O alejach przydrożnych raz jeszcze

Zabezpieczony łuk alei. Droga Pozezdrze–Kruklanki. Fot. R. Lewandowski

Na stronie tytułowej Gazety Olsztyńskiej z 19.09.2014 r. ze zdumieniem przeczytałem zapowiedź artykułu „Te drzewa trzeba wyciąć”, a następnie wewnątrz numeru z niedowierzaniem przeczytałem dwustronicowy tekst na ten temat. Przyznam, że dawno nie czytałem tak nierzetelnego, niemerytorycznego i stronniczego artykułu (gdzie się podziała słynna dziennikarska obiektywność?).

Rozumiem, że zwykli ludzie, w tym wypadku mieszkańcy gminy Świątki narzekają na stan dróg, a całą winę za wypadki na tych drogach przerzucają na rosnące wzdłuż niej drzewa. Dziennikarka pisząc o ich protestach powinna jednak nie tylko relacjonować, ale też wyjaśniać czytelnikom na czym polega problem oraz trzymać się litery prawa (przypomnę, że równo 10 lat temu Stowarzyszenie Sadyba rozpoczęła kampanię „Ratujmy Aleje”, która przekształciła się w ogólnopolską, powstało wiele ruchów obywatelskich w celu ochrony alei przydrożnych i należytego przestrzegania polskich i europejskich wymogów ochrony przyrody).

Polskie prawo generalnie chroni wszystkie drzewa, w tym także przydrożne. Słuszne były więc uwagi w liście czytelnika Gazety, oburzonego, że podczas prac przy drodze Jonkowo–Świątki pokaleczono i zniszczono pnie i korzenie rosnących tam drzew. Zgodnie z obowiązującym prawem zarówno bryła korzeniowa drzew, jak też sam pień oraz korona drzew muszą być chronione przed zniszczeniem (art. 82 ustawy o ochronie przyrody), natomiast kto „wykonuje prace ziemne oraz inne prace związane z wykorzystaniem sprzętu mechanicznego lub urządzeń technicznych w obrębie bryły korzeniowej drzew lub krzewów na terenach zieleni lub zadrzewieniach w sposób znacząco szkodzący drzewom lub krzewom” podlega karze (art. 131 ustawy o ochronie przyrody). Tytuł w Gazecie Olsztyńskiej „Kara jest, gdy drzewo uschnie” (G.O. 4.09.2014) jest wprowadzający w błąd, bowiem w cytowanym wyżej art. 131 nie ma takiego warunku (warunek naliczania kar gdy drzewo uschnie dotyczy innych sytuacji).

Pani Ewa Mazgal, autorka artykułu z 19 września cytuje bez komentarza wypowiedzi ludzi, którzy mówią o rzekomo chorych, bo spróchniałych i pustych lipach. Tymczasem pospolicie sadzona przy drogach lipa drobnolistna (Tilia cordata) jest drzewem długowiecznym, może żyć 300–500, a nawet 700 lat(!), a cechą charakterystyczną tych drzew są… ich wypróchniałe pnie (przypominające pustą w środku rurę). W dziuplach tych drzew żyje wiele gatunków zwierząt, zwłaszcza owadów, co wcale nie oznacza, że są to drzewa chore! Pani Mazgal kończy swój artykuł kuriozalnym stwierdzeniem: „Drzewa z pachnicą należy bezwzględnie wycinać, gdyż stanowią zagrożenie dla pojazdów i ludzi”(?!).

Otóż polskie i europejskie prawo bezwzględnie(!) chroni nie tylko pachnicę dębową, jako gatunek priorytetowy, ale również jej siedliska – miejsca rozrodu i bytowania, a więc drzewa. Nawoływanie do wycinania drzew zasiedlonych przez pachnicę jest wprowadzaniem niezorientowanych czytelników w błąd, ale też nawoływaniem do popełnienia czynów zabronionych prawem! Chciałbym wiedzieć w jaki sposób – zdaniem autorki artykułu – drzewa z pachnicą zagrażają bezpieczeństwu na drogach? Czy pachnica atakuje ludzi i pojazdy?

Jak wiadomo, to nie drzewa, ale ludzie powodują wypadki (bardzo nieliczne odstępstwa od tej reguły powodują upadające drzewa i gałęzie, ale jest to z reguły wynik zaniechania ich odpowiedniej pielęgnacji), a wycięcie drzew nie powoduje zwiększenia bezpieczeństwa na drodze. Obserwacje prowadzone między innymi w Danii, Francji, Niemczech, a także Polsce potwierdzają, że najwięcej wypadków śmiertelnych jest na drogach szybkiego ruchu (a więc na drogach pozbawionych drzew) oraz wszędzie tam, gdzie istnieje poczucie „pozornego bezpieczeństwa”, które skłania do rozwijania nadmiernej prędkości i do ryzykownych manewrów.

Dlatego Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, który 29 października 2012 roku z upoważnienia ministra odpowiadał na interpelację poselską nr 8798, stwierdził dobitnie:

Jeśli chodzi o usunięcie drzew przy drogach, będących potencjalną przyczyną wypadków drogowych, to naszym zdaniem nie jest do końca pewne, czy zabieg usuwania drzew doprowadzi do poprawy sytuacji. Może bowiem wywołać skutek odwrotny i tym samym prowadzić do rozwijania większych prędkości, utrudnienia kierowcom obserwacji ukształtowania drogi, skłaniania do podejmowania ryzykownych manewrów, prowadzić do bezpośredniego oddziaływania słońca na nieocienione drogi, roztapiania asfaltu i tworzenia się kolein, a także do utrudnienia widoczności na silnie nasłonecznionej drodze.

Doświadczenia pokazują też, że bardziej skutecznym (niż wycinanie drzew) sposobem poprawy bezpieczeństwa jest reorganizacja ruchu oraz stosowanie wypróbowanych rozwiązań inżynierskich (np. barierki energochłonne).

W Polsce w latach 2011 i 2012 najechanie na drzewo stanowiło 6,3 i 6,2% wszystkich wypadków drogowych, przyczyną tych i zdecydowanej ilości wszystkich pozostałych wypadków drogowych była nadmierna prędkość, brawura i alkohol (vide: głośne ostatnio wypadki z udziałem młodocianych), dlatego należy apelować do kierowców o rozsądek i tolerancję na drogach, a nie o wycinanie drzew przydrożnych!

Krzysztof A. Worobiec

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aleje Przydrożne, Ochrona przyrody, Ratujmy aleje i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.