Oryginalność-tradycja-obywatelskość. Trzy argumenty za zachowaniem olsztyńskiego Dworca Głównego – Robert Traba

Stowarzyszenie Sadyba wielokrotnie walczyło o zachowanie zagrożonych rozbiórką zabytkowych budynków w Olsztynie. Słyszeliśmy wówczas, że to ruiny, że bez wartości, nic szczególnego, etc., teraz wpisane (na skutek naszych wniosków) do rejestru zabytków: willa leśna przy ul. Leśnej, browar przy ul. Wojska Polskiego, tzw. koszarowiec Funka przy ul. Kasprowicza, zespół koszar artyleryjskich przy ul. Artyleryjskiej oraz tartak Raphaelsonów są chlubą miasta. Teraz wspieramy „obrońców” olsztyńskiego dworca kolejowego i zamieszczamy poniżej list profesora Roberta Traby (PAN).

Krzysztof A. Worobiec

Wizualizacja dworca po remoncie przy zachowaniu oryginalnej bryły budynków. Stowarzyszenie Forum Rozwoju Olsztyna. Więcej informacji i wizualizacji na stronie dworzec.fro.olsztyn.pl

Trzy argumenty za zachowaniem olsztyńskiego Dworca Głównego

Tradycja

Obecny budynek dworca zachowuje w podwójny sposób tradycję, czego nie umiano uszanować, np. w Katowicach i do dziś większość katowiczan żałuje zburzenia dworca również z lat 70. Po pierwsze obecny dworzec kontynuuje tradycję polskiego modernizmu, a nie krwiożerczego komunizmu, jak chce posłanka Arent.

W 2008 roku w londyńskim Victoria and Albert zorganizowano wystawę „Cold War Modern. Design.(1945- 1970)”. Autorzy wystawy David  Crowley i Jane Pavitt spróbowali ukazać zjawisko modernizmu w szerokim kontekście losów Europy, ale ponad „żelazna kurtyną”. Okazało się, że nasz dorobek, którego się często wstydzimy, nie jest emanacją władzy, ale posiada własny, suwerenny język form i wyraża nimi  treści wykraczające poza zadekretowane ramy politycznego  dyktatu (profesor Ewa Chojecka). Polski modernizm po II wojnie światowej był przede wszystkim kontynuacją dzieła polskich architektów okresu międzywojennego, głównie szkoły lwowskiej. Dziś przywraca mu się zasłużone miejsce w historii polskiej architektury w Katowicach, Warszawie czy Krakowie, itd.

Tym bardziej powinno się dbać o jego zachowanie na dawnych ziemiach zachodnich. Udało się to, np. w Koszalinie, ratując unikalny, pochodzący z lat 60. ratusz. Udane świadectwo polskiego dorobku powinno być nam szczególnie bliskie również w Olsztynie, bo to spuścizna ojców i dziadków współczesnych mieszkańców. Na dworcu osiągamy dodatkową wartość: palimpsest, czyli połączenie zachowanych peronów dworca Allenstein (tego o dziwo chcą wszyscy!) ze współczesną architekturą XX wieku. Burząc stary dworzec, wycinamy polską tradycję powojennego Olsztyna.

Druga odsłona tradycji ma charakter lokalny. To tu urodził się jeden z twórców modernistycznej architektury pierwszej połowy XX wieku: Erich Mendelsohn. Dzięki „Borussii” w 2003 roku udało się odzyskać a następnie po kilku latach, ze wsparciem miasta, przywrócić blask jego pierwszemu projektowi Bet Tahara – żydowskiemu domowi przedpogrzebowemu. Dziś jest to jeden z olsztyńskich emblematów, którym się chlubimy. Czy naprawdę świadomie chcemy zniszczyć nieliczny przykład właśnie modernistycznej architektury?

Oryginalność

Oryginalność polega na odejściu od modnej obecnie, ale krótkowzrocznej tendencji „galeryzowania” dworców, czego najgorszym przykładem jest Dworzec Główny w Poznaniu. Często pojawia się kontrargument, że stary dworzec nie będzie dostatecznie nowoczesny. Rzadko zastanawiamy się, czym jest nowoczesność. Najczęściej dajemy się uwieść migotliwym i jakże nietrwałym współczesnym trendom, które ulegają szybkim przemianom i starzeniu się. Nowoczesność jest w głowach. To umiejętność odnalezienia oryginalności na styku tradycji i zmieniających się technologii. Często myślimy tylko o technologii i za „skansen” uznajemy, np. zachowanie wyjątkowości przyrodniczo-kulturowej Warmii i Mazur. Zachowanie dworca to najlepszy przykład zmiany zaściankowości na realnie nowoczesne myślenie.

Obywatelskość

Ważna jest podmiotowość obywatelskiego głosu w ratowaniu materialnej spuścizny przeszłości Olsztyna. Ten punkt wydawać się może kontrowersyjny, gdy przyjmiemy optykę zmanipulowanej ankiety na temat zachowania olsztyńskiego dworca. Z sondażu IBRiS wynika, że 91% mieszkańców jest za powstaniem nowego dworca, a — według oceny 82% — obecny dworzec nie stanowi wartości zabytkowej. Manipulacja polega na tym, że nikt przy zdrowych zmysłach nie chce ruiny dworca, która dziś straszy olsztynian i podróżnych z całej Polski. Głos olsztynian byłby prawdziwy, gdyby zestawiono uczciwie dwa konkurujące projekty albo przynajmniej przypomniano pierwotny, a nie ten zrujnowany wygląd dworca.

Głos społeczników (m.in. SARP, Forum Rozwoju Olsztyna i Stowarzyszenie Konserwatorów Zabytków) wykreowano jako chłopca do bicia. Absurd. Przypomnijmy sobie, że to właśnie oni ratowali chociażby Dom Mendelsohna, koszary przy Artyleryjskiej czy tartak Raphaelsohnów – obiekty, z których olsztynianie są dumni. Przymiarki do przebudowy dworca istnieją od 7 lat. Teraz, gdy sytuacja jest podbramkowa z powodu możliwości utraty dotacji unijnej, własną nieudolność(Miasto, PKP, inwestor prywatny) próbuje się zastąpić zrzuceniem winy na jedyne środowiska, które racjonalnie próbowały bronić starej substancji dworca. Smutne, że rolę sprawczą w zwalczaniu społeczników odgrywa „Gazeta Olsztyńska”. Ale to już osobna historia…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Apele i protesty, Artykuły, Krajobraz kulturowy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.