O mazurskich cmentarzach

Jesień, a zwłaszcza listopad i zaczynające ten miesiąc Święto Wszystkich Zmarłych skłoniły mnie do napisania spostrzeżeń dotyczących mazurskich cmentarzy licznie rozsianych w Puszczy Piskiej. Jest ich tak dużo, że są jednym z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu Mazur – podobnie jak jeziora, lasy i aleje przydrożne. Te niewielkie, z reguły zaniedbane cmentarze są też niezmiernie ważnym świadectwem historii tej ziemi.

W II połowie XIX w., gdy ze względu na przepisy sanitarne zakazano pochówków przykościelnych zaczęto zakładać cmentarze na skraju wiosek lub w pobliżu tzw. wybudowań (niem. Ausbauten, czyli kolonii). Cmentarze lokowano często na wzniesieniach terenu lub na sztucznie wykonanych nasypach, a od otaczającego terenu oddzielone były często płytkimi rowami (to typowe dla wielu cmentarzy w południowej części Puszczy Piskiej). Dla Mazur charakterystyczne są niewielkie cmentarze, na których grzebano członków jednej rodziny lub zamieszkałych w jednym siedlisku. Szczególnie staranie rozplanowane i urządzane były cmentarze rodzinne zakładane w sąsiedztwie pałaców czy dworów – były one przecież miejscem pochówków członków możnych rodzin (np. zabytkowy cmentarz rodu Kullack-Ublick w Ubliku). Dla upamiętnienia zmarłych (ale też jako świadectwo potęgi i bogactwa żyjących) wznoszono kaplice grobowe (np. neogotycka kaplica Lehndorffów w Sztynorcie, kaplica w Imionku), niekiedy monumentalne (np. piramida w Rapie).

Cmentarz rodzinny na niewielkim wzniesieniu na skraju Nowej Ukty. Widoczne dwa krzyże żeliwne oraz jeden kuty, w 2003 r. naprawione i zamontowane w pierwotnym miejscu (ślady naprawy widoczne na środkowym krzyżu).

Znacznie skromniejsze cmentarze rodzinne spotkać można nieopodal pojedynczych siedlisk wiejskich lub osad leśnych (np. Zdróżno, Strzałowo). Niekiedy na takich rodzinnych czy przydomowych cmentarzach znajdują się tylko dwa lub trzy groby (np. Nowa Ukta). Na tych niewielkich cmentarzach niewiele grobów pozostało – w Kulinowie koło Mikołajek stoi tylko samotny krzyż, choć wyraźne są ślady innych mogił ziemnych. Często miejsca pochówków znajdują się w niewielkiej od siebie odległości – w Iznocie, po obu brzegach Krutyni, w odległości zaledwie 200 metrów znajdują się aż trzy cmentarze! Oczywiście oprócz cmentarzy rodzinnych zakładano przy każdej wsi cmentarze wioskowe, na których chowano zmarłych z okolicy. Są one liczne, niekiedy rozległe (np. dwa cmentarze w Ukcie przy drodze do Mrągowa), ale są też niewielkie (np. w Osiniaku). Na wszystkich cmentarzach oprócz mogił ziemnych spotkać można obramienia betonowe lub nagrobki wykonane z tzw. lastryko, rzadziej spotyka się nagrobki wykonane z kamienia lub murowane z cegieł (np. w Wądołku).

Odlewane z żeliwa krzyże miały bogatą ornamentykę (krzyże z 1876 i 1878 r. – osada leśna Zdróżno).

Na grobach stawiano proste krzyże drewniane (które poza cmentarzami starowierskimi rzadko dotrwały do naszych czasów) oraz bardzie trwałe krzyże kute przez kowala i osadzone w kamieniach polnych lub żeliwne, odlewane według powtarzających się wzorów, niekiedy bardzo dekoracyjnych (np. Janowo – obecnie część Ukty). Często spotyka się też nagrobki w kształcie ukośnej płyty lub pionowej stelli na których umieszczano tablice z inskrypcjami wykonane z ciemnego szkła lub odlewane z żeliwa (np. Szast, Wądołek).

Takie ozdobne metalowe ogrodzenia grobów rodzinnych spotyka się coraz rzadziej (Osiniak).

Kwatery rodzinne oraz groby osób „znaczących” w społeczności lokalnej otaczano często ozdobnymi i dekoracyjnymi, kutymi lub odlanymi z żeliwa płotkami – niestety wiele z nich padło łupem złodziei, którzy sprzedają żeliwne elementy na złom (przyłapani sprawcy dewastujący nagrobki nie ponoszą prawie żadnych konsekwencji, ze względu na „niską szkodliwość czynów” – tak było w przypadku cmentarza w Ukcie).

W 1525 roku, wraz z sekularyzacją i przejściem na luteranizm księcia Albrechta, ostatniego mistrza krzyżackiego (tego, którego Matejko uwiecznił na obrazie „Hołd pruski”, i który kilkakrotnie przebywał w Przerośli nad Jeziorem Nidzkim w swoim zameczku myśliwskim) zgodnie z zasadą „Cuius regio, eius religio” luteranizm stał się religią państwową, a Prusy pierwszym na świecie państwem protestanckim. W południowej części Mazur religia ta dominowała aż do 1945 roku, a tym samym większość cmentarzy z tego okresu to cmentarze ewangelickie. Ale i tutaj spotyka się miejsca pochówków wyznawców innych religii: katolicy, starowierzy, prawosławni, żydzi (Mikołajki), a nawet mormoni (Zełwągi). Na niektórych cmentarzach pochowani są wyznawcy różnych religii (choć zawsze dominuje jedno wyznanie) – na cmentarzu prawosławnym w Wojnowie obok krzyży prawosławnych stoją krzyże katolickie. W gminie Ruciane-Nida oprócz cmentarzy ewangelickich znajduje się 8 cmentarzy starowierskich. Znajdujące się na nich najstarsze, XIX-wieczne groby opatrzone są płaskimi kamieniami, na których wykuto starowierskie krzyże, ale nie posiadają nazwisk i dat, a więc nie wiadomo kto i kiedy został pod nimi pochowany. Brak tam także najstarszych krzyży drewnianych, ponieważ religia starowierców nie pozwalała na podnoszenie czy naprawianie przewróconych ze starości krzyży, które uległy naturalnemu rozkładowi.

Na wielu opuszczonych cmentarzach wyrósł las. Widoczny rów oddzielający cmentarz od otoczenia (nieistniejąca już wieś Sowiróg).

Większość założonych przed 1945 r. cmentarzy jest obecnie opuszczona i nieużywana, ale zdarza się, że obok grobów sprzed 1945 r. znajdują się groby nowe (np. Bobrówko, Ukta). Większość z tych starych cmentarzy jest zaniedbana i zarośnięta roślinnością tak gęstą, że często trudno zidentyfikować nie tylko poszczególne mogiły, ale i odgadnąć, że jest to miejsce pochówków, więc czasami tylko drzewa rosnące w charakterystyczny i regularny czworobok świadczą, że akurat w tym miejscu istniał kiedyś cmentarz (np. Śwignajno Małe).

Taka kępa drzew jest wskazówką, że może to być dawny cmentarz (nieistniejąca osada leśna Dziadek, koło Turośli).

Takie opuszczone miejsca pochówku spotkać można z dala od istniejących obecnie wsi i zabudowań, wśród pól i świadczy one o tym, że w pobliżu istniała kiedyś jakaś siedziba ludzka. Wiele takich zapomnianych cmentarzy odnajdujemy w lasach, gdzie stanowią one jedyny ślad po nieistniejących już wsiach (po 1945 r. zniszczonych, rozszabrowanych, a następnie zlikwidowanych). Te opuszczone i zarośnięte cmentarze leśne rozpoznać można z reguły tylko po nietypowej dla lasów roślinności (śnieguliczka, bez lilak, jaśminowiec, tawlina jarzębolistna, bluszcz czy goździk brodaty).

Charakterystyczne dla tej części Mazur i Puszczy Piskiej są liczne cmentarze wojenne i mogiły żołnierskie znajdujące się na cmentarzach cywilnych. To smutna pozostałość I wojny światowej. Warto w tym miejscu przypomnieć, że Prusy Wschodnie były jedyną niemiecką prowincją dotkniętą działaniami wojennymi w latach 1914–1915: oddziały rosyjskie przekroczyły granicę prowincji w sierpniu 1914 roku, szybko zajęły obszar dzisiejszego powiatu piskiego, jednak zostały powstrzymane na linii Wielkich Jezior (wcześniej niemieccy saperzy wysadzili najważniejsze mosty, m.in. w Piszu, Rucianem, Okartowie i Mikołajkach). Po kilkumiesięcznym trwaniu frontu stacjonarnego, w dniu 7 lutego 1915 r., w czasie gwałtownej śnieżycy i silnych mrozów, wojska niemieckie przystąpiły do kontrofensywy. Tak rozpoczęła się tzw. II Bitwa na Jeziorach Mazurskich, czyli słynna Bitwa Zimowa (Winterschlacht). Były to najbardziej krwawe walki, jakie stoczono na terenie Puszczy Piskiej od najazdu Tatarów w 1656 r., w czasie wojny szwedzko-polskiej. Świadectwem tych zimowych walk są pozostałości umocnień oraz liczne cmentarze, z mogiłami poległych żołnierzy niemieckich i rosyjskich.

Cmentarz z I wojny światowej na którym pochowano walczących ze sobą żołnierzy niemieckich i rosyjskich (nieistniejąca wieś Dłutowo koło Jeży).

Początkowo były to proste mogiły ziemne oznaczone drewnianymi krzyżami. Wkrótce powstał w Królewcu Prowincjonalny Urząd do Spraw Upamiętniania Żołnierzy. Porządkowaniem i ewidencjonowaniem cmentarzy wojennych zajmował się dr Richard Dethlefsen – Konserwator Zabytków Sztuki i Historii Prus Wschodnich, pod którego kierownictwem opracowane zostały ujednolicone zasady zakładania cmentarzy wojennych, formy i wzory krzyży oraz nagrobków.

Od 1918 roku obowiązywała już instrukcja dotycząca urządzania cmentarzy wojennych na terenie całych Prus Wschodnich, w której szczególny nacisk kładziono na harmonijne wpisanie cmentarzy w otaczający krajobraz, zalecając stosowanie lokalnych surowców budowlanych oraz rodzimych gatunków drzew, krzewów i roślin (pomimo ograniczeń formalnych cmentarze z tego okresu różnią się między sobą, zachowując cechy indywidualne).

Malowniczo położony cmentarz wioskowy w Wejsunach. W głębi po lewej widoczne 2 krzyże na grobach z I wojny światowej.

Instrukcja zalecała prostotę form nagrobków oraz równe traktowanie poległych żołnierzy rosyjskich i niemieckich. Wynikało to z generalnego szacunku dla poległych żołnierzy, wykonujących rozkazy i walczących w imieniu Ojczyzny, ale było też uregulowane Traktatem Wersalskim, który nakazywał szanować i utrzymywać groby żołnierzy i marynarzy oraz zobowiązywał do spisywania, utrzymywania oraz wznoszenia odpowiednich pomników. Takie cmentarze z tego okresu spotkać można w Rucianem
(2 cmentarze), Nidzie, Wejsunach, Snopkach, Piszu, Zimnej, Pogobiu Przednim i Tylnim, Paskach, Niedźwiedziach, Wilkach, Dziadowie, Wolisku Małym i Dużym, Dłutowie i Jeżach.

Jeden wspólny nagrobek dla żołnierza niemieckiego i rosyjskiego poległych w 1915 r. (Ruciane).

Tylko niektóre cmentarze są zadbane, ogrodzone i odwiedzane, a większość jest nadal zapomniana, często dewastowana i narażona na kradzieże metalowych elementów ogrodzeń i krzyży. Nieliczne już kaplice są w większości w katastrofalnym, wymagającym natychmiastowej opieki stanie (np. kaplica rodziny Schenk zu Tautenburg w Dobie, kaplica w Imionku). Po II wojnie światowej wiele cmentarzy – zwłaszcza pierwszowojennych, niszczono jako pozostałości niemieckiego militaryzmu (np. w Piszu). Na szczęście w latach ostatnich coraz więcej cmentarzy zarówno cywilnych jak i wojennych jest odnawianych i pielęgnowanych, ale nadal zdarzają się cmentarze zaniedbane i wymagające opieki (Jeże – po lewe stronie drogi do Kolna).

Zniszczona przez wandali szklana płyta z 1914 r. na grobie Friedricha Kapteina (Gałkowo).

Porządkowaniem i dokumentowaniem cmentarzy zajmuję się od 2002 r. (w 2002 i 2003 r., w IX i X edycji Konkursu na Opisanie Zabytkowych Cmentarzy Warmii i Mazur otrzymałem dwukrotnie Nagrodę za dokumentacje wybranych cmentarzy z okolic Ukty). Jednak dopiero powstanie Stowarzyszenia Sadyba umożliwiło prowadzenie działań w szerszym zakresie. Od 2005 r. w ramach kolejnych edycji rocznych projektów „Międzynarodowy wolontariat w ochronie krajobrazu kulturowego Warmii i Mazur” (we współpracy ze Wspólnotą Kulturową „Borussia” z Olsztyna) wolontariusze z Polski, Niemiec i Rosji dokumentowali cmentarze starowierskie (w ramach inicjatywy Stowarzyszenia Sadyba mającej na celu podjęcie działań zmierzających do utworzenia „Starowierskiego Parku Kulturowego”). Wolontariusze wspólnie z członkami Sadyby porządkowali ewangelickie cmentarze w okolicach Ukty i Nowej Ukty. W ten sposób w latach 2003–2005 uporządkowaliśmy cmentarze ewangelickie w okolicy Nowej Ukty (po lewej stronie drogi Ukta–Mikołajki, po prawej strony drogi Nowa Ukta–Wypad oraz po prawej stronie drogi z Gałkowa do leśniczówki Ukta), na Zameczku (po lewej stronie drogi Wojnowo–Gałkowo) oraz 2 cmentarze starowierskie: w Iwanowie (po lewej stronie drogi Gałkowo–Wojnowo) oraz przyklasztorny w Wojnowie.

Uporządkowany i ogrodzony przez wolontariuszy cmentarz w Sowirogu.

W ramach projektu Stowarzyszenia Sadyba „Zagubione Wioski Puszczy Piskiej” (realizowanego od 2009 r. wspólnie ze stowarzyszeniem Borussia z Olsztyna, Nadleśnictwem Pisz oraz Narodowym Instytutem Dziedzictwa – por.: wrześniowy numer Biuletynu „Ruciane-Nida”) młodzież z Rosji, Niemiec i Polski porządkowała, grodziła, dokumentowała oraz ustawiała tablice informacyjne i drogowskazy na cmentarzach w Sowirogu, Przerośli, Szaście, Piskorzewie, Wądołku i Wolisku Dużym.

Żeliwny krzyż odkopany w 2010 r. w ramach projektu „Zagubione Wioski Puszczy Piskiej” – przed i po naprawie (nieistniejąca wieś Wądołek w pobliżu Jeży).

Międzynarodowych wolontariuszy od dwóch lat wspiera młodzież szkolna z Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Piszu. O cmentarze z okresu I wojny światowej dba natomiast powstałe w 2009 roku Stowarzyszenie Piska Pozycja Ryglowa (we współpracy z Urzędem Gminy w Piszu), oraz od 3 lat także gmina Ruciane-Nida przy wsparciu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (Wejsuny, Nida, Ruciane). Natomiast młodzież szkolna z Ukty uporządkowała w tym roku cmentarz ewangelicki w Wojnowie, a o niektóre cmentarze znajdujące się w lasach dbają pracownicy nadleśnictw. Jest więc nadzieja, że po latach zaniedbań, a nawet celowego niszczenia zapomnianych i opuszczonych cmentarzy, nadszedł czas porządkowania i należytego traktowania miejsc pochowków stanowiących świadectwo historii tej ziemi.

Krzysztof A. Worobiec,
„Ruciane-Nida, gazeta gminna” listopad 2011

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Cmentarze - świadectwo historii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.