Jak to się stało, że leśnicy mają piękne domy w rezerwatach przyrody?

Jezioro Nidzkie Fot. B.Dal

W sercu Mazur, w rezerwacie, wbrew prawu, wyrosły domy prominentów z Lasów Państwowych, lokalnych notabli i senatora PO. Leśnicy (oraz ich bliscy i znajomi) psim swędem i za psi grosz dzierżawią od Lasów dziesiątki byłych ośrodków wczasowych w najpiękniejszych miejscach kraju. Teraz chcą zostać ich właścicielami?

Rezerwat VIP
W ośrodku Polanka nad brzegiem Jeziora Nidzkiego panuje ruch jak w modnym kurorcie. W niedzielne południe, po mszy w niedalekiej Karwicy, przez bramę ośrodka ciągnie sznur samochodów. Wprawdzie jezioro wraz z otaczającymi je lasami jest rezerwatem przyrody – nie wolno tu hałasować, wjeżdżać samochodami ani zbierać runa leśnego – ale ci z Polanki, jak mówią okoliczni mieszkańcy, konsekwencji łamania przepisów nie muszą się obawiać. – Nie takie rzeczy uchodzą im na sucho. Kiedyś w Polance były tylko małe, parterowe domki kempingowe. Zamieniły się w domy nieustępujące wielkością naszym całorocznym. A przecież w rezerwacie budowa jest zabroniona – mówi młoda karwiczanka. Czy można kupić tam domek? Wyraz twarzy kobiety zmienia się, jakby rozmawiała z kosmitą: – Tam? Tylko po znajomości.

Polanka jest jednym z wielu byłych ośrodków letniskowych, które powstały w czasach PRL na państwowych gruntach, dziś zarządzanych przez Lasy Państwowe. Kiedyś wypoczywali tu pracownicy białostockich Zakładów Przemysłu Bawełnianego Fasty. Ale przed ponad dekadą właścicielami domków zostali wysoko postawieni pracownicy Lasów Państwowych oraz lokalni notable. Przejęli również dwa inne ośrodki w Rezerwacie Jeziora Nidzkiego i jeden na terenie Mazurskiego Parku Krajobrazowego…

Czytaj dalej na stronie Polityki

Ten wpis został opublikowany w kategorii Mazurski Park Narodowy, Ochrona przyrody i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.