W Sejmie o parkach narodowych, w telewizji o żółwiach w zoo… (czyli o obywatelskiej inicjatywie ciąg dalszy)

Świadome społeczeństwo jest fundamentem ustroju demokratycznego. Choć często słyszymy o potrzebie wspierania aktywnego społeczeństwa obywatelskiego, jednego z filaru demokracji, nie zawsze w ślad za tym idzie autentyczna partycypacja społeczna.

O prawach obywatelskich słyszymy najczęściej w okresie poprzedzającym wybory (prezydenckie, parlamentarne czy samorządowe). To wówczas mówi się, że my, obywatele, mamy szansę wpływać na los kraju, a poprzez wybór posłów na obowiązujące prawo. To jednak nie wszystko, bo prócz biernego udziału, możemy przecież aktywnie współuczestniczyć w kształtowaniu demokracji oraz wpływać na stanowienie prawa. Zgodnie z artykułem 118 ustęp 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej taką formą demokracji bezpośredniej jest inicjatywa obywatelska, w której grupa obywateli licząca co najmniej 100 tysięcy osób może wystąpić z inicjatywą ustawodawczą poprzez złożenie podpisów pod projektem ustawy. Od 1999 roku, czyli od czasu wejścia w życie ustawy w sprawie inicjatyw ustawodawczych przez obywateli były zgłoszone 82 takie inicjatyw (w poprzednim wpisie napisałem mylnie o czterdziestu kilku). Blisko 2/3 z nich nie zostało doprowadzonych do końca – nie udało się zawiązać komitet, spełnić ustawowe wymogi (zebrać odpowiednią ilość podpisów lub zachować termin ich zebrania), bądź też nie uzyskały akceptacji Marszałka Sejmu, który wstępnie ocenia zgodność obywatelksiego projektu ustawy z konstytucją. Tylko w 27-u wypadkach udało się zebrać wymaganą liczbę podpisów, zawiązać obywatelski komitet, uzyskać pozytywną odpowiedź Marszałka, a tym samym nadać projektom bieg ustawodawczy. Dla 14 z z tych projektów prace legislacyjne nie zostały ukończone, a tylko w 7 wypadkach posłowie przyjęli obywatelski projekt ustawy (pełna lista wszystkich inicjatyw ustawodawczych: http://www.demokracja20.pl/podsumowanie/).

Jak widać nie jest to liczba oszałamiająca, zważywszy na ogólną ilość ustaw uchwalonych w tym czasie przez Parlament. Koalicji organizacji pozarządowych udało się w przygotować projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie przyrody w zakresie tworzenia i zmiany granic parków narodowych i w terminie utworzyć komitet oraz zebrać aż 250 tysięcy podpisów! To sukces społeczny i organizacyjny. Co istotne, ćwierć miliona Polaków podpisało się pod projektem ustawy, która nie przyniesie im, ani ich najbliższym bezpośredniej i wymiernej korzyści materialnej lub przywileje. Osoby te poparły ustawę nie z pobudek egoistycznych, lecz z myślą o przyszłych pokoleniach, by miały one też możliwość obcowania z nienaruszona Naturą! Pod projektem ustawy podpisały się osoby w różnym wieku, zwykli obywatele i osoby znane z pierwszych stron gazet, rolnicy i leśnicy, aktorzy i piosenkarze, naukowcy i studenci, dziennikarze i politycy (wśród nich także były premier naszego rządu). „To znak, że mamy już społeczeństwo obywatelskie, że świadomość ekologiczna i potrzeby ochrony przyrody w społeczeństwie są rozpowszechnione” – skomentował inicjatywę minister Janusz Zaleski, Główny Konserwator Przyrody.

Jak pisałem w poprzednio – pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy odbyło się w Sejmie 20 stycznia br., … i prawie nie zostało zauważone przez media, choć było wydarzeniem nadzwyczajnym, zasługującym na uwagę z kilku powodów. Po pierwsze – inicjatywa obywatelska jest mało znaną, a więc zasługującą na popularyzację formą działalności obywatelskiej, bardzo rzadko obywatelski projekt ustawy spełnia wszystkie kryteria i trafia pod obrady sejmu, ten konkretny projekt poparło aż ćwierć miliona obywateli (czego nie można ignorować), no i nie często na sejmowej mównicy staje osoba nie będąca posłem lub przedstawicielem rządu, lecz tzw. zwykły obywatel. Po drugie sprawa dotyczy ważnego zagadnienia, jakim jest nasze dziedzictwo przyrodnicze: ostatnio sporo mówi się o zabezpieczeniach emerytalnych, funduszach OFE, a takim swoistym zabezpieczeniem na przyszłość, „funduszem ekologicznym” są parki narodowe, które tworzy się w celu zachowania szczególnie cennych, unikalnych bądź zagrożonych zniszczeniem wartości „współczesnemu i przyszłym pokoleniom” (o czym w Konstytucji). Po trzecie problem dotyczy polityki wewnętrznej państwa (polityka ekologiczna jest jej elementem) i pracy rządu, a w tym wypadku braku możliwości skutecznych działań rządu oraz przestrzegania Konstytucji. Szkoda więc, że media tak mało uwagi poświeciły temu wydarzeniu (lub nie zauważyły go wcale) pomimo, że w dniu sejmowej debaty nie wydarzyło się w Polsce i na świecie nic szczególnie absorbującego uwagę tychże mediów.

O ile media papierowe (Gazeta Wyborcza, Tygodnik Powszechny, Metro) opisały sejmową debatę (najobszerniejsza relacja była w olsztyńskiej edycji G. Wyborczej), o tyle ogólnopolskie media elektroniczne, nawet publiczne, milczały na temat parków narodowych i inicjatywy obywatelskiej (mowa o niej była w Radio Olsztyn). W najbardziej chyba oglądanym programie informacyjnym w Polsce, czyli w wieczornych „Wiadomościach” w TVP 1 w dniu sejmowej debaty pojawił się wprawdzie temat „ekologiczno-przyrodniczy” (sic!) i cała Polska dowiedziała się, że… do zoo we Wrocławiu sprowadzone zostały żółwie słoniowe, które na Galapados mogą żyć nawet ponad 200 lat! Szkoda, że zamiast żółwi nie pokazano dobrego przykładu, jakim jest społeczne zaangażowanie ćwierć miliona obywateli i zrezygnowano z przedstawienia mało znanej formy demokracji bezpośredniej jaką jest obywatelska inicjatywa ustawodawcza!

Dlaczego telewizja mająca tzw. misję publiczną nie poświeciła choćby kilkudziesięciu sekund na pokazanie debaty w Sejmie na temat zachowania naszego, polskiego dziedzictwa przyrodniczego? Kto i dlaczego uznał, że informacja o żółwiach w zoo jest ważniejsza niż obywatelska inicjatywa zmierzająca do zapewnienia bezpieczeństwa ekologicznego państwa? Tego typu pytania można mnożyć. Odpowiedzi i tak nie usłyszymy…

Krzysztof A. Worobiec

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Mazurski Park Narodowy, Oddajcie Parki Narodowi i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.