Niemcy też chcieli wyciąć przydrożne aleje


Skansen to nie jest zacofanie, ale nowoczesny sposób zarabiania na turystyce – mówili uczestnicy debaty poświęconej przyszłości Warmii i Mazur.

Dzięki Unii Europejskiej w najbliższych latach możemy dostać miliardy złotych na inwestycje. Tylko jak pogodzić nadchodzący rozwój regionu z tym, co już mamy, krajobrazem kulturowym? Na ten temat rozmawiali uczestnicy debaty „Gospodarka czy przyroda, rozwój czy skansen?” w Kamienicy Naujacka, którą zorganizował Miejski Ośrodek Kultury. W jakim kierunku powinien rozwijać się nasz region rozważali prof. Zbigniew Endler, szef Katedry Ekologii Stosowanej UWM, prof. Stanisław Czachorowski z Katedry Ekologii i Ochrony Środowiska UWM oraz Krzysztof Worobiec, prezes stowarzyszenia Sadyba.

Niech turyści przyjadą pociągiem

Wciąż powtarzany argument, że nasz region jest niedostępny i dlatego nikt do nas nie przyjeżdża, spowodował, że największa pula pieniędzy jest przeznaczana na drogi – mówił Krzysztof Worobiec. – Nie myślimy o innych rozwiązaniach. Polska np. w ogóle się nie starała o pieniądze z funduszu unijnego Marco Polo, które są przeznaczone na rozwój transportu intermodalnego [przewóz wykorzystujący więcej niż jedną gałąź transportu – red.].

Prezes Sadyby przekonywał, że transport kolejowy to dobry sposób, aby połączyć nasz region ze Śląskiem albo Warszawą, gdzie mieszkańcy są spragnieni kontaktu z przyrodą i chętnie odpoczywają na Mazurach. Na razie podróż np. z Wrocławia do Giżycka przypomina gehennę i trwa prawie kilkanaście godzin. Zdaniem Krzysztofa Worobca zrealizowanie tego pomysłu nie musi być drogie, mamy bowiem torowiska, które wystarczy zagospodarować.

Zostawcie aleje drzew

Uczestnicy debaty byli zgodni, że nie należy wycinać przydrożnych alei. – Alternatywa, co jest ważniejsze: drzewa czy człowiek jest fałszywa – mówili. – Zagrożenia można ograniczać w taki sposób, że i ludzie, i drzewa będą bezpieczni.

Przypomnieli również, że w 1990 r. władze Niemiec chciały u siebie wyciąć przydrożne drzewa. W obronie przyrody stanęli wówczas ludzie skupieni w największym niemieckim automobilklubie ADAC. Zgadzali się, że skutki zderzenia z drzewem mogą być tragiczne. Ale radzili, żeby jeździć ostrożniej. Wzdłuż ulic stanęły barierki, w niektórych miejscach prędkość została ograniczona do 80 km na godz. Tam, gdzie zakręty były wyjątkowo niebezpieczne, zbudowano obok równoległe trasy.
Turystyka? Tylko kwalifikowana

– Nie będziemy mieli wielkiego przemysłu, który da wielkie zatrudnienie – uważa Krzysztof Worobiec. – Mamy za to mnóstwo możliwości rozwijania turystyki.
– Ale czy możemy na tym zarobić? – dopytywał prof. Stanisław Czachorowski.

Niemieckie stowarzyszenie rowerowe ADFC sprawdziło, gdzie najchętniej wybierają się na urlop rowerzyści. W 2008 r. aż 6 mln ich rodaków zwiedzało Europę na rowerach. Najwięcej miłośników jednośladów udało się do Szwajcarii. Drugim najchętniej odwiedzanym miejscem były Mazury. Najnowsze analizy pokazują, że w ciągu roku region stracił w oczach turystów i teraz jest już na 9. miejscu. Dlaczego? Cykliści szukają spokojnych tras, a u nas na drogach nie ma zakazu ani ograniczeń jazdy dla ciężarówek czy tirów. Mogą pojawić się praktycznie w każdym miejscu. – Jedźcie na Mazury, póki jeszcze nie jest za późno, póki można podziwiać przyrodę – piszą Niemcy w swoich czasopismach turystycznych.

Przemysł czy przyroda?

Nie było też różnicy zdań, że trzeba budować drogi, które ułatwią życie mieszkańcom regionu. Należy jednak przy okazji dbać o przyrodę, chociaż niektórzy argumentują, że ekolodzy chcą, abyśmy byli skansenem. – Pierwszy skansen, który powstał w 1891 r., był nowoczesną formą przedstawienia dziedzictwa kulturowego – mówił Krzysztof Worobiec. – Powinniśmy zastanowić się, czy inwestycja przeciwko środowisku to rozwój czy skansen? Dla mnie skansen to nie jest zacofanie, ale nowoczesny sposób zarabiania na turystyce.

– Konieczne jest przemeblowanie naszej świadomości – dodawał prof. Zbigniew Endler. – Ludzie nie mogą mówić: jest mi obojętne, że coś zniszczyli, zabili. Nie wolno dbać tylko o swój interes kosztem innych.

Marta Bełza
Artykuł ukazał się 4 kwietnia 2009 w olsztyńskim dodatku Gazety Wyborczej w ramach cyklu „Skansen czy rozwój” zrealizowanego przy współpracy z Sadybą.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ratujmy aleje, Skansen czy rozwój – cykl artykułów i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.