Nie będę już legitymizował pseudodziałań urzędników

Po ostatnich decyzjach Urzędu Marszałkowskiego rezygnuję z członkostwa w Oficjalnym Komitecie Wsparcia kandydatury Wielkich Jezior Mazurskich w plebiscycie na siedem cudów natury

Jak doniosła „Gazeta”, nowym dyrektorem Mazurskiego Parku Krajobrazowego „został Włodzimierz Jankowski, który ani myśli zabiegać o utworzenie parku narodowego na Mazurach”. Nie znam p. Jankowskiego, nie wiem, jakie ma poglądy na temat ochrony mazurskiej przyrody i czy będzie on dobrym czy złym dyrektorem MPK. Wiem tylko, że nie jest związany z Mazurami i że nie jest zwolennikiem powstania parku narodowego na Mazurach, jest natomiast dyspozycyjny i jak każą, to zmieni zdanie (jak sam powiedział: „Będą rozkazy, by park narodowy powstał, to się im podporządkuję”).

Proces powoływania dyrektora MPK budzi moje poważne wątpliwości i sprzeciw. Z wypowiedzi Jarosława Słomy, członka zarządu woj. warmińsko-mazurskiego dowiadujemy się: „Zdecydowaliśmy się nie na osobę z największym dorobkiem naukowym, ale na sprawnego menedżera z doświadczeniem”. Sprawny menedżer to musi być w fabryce lub spółce handlowej, a park krajobrazowy nie jest firmą nastawioną na zyski! Nie jest instytucją zatrudniającą setki ludzi, a dyrektor parku – zgodnie z regulaminem i obowiązującymi przepisami – musi dbać o przyrodę, bo po to właśnie został utworzony park krajobrazowy. A przyrodę chroni się nie przed ufoludkami, lecz przed ingerencją człowieka, przed szkodliwą i nadmierną działalnością tych sprawnych menedżerów, którzy w pogoni za maksymalizacją zysków są gotowi poświęcić środowisko naturalne. Tak więc głównym zadaniem dyrektora parku krajobrazowego nie jest sprawne „zarządzanie” przyrodą, lecz zapewnienie jej maksymalnej ochrony. W przypadku MPK to zadanie szczególne, ponieważ park ten powstał jako forma przejściowa, mająca chronić mazurską przyrodę do czasu utworzenia parku narodowego. Nie ma więc racji pan Słoma mówiąc: „Dyrektor ma sprawnie zarządzać jednostką, a nie procedować w sprawie parku narodowego”.

Poważne wątpliwości budzi za to sposób „procedowania w sprawie” wyboru nowego dyrektora MPK. Pierwsza edycja konkursu na to stanowisko nie została rozstrzygnięta, bez podania rzeczowych powodów. W drugiej edycji do finału zakwalifikowały się tylko trzy osoby. Byli to Alicja Kruszelnicka, pełniąca obecnie obowiązki dyrektora MPK i dr Jerzy Kruszelnicki (oboje startowali w obu edycjach konkursu) oraz pan Jankowski, były wojewódzki konserwator przyrody z Suwałk, przyrodnik sceptycznie nastawiony do pomysłu utworzenia parku narodowego na Mazurach. Zdaniem „Gazety” („GW” Olsztyn z 6 lipca) komisja konkursowa oceniała też stosunek kandydatów do planów utworzenia parku narodowego. I wybrała sceptyka!

To moim zdaniem kolejny przejaw działań zmierzających do ograniczenia wpływu dyrekcji MPK na zwiększenie skuteczności ochrony mazurskiej przyrody. Jesienią 2005 roku, w ostatnich dniach urzędowania, ówczesny wojewoda Szatkowski zawiesił plan ochrony parku, pozbawiając w ten sposób parki krajobrazowe w naszym województwie najważniejszego oręża w walce o przyrodę („GW” z 15 i 22 grudnia 2005). Następnie wykluczono z MPK pracownika walczącego o mazurską przyrodę, jakim bez wątpienia jest dr Kruszelnicki (poprzez służbowe przeniesienie ze stanowiska głównego specjalisty ds. przyrody w MPK na de facto podrzędne stanowisko w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie). No i na koniec opinia Regionalnej Rady Ochrony Przyrody w Olsztynie, która pozytywnie i ślepo zaakceptowała wybór pana Jankowskiego na stanowisko dyrektora MPK nie dając szansy mieszkającym na Mazurach specjalistom i pasjonatom przyrody, pracującym tu od wielu lat. RROP wydała opinię bez należytej wnikliwości i bez porównania kwalifikacji pozostałych kandydatów.

Nie jest zrozumiałe, jak Rada Ochrony Przyrody mogła nie poprzeć kandydatury zasłużonego dla mazurskiej przyrody, a pozytywnie zaopiniowała osobę krytycznie nastawioną do utworzenia parku narodowego. Przecież nikt tak dobrze jak doktor Kruszelnicki nie zna tego zakątka Polski, a poza jego wyjątkową znajomością terenu ważna jest jego pasja, z jaką walczy o mazurską przyrodę. Nikt nie poświęcił tak wiele swojego czasu i serca na jej ochronę. Był on współtwórcą MPK, od 1983 roku jego pracownikiem, a jego doktorat dotyczący ochrony ekosystemów MPK był podstawą sporządzenia pierwszego planu ochrony parku. To już powinno być wystarczającą rekomendacją na stanowisko dyrektora MPK, ale jak widać dla urzędników Urzędu Marszałkowskiego oraz członków RROP to za mało. Nie liczy się 27 lat poświęcania swojego czasu na ratowanie mazurskiej przyrody. Bo gdy w grę wchodzi polityka „zrównoważonego rozwoju” regionu (a zdaniem wielu urzędników powołanie parku narodowego może rzekomo ten rozwój wstrzymać, stąd ich ulubiony banał: „nie możemy zostać skansenem”), to dyspozycyjny dyrektor jest gwarantem spokoju.

Dla przypomnienia – Państwowa Rada Ochrony Przyrody, ciało doradcze ministra środowiska, wielokrotnie wypowiadała się za koniecznością utworzenia MPN. Obawiam się, że wybór nowego dyrektora MPK nie był podyktowany troską o obszarową ochronę przyrody, która powinna mieć charakter długoterminowy i trwały, lecz wprost przeciwnie, pokazuje brak woli tworzenia przez władze regionu nie tylko parku narodowego, ale też skutecznej i trwałej ochrony mazurskiej natury.

W ogólnoświatowym konkursie internetowym Mazury mają szansę uzyskać miano jednego z siedmiu cudów natury, i o to usilnie zabiega olsztyński Urząd Marszałkowski. By wspierać tę nominację, marszałek Jacek Protas zwołał Oficjalny Komitet Wsparcia kandydatury Wielkich Jezior Mazurskich w plebiscycie, w skład którego weszli urzędnicy, samorządowcy i przedstawiciele organizacji pozarządowych, w tym piszący te słowa. Podczas pierwszego spotkania komitetu zaapelowałem, żeby zadbać o rzeczywistą ochronę cudu natury i powrócić do idei utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego. Wydawało mi się, że w ten sposób możemy pokazać, że nam na cudzie natury naprawdę zależy.

Niestety, wybór na dyrektora MPK osoby sceptycznie nastawionej do pomysłu utworzenia parku narodowego ukazał, że urzędnikom nie tylko nie zależy na jego utworzeniu, ale zadbali, by takie samo zdanie miał nowo powołany dyrektor. W tej sytuacji nie widzę sensu dalszego udziału w Oficjalnym Komitecie Wsparcia kandydatury Wielkich Jezior Mazurskich w plebiscycie na siedem cudów natury, dlatego – oficjalnie i publicznie – rezygnuję z udziału w nim. Nie chcę dalej legitymizować pseudodziałań mających na celu li tylko wirtualną i merkantylną promocję walorów Krainy Wielkich Jezior Mazurskich, bez wspierania faktycznych działań na rzecz ochrony przyrody, tego prawdziwego, mazurskiego cudu natury.

Krzysztof Worobiec
Gazeta Wyborcza Olsztyn, 09.07.2010

Ten wpis został opublikowany w kategorii Mazurski Park Narodowy i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.