Marszałek Jacek Protas: Zachowajmy to, co jest cenne

Co zrobić, by inwestycje nie zabiły specyfiki regionu? – Mamy pieniądze
z Unii na realizację swoich pomysłów i jestem spokojny o przyszłość Warmii i Mazur, tak jak o ich wyjątkowość – zapewnia marszałek województwa Jacek Protas.

Marta Bełza: Jak powinny wyglądać Warmia i Mazury za kilka, kilkanaście lat?

Jacek Protas: Powinny się rozwijać w sposób harmonijny i zrównoważony. Zdajemy sobie sprawę z wyjątkowości naszego regionu, dlatego to dziedzictwo musimy zachować dla następnych pokoleń. Jednak bez inwestycji w infrastrukturę jakość życia mieszkańców nie poprawi się. Dotyczy to również turystów. Trzeba budować infrastrukturę, żeby ludzie, którzy tu przyjeżdżają, mogli odpoczywać w coraz lepszych warunkach.

Które inwestycje są najważniejsze? Czego brakuje mieszkańcom, a co przyciągnęłoby pracodawców albo turystów?

Jesteśmy regionem peryferyjnym w Europie. Żeby przyciągnąć turystów i pracodawców, należy zadbać przede wszystkim o dobrą komunikację, poprawić stan dróg, zbudować regionalny port lotniczy. Aby zachować naturalne walory środowiska, potrzebne są nowoczesne oczyszczalnie ścieków, sprawne wodociągi, szczelna kanalizacja, bezpieczne dla środowiska składowiska odpadów oraz inwestycje w odnawialne źródła energii. Część inwestycji już realizujemy. Środki na ich wykonanie zapisaliśmy w programach rozwojowych, finansowanych także z funduszy unijnych. Pamiętajmy jednak, że nie zrobimy wszystkiego natychmiast. Rozpoczynamy wieloletni proces, który doprowadzi do zmian. Chcemy też inwestować w turystykę. Jako jedyny region w Polsce mamy oddzielne pieniądze na ten cel. Zamierzamy budować hotele, drogi, amfiteatry.

Dlaczego nie możemy być regionem, gdzie na niektórych drogach obowiązuje ograniczenie prędkości do 60 km na godz. – pytał o na łamach Gazety” prof. Robert Traba. I proponuje, żeby zamiast dróg szybkiego ruchu, które przebiegają przez unikalne krajobrazowo tereny, inwestować w te już istniejące.

Jedno przeczy drugiemu. Żeby region mógł się rozwijać, podstawowe szlaki komunikacyjne, takie jak trasa nr 16 czy nr 7 muszą spełniać standardy europejskie. Nie wyklucza to ochrony krajobrazu. Budowa dróg jest obwarowana tak rygorystycznymi przepisami Unii Europejskiej, że nie ma możliwości, aby jednocześnie zagrażała środowisku. Każda podobna inwestycja jest poprzedzona wnikliwymi badaniami po to, żeby nowa droga nie zaszkodziła środowisku. Pewne elementarne zadania jednak musimy zrealizować, pamiętając o specyfice i wyjątkowości Warmii i Mazur. Aleje drzew cenne ekologicznie czy historycznie trzeba pozostawić. Poza tym te aleje to często drogi powiatowe czy gminne, które wystarczyłoby wyremontować i utrzymywać w odpowiednim stanie. Ale nie popadajmy przy tym w skrajność. Jeżeli niektóre drzewa rosnące przy drodze z wiekiem stają się puste w środku i zagrażają użytkownikom dróg, to należy je usunąć.

Tym stwierdzeniem narazi się pan sporej grupie ludzi. Podobnie jak stwierdzeniem sprzed roku, że nie pozwoli pan, by Warmia i Mazury stały się skansenem?

Człowiek liczy się dla mnie przede wszystkim. Nie wolno narażać ludzi na niebezpieczeństwo. Jeśli mam do wyboru zdrowie i życie człowieka czy drzewo zagrażające bezpieczeństwu ludzi, to bez wahania wybiorę dobro człowieka. Przestrzegamy i pamiętamy o praktyce kompensacji. Żeby po wycięciu określonej liczby drzew obowiązkowo posadzić nowe drzewa. To się doskonale sprawdza. Jako wzorcowy przykład kompensacji można podać budowę drogi nr 22 prowadzącej do przejścia granicznego w Grzechotkach. Drogowcy posadzili tam nawet więcej drzew niż wycięli. Tymczasem im głośniej będą się podnosiły głosy, że nie powinniśmy budować dróg i inwestować w infrastrukturę, tym częściej będę powtarzał, że wtedy zostaniemy skansenem.

Prof. Traba ostrzega też, że Warmia i Mazury wpadają w pułapkę festiwalizacji życia. Samorządy i instytucje kulturalne organizują koncerty i festiwale podobne do tych, które odbywają się w innych regionach Polski. Wszystkie są do siebie podobne. Dlaczego nie potrafimy znaleźć pomysłu na promowanie swojej wyjątkowości?

Nie zgadzam się z taką oceną. Imprezy folkowe, które często powstają spontanicznie z inicjatywy lokalnej społeczności, cieszą się powodzeniem wśród mieszkańców, a przy okazji wzbudzają zainteresowanie turystów. Należy je wspierać i szanować. Poza tym nie jest aż tak źle. Mamy kilka imprez, którymi Warmia i Mazury mogą się pochwalić, na przykład Piknik Country i Festiwal Kultury Kresowej w Mrągowie, Złota Tarka w Iławie, Biesiady Humoru i Satyry w Lidzbarku czy olsztyńskie spotkania Śpiewajmy Poezję.

Te imprezy promują wyjątkowość naszego regionu?

Są znane, mają swoją tradycję, rozsławiają region i przyciągają turystów z Polski i nie tylko. Miasta wciąż szukają tych wyróżników, które mogłyby nas promować w ciekawy sposób. Eliminacje mistrzostw świata w rajdach samochodowych odbędą się właśnie u nas i będą transmitowane do 50 krajów. Na Warmii i Mazurach od lat odbywa się turniej w siatkówce plażowej z udziałem najlepszych zespołów na świecie emitowany przez wiele stacji telewizyjnych. Te przykłady dowodzą, że nie mamy się czego wstydzić.

Apele o ochronę krajobrazu to często wołanie o opamiętanie. Prof. Adam Strumiłło, którego cytowaliśmy w „Gazecie” kilka dni temu, przyznał, że przez błędy decyzyjne urzędników sprzed lat Warmia i Mazury straciły swój charakter, są mniej atrakcyjne. Czy lekceważąc te sugestie, urzędnicy nie próbują pokazać, że wiedzą lepiej niż inni ludzie?

Po pierwsze samorządy nie zgadzają się na nieprzemyślane sposoby inwestowania. Po drugie nawet, gdyby próbowały coś takiego uczynić, to prawo im zabroni. Ci, którzy formułują podobne sądy, nie znają obowiązujących procedur. A są one niezwykle restrykcyjne. Planowanie przestrzenne jest obwarowane wieloma przepisami zmuszającymi samorządy do szczególnej dbałości, do kategorycznego sprawdzenia, czy inwestycja zagraża środowisku. Jeśli taka kolizja wystąpi, do inwestycji nie dojdzie. Wyjątkowy charakter naszego regionu nie skazuje nas na izolację. Możemy mieć hotele, osiedla, dobre szpitale, drogi, a wszystko w zgodzie ze środowiskiem. I to jest właśnie naszym celem: zrównoważony rozwój regionu.

Na ile powinniśmy zagospodarowywać nasze jeziora?

Jeziora w miastach i tam, gdzie jest zwarta zabudowa, czyli w miejscowościach turystycznych, nie unikną zagospodarowania. Musimy tam budować nowoczesne mariny, miejsca do uprawiania sportu i rekreacji. Ale są jeziora, których kategorycznie nie powinniśmy zabudowywać. Wręcz przeciwnie, stanowczo powinniśmy je pozostawić w stanie naturalnym i maksymalnie chronić. W regionie jest mnóstwo dzikich plaż, ale muszą być też porty i wyznaczone miejsca, gdzie turyści zostawią śmieci, zamiast rozrzucać je po lasach i załatwią swoje potrzeby w sanitariatach, a nie pod drzewkiem. Takie zagospodarowywanie Wielkich Jezior może poprawić ich stan, uchronić przed dewastacją. Planujemy też rozładować turystycznie obciążone w sezonie Mazury i zainteresować turystów równie atrakcyjnymi innymi okolicami Warmii, Mazur i Powiśla. Dlatego zamierzamy inwestować w Kanał Elbląsko-Ostródzki, a w przyszłości przekopać wyjście z Elbląga na Bałtyk i dalej do Europy. To przyciągnie turystów nad Zalew Wiślany. Chcemy promować Zalew, gdzie też są piękne plaże, ale żaglówek w porównaniu do Mazur jest niewiele.

Czemu urzędnicy tak dużo mówią o inwestycjach drogowych, a trasy rowerowe nie interesują ich w takim samym stopniu? To byłby najlepszy dowód, że myślą o zrównoważonym rozwoju?

Droga jest pierwszą potrzebą regionu. Jak chleb: kiedy mamy co jeść, możemy myśleć o zaspokajaniu innych potrzeb, np. o kupnie ubrania. O drogach trzeba myśleć najpierw, aby wreszcie odwrócić niechlubne statystyki wypadków drogowych na Warmii i Mazurach. Ścieżki rowerowe budujemy równolegle za pieniądze z Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury 2007–2013 oraz z programu operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej. W trasy rowerowe również zainwestujemy ogromne pieniądze. Kiedy powstaną główne drogi, wybudujemy przy nich ścieżki rowerowe i bezpieczne przejścia dla rowerzystów. Trakty rowerowe są przyszłością regionu. Wiele osób chce przemierzać Europę na rowerach, a Warmia i Mazury mają sprzyjające warunki do promowania takiej turystyki.

Co zrobić, by pieniądze, które region dostanie z Unii Europejskiej, nie „zabiły” wyjątkowości Warmii i Mazur? Jest pan spokojny o przyszłość regionu?

Wiele lat spędziłem w samorządach. Bywało, że mieliśmy bardzo dobrą strategię działania, ale nie mieliśmy pieniędzy, aby zrealizować znakomite pomysły i ambitne plany. Nie da się wszystkiego zmienić jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. To długotrwały proces, jednak w najbliższym czasie będą widoczne efekty naszych działań. Już teraz zastanawiamy się, które inwestycje są niezbędne w latach 2014–2020 i jak pozyskać na nie środki. Jesteśmy jednym z nielicznych regionów, który potrafi zdobyć tak duże wsparcie finansowe na realizację swoich pomysłów. A wracając do spokoju o przyszłość regionu. Cóż, jeśli mamy pieniądze na realizację swoich działań – jestem o nią spokojny, tak jak o wyjątkowość Warmii i Mazur także dla następnych pokoleń.

Marta Bełza
Artykuł ukazał się 27 marca 2009 roku w olsztyńskim dodatku Gazety Wyborczej w ramach cyklu „Skansen czy rozwój” zrealizowanego przy współpracy z Sadybą.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Skansen czy rozwój – cykl artykułów i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.