Ścieżki dla rowerzystów budujmy, ale z głową

Polbrukowe ścieżki rowerowe, do tego żółte barierki ochronne ulubione przez drogowców – tak można „unowocześnić” każdą wieś i miasto. I przy okazji zniszczyć ducha warmińskich i mazurskich miejscowości

Władze Olsztyna (miasta, które po nieudanych próbach promocji, jako „miasto serów i latawców”, okrzyknięto teraz „miastem ogrodem”) planują budowę 4-kilometrowej trasy rowerowej od Wysokiej Bramy nad Jezioro Długie. Plan niby dobry, ale…

By go zrealizować, olsztyńscy drogowcy zamierzają wyciąć ponad 200 drzew rosnących nad Jeziorem Długim, które podobno utrudniają wykonanie tej rowerostrady. Jak twierdzi Zbigniew Gustek, wicedyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów w Olsztynie: – Jeżeli chcemy mieć piękny bulwar nad jeziorem, to trzeba wyciąć drzewa. Jeżeli jednak chcemy zostawić drzewa, to nie będziemy mieli bulwaru. („Gazeta Wyborcza” z 28 czerwca). Coś za coś, taka transakcja wiązana: ścieżka rowerowa i zagospodarowanie brzegu jeziora w zamian za jego dewastację. Albo nic. Kosztem wycięcia drzew ma powstać polbrukowa i bezdrzewna arteria, vel „piękny bulwar”, po której będzie można pędzić rowerem wokół Jeziora Długiego. Tylko czy rowerzystom taki pomysł się spodoba i czy wyjdzie im to na zdrowie? Raczej nie. Bo nie dość, że w czasie jazdy będą prażyć się na słońcu, to równie szkodliwa jest jazda po polbruku, o czym dalej.

Na Warmii i Mazurach w zatrważającym tempie ubywa drzew przydrożnych, a w równym tempie przybywa betonowej kostki brukowej. W ten sposób zmienił się wygląd ulic i chodników Rucianego, Szczytna, Kętrzyna i innych miast. Drogowcy i samorządowcy kochają tę betonową kostkę brukową. Bo „ładna, schludna i praktyczna”, na pokazach multimedialnych tak dobrze się prezentuje. By podnieść wrażenia estetyczne tego „superproduktu”, kostka jest często układana w dwóch kolorach, niekiedy fantazyjnie w kółeczka, kwadraty czy słoneczka. Jeśli obok pasa szarego ułożyć pasek różowego polbruku, to za jednym zamachem powstaje i chodnik, i ścieżka rowerowa.

Do tego należy dodać tylko stosowną oprawę w postaci ciągnących się niekiedy kilometrami żółtych barierek ochronnych (kolejne ulubione dziecko naszych drogowców) i w ten sposób można „unowocześnić” oblicze każdej wsi i miasta. Tyle tylko, że w ten sposób niszczony jest duch warmińskich i mazurskich wsi i miast, zwłaszcza gdy ofiarą tego „postępu” padają drzewa przydrożne. Na dodatek powstające ścieżki rowerowe nie mają nic wspólnego z drogami rowerowymi z prawdziwego zdarzenia, które buduje się oddzielnie. Nie jako część chodników czy jezdni, ale jako drogi przeznaczone tylko i wyłącznie dla rowerzystów. Dobrym przykładem jest trasa z Władysławowa do Helu, zwłaszcza jej końcowy fragment z Juraty do Helu, gdzie ścieżka rowerowa, oddzielona od chodnika, biegnie leśnym pasem przeciwpożarowym.

Poza tym jest jeszcze problem zdrowotny. Instytut Podstawowych Problemów Techniki PAN, firma Brüel & Kjar, zajmująca się aparaturą służącą do prowadzenia pomiarów dźwięku i drgań, oraz Biuro Drogownictwa i Komunikacji Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy prowadzili wspólne badania, których celem było „przetestowanie różnych rodzajów nawierzchni dróg rowerowych, ze zwróceniem szczególnej uwagi na betonową kostkę brukową”. Mikrodrgania powstające w czasie jazdy rowerem po różnych nawierzchniach mierzono minisejsmografami.

Wynik badań nie pozostawia wątpliwości: „Długotrwała jazda rowerem po nawierzchniach pokrytych kostką betonową powoduje wyraźne zagrożenie dla zdrowia rowerzystów, tak więc powinno się unikać stosowania kostki brukowej do budowy dróg rowerowych. W zasadzie należy dążyć do zakazu jej układania. Najlepszą, czyli generującą najmniej drgań nawierzchnię do jazdy rowerem stanowi mastyks grysowy (SMA), rozściełany mechanicznie i zagęszczany walcami. (por. „Nawierzchnia dróg rowerowych i jej wpływ na zdrowie i bezpieczeństwo rowerzystów” na http://www.zm.org.pl)”.

Co więcej, z przeprowadzonych badań wynika, że mikrodrgania powstające podczas jazdy po chodnikach z betonowej kostki polbrukowej szkodzą nie tylko rowerzystom, ale również dzieciom w wózkach (minimalne wymagania dotyczące zdrowia i bezpieczeństwa oraz procedury pomiaru drgań oddziałujących na całe ciało oraz kończyny górne określa dyrektywa EU 2002/44/EC). Dlatego w krajach o rowerowych tradycjach (Dania, Holandia, Niemcy), ale też w wielu miastach w Polsce (Gdańsk, Warszawa, Kraków) nie stosuje się już kostki betonowej do budowy ścieżek rowerowych. A u nas? U nas kosztem 3 mln zł i ponad 200 drzew ma powstać polbrukowy „piękny bulwar”. A dlaczego nie można pozostawić drzew, między nimi ścieżki dla pieszych, a drogę rowerową wybudować tuż obok alei? Miejsca jest przecież dosyć, a na dodatek to teren miasta.

Na temat planowanej wycinki drzew nad Jeziorem Długim wypowiadał się prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz: – Nie ma sensu ciąć tyle drzew, ile proponują drogowcy. Zgadzam się, że przez takie działanie to miejsce może stracić swój urok. („Gazeta Wyborcza” z 28 czerwca). Skoro tak, to kto i dlaczego zatwierdził plany tej kontrowersyjnej rowerowej inwestycji?

Krzysztof A. Worobiec
Gazeta Wyborcza Olsztyn
01.07.2010

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuły, Krajobraz naturalny i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.