Dlaczego samorządowcy straszą mieszkańców parkiem narodowym?

Jezioro Jegocinek Fot. B.Dal

Samorządy lokalne zainicjowały „sprzeciw do planowanych zmian w ustawie o ochronie przyrody” czyli zbieranie podpisów pod stosownym apelem.

W Mikołajkach, Rucianym-Nidzie, Piszu i Pieckach pojawiły się ulotki i plakaty z napisem „Nie dla parku narodowego”, na których można wyczytać, że samorządy mówią „Tak” dla rezerwatów przyrody i ochrony, dla miejsc pracy w turystyce, dla kajaków, żeglarzy i wędkarzy, a zdecydowane „Nie” dla zmiany ustawy o ochronie przyrody, „Nie” dla Parku Narodowego na Mazurach oraz „ekologicznego oszołomstwa, fanatyzmu i terroru!”.

Tradycyjnie w swoim sprzeciwie samorządowcy pomieszali kwestie związane z obywatelską inicjatywą ustawodawczą zmierzającą do nowelizacji prawa ws. tworzenia i zmiany granic parków narodowych oraz obawami (nieuzasadnionymi) związanymi z utworzeniem parku narodowego na Mazurach, i w obu sprawach wprowadzają społeczeństwo w błąd!

Każdy ma prawo protestować i w ten sposób zwracać uwagę na swoje problemy. Ale musi robić to zgodnie z prawem i używać prawdziwych argumentów. Smutne jest to, że przedstawiciele samorządów, ci którzy powinni znać i stosować obowiązujące prawo oraz równo traktować wszystkich mieszkańców, posługują się nieprawdą, a tych, którzy mają inne poglądy i korzystają ze swoich konstytucyjnych praw nazywają oszołomami, fanatykami i terrorystami! Podjęta przez tych ostatnich obywatelska inicjatywa ustawodawcza jest bowiem oficjalnie zgłoszonym i uznanym przez marszałka sejmu działaniem, zgodnym z art. 118 Konstytucji i ustawą o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli z 1999 r., a zbieranie podpisów (było ich 250 000) odbywało się zgodnie z rygorystycznymi procedurami, co zostało skrupulatnie sprawdzone w Kancelarii Sejmu.

Tymczasem akcja samorządowa nie spełnia tych kryteriów (na listach poparcia brak nr Pesel, wpisują się na nią także osoby niepełnoletnie), nie wiadomo też pod czym zbierane są podpisy: przeciwko nowelizacji ustawy czy przeciwko parkowi narodowemu na Mazurach (którego póki co nikt nie tworzy)? Co gorsze, podpisane przez burmistrzów apele zawierają informacje nieprawdziwe, świadczące o ignorancji i nieznajomości prawa prze nasze lokalne władze!

W samorządowym apelu czytamy m.in.: „Obecna ustawa, a także proponowana zmiana nie zawierają żadnych rozstrzygnięć w kwestii udziału społeczności lokalnych w procesie tworzenia czy rozszerzania parku narodowego, głos opiniujący posiadają jedynie „zainteresowane organizacje pozarządowe”. Podejmująca decyzję, w tak ważnej sprawie, Rada Ministrów w świetle przepisów, jest zobowiązana jedynie do podjęcia stosownego rozporządzenia.” To przecież nieprawda, bo obecnie to już nie Rada Ministrów tworzy park narodowy w drodze rozporządzenia. Samorządowcy nie sprawdzili, że od 1 stycznia tego roku obowiązuje nowelizacja ustawy o ochronie przyrody, zgodnie z którą samo utworzenie parku nie wymaga żadnych uzgodnień z organami stanowiącymi jednostek samorządu terytorialnego, bo to Sejm i Senat jako organy władzy ustawodawczej decydują samodzielnie o treści ustaw w sprawie utworzenia parku narodowego! Dodać można, że zmiana ta nie jest wynikiem inicjatywy obywatelskiej.

Nie jest też prawdą, że zgodnie z obywatelskim projektem „głos opiniujący posiadają jedynie zainteresowane organizacje pozarządowe”, bo w projekcie ustawy zapisano, że głos opiniujący mają posiadać: „właściwe miejscowo organy uchwałodawcze jednostek samorządu terytorialnego, Państwowa Rada Ochrony Przyrody oraz zainteresowane organizacje pozarządowe”.

Poza tym zgodnie z ustawą o ochronie przyrody, w radzie naukowej każdego parku narodowego zasiadają m.in. przedstawiciele samorządów lokalnych (podobnie jak obecnie w Radzie Mazurskiego Parku Krajobrazowego, w której są przedstawiciele wszystkich gmin z obszaru PK), którzy mają możliwość dbania o interes społeczności lokalnych – oczywiście o ile będą aktywni! Tak więc nie jest prawdą, że jedynie dyrektor parku narodowego sprawuje niepodzielnie władzę i sam decyduje o wszystkim!

No i przede wszystkim nie jest prawdą – co usiłują wmówić mieszkańcom lokalni przywódcy, że obywatelska nowelizacja ustawy odbierze im ich konstytucyjne prawa! Owszem, zgodnie z art. 16 Konstytucji samorząd terytorialny ma uczestniczyć w sprawowaniu władzy publicznej i wykonywać istotną część zadań publicznych, ale jego zadania powinny koncentrować się na zadaniach służących zaspokajaniu potrzeb wspólnoty samorządowej (art. 166 Konstytucji), nie wchodząc w kompetencje rady ministrów (art.146 Konstytucji). Nie ulega żadnych wątpliwości, iż wobec celów istnienia parku narodowego i charakteru jego obszaru (o czym w art. 8 ustawy o ochronie przyrody) jego utworzenie służy zabezpieczeniu realizacji interesu ogólnonarodowego, a nie potrzeb określonych społeczności lokalnych! Nie ma żadnych wątpliwości, że utworzenie parku narodowego związane jest z zapewnieniem należytej ochrony środowiska naturalnego (art. 5 Konstytucji RP), a więc mieści się w ramach zadań konstytucyjnych organów państwa. Zgodnie z opinią przygotowaną przez prawników sejmowych z Biura Analiz Sejmowych, obecna regulacja prawna w zakresie tworzenia i zmiany granic parków narodowych „[…]stoi w sprzeczności z Konstytucją, ponieważ zakłada możliwość swoistego „weta” organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego wobec decyzji ustawodawczych podjętych przez parlament. Sytuacja taka narusza też zasadę państwa jednolitego (art. 3 Konstytucji), z której wynika, iż RP nie jest federacją gmin i innych jednostek samorządu terytorialnego, a zatem ich organy nie mogą posiadać kompetencji do „blokowania” wejścia w życie rozstrzygnięć ustawodawczych podjętych przez Sejm przy udziale Senatu.”

Na koniec przypomnę, że proponowane przez „oszołomów, fanatyków i terrorystów” przepisy obowiązują między innymi w Szwecji, Danii, Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii, Włoszech, Niemczech, Austrii, Czechach i Estonii, a trudno nazwać państwa te niedemokratycznymi!

Ulotka protest

Z licznie kolportowanych przez mazurskie samorządy ulotek wynika, że podpisanie ich protestu przyczyni się do uratowania Mazur! Należałoby zadać pytanie: przed kim i przed czym należy chronić Mazury? I dlaczego samorządowcy straszą parkiem narodowym (w Gazecie Piskiej ukazał się nawet artykuł zatytułowany dramatycznie „Park narodowy – po naszym trupie”– 3.08.2012 r.)?Odpowiedź można odnaleźć w samorządowych apelach, z których wynika, że zahamuje on rozwój, bo „…tworzenie i powiększanie parków narodowych niezaprzeczalnie silnie ogranicza rozwój wielu kluczowych gałęzi lokalnej gospodarki niesie za sobą szereg skutków społeczno-gospodarczych, które dotykają bezpośrednio znaczne regiony naszego kraju oraz ich mieszkańców.”

O jakie to kluczowe w XXI wieku gałęzie lokalnej gospodarki chodzi? Rozwój innowacyjnych technologii, a może powstanie tu krzemowej doliny? Chyba jednak nie, skoro Zbigniew Opalach, burmistrz Rucianego-Nidy mówi: „Gmina ma strukturalne bezrobocie i latem wiele ludzi żyje ze zbierania jagód i grzybów [i pyta] Gdzie ludzie znajdą opał na zimę?” (Gazeta Piska. 17.08.2012 r.). Czy samorządy lokalne nie mają lepszej wizji rozwoju i propozycji poza powrotem do epoki zbieractwa? Czyżby ich zdaniem jedyną szansą rozwoju dla ludności lokalnej jest zbieractwo grzybów, jagód i chrustu? Pomijając brak realnej propozycji poprawy sytuacji materialnej bezrobotnych, należy zwrócić uwagę, że już obecnie – choć jeszcze nie ma parku narodowego – nie można zbierać opału w lasach bez stosownych zezwoleń i opłat. Poza tym drewno opałowe coraz trudniej kupić, a cena jego mocno wzrosła (to z powodu zakupu przez Nadleśnictwo Maskulińskie drogich maszyn do wyrębu, pozysk drewna stał się 2-krotnie droższy – o czym w raporcie NIK)!

Odnośnie możliwości zbierania jagód i grzybów – wbrew temu czym straszą samorządowcy w parkach narodowych możliwe jest zbieranie grzybów, o czym świadczy choćby fragment „Regulaminu zwiedzania i korzystania z Parku Narodowego Bory Tucholskie”: „dopuszcza się zbiór jagód i grzybów jadalnych nie objętych ochroną gatunkową, w okresie od 1 czerwca do 31 października, poza obszarami ochrony ścisłej, ostoi zwierząt i upraw leśnych do 4 m wysokości” Pełna treść regulaminu na stronie Parku.

Poza tym warto zauważyć, że cały kompleks leśny na południe od drogi Ruciane–Pisz (z wyjątkiem Jeziora Nidzkiego) oraz większość terenów w stronę Wejsun znajdują się poza obszarem planowanego parku narodowego – co widać wyraźnie choćby na ulotkach „Nie dla parku narodowego”, a są to właśnie lasy ulubione przez zbieraczy!

Bezrobocie w regionie stale rośnie choć planowanego od ponad pół wieku parku narodowego na Mazurach wciąż nie ma! Podobnie jest z inwestycjami – parku narodowego nie ma, i tych bliżej nieokreślonych inwestycji też nie ma! Mało tego – samorządowcy twierdzą, że z roku na rok jest coraz gorzej! Dlaczego? A może właśnie z powodu braku parku narodowego następuje regres? Z badań wynika, że wszędzie na świecie parki narodowe przynoszą dochód i przyczyniają się do rozwoju lokalnego!

Gdy w 1946 r. amerykańska komisja budżetowa zdecydowała się obciąć budżet Zarządowi Parków Narodowych, argumentując, że korzyści, które dostarczają społeczeństwu parki narodowe są niewielkie w porównaniu do ponoszonych kosztów, problemem zajęli się ekonomiści, w tym Harold Hotelling. Stwierdził on, że skoro parki narodowe każdego roku odwiedzają setki tysięcy osób (obecnie są to już dziesiątki milionów), to mają one dla społeczeństwa istotną wartość. A skoro każda wizyta wiąże się z pewnym kosztem (transport, wartość poświęconego czasu, nocleg, wyżywienie etc), to jest to cena jaką ludzie są gotowi płacić za możliwość oglądania parku narodowego. Znając ilość takich wizyt można oszacować wartość rekreacyjną miejsca (to obecnie najpowszechniej stosowana metoda wyceny wartości rekreacyjnej obiektów przyrodniczych). Analiza ta wykazała niezbicie, że korzyści rekreacyjne dostarczane społeczeństwu przez parki narodowe są wielokrotnie wyższe od ponoszonych na nie wydatków z budżetu państwa.

W Polsce potwierdzają to badania naukowców z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, którzy wykazują, że korzyści rekreacyjne dostarczane przez Puszczę Białowieską są 2,73 razy wyższe od całkowitych przychodów z tytułu sprzedaży drewna pozyskiwanego na jej całym terenie w latach 2000–2004 (obecnie dysproporcje są jeszcze większe) oraz ponad 5 razy wyższe od korzyści ekonomicznych osiąganych z wizyt w lasach należących do Leśnych Kompleksów Promocyjnych!

Ale park narodowy to – oczywiście poza ochroną najcenniejszej przyrody – także miejsca pracy. Gdyby samorząd Rucianego-Nidy zamiast walczyć z ideą utworzenia parku narodowego walczył o utworzenie u siebie siedziby parku narodowego, to miasto zyskałoby około 120–150 miejsc pracy – w samej tylko dyrekcji tworzonego parku! Miasto zyskałoby szansę na utworzenie nowoczesnego centrum ekologicznego, muzeum i placówki badawczej (które z reguły powstają w takich miejscach), a wraz z nimi na kolejne miejsca pracy! Oczywiście utworzenie parku narodowego może spowodować utratę miejsc pracy w leśnictwie i rybactwie, jednak generalnie park narodowy generuje więcej miejsc pracy niż ich odbiera – np.: jeden tylko hotel w Białowieży zatrudnia więcej osób, niż 3 nadleśnictwa z Puszczy Białowieskiej razem wzięte.

Ulotka protest 02

Parki narodowe przyciągają turystów (ale też pracowników naukowych, dziennikarzy etc) i to nie sezonowo, ale przez cały rok. Park narodowy to nie tylko prestiż, najwyższy „znak jakości” krajobrazu i natury. Dla wielu ludzi sama świadomość tego, że są jeszcze na Ziemi miejsca gdzie istnieje dzika przyroda, i że miejsca te będą mogły być podziwiane przez przyszłe pokolenia, stanowi istotną wartość. To także ważna informacja i magnes dla turystów – zwłaszcza zagranicznych. By się o tym przekonać wystarczy poczytać zagraniczne przewodniki. Jednym z najstarszych, a zarazem najbardziej renomowanych i prestiżowych jest wydawany od 1900 r. francuski Guide Michelin, który wprowadził obowiązujący do dziś „gwiazdkowy” system oceny najciekawszych miejsc: od jednej do trzech gwiazdek (przy czym otrzymanie 1 gwiazdki jest już wielkim wyróżnieniem). W wydanym w tej serii w 2010 r. przewodniku po Polsce widnieje mapa na której kolorem czerwonym zaznaczono atrakcje „trzy gwiazdkowe”, te które należy „koniecznie odwiedzić” – jest ich w Polsce 12 (Kraków, Obóz Auschwitz, Wieliczka, Dunajec, Tatry, Bieszczady, Łańcut, Zamość, Warszawa, Malbork, Gdańsk i Wrocław) i ani jednego na Warmii i Mazurach. Ponadto na mapie kolorem żółtym zaznaczono miejsca dwugwiazdkowe jako „warte odwiedzenia”: tak na mapie oznaczono 36 miejsc – poza atrakcyjnymi zabytkami także… parki narodowe – a najwięcej jest takich miejsc na południu Polski, Pomorzu i Podlasiu i ani jednego na Warmii i Mazurach. Na mapie i w przewodniku są też miejsca „jednogwiazdkowe” – „godne obejrzenia”: tych w naszym rejonie jest też niewiele, a jednym z nich stworzona przez nas (tzn. moją żonę i mnie) „Osada kulturowa w Kadzidłowie”!

Jest rzeczą oczywistą, że turyści odwiedzając Polskę (czy inny kraj) kierują się takimi właśnie rekomendacjami i pomocnymi informacjami, z których jasno wnika: parki narodowe są postrzegane (i polecane) jako miejsce które warto odwiedzać! Jednak gdy wszędzie na świecie w lokalnych informacjach turystycznych polecane są okoliczne parki narodowe i wycieczki do nich, to informacja turystyczna w Rucianym-Nidzie oblepiona jest plakatami… „Nie dla parku narodowego”! Nic więc dziwnego, że coraz częściej turyści omijają Ruciane, przedsiębiorcy skarżą się na 40% spadek dochodów, a prasa alarmuje „Na turystach nie zarobimy” (Gazeta Piska. 10.08.2012 r.), bo – jak wynika z tekstu w Rucianym-Nidzie z roku na rok turystów jest coraz mniej (czyli odwrotnie proporcjonalnie do ilości budek i straganów wystawionych wzdłuż głównej ulicy miasta – ale to temat na odrębny artykuł). Władze samorządowe nie wyciągają z tej lekcji jednak żadnej nauki, tylko dalej straszą, że park narodowy to hamulec rozwoju! Jakiego?

Krzysztof Worobiec

Ten wpis został opublikowany w kategorii Mazurski Park Narodowy i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.