swoim rodzaju szansę. Każde pośrednie rozwiązanie będzie zmarnowaniem potencjału nowej, kreatywnej wizytówki Olsztyna, zmarnowaniem publicznych pieniędzy i zaangażowania obywatelskiego mieszkańców. „Centrum Edukacji Kulturalnej” i podobne przedsięwzięcia są prowincjonalnymi inicjatywami, nie na miarę nowoczesnej stolicy turystycznego i tak historycznie interesującego regionu. […] Z tego powodu opowiadam się za „Muzeum Nowoczesności Olsztyna”. Jego merytoryczne ramy nie powinny zamykać się na roku 1945, lecz sięgać do współczesności. Przekraczając granice „niemieckiego” i „polskiego” Olsztyna, otwieramy zupełnie nową opowieść historii. […] Pewny jednak jestem, że drugiej takiej szansy – stworzenia kreatywnego centrum muzealnego – Olsztyn nie będzie miał w najbliższych dziesięcioleciach.

To wszystko sprawiło, że w olsztyńskim ratuszu odbyły się dwa burzliwe spotkania, które sprawiły, że:
Twórcy wycofali się z przedsięwzięcia. Uznali, że nie będą na siłę w nim uczestniczyć – wyjaśnia Maciej Rytczak, szef wydziału promocji ratusza. – Przygotowany zostanie wniosek w sprawie utworzenia tam ekspozycji historii techniki. Teraz oczekujemy, że pozostałe stowarzyszenia pomogą nam przygotować na tyle dobry wniosek, by uzyskał on dofinansowanie z UE. Przy okazji obie strony ustaliły, że projekt będzie nosił nazwę nie Muzeum, lecz Centrum Techniki i Rozwoju Regionalnego30. Dzięki temu miasto uniknie kłopotliwej procedury powoływania zupełnie nowej placówki i jej struktur31.

Nieoczekiwanie wraz z nowym rokiem kalendarzowym pojawił się kolejny sojusznik, chcący wspierać medialnie i „eksponatowo” plany utworzenia muzeum… ale póki co jest to niespodzianka, więc nie piszę nic więcej…

Zamiast podsumowania

Nie wiem jak zakończy się batalia o przyszłość tartaku i co w nim powstanie. Jest jednak szansa, że tartak stanie się ważnym symbolem miasta i jego rozwoju. Jest to przecież nie tylko cudem ocalały, ostatni obiekt z pierwszej olsztyńskiej dzielnicy przemysłowej. To nie tylko świadek historii, ale też jej „aktywny współtwórca”, który na przełomie XIX i XX wieku przyczynił się do rozwoju nowoczesnego miasta. Teraz, na początku XXI wieku, może ponownie przyczynić się do nowoczesnego rozwoju Olsztyna (wpływając na rozwój całego zakola Łyny i osi od koszar przy Artyleryjskiej po areszt, wzdłuż i wokół której powinno rozwijać się centrum miasta). Może też wpłynąć na rozwoju nowoczesnego muzealnictwa na Warmii i Mazurach.

Krzysztof A. Worobiec
Debata 3/2010

1. Wikipedia – hasło: rewitalizacja, http://pl.wikipedia.org/wiki/Rewitalizacja, 20.08.2009.
2. T. Kurs, Nasi architekci za wzór stawiają Ełk, Gazeta Wyborcza/Olsztyn, 16.07.2009.
3. Tamże.
4. Tamże.
5. http://www.urbanity.pl/wiadomosc5094/znane-wyniki-konkursu-na-zachodnia-pierzeje-w-bydgoszczy, 19.08.2009.
6. P. Buras, Jestem berlińczykiem. Co to dziś znaczy?, Gazeta Wyborcza, wydanie krajowe, 18.06.2009.
7. T. Kurs, Nowa Starówka dla Olsztyna, Gazeta Wyborcza/ Olsztyn, 11.09.2007.
8. Internet: Olsztyn –pamiątki, http://www.olsztyn-pamiatki.pl/?m=page&id=11386, 19. 08. 2009.
9. Pasjonat, kolekcjoner i wyjątkowy znawca historii Olsztyna, autor książki „Olsztyn jakiego nie znacie. Obraz miasta na dawnej pocztówce”,
10. coroczne towarzysko – integrujące spotkanie członków i sympatyków WK Borussia,
11. Nr rejestru zabytków: A-4482.
12. Powodem odrzucenia odwołania było jego złożenie ponad miesiąc po ustawowym terminie, co w samo w sobie świadczy o ignorancji. Nie jest to też jedyny przypadek, kiedy władze Olsztyna składają odwołanie od decyzji o wpisie obiektu do rejestru zabytków. W przypadku budynku dawnych koszar Funka przy ulicy Kasprowicza prezydent miasta też złożył nieskuteczne odwołanie do ministra kultury i dziedzictwa narodowego, uzasadniając swoje odwołanie złym stanem technicznym budynku, jakby nie mógł przeczytać w stosownej ustawie, że zabytki podlegają ochronie bez względu na stan zachowania!
13. „Odkrywca” prawdziwej historii opuszczonego budynku na zapleczu Knosały, znawca historii Olsztyna, autor książki Olsztyn jakiego nie znacie. Obraz miasta na dawnej pocztówce, Olsztyn: Edytor Wers, 2003.
14. T. Kurs, W tartaku na ludowo, Gazeta Wyborcza/Olsztyn, 30.06.2009.
15. T. Kurs, Zakole Łyny lepsze na Muzeum, Gazeta Wyborcza/Olsztyn, 24.07.2009.
16. Fragment listu 5 stowarzyszeń (Borussii, FRO, SKZ, Świętej Warmii i Sadyby) z 18 sierpnia 2009 r. do prezydenta Olsztyna.
17. Internet, Wikipedia, hasło: spółdzielnia socjalna, http://pl.wikipedia.org/wiki/Sp%C3%B3%C5%82dzielnia_socjalna, 21.08.2009.
18. Internet, Forum Gazety Wyborczej/Olsztyn, 22.08.2009. http://forum.gazeta.pl/forum/w,64,99189424,,Koalicja_stowarzyszen_walczy_z_ratuszem_o_tartak.html?v=2,
19. T. Kurs, W tartaku…, dz. cyt.
20. K. A. Worobiec, Multimedialne muzeum w starym tartaku, Gazeta Wyborcza/Olsztyn, 17.12.2007.
21 T. Kurs, Zakole Łyny…, dz. cyt.
22. K. Jagodzińska, Cultur fiction, czyli kto w kolejce na plac budowy?, Art.&Business, nr 07-08/2009.
23. M. Łaba, Walonia przemysłowo-turystyczna, All-Inclusive, nr 11–12/2008.
24. K. Jagodzińska, dz. cyt.
25. Dariusz Bartoszewicz, Sześć muzeów dla Warszawy, Gazeta Wyborcza, 29.01. 2010,
26. List zarządu Stowarzyszenia WK Borussia, opublikowany 11.08.2009 r. w Gazecie Wyborczej /Olsztyn, pod tytułem Także Borussia za nowym muzeum w tartaku.
27. Internet, FRO, http://www.fro.net.pl/prezentacja/muzeum.pdf lub http://www.fro.net.pl zakładka „projekty”, 20.08.2009.
28. Wikipedia, hasło: Jeana Tinguely, http://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Jean_Tinguely?uselang=pl 17.08.2009.
29. T. Kurs, Nagroda za plany muzeum w tartaku nad Łyną, Gazeta Wyborcza/Olsztyn, 13.09.2009.
30. Powinno być raczej: Centrum Wystawiennicze Techniki i Rozwoju Regionalnego
31. T. Kurs, Nad Łyną technika jednak bez rękodzieła, Gazeta Wyborcza/Olsztyn, 18.09.2009.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Muzeum techniki i rozwoju i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.