10 lat Sadyby i ocalone zabytki Olsztyna

10 lat temu, 4 marca 2004 roku w Kadzidłowie spotkało się 20 osób i założyliśmy stowarzyszenie, które po krótkiej dyskusji nazwaliśmy „Sadyba”.

Zapewne nikt nie myślał wówczas o tym, że będziemy działać tak intensywnie przez 10 lat, że staniemy się jednym z najbardziej znanych stowarzyszeń nie tylko na Mazurach i Warmii, ale także w Polsce (o czym świadczą choćby zaproszenie na setki spotkań i konferencji – od Pałacu Prezydenckiego i Sejmu, poprzez Ministerstwo Środowiska po małe kameralne spotkania gdzieś w Puszczy Białowieskiej czy na Dolnym Śląsku), równoprawnym partnerem dla znanych i zasłużonych stowarzyszeń, ale też wzorem dla wielu osób i innych stowarzyszeń. Dla przykładu rozpoczęta w lipcu 2004 roku – czyli też 10 lat temu – nasza Akcja „Ratujmy Aleje” jest jedną z najbardziej znanych, już prawie „legendarnych”, stając się akcją ogólnopolską, a wydana przez nas książka o alejach przydrożnych jest „klasykiem gatunku” – poszukiwaną przez fachowców pozycją, natomiast interdyscyplinarna konferencja „alejowa” zainspirowała wiele innych do kontynuowania akcji ochrony alei do dnia dzisiejszego!

Inny nasz autorski projekt – „Zagubione wioski Puszczy Piskiej” zatoczył szerokie kręgi, a w jego realizacji uczestniczyła młodzież z Niemiec, Rosji, Austrii, Włoch i Polski, także ze szkół piskich, pracownicy nadleśnictwa Pisz, stowarzyszenia Borussia i konserwatorzy z Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Dzięki naszej działalności kilkadziesiąt zabytków zostało wpisanych do rejestru zabytków, a wiele z nich tylko dzięki temu ocalało…

…to tylko kilka przykładów, bo przecież nie da się wyliczyć wszystkich naszych działań. Poza tym nie zamierzam sam wystawiać laurki, ale pokażę kilka efektów naszej działalności.

Koszary Funka w 2008 i 2013 roku.

Koszary Funka w 2008 i 2013 roku. Fot. K.A. Worobiec

Pod koniec stycznia Gazeta Olsztyńska w artykule zatytułowanym „Inwestycje na finiszu, czyli nowa twarz Olsztyna” zamieściła listę najważniejszych inwestycji realizowanych w 2013 roku. Pośród wymienionych tam 11 inwestycji – jak napisano – „które wpłyną na rozwój miasta i ucieszą olsztyniaków”, aż 2 realizowane są w budynkach, które kilka lat temu przeznaczone były do rozbiórki, a zostały uratowane dzięki działaniom Stowarzyszenia Sadyba. Bo gdyby nie złożone przez nas – w przysłowiowej ostatniej chwili – wnioski o objęcie ich ochroną poprzez wpis do rejestru zabytków, nie istniałby już bowiem ani koszarowy budynek przy ulicy Kasprowicza, ani tartak Raphaelsonów przy ulicy Knosały.

Można by rzecz jasna powiedzieć, że sam wniosek o wpis do rejestru zabytków to zaledwie pierwszy krok ratowania zabytków, ale jakże istotny, przecież dzięki temu oba budynki zostały uratowane przed unicestwieniem. Potem rozpoczęła się długa i trudna droga, wymagająca zaangażowania wielu osób, organizacji społecznych, a przede wszystkim inwestorów, którzy nie tylko potrafili docenić wartość zachowanych obiektów, ale mieli też odwagę i fundusze na tak poważne przedsięwzięcia.

Tartak Raphaelsonów w 2007 i 2014 roku. Fot. K.A. Worobiec

Tartak Raphaelsonów w 2007 i 2014 roku. Fot. K.A. Worobiec

Szczęśliwie znalazł się inwestor z pomysłem na zagospodarowanie dawnego sztabowego budynku fizylierów na Kasprowicza – (to pozostałości po tzw. koszarach Funka lub „koszarach prywatnych” czyli po zespole budynków wzniesionych przez przedsiębiorcę Andrzeja Funka w latach 80-tych XIX wieku). Budynek z elewacją wykonaną z czerwonej cegły licówki z ozdobnymi wstawkami i pasami z żółtych cegieł, po latach dewastacji odzyskał swój blask, a jak donosi Gazeta koszt tej inwestycji to ponad 5 milionów.

Dzięki determinacji wielu osób i stowarzyszeń (Sadyba, Święta Warmia, Forum Rozwoju Olsztyna i wsparciu kilku innych) uratowany został także szachulcowy tartak Raphaelsonów wzniesiony w latach 80-tych XIX wieku przy ulicy Knosały: kilka lat temu Tomasz Głażewski, ówczesny wiceprezydent odpowiedzialny za sprawy architektoniczne w mieście stwierdził, że „w obecnym stanie budynku nie ma sensu chronić”. Dzięki złożonemu przez nas wnioskowi tartak został objęty ochroną jako zabytek i przetrwał. Obecnie ten pięknie odrestaurowany przez miasto budynek (koszt inwestycji ponad 6 milionów złotych) stał się wizytówką zakola Łyny i Olsztyna i został przeznaczony na Muzeum Techniki i Nowoczesności.

Ale to nie jedyne budynki w Olsztynie ocalałe dzięki interwencji Sadyby – o pozostałych następnym razem…

Krzysztof Worobiec
Blog

Ten wpis został opublikowany w kategorii Krajobraz kulturowy, Muzeum techniki i rozwoju i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.