O zieleni miejskiej i kontroli NIK

Olsztyn, miasto–ogród?

Oficjalna witryna Olsztyna i fragment okładki opracowania „Miasto-ogród” dostępnego na stronie.

Warmińsko-mazurska przyroda, nasze cenne dziedzictwo, które należy chronić, często traktowana jest instrumentalnie do promocji regionu i poszczególnych miast. Przypomnę udaną akcję medialną  pt. „Mazurski cud natury” oraz równoległe protesty przeciwko utworzeniu parku narodowego chroniącego ten cud, ograniczanie roli Mazurskiego Parku Krajobrazowego („bój” o zatwierdzenie jego planu ochrony trwał wiele lat, teraz blokowane są plany powiększenia rezerwatów Jeziora Łuknajno i Krutynia Dolna).

Podobnie jest z medialnym wizerunkiem Olsztyna jako „miasta ogrodu” i systematycznym likwidowaniu kolejnych zadrzewień – a to przy przebudowie ulicy Bałtyckiej, a to budowie linii tramwajowych, a to przy kolejnych inwestycjach. Wszystkie one są tak „ważne”, a drzewa rosnące w mieście są tak „nieważne”, że można pozbawiać je nawet statusu pomnika przyrody (o czym pisała niedawno olsztyńska G. Wyborcza). Gdzie popatrzyć, tam były lub są wycinane drzewa – tu jedno, tam dwa, gdzie indziej pięć. I tak rok po roku, wiosną i jesienią. Zieleni w mieście ubywa, choć nie widać tego w  kolorowych materiałach propagandowych wydawanych w celu pokazywania walorów miasta i wabienia gości – Olsztyn na fotografiach wygląda bardzo atrakcyjnie, jako położona nad licznymi jeziorami zielona oaza ciszy i spokoju. Tymczasem zieleń miejska w Olsztynie zajmuje zaledwie 24,76 % powierzchni miasta, co plasuje „miasto-ogród” daleko w tyle za Sopotem (tam jest prawie 59% terenów zielonych) czy Zieloną Górą (ok. 47%). Ba, nawet miasta śląskie, kojarzone raczej jako zadymione i industrialne mają więcej terenów zielonych niż Olsztyn: w Katowicach jest ich 46 %, a Chorzowie, Rybniku i Tychach ok. 30 % powierzchni, tyle tylko, że nie nazywają się one w celach promocyjnych miastami-ogrodami, tak jak robi to Olsztyn. W rzeczywistości zieleń olsztyńska ma się znacznie gorzej: opublikowane w G. Wyborczej 24.03.2015 r. statystyki zawyża potężny kompleks lasu miejskiego – bez niego zieleni miejskiej w Olsztynie jest tyle co kot napłakał – zaledwie ok. 3.5 % (wyniki badań wahają się od 3 do 6 %).

Braku poszanowania zieleni dotyczy wielu miast w Polsce, co potwierdza Najwyższa Izba Kontroli, która na początku tego roku opublikowała wyniki kontroli Ochrona drzew w procesach inwestycyjnych w miastach Celem kontroli była ocena działań podejmowanych przez jednostki samorządu terytorialnego dla ochrony drzew w procesach inwestycyjnych w kontekście realizacji zasady zrównoważonego rozwoju. Ocenie podlegało wykorzystanie instrumentów prawnych dla ochrony drzew, skuteczność ich wykorzystania oraz działalność edukacyjna i informacyjna.

Wyniki kontroli przeprowadzonej w dziesięciu urzędach miast oraz w dziewięciu starostwach powiatowych, w pięciu województwach z różnych regionów Polski (kujawsko-pomorskim, lubelskim, małopolskim, opolskim i podlaskim) i obejmującej 201 inwestycji, w obrębie których znajdowało się 25 377 drzew, nie zaskoczyły tych, którzy – podobnie jak członkowie Stowarzyszenia Sadyba – od lat obserwuje niszczenie zieleni w trakcie rozmaitych procesów inwestycyjnych w miastach, wioskach, drogowych, nad brzegami wód:

W Polsce drzewa wciąż przegrywają z nowymi osiedlami, galeriami handlowymi i parkingami, bo wielu samorządowców na pierwszym miejscu stawia interes inwestorów, lekką ręką zgadzając się na wycinkę drzew.

Od lat zwracamy uwagę, że wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast zapominają, że zgodnie z artykułem 91 ustawy o ochronie przyrody są „organami w zakresie ochrony przyrody”, a więc mają nie tylko prawo, ale ustawowy obowiązek chronić przyrodę, w tym także zieleń miejską! Tymczasem – jak stwierdza w raporcie NIK:

Na etapie planowania i przygotowania inwestycji nie poszukiwano rozwiązań kompromisowych, które byłyby do zaakceptowania przez inwestora, i jednocześnie nie prowadziły do całkowitego usunięcia drzew [a] interes inwestora postrzegany był jako ważniejszy niż interes społeczny jakim jest ochrona przyrody, a drzewa nie były skutecznie chronione.

To stwierdzenie potwierdzają wyniki przeprowadzonej kontroli: z łącznej liczby 25 377 drzew wnioskowanych w badanych sprawach zaledwie w przypadku 59 drzew odmówiono wydania zezwolenia na ich usunięcie (co stanowiło jedynie 0,2% wszystkich wniosków!) oraz tylko w wypadku 68 drzew nakazano je przesadzić (0,3%), a więc zgodę na usunięcie drzew wydawano w 99,5 % spraw!

Zdaniem NIK postępowania dowodowe przed wydaniem decyzji prowadzone są z reguły bardzo nierzetelnie, a organy wydające zgodę opierają się jedynie na dowodach przedłożonych przez inwestorów, bez badania wartości przyrodniczej drzew i traktując interes społeczny jako drugoplanowy. Kontrolerzy NIK stwierdzili:

Burmistrzowie i starostowie nie wykorzystywali wszystkich dostępnych instrumentów prawnych dla zapewnienia dostatecznej ochrony drzew w procesach inwestycyjnych, w myśl zasady zrównoważonego rozwoju.

a ponadto:

Kontrolowane jednostki nie informowały inwestorów o konieczności właściwego zabezpieczenia drzew podczas prowadzenia prac budowlanych, a także sporadycznie prowadziły akcje edukacyjne i informacyjne w dziedzinie ochrony przyrody. Nie służyło to poprawie świadomości społeczeństwa, co do roli jaką odgrywa zieleń w miastach.

Niestety efekt takich działań, a raczej ich braku, widoczny jest aż nadto na ulicach Olsztyna i wielu innych miast w Polsce. Odpowiedzialni za sprawy miejskiej zieleni urzędnicy tłumaczą się wprawdzie, że wraz z wydawaniem zgody na wycinkę drzew inwestorom nakazuje się nasadzanie nowych drzew. Jak stwierdzili kontrolerzy NIK:

Odsetek przeprowadzonych oględzin w zakresie wykonania nasadzeń zastępczych wynosił 47% […] w przypadku 35% badanych spraw nie skontrolowano zachowania żywotności nowo posadzonych drzew po upływie 3 lat od daty ich posadzenia”

oraz:

Zdaniem NIK niedołożenie należytej staranności w zakresie odpowiedniego zabezpieczenia i pielęgnacji nowo posadzonych drzew skutkuje ich obumarciem […] Sadzone w ramach kompensacji nowe drzewa często są niskiej jakości, a niezabezpieczone i niepodlewane – szybko obumierają.

To wszystko sprawia, że w większości polskich miast ubywa zieleni, a że tak jest też w „mieście-ogrodzie” Olsztynie, każdy chyba widzi! Niestety może być jeszcze gorzej: posłowie po raz kolejny pracują nad nowelizacją przepisów dotyczących wycinania drzew i krzewów (druk sejmowy 2656). Część proponowanych zapisów będzie zgodna z zaleceniami NIK zawartymi we wnioskach pokontrolnych oraz postulatami osób zajmujących się zielenią przydrożną i w miastach (w szczególności dotyczy to wymogów dotyczących nowych nasadzeń), jednak planowane jest również obniżenie opłat za usunięcie drzew i krzewów oraz kar za ich usunięcie bez wymaganego zezwolenia. O ile słuszna jest propozycja obniżenia tych stawek w odniesieniu do osób fizycznych, to ich obniżenie dla inwestorów spowoduje dalszy wzrost presji na enklawy zieleni w centrach miast oraz na tereny cenne przyrodniczo i turystycznie (czyli wszędzie tam, gdzie jest wysoka wartość nieruchomości), a gdy zniknie bariera ekonomiczna, zaczną znikać kolejne drzewa! Pora więc już zacząć szukać nową, promocyjną nazwę dla Olsztyna…

Krzysztof A. Worobiec
Stowarzyszenie Sadyba

Ten wpis został opublikowany w kategorii Krajobraz kulturowy, Mazurski Park Narodowy, Ochrona krajobrazu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.