Gdzie jest jeszcze ład i harmonia na Mazurach


Jeden brzydki dom może i nie zepsuje krajobrazu, ale gdy jest ich więcej, mogą zniszczyć urodę całej okolicy. A piękno nie jest zarezerwowane tylko
do muzeów.

Nasz region słynie z malowniczych widoków. Uroku zielonym pagórkom i jeziorom dodają stojące jeszcze gdzieniegdzie tradycyjne ceglane zabudowania, kryte czerwoną dachówką. Zagubione wśród pól siedliska, kapliczki, przydrożne aleje to charakterystyczny obrazek z Warmii i Mazur. Podobnie jak wkomponowane w otaczającą je przyrodę wsie i miasteczka.

Spójrzcie na zabudowę z daleka

Jednak ten krajobraz szybko się zmienia. Wokół miast wyrastają osiedla domków jednorodzinnych. Każdy właściciel posesji stara się, by jego obejście było „najładniejsze”, choć rzadko zadaje sobie pytanie, czy będzie ono pasować do otoczenia. W ten sposób nowe osiedla domków mieszkalnych, ale i letniskowych, przytłaczają stare wsie. – Ale problemem nie tyle są pojedyncze budowle, a brak całościowego spojrzenia na przestrzeń – uważa Iwona Liżewska* ze stowarzyszenia Borussia, pod której redakcją ukazuje się seria wydawnicza „Nowe życie pod starymi dachami”. – Przestrzeń i na wsi, i w miastach jest niewłaściwie zagospodarowywana, a przecież zmiany w niej są niezwykle trwałe. Gdy się analizuje stare mapy, widać, że niektóre podziały [gruntów – red.] mają po kilkaset lat. Pojedyncze domy można poprawić, widać to choćby na przykładzie jednorodzinnych klocków z lat 60. Ale ze źle zagospodarowaną przestrzenią jako całością trudno coś zrobić. Nie patrzy się na tereny przeznaczone pod zabudowę z dalszej perspektywy, a z większej odległości nie widać szczegółów tylko dachy i linie zabudowy.

Chaos i bałagan

Jakie są główne grzechy współczesnych planistów? Na tradycyjną wieś wkracza miejski typ zabudowy. Teren dzieli się na małe działki, na których powstają różne typy domów, które są ustawiane w różne strony. To sprawia wrażenie chaosu i bałaganu, nawet jeśli każdy dom z osobna jest ładny i zadbany. – Często powodem tego jest brak ukształtowanej linii zabudowy – tłumaczy Liżewska. – Kiedyś, np. w latach 30. zwracano uwagę, by nowe projekty pasowały do już istniejącej zabudowy. Dobrych przykładów z tego okresu jest wiele. W Krutyni powstało wtedy osiedle, na którym domy kształtem i wielkością są skomponowane z wcześniejszymi zabudowaniami. Tak samo jest we Wrzesinie. Widać tam koncepcję, wszystko jest na swoim miejscu. Tymczasem współczesne osiedle – jak chociażby w Giedajtach – jest jakby żywcem przeniesione z miasta i zupełnie nie pasuje do otoczenia. To wynik przeskalowania. Chce się upchnąć jak najwięcej budynków na małej powierzchni, a efektem jest sznur domów, bez kawałka wspólnej przestrzeni.

A to kolejny błąd popełniany przez współczesnych planistów – brak wyznaczonego miejsca publicznego, na którym byłby skwer, plac zabaw czy choćby sklepy. Kiedyś, gdy się wjeżdżało do wsi, było wiadomo, że droga prowadzi do centrum. Tam zwykle znajdowała się gospoda, kościół, plac z pomnikiem. Czuło się, że ktoś to zaplanował, że taki układ nie jest dziełem przypadku. Dzisiejsze osiedlowe drogi donikąd nie prowadzą. To szeregi domów, nic więcej.

Pomysły dobre, ale…

Czasem zdarza się, że architekci wymyślą dobry projekt, dopracowany we wszystkich szczegółach. Tyle że postawiony w jakiejś okolicy zupełnie nie pasuje do otoczenia, ani nie ma nic wspólnego z architekturą regionalną. Pod Dźwierzutami jest śliczne osiedle – białe domki, dachy kryte strzechą, istne Soplicowo jakby żywcem wyjęte z „Pana Tadeusza”. – Tylko co to ma wspólnego z Warmią i Mazurami? – pyta Liżewska.

Problemem jest też budowanie domów według uniwersalnych projektów. Identyczne osiedla powstają w całej Polsce – od gór po Bałtyk. W dodatku miesza się style, stawiając na Mazurach góralskie chaty albo kresowe dwory. Co prawda, ciągle jeszcze, patrząc na budynki z okna samochodu, można rozpoznać, czy jesteśmy na Warmii czy w Wielkopolsce. Ale jak długo tak będzie, jeśli teraz wszędzie buduje się tak samo? Czy dla krajobrazu Warmii i Mazur nie ma ratunku i region skazany jest na architektoniczny chaos?

Potrzebna edukacja

Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Wspólnota Kulturowa Borussia i Urząd Marszałkowski planują rozpocząć cykl debat pt. „Forum Dobrej Przestrzeni”. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, pierwsze spotkanie odbędzie się w czerwcu. – Będziemy rozmawiać z ludźmi, samorządowcami, tłumaczyć, jak ważny jest ład w przestrzeni i świadome jej kształtowanie – wyjaśnia Iwona Liżewska. – Najważniejsza jest edukacja. Wolność to nie anarchia. Pewne ograniczenia są konieczne, wymaga tego racja większej grupy. Prawo własności nie polega na tym, że każdy na swoim terenie może robić, co mu się podoba. To nieprawda, że na swoim gruncie można wybudować, co się chce, bo przecież i inni będą to oglądać. Otoczenie ma wpływ na jakość naszego życia. Piękno nie jest zarezerwowane tylko do muzeów i sal wystawowych.

Na razie w sferze odległych planów – mimo optymistycznych wcześniejszych zapowiedzi – pozostaje przygotowanie projektów tanich domów nawiązujących do regionalnych wzorów architektonicznych. Taki katalog pomógłby uporządkować to, co się buduje na Warmii i Mazurach. Wielu ludzi chętnie sięgnęłoby po projekty, które pasują do otaczającego krajobrazu, ale panuje przekonanie, że to, co ładne, musi być drogie. Tymczasem to nieprawdziwy stereotyp. – I wcale nie muszą to być domy całe z cegły – dodaje Iwona Liżewska. – Wystarczy dachówka, deskowanie na szczytach i drewniane okiennice.

Iwona Liżewska
Historyk sztuki, długoletni pracownik służb konserwatorskich, obecnie kieruje Regionalnym Ośrodkiem Badań i Dokumentacji Zabytków w Olsztynie. Zajmuje się krajobrazem kulturowym Warmii i Mazur, ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień związanych z architekturą regionalną. Autorka wielu publikacji, m.in. książki „Tradycyjne budownictwo wiejskie na Warmii i Mazurach” z serii „Nowe życie pod starymi dachami” wydawanej przez Wspólnotę Kulturową Borussia.

Magda Brzezińska
Artykuł ukazał się 10 kwietnia 2009 roku w olsztyńskim dodatku Gazety Wyborczej w ramach cyklu „Skansen czy rozwój” zrealizowanego przy współpracy z Sadybą.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Skansen czy rozwój – cykl artykułów i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.