Wiatraki nie mogą szpecić Mazur

Koalicja Bezpieczna Energia. Źródło: www.bezpiecznaenergia.eu

Lobby wiatrakowe uskarża się na sprzeciw społeczny i brak w naszym regionie miejsc, w których mogłyby stanąć elektrownie wiatrowe. Tymczasem to aż 120 kilometrów kwadratowych.

Kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia w mediach marszałek województwa Jacek Protas wystosował apel skierowany do „drogich mieszkańców Warmii i Mazur, przedstawicieli samorządów, organizacji pozarządowych i mediów”. Prosił w nim, by „decyzje o lokowaniu siłowni wiatrowych na Warmii i Mazurach dyktowała troska o wspólne dobro i triumfowały porozumienie, odpowiedzialność i rozsądek, a dążąc do rozwoju gospodarczego, nie zapominajmy o wartościach wspólnego dziedzictwa. Zrównoważony rozwój regionu jest przejawem budowania przyszłości, a nie krótkowzroczną wizją szybkich korzyści majątkowych, których długofalowe skutki doprowadzą do trwałej destrukcji poziomu życia ludzi i utraty bogactwa regionu”.

Ten krótki i zwięzły apel jest bardzo ważny, bo bezprecedensowy!

W trakcie dotychczasowej działalności na rzecz ochrony krajobrazu (w marcu Sadyba skończy 10 lat!) nie spotkałem się z podobnym działaniem władz wojewódzkich i nie pamiętam czy kiedykolwiek w tak zdecydowany sposób, i to za pomocą płatnych ogłoszeń w mediach władze zwracały uwagę na jakiś problem, a już szczególnie dotyczący krajobrazu i natury! Ważny jest także czas wystąpienia z apelem, bo koniec roku jest okresem, w którym tradycyjnie składamy sobie nawzajem życzenia, podejmujemy ważne decyzje oraz składamy obietnice innym i postanowienia sobie (np. rzucenie palenia, zerwanie z nałogiem). Apel marszałka można więc traktować jako życzenie byśmy żyli w otoczeniu wspaniałej natury i nadal mogli korzystać z jej uroków i zalet jakim są nie tylko ładne widoki, ale zdrowe, czyste i ciche otoczenie. Można też powiedzieć – niestety, że to pobożne życzenie, bowiem marszałek nie ma skutecznych instrumentów prawnych, by wymóc na przedstawicielach samorządów lokalnych traktowania z należytą troską krajobrazu, naszego wspólnego dobra. Marszałek może więc tylko apelować, a czy zostanie wysłuchany? To nie jest pewne, bo sytuacja jest jak w porzekadle: szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie, dlatego niektórzy wójtowie często nie liczą się nawet z głosami swoich wyborców!

Przedświąteczny apel marszałka przeczytałem z satysfakcją. Uważam, że jest to sukces działań Koalicji Bezpieczna Energia, która od kilku już lat sprzeciwia się niekontrolowanej lokalizacji turbin wiatrowych w najcenniejszych krajobrazach (ale nie energetyce odnawialnej, jak często przeinaczane są nasze postulaty)! Koalicja, zawiązana przez ponad dwadzieścia organizacji pozarządowych z terenu naszego województwa (Sadyba jest jednym z jej inicjatorów) od lat zwraca uwagę marszałkowi na te problemy, które on teraz poruszył w swoim apelu: „Pamiętajmy, że siłownie wiatrowe mają wpływ na środowisko życia i rodzimej awifauny. Hałas szkodzi zdrowiu ludzi, pod śmigłami wiatraków masowo giną ptaki, a to zaledwie część skutków oddziaływania na otoczenie.”

Kogo oburzył apel marszałka

Apel Jacka Protasa oburzył natomiast Wojciecha Cetnarskiego prezesa Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej zainteresowanego budową tysięcy turbin wiatrowych: „Niepokoi mnie fakt, że pan marszałek próbuje narzucić innym swój światopogląd, zupełnie lekceważąc obowiązujące przepisy…” dodając: „Pośredniczymy w realizowaniu polityki energetycznej państwa, którą narzuca Unia Europejska” (G. Wyborcza /Olsztyn 26. 12. 2013 r.). Tyle tylko, że nie jest to przecież żadne narzucanie „światopoglądu”, bo apelować może każdy, także marszałek województwa, którego obowiązkiem jest przestrzeganie nas przed negatywnymi skutkami podejmowanych działań, zwłaszcza gdy będą one długotrwałe! Pragnę przypomnieć prezesowi PSEW, że owszem, Unia Europejska narzuca politykę energetyczną, ale nie w trosce o dobrobyt takiego czy innego lobby wiatrowego, ale w trosce o środowisko naturalne i krajobraz! U podstaw promocji unijnej energetyki odnawialnej leży przecież poprawa środowiska i ochrona krajobrazów, i to właśnie są priorytety Unii! A zatem stawianie wiatraków energetycznych ma się przyczynić do ograniczenie emisji CO2, ale nie kosztem zniszczenia środowiska i trwałej degradacji krajobrazów! Państwa członkowskie podpisały w 2000 r. Europejską Konwencję Krajobrazową (ratyfikowaną przez Polskę w 2004 r.), w której stwierdzono: „krajobraz przyczynia się do tworzenia kultur lokalnych oraz że jest on podstawowym komponentem europejskiego dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego, przyczyniając się do dobrobytu ludzi i konsolidacji europejskiej tożsamości [oraz ] jest kluczowym elementem dobrobytu całości społeczeństwa i jednostek oraz że jego ochrona, a także gospodarka i planowanie niesie w sobie prawa i obowiązki dla każdego człowieka”. Dalej wyjaśniono, że ochrona krajobrazu oznacza „działania na rzecz zachowania i utrzymywania ważnych lub charakterystycznych cech krajobrazu”.

Farmy wiatrowe nie chronią krajobrazu

A przecież nie ulega wątpliwości, że farmy wiatrowe nie przyczyniają się zachowania charakterystycznych cech naszego krajobrazu, dlatego marszałek ostrzega: „szybki rozwój energetyki wiatrowej na Warmii i Mazurach stanowi zagrożenie dla unikalnego w skali europejskiej bogactwa ziemi, jezior i lasów. Jesteśmy blisko roztrwonienia dóbr natury naszego regionu z powodu niekontrolowanej i bezplanowej ekspansji tych inwestycji…”

Prezes PSEW na łamach Gazety „zapewnia” czytelników: „Nam również zależy na zachowaniu walorów regionu i nie pozwolimy na stawianie turbin w Świętej Lipce czy nad Wielkimi Jeziorami Mazurskimi. Takie kwestie regulują przepisy i ich powinniśmy się trzymać „? To niczym „szczera” deklaracja lisa przyłapanego w kurniku! Otóż jednym z impulsów do zawiązania Koalicji Bezpieczna Energia był społeczny sprzeciw wobec planów ustawienia na wzniesieniach morenowych wokół wsi Pilec 200-metrowej wysokości wiatraków, a więc widocznych z pobliskiego sanktuarium w Świętej Lipce! W pobliskim Reszlu widać już wiatraki pobudowane w sąsiedniej gminie Korsze, a od paru lat trwają starania o uzyskanie zgody na postawienie 15 turbin o wysokości do 200 metrów wokół Giżycka oraz w odległości około 1 km od brzegu Jeziora Niegocin – a więc nad Wielkimi Jeziorami Mazurskimi! W tej ostatniej sprawie na szczęście negatywną opinię wydała 28. 11. 2013 r. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Olsztynie, stwierdzając że „jest to obszar o wybitnych walorach krajobrazowych i kluczowym znaczeniu turystycznym w skali regionu i kraju”, dlatego czynnikiem decydującym o lokalizacji wiatraków powinny być: „walory krajobrazowe i znaczenie turystyczne, które w przypadku Krainy Wielkich Jezior stanowią argument niepodważalny. Środowiskowe koszty inwestycji pozostają w dysproporcji do zakładanego w prognozie efektu jakim mogłaby być zakładana dywersyfikacja dostaw energii elektrycznej…”.

Lobby wiatrakowe zapewnia, kusi, obiecuje

A prezes PSEW mówi nawet „w tym roku skupiliśmy się na pokazywaniu mieszkańcom ludzkiej twarzy przedsiębiorców „. Jednocześnie lobby to uskarża się na sprzeciw społeczny i brak w naszym regionie miejsc, gdzie mogłyby stanąć elektrownie wiatrowe. Z dokumentu „Delimitacja obszarów potencjalnej lokalizacji dużej energetyki wiatrowej na terenie województwa warmińsko-mazurskiego” przygotowanego przez Urząd Marszałkowski wynika, że na lokalizację farm wiatrowych może być wykorzystane 0,5% obszaru województwa. Pozornie jest to mało, ale po przeliczeniu okazuje się że jest to ponad 120 km kwadratowych, a jak można wyczytać na stronie internetowej lobby wiatrakowego jedna turbina wraz z dojazdami zajmuje ok. 0,2 ha (http://wiatrowa.eu.interiowo.pl/#06), tak więc na tej powierzchni można postawić około 600 wiatraków dużej i bardzo mocy, dwukrotnie więcej małych lub wystarczająca ilość małych turbin zaopatrujących w energie poszczególne gospodarstwa wiejskie (nasza Koalicja od lat postuluje rozwój energetyki rozproszonej)! Trudno więc mówić o zakazie stawiania turbin wiatrowych i najwyższa pora skończyć z ich niekontrolowaną ekspansją i chaotyczną lokalizacją! Dlatego mam nadzieję, że apel marszałka trafi do osób, które o tym decydują – i tego właśnie życzę wszystkim na Nowy Rok!

Krzysztof A. Worobiec
Artykuł ukazał się 10 stycznia 2014 w olsztyńskim dodatku Gazety Wyborczej

Ten wpis został opublikowany w kategorii Krajobraz kulturowy, Krajobraz naturalny i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.