O Muzeum Nowoczesności w Olsztynie – raz jeszcze

Jeszcze na temat zagospodarowania zabytkowego tartaku Raphaelsohnów w Zakolu Łyny w Olsztynie – profesor Robert Traba wrzucił po raz kolejny swój „kamyczek” do „tartaczno-muzealnego ogródka”.

Tak naprawdę to nie wrzucił „kamyczek” (więcej na blogu), ale postawił bardzo solidny „kamień milowy” w postaci autorskiej wizji „Muzeum Nowoczesności. Robert Traba pisze: „w „nowoczesności” zawiera się potencjał opowiedzenia najważniejszego dla zrozumienia współczesności fragmentu historii regionalnej i europejskiej zarazem, okresu między rokiem 1871 a dniem dzisiejszym. Kwintesencją muzeum powinna być nie maszyna i sensu stricte technika, lecz CZŁOWIEK i jego uwikłanie w nowoczesne przemiany. Poprzez takie zdefiniowanie przesłania Muzeum można, wykorzystując naturalne przestrzenie (tartak, zajezdnia), materialne zdobycze techniki oraz nowoczesne środki audiowizualne, zarówno opowiedzieć o roli nowoczesności w dwóch totalitaryzmach (lata 30. i I połowa lat 50. XX wieku), wielkiej transformacji po 1989, jak i o zmianach jakości życia codziennego, oddziaływaniu na mniejszości narodowe itp.[…] Olsztyńskie muzeum powinno być tożsamościowe, ale jednocześnie w pełnym znaczeniu tego słowa otwarte, kontrowersyjne, ale nie konfliktowe, wieloperspektywiczne, ale nie ideologiczne.” To zarazem autorska wizja muzeum narracyjnego, którego: „sensem jest opowieść o przeszłości za pomocą konstruowania przestrzeni, wyboru eksponatów, wizualizacji plastycznych [i które] od 2013 roku powinno się ono stać samodzielną instytucją miejską (z czasem w koalicji z władzami wojewódzkimi i centralnymi). Jej zadaniem byłoby opracowywanie szczegółowej koncepcji, gromadzenie zbiorów, specjalistyczne badanie dziejów miasta, związków między rozwojem techniki i kultury w ciągu ostatnich 150 lat historii Europy”.

Wizja Roberta Traby może wydawać się zbyt śmiała i rewolucyjna. Wbrew pozorom nie jest to jednak koncepcja ewolucyjna – to kreatywne i dojrzałe rozwinięcie wcześniejszej idei utworzenia w budynku tartaku „Muzeum techniki i rozwoju regionalnego”. Przypomnę, że historię opuszczonego tartaku przy ul. Knosały odkrył pasjonat historii Olsztyna Rafał Bętkowski, który starał się losem zaniedbanego budynku zainteresować wiele osób, media i organizacje społeczne, ale – jak później pisał – trafiał na niewidzialny mur niemożności, bo „środowisko olsztyńskie okazało się w tamtej konstelacji układów zupełnie nie przygotowane i za słabe” (aby podjąć się ratowania zabytku, na którym ówczesne władze postawiły przysłowiowy krzyżyk). Sytuacja uległa zmianie w sierpniu 2007 r.: Stowarzyszenie Sadyba złożyło wniosek do wojewódzkiego konserwatora zabytków i w listopadzie 2007 r. „budynek w konstrukcji szkieletowej z ceglanym wypełnieniem […] ostatni już przykład architektury industrialnej na terenie pierwszej olsztyńskiej dzielnicy przemysłowej” został wpisany do rejestru zabytków. Planowany do rozbiórki budynek ocalał, pozostał problem: jak zagospodarować uratowany zabytek? Rafał Bętkowski zaproponował utworzenie muzeum techniki, ja „muzeum industrialnego rozwoju miast i regionu – nowoczesnego muzeum pokazującego drogi dojścia do „nowoczesności”, w którym zabytki techniki oraz przedmioty życia codziennego ilustrowałyby etapy rozwoju (a więc w odróżnieniu od istniejących muzeów techniki, zabytki techniki w powiązaniu z dokumentacjami fotograficznym, kartograficznymi, filmami archiwalnymi, wszelkiego rodzaju dokumentami i drukami miałyby „funkcję służebną” w przedstawianiu historii Olsztyna i regionu)”(więcej: Borussia nr 46/2009), a więc w zamyśle muzeum narracyjne ukazujące „drogę ku nowoczesności”.

Koncepcja ta, poparta przez koalicję stowarzyszeń w składzie: Sadyba, Święta Warmia, Forum Rozwoju Olsztyna, Stowarzyszenie Konserwatorów Zabytków i Borussia (w kolejności „ukazywania się na scenie”), początkowo była odrzucana przez ówczesne władze miasta, jednak w końcu znalazła także poparcie Prezydenta Olsztyna, dzięki czemu jest obecnie realizowana przy zaangażowaniu Miejskiego Ośrodka Kultury. Dzięki pozyskaniu unijnych funduszy budynek tartaku będzie wyremontowany i przez najbliższe lata będzie musiał (zgodnie z wymaganiem projektu) pełnić funkcję placówki muzealno – wystawienniczej jako „Centrum Techniki i Rozwoju Regionu „Muzeum Nowoczesności”(podporządkowane MOK-owi).Zgodnie z wymogami unijnej dotacji przez 5 lat w placówce tej nie będzie można sprzedawać biletów ani prowadzić jakiejkolwiek działalności zarobkowej. Po tym okresie centrum wystawiennicze będzie można jednak przekształcić w muzeum z prawdziwego zdarzenia.

Dlatego też rozpoczęcie rewitalizacji budynku nie zamknęło dyskusji na temat kształtu tworzonego w nim muzeum, oraz zagospodarowania terenu wokół niego (zwłaszcza znajdującej się po sąsiedzku budynku dawnej zajezdni), jak również miastotwórczego znaczenia planowanej inwestycji i całego Zakola Łyny. Jest bowiem szansa, by tartak stał się nie tylko ozdobą miasta, ale po raz kolejny przyczynił się do jego rozwoju. To przecież nie tylko ostatni, cudem ocalały obiekt z pierwszej olsztyńskiej dzielnicy przemysłowej. To nie tylko świadek historii, ale też jej „aktywny współtwórca”, ponieważ pod koniec XIX w. jako „producent” materiałów budowlanych przyczynił się do rozwoju nowoczesnego miasta.

Teraz, na początku XXI w., tartak zamieniony na muzeum może ponownie przyczynić się do rozwoju Olsztyna: wpływając nie tylko na wygląd Zakola Łyny, ale też na centrum miasta, stając się niezmiernie istotnym punktem na osi od koszar artyleryjskich poprzez Park Centralny (planowany) po areszt (a więc osi, wzdłuż i wokół której powinno się rozwijać centrum miasta). Realizacja koncepcji Roberta Traby daje szansę, jakiej Olsztyn nie miał od lat: szansę utworzenia muzeum jakiego nie ma nie tylko w Polsce, ale bodajże w całej Europie. Czy koncepcja ta jest jednak możliwa do realizacji? Wiele osób być może uważa, że nie. Moim zdaniem tak! Na świecie trwa „muzealny boom”: wraz z rozwojem technik wystawienniczych, zmianą zainteresowań oraz koniecznością gromadzenia eksponatów i śladów działalności człowieka następuje wzrost zainteresowań muzeami. Powstają muzea tematyczne i narracyjne, odbiegające od tradycyjnych „świątyń sztuki”, które stają się chlubą miast (nadając im nową jakość i rangę) oraz magnesem dla turystów.

Powstają muzea – kolosy (Muzeum Akropolu w Atenach, Muzeum Sztuki Islamskiej w Katarze, Muzeum Architektury i Sztuki XXI Wieku w Rzymie) i mniejsze, bardzo często śmiałe w pomyśle i futurystyczne w kształtach: np. nie posiadające (z złożenia!) własnych zbiorów Contemporary Jewish Muzeum w San Francisco (zaprojektowane przez Daniela Libeskinda jako dobudówka do budynku elektrowni z początku XX w.), Muzeum Niewinności w Stambule (inspirowane powieścią tureckiego noblisty Ohrana Pajuka), muzeum sztuki małżeństwa – artystów Arp w nowoczesnym budynku połączonym z czynną, zabytkową stacją kolejową w Rolandseck nad Renem; muzeum Mercedesa czy Porsche (oba w Stuttgarcie). „Muzealny boom” trwa też w Polsce, gdzie powstaje około 40 placówek muzealnych. W Warszawie powstaje ich kilka, wszystkie bardziej nowoczesne niż podawane często za wzór Muzeum Powstania Warszawskiego (w 2009 roku ponad 500 000 zwiedzających!): otwarto już Muzeum Fryderyka Chopina (koszt 81,5 mln zł, z czego 50 mln zł dało państwo, resztę Unia Europejska) oraz Centrum Nauki „Kopernik” (koszt 364,8 mln zł, z czego aż 207 mln zł z EU), planowane są: Muzeum Historii Żydów Polskich (koszt: 252 mln zł – finansowanie: państwo, miasto i darczyńcy), Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Muzeum Historii Polski (koszt 350 mln zł, z tego 300 mln zł z UE), Muzeum Wojska Polskiego (koszt 470–480 mln zł – trwają starania o dofinansowanie EU). Muzea i galerie powstały, są budowane bądź planowane także w innych miastach – większych i mniejszych: Krakowie, Wrocławiu, Łodzi, Katowicach, Poznaniu, Szczecinie, Toruniu, Białymstoku, Rzeszowie, Częstochowie i Radomiu.

W Krakowie, w dawnej i opuszczonej zajezdni tramwaju konnego otwarto Muzeum Inżynierii Miejskiej.

Przy zabytkowej zajezdni w Krakowie, pod piramidą ze szkła, można oglądać zbiornik na paliwo (może to dobre rozwiązanie dla zabytkowej komory kanalizacyjnej Shone’a w Olsztynie ?).

Jest tam też edukacyjny plac zabaw.

W Olsztynie i województwie mamy (na razie) „muzealną prowincję”, bo od lat (poza kilkoma prywatnymi) nie powstało tu żadne nowe muzeum. Wiele osób krytykuje pomysł „kosztownej adaptacji ruiny”, czyli rewitalizacji olsztyńskiego tartaku. A co powiedzą o utworzeniu Muzeum Nowoczesności, które – jak proponuje prof. Traba – będzie wiązało się także z powołaniem nowej instytucji kultury? Warto więc przypomnieć, że nie tak dawno dyskutowano na temat Olsztyna jako metropolii oraz z tej okazji zwrócić uwagę, że metropolia to nie tylko duże miasto, które stanowi centrum gospodarcze większego obszaru, ale też jego centrum kulturalne! Warto zwrócić również uwagę, że ustawa o samorządach gminnych z 1990 roku określa jasno, że „powoływanie i utrzymanie instytucji kultury – w tym także muzeów należy do zadań własnych gminy” (artykuł 7.1.9), a z ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej z 1991 roku wynika, że jest to działalność o charakterze obowiązkowym (artykuł 9.1 i 9.2). Wymawianie się natomiast brakiem środków finansowych – jako barierą utrudniającą tworzenie muzeum, może świadczyć jedynie o braku woli politycznej, ignorowaniu historii i dziedzictwa kulturowego i/lub niskiej operatywności władz. Z punktu widzenia długofalowej strategii rozwoju miasta, fundusze niezbędne do utworzenia kolejnej placówki muzealnej – choć duże dla zwykłego śmiertelnika, w porównaniu do innych inwestycji infrastrukturalnych nie są ani duże, ani nieosiągalne, a to, że są osiągalne, pokazuje powyższa lista tworzonych muzeów tworzonych obecnie w Polsce. Muzeum nie tworzy się po to, by wykorzystać tylko fundusze z najbliższego programu unijnych dotacji, dlatego warto pamiętać, że tworzy się je na wieki, a ten proces tworzenia jest długotrwały, potrzebne są więc długofalowe i konsekwentne działania (nie obliczone na okres jednej kadencji urzędowania władz miejskich).

Przykładem udanych realizacji takich długofalowych planów jest powstanie Forum Kultury (Kulturforum) w Berlinie czy Dzielnicy Muzealnej (Museums Quartier) w Wiedniu. W Berlinie, na zniszczonym w 1945 r. obszarze w pobliżu parku Tiergarten powoli i konsekwentnie przez pół wieku powstawał kompleks najważniejszych w mieście instytucji kultury (Filharmonia Berlińska wraz z muzeum instrumentów muzycznych, Biblioteka Państwowa, liczne muzea i galerie: Neue Nationalgalerie, Gemäldegalerie, Kunstgewerbemuseum), a poszczególne budowle projektowali światowej sławy architekci jak Mies van der Rohe czy Hans Scharoun. Natomiast w centrum zabytkowego Wiednia – tuż obok cesarskiego Hofburgu i klasycznych muzeów sztuki, powstała 10 lat temu Dzielnica Muzealna – centrum sztuki współczesnej (Muzeum Leopoldów, Kunsthalle, Muzeum Sztuki Współczesnej). Ten – początkowo krytykowany (przez media i konserwatywną część społeczności) projekt mniejszości został szczęśliwie zrealizowany i dzisiaj stanowi jedną z wizytówek Wiednia.

Taką wizytówką Olsztyna może w przyszłości stać się Zakole Łyny. Robert Traba pisze: „Olsztyn nie był i nie będzie, ani Wiedniem, ani Paryżem. Olsztyn ma jednak potencjał na muzeum, które swoją atrakcyjnością może się równać z najlepszymi europejskimi projektami […] Olsztyn ma szansę realizacji Muzeum Nowoczesności z kilku względów. Jest pomysł. Jest siła i potrzeba społeczna. Jest wstępna przychylność władz miejskich. Jest czas na debatę i porządne przygotowanie strategii.” Mam nadzieję, że wizja profesora Traby (pomimo iż „odsuwa w cień” koncepcję, której byłem współautorem) znajdzie szerokie uznanie i skłoni władze Olsztyna do podjęcia odważnej decyzji o jej realizacji – z pożytkiem dla nas wszystkich i dla przyszłych pokoleń.

Warto dodać, że wizję Profesora Traby popiera Rada Programowa „Centrum Techniki i Rozwoju Regionu „Muzeum Nowoczesności”.

Krzysztof A. Worobiec

Ten wpis został opublikowany w kategorii Muzeum techniki i rozwoju i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.